Dołącz razem z Hejto do Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy!

Wesprzyj WOŚP
vrkr

@paulusll uwaga, wizualizacja nosa xD

5d1cc78e-1cdf-4bfb-b5aa-216f4f528b90

Zaloguj się aby komentować

Feniks powstaje z popiołów, podobno i nie jest to pewne.

Pewne jest że Dziwenix powstaje z ziemi. A przynajmniej na Sri lance

https://www.hejto.pl/wpis/pamiatka-po-cyklonie-ditwah-droga-do-parku-riverston-sri-lanka-srilanka-podroze-

#perypetiedziwena #heheszki @Dziwen i @Statyczny_Stefek bo nie pilnował ¯\_(ツ)_/¯

576ab4ff-0e71-4151-b7c5-ccec1ae3870c
Yes_Man userbar
Statyczny_Stefek

@Yes_Man A jo żem tak blisko przejechał, dobrze że nie dziobnął.

Dziwen

@Statyczny_Stefek swoich nie dziobię. Spokojnie. XD

Statyczny_Stefek

@Dziwen pierwszy raz przejeżdżałem od drugiej strony, a bo to mogłeś mnie po zadku poznać?

Zaloguj się aby komentować

W ramach #zimowewyzwania @bojowonastawionaowca zaproponował, bym trzy dni z rzędu opisywał na tym tagu coś pozytywnego, za co jestem wdzięczny z bieżącego dnia. Jest pewna szansa, że żadnego z zadań więcej nie wykonam, więc żeby wyzwanie było wyzwaniem, deklaruję się dwa tygodnie z rzędu postować tutaj.

Zjadłem sobie dobry obiad, a po nim wrzuciłem (na deser) nieznaną mi zupkę instant, która miała nieco niższy stopień ostrości niż deklarowany "2xHOT", ale był to nadal satysfakcjonujący poziom (wystarczająco szczypiące, by zasłużyło na nazwę, ale i pozwalające poczuć coś więcej niż kapsaicynę).

Znalazłem w szufladzie zapomniane #piorawieczne szt. 1 i naboje szt. wiele. I wykorzystałem je. Może nawet przyzwyczaję się do odręcznych notatek?
Udało mi się kontynuować wczorajsze rozruszanie się - do wczorajszych pompek i spaceru dołożyłem jeszcze więcej pompek, deskę, więcej spaceru i być może dołożę i wspinanko (ale i bez tego jestem usatysfakcjonowany).
Na spacerze zrobiłem sobie przyjemny spacer po torach, ludziki wydeptały przyjemną ścieżkę, więc szło się milej niż bez śniegu #zimonapierdalaj


Dziś #zyciejestdobre

987a8889-6d5b-4e3c-8326-35baf0601b6c
Statyczny_Stefek userbar
IronFist

Skąd wy wiecie o tych wyzwaniach? Nie ma na początku tagu żadnego posta założycielskiego czy coś, czy to tylko dla określonej grupy ludzi? :P

Zaloguj się aby komentować

aarahon

@Seele piękne, takie świeże i wspaniałe. Ale co to jest?

polutt

@Seele efekty jak moje pierwsze podrygi z konfigurowaniem compiz-beryl

Zaloguj się aby komentować

Jakiś czas temu Łukasz Orbitowski, pisarz dość chętnie dzielący się przemyśleniami w social mediach, nawiązał współpracę z Lubimyczytać i zaczął wrzucać tam w formie felietonów swoje refleksje o życiu, wszechświecie i całej reszcie. No i ostatnio popełnił felieton o tym, że czytanie na siłę określonej liczby książek, bo się chce zwyciężyć w jakimś internetowym rankingu, to w sumie słabe jest, bo nie pozwala się cieszyć lekturą. I zrobiła się z tego drama, bo się użytkowniczki tego portalu poczuły urażone implikacją, że czytają na akord i teraz jeżdżą po autorze w komentarzach.


Normalnie beka z typiar xDD Bo Orbitowski ma rację, są osoby, dla których czytanie dużej liczby książek jest naturalne (pozdrawiam Wujka ), ale takie zesrańsko o parę słów prawdy świadczy o tym, ile na LC jest pokemonów, co czytają 2137 książek na rok pod publiczkę.


Link: https://lubimyczytac.pl/aktualnosci/22659/jak-nie-czytac-ksiazek?editor_preview=0


#gownowpis #ksiazki #lubimyczytac

zed123

@Vampiress Czytanie książek "na wynik", to trochę jak wpierdalanie twarogu, bo jakiś "płetwal", czy coś...

