Drugi raz grałem w planszówkę finansową"cashflow" chodzi o to, że losuje się zawód, rzuca kostką, kupuje: biznesy, akcje metale, szlachetne. Po to by nasz przychód z biznesów był większy niż z pracy, oraz kosztów typu kredyty. Wszystko się zapisuje na bieżąco w Excelu. Grałem 2 raz w życiu i dobrze się bawię. Teoretycznie jest to turniej z nagrodami i gdy mówiłem:"ja w to tylko dla zabawy gram" to ludzie patrzą na mnie jak na wariata, dziwią się, że dobrze się bawię i ogarniam to wszystko. Ja: "dbam o swoje finanse i lubię takie rzeczy", miałem przy stole Ukrainki to myślałem, że język polski jest dla nich problemem, ale: Excel, pojęcia finansowe i akcje są niezrozumiałe. Raz chciała kupić akcje po maksymalnej cenie to odradziłem(na kartach są wachania, oraz aktualna), była nauka gry to chcę dobrze.
Gra jest losowa więc nie nastawiam się na wygraną bo z moim szczęściem kiepsko.
Przed grą był wykład o podstawach inwestowania. Znajomy zapytał mnie o wrażenia a ja:"nuda, wiedziałem już wszystko i ja tu przyszedłem na grę". Znajomy:"no wiesz to dla innych by im pokazać, bo mogą nie mieć wiedzy ja np. sporo się dowiedziałem bo mam opory przed inwestowaniem".
Ja:"spoko, ja mam wybrane spółki, ETF i się tego trzymam"
#finanse #autyzm