DKK

Taka ludzka natura. Lubimy konkurować we wszystkim.

nusz

Według mnie ma rację, tyle co się na cieciówie naczytałem nie ma żadnego przełożenia na to kim jestem i jak skończyłem, kumpel w podobnej sytuacji do mojej tak samo, ot hobby dla zabicia czasu jak każde inne.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Ragnarokk

@GazelkaFarelka Wygląda jak gówno a smakuje jeszcze lepiej

nusz

O panie to będzie 1 na bristolskiej

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

ebe kończył nocną wartę w serwerowni hejto. Za oknem zadłużonej willi poznańskie koziołki ocierały się częściami, których ebe wolałby nigdy nie mieć. Przypomniał sobie o żonie, którą widywał głównie w niedzielne poranki.

Stękanie ćwiczącego lewicę krisa dobiegało zza rzędu hejtoowych monitorów. ebe automatycznie podłożył ociekające potem dźwięki pod obraz żony osadzonej na knadze krisa. Intuicja podpowiadała mu, że lekko otyły kolega z pracy przebiera palcami po najkrótszej części ciała, oglądając zdjęcia białkowej połowicy na fejsbuku. Nie mylił się. Czuł jednak dziwaczną dumę połączoną z rozbawieniem, które przyniosła mu owa wizja.

„Puk puk”.

Pierwsza myśl – Owcen. Ku⁎⁎⁎⁎zcze, które zrobiłoby wszystko za status moderatora w serwisie.

ebe poczuł się ważny. Myśl o zdradzie żony przerodziła się w pewność, że w tę sobotnią noc powstaje dziecko, na które po badaniach DNA nie musiałby wyłożyć ani grosza. Zatliła się w jego biednym umyśle żądza zemsty. Ocknąwszy się, wstał i nonszalancko otworzył drzwi.

Owcen. Czarna owca rodu Lokowatych stał w progu, oparty o framugę ze swoim kurewskim uśmieszkiem woźnego. Baletki, krótkie futerko i mocno zarysowane zakola jaśniały kontrastującą z nocnym krajobrazem WEŁNA. – wstawiony jak zwykle – pomyślał ebe.

Owcen położył palec na ustach. ebe domyślił się, że odseparowany od świata zewnętrznego kris nie usłyszał pukania aktywnego hejtowicza, który właśnie przyniósł im twaróg. Spod granicy białoruskiej.

Owcen sprawnie zzuł obuwie i figlarnie mrugając ruszył w stronę krisa. ebe podążał wzrokiem za opalonymi stópkami zmierzającymi w stronę McKrisa, nie mogąc powstrzymać wewnętrznego rozbawienia. Za chwilę miał wyjść na jaw fakt, którego nikt z pracowników hejto osobiście nie widział, choć był świadom jego istnienia. Fakt, który miał zburzyć spokój krisa na zawsze.

Owcen wczołgał się pod biurko i sprawnie wyskoczył po drugiej stronie. kris wybałuszył oczy i odskoczył w tył.

Spojrzenia ebe i krisa spotkały się. kris był wyraźnie zażenowany.

Śmiech Owcena rozniósł się po pomieszczeniu.
– Mała łyżka jak na administratora – powiedział, ledwie powstrzymując śmiech.

Owcen bez słowa sięgnął do torby i wyjął kilka kostek twarogu owiniętych w szary papier. Zapach uderzył w serwerownię hejto natychmiast — kwaśny, mleczny, niepokojąco intensywny.

kris patrzył z niedowierzaniem, jak Owcen kładzie twaróg na biurku, dokładnie obok klawiatury, a potem zaczyna jeść go rękami, bez pośpiechu, z przesadną dokładnością. Kruszące się kawałki spadały na blat i klawiaturę, zostawiając białe ślady między klawiszami.

ebe poczuł narastające napięcie. Nie chodziło o jedzenie — chodziło o sposób. Owcen przeżuwał powoli, patrząc krisowi prosto w oczy, jakby chciał sprawdzić, jak długo ten wytrzyma.

kris odwrócił wzrok. Twaróg trzeszczał cicho między zębami Owcena. Kolejna kostka została rozłamana na pół i wetknięta do ust z wyraźną przesadą. Serwatka kapała na podłogę serwerowni hejto.

– Suchy dziś – mruknął Owcen, wycierając dłonie o wełnę.

ebe nie był pewien, czy śmiech, który poczuł w środku, był nerwowy, czy szczery.

ebe obserwował sytuację z narastającym rozbawieniem, próbując zrozumieć, jakim cudem nocna zmiana w hejto przerodziła się w groteskowy spektakl.

– Przepraszam – powiedział w końcu – ale nie bardzo rozumiem sytuację.

Owcen odsunął się i kołysząc biodrami podszedł do ebe.
– Nie planowałem tego. Zawsze byłem spontaniczny – rzucił, wyciągając kolejną kostkę twarogu.

kris zastygł jak posąg w centrum serwerowni hejto, wyglądając coraz bardziej komicznie w całym tym zamieszaniu. Poczuł ukłucie zazdrości, widząc, że uwaga Owcena skupia się teraz na ebe.

ebe zamknął oczy. Wmawiał sobie, że to nie zdrada, a jedynie absurdalna sytuacja, która wymknęła się spod kontroli.

Owcen zbliżył się do jego ucha i szepnął coś niezrozumiałego, bo akurat przeżuwał.
– Nie kończ – przerwał mu ebe.

Owcen wyjął z torby metalową łyżkę i z namaszczeniem zaczął rozgniatać twaróg w misce po zupce chińskiej. Rytmiczne skrobanie metalu o plastik działało na nerwy bardziej niż hałas wentylatorów.

kris patrzył zahipnotyzowany, jak masa zmienia konsystencję. Owcen podsunął mu miskę pod nos.
– Spróbuj. Taki… roboczy – powiedział.

kris potrząsnął głową, ale Owcen postawił miskę na biurku, dokładnie na dokumentach hejto. Twaróg rozlał się, wnikając w papier jak plama, której nie da się już usunąć.

ebe odwrócił wzrok. Przez moment wydawało mu się, że serwerownia lekko wiruje — od zapachu, od absurdu, od zmęczenia.

kris stanął naprzeciw ebe. Nie był już tym samym nieśmiałym kolegą z pracy. W jego oczach była determinacja.

– Nikt się nie dowie – powiedział cicho, zsuwając miskę głębiej pod biurko.

Na biurku pojawiły się kolejne kostki. Twaróg był wszędzie — na kablach, na klawiaturach, na rękach. Owcen porcjował go metodycznie, jakby wykonywał rutynową czynność wpisaną w regulamin hejto.

kris jadł bez słowa, szybko, jakby chciał mieć to za sobą. ebe skubał małe kawałki, bardziej z obowiązku niż z potrzeby. Serwerownia wypełniła się mlaskaniem, chrupnięciem i ciężkim oddychaniem.

– Białko trzeba uzupełniać – rzucił Owcen, zadowolony z siebie.

Kiedy ostatnia kostka zniknęła, zapadła cisza. Tylko wentylatory pracowały dalej, jakby nic się nie wydarzyło.

Kiedy wszystko się skończyło, w serwerowni hejto zapadła dziwna cisza. Owcen siedział z boku, kris oddychał ciężko, a ebe patrzył w sufit, próbując pojąć, jak bardzo życie w serwisie wymknęło się spod kontroli.

Nie spieszyło mu się już do domu. Intuicja podpowiadała mu, że to nie była jednorazowa noc, a początek czegoś, co na zawsze zmieni relacje w hejto.

Życie w serwisie już nigdy nie miało być takie samo.


#gownowpis #pastaoserwerowni

ZGRZESZYŁEM

A_a

@Sweet_acc_pr0sa brakuje mi wzmianki o pedalskim kolorze guru i osoby za to odpowiedzialnej xD

b0c03b10-a905-4283-b3c5-e3e668d2fb90
ZohanTSW

bartasie i Adelbercie drogi...

ad7d33d3-8280-4bef-b2ee-ef4375bb8f64

Zaloguj się aby komentować

#gotowanie #jedzenie #kebab


Będę sobie robił dziś tego viralowego kebsa, zawijanego w papierze do pieczenia z piekarnika...

Ktoś już próbował??

TyGrySSek

Ja se jutro kupię na wsi obok nowa budka. Przez polaczków prowadzona

Veesper

Koleżanka i szwagier robili. Obydwoje zadowoleni z efektu.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

skorpion

dziwna sprawa @Shagwest

mogłem dodać komentarz, ale nie mogłem dać pioruna temu @Kazix

w sumie jak przeglądam jego wpisy, to polityczny, więc się nie dziwię, że mnie zablokował

tylko mnie zastanawia jakim cudem dodałem komentarz

roadie

@Shagwest w hiszpanii to nawet chmury ładniejsze

Zaloguj się aby komentować

147 + 1 = 148


Tytuł: Czerwona królowa

Autor: Philippa Gregory

Kategoria: powieść historyczna

Wydawnictwo: Książnica

Format: e-book

ISBN: 9788324579211

Liczba stron: 384

Ocena: 7/10 (dobra)


Małgorzata Beaufort nie miała łatwego życia. Osierocona przez ojca w niemowlęctwie, ze względu na swoje królewskie pochodzenie stała się pionkiem w rozgrywce rodziny panującej. W wieku 12 lat została wydana za mąż za walijskiego arystokratę również będącego królewskiego pochodzenia, Edmunda Tudora. Rok później, już jako wdowa, Małgorzata urodziła syna, Henryka, co nawet w średniowiecznej Europie było uznawane za zbyt wczesne macierzyństwo (z reguły czekano ze skonsumowaniem małżeństwa do czasu, aż dziewczyna osiągnie mniej więcej 15 rok życia – to wiek, w którym organizm kobiety staje się na tyle silny, by podołać trudom porodu). Jakkolwiek Małgorzata Beaufort byłaby w tym wieku gotowa psychicznie na macierzyństwo, nie dane jej się było nim nacieszyć, bowiem szybko została wydana ponownie za mąż i na lata rozdzielona z synem. Nikt wówczas nie przypuszczał, że w wyniku bratobójczej Wojny Dwóch Róż młody Tudor zasiądzie w przyszłości na tronie…


Już przy okazji czytania części tudorowskiej zauważyłam, że poziom tomów cyklu o władcach Anglii autorstwa Philippy Gregory przypomina trochę sinusoidę. I tak po słabej i w wielu miejscach obrażającej inteligencję czytelnika Białej królowej, Czerwona królowa trzyma wysoki poziom. Największa w tym zasługa kreacji postaci. Małgorzata Beaufort to antybohaterka, wobec której ciężko przejść obojętnie. Religijna fanatyczka, jednocześnie ambitna i pazerna na władzę jak Lady Makbet, od początku marzy by rządzić, wpierw samodzielnie, później poprzez syna. W decydującym momencie gry o tron nie waha się przed krwawymi intrygami. Ciekawy kontrapunkt dla jej manii wielkości i machinacji stanowią równie barwne postaci jej dwóch kolejnych mężów – Stafforda, melancholijnego pacyfisty o dużej przenikliwości, bohatera bardzo podobnego do Ashleya z Przeminęło z wiatrem, oraz Stanleya, kutego na cztery nogi cwaniaka i intryganta zawsze umiejącego się znaleźć na fali.


Postacie wyszły świetnie, lecz niestety, przez większość czasu akcji brak większej dynamiki, prawdziwie rozkręca się dopiero pod koniec. Wynika to trochę z pomysłu na całą serię – ostatecznie historia opowiadana jest z perspektyw kobiet, które w części dotyczącej Wojny Dwóch Róż znalazły się na drugim planie. Utwierdza mnie to w przekonaniu, że za temat tego konfliktu powinien się wziąć ktoś, kto rozpisałby od razu całą sagę. Najlepiej mężczyzna, bo imho kobiety nie umieją w tematykę bitewną


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

e18c47a3-4225-4171-a405-f29393b51cdf

Zaloguj się aby komentować

Styczeń to tradycyjny czas, gdy jest wysyp "daj swoje 1,5% podatku". Masa znajomych na FB udostępnia wtedy grafiki chorych dzieci znajomych.


Jestem przerażony skalą. Że tak dużo dzieci ma jakieś choroby, wymagające stałej odpłatnej opieki sztabu ludzi - lekarzy, fizjoterapeutów, innych specjalistów, kupowania leków.


W takich chwilach dziękuję Bogu, że mam zdrowe, cudowne, dziecko i wole obecne swoje problemy niż takie.


#przemyslenia

Zaloguj się aby komentować

SpokoZiomek

@maximilianan Co Melon odwalił tym razem?

yourgrandma

@SpokoZiomek Dał ankietę na X czy kupywać Ryanair.

ErwinoRommelo

Przecie ten O Leary to patus tego samego sortu

MostlyRenegade

@maximilianan melon się znowu zesrał?

Zaloguj się aby komentować