@koszotorobur Elo ja przychodzę. Będąc totalnie szczerym żeby złapać się na ten atak trzeba być totalnym debilem i nie mieć pojęcia o Archu i AUR bo to chyba jeden z najprostszych ataków do uniknięcia. Czemu? Po pierwsze zasadą korzystania z AUR jest ograniczone zaufanie do każdej paczki. Po drugie przy każdej instalacji a potem aktualizacji paczki powinno się sprawdzać skrypt instalacyjny. One zwykle są bardzo krótkie i mają taką samą strukturę więc szybko się uczy je sprawdzać. Dodatkowo AUR helpery takie jak yay czy paru mają wbudowaną opcje pokazywania diffa tego skryptu przy aktualizacji. Trzeba go zwyczajnie sprawdzać i przy aktualizacjach powinny się zmieniać jedynie wersje i sumy kontrolne. Dodanie nowego pliku od razu powinno zwracać swoją uwagę bo to aż będzie krzyczeć w terminalu że dodało nowy plik i będziecie mieć ścianę tekstu na zielono z jego zawartością. To jest dosłownie podstawa korzystania z AUR i sprawia to, że jest się totalnie odpornym na takie ataki.
Hejo amigos. W skrócie powiem tak - wygrzebałem starego lapka bo chciałem sobie zgrać kilka rzeczy dla pewności z dysku jeszcze raz. Win7 nie odpalał - wchodził ciągle w recovery mode i nawet w trybie awaryjnym nie dał rady. Wrzuciłem Minta na pendrive, odpalił i dałem rady wszystko zgrać z dysku. Potem stwierdziłem, że w sumie i tak rzadko używam to dla zabawy od razu zainstaluję bo do YT i napisania @ wystarczy. No i tu zaczął się problem - po sformatowaniu i zainstalowaniu laptop dalej nie odpala. Ktoś ma pomysł co dalej zrobić? W BIOS nie mam opcji UEFI/EFI jedynie Legacy - niestety jak dam disabled to nie mogę uruchomić z USB
Na efibootmgr wyskakuje EFI not supported, boot-repair również nic nie pomaga. Znalazłem jeden poradnik jak ten problem rozwiązać - jak narazie efekt jest taki, że od 3h nic się nie ruszyło. Są szanse, że coś z tego będzie albo ratować się jakimś innym distro?
@eduardo - instalowałem Linux Mint na podobnej starej Toshibie - instalacja poszła bez problem z pena sformatowanego Rufusem na MBR bez większych kombinacji w BIOSie - jedynym problemem jaki pamiętam był dysk twardy, które miał mnóstwo bad sektorów na początku gdzie lokuje sie boot sector - po wymianie na tani SSD wszytko ruszyło.
@eduardo jak ci nie chce bootować pendrive w trybie uefi, to może dlatego, że był sformatowany pod biosa, zrób go jeszcze raz, tym razem upewniając się, że formatujesz go pod uefi
@HerrJacuch @nicram opensuse tumbleweed client, opensuse leap KDE x11. Nie mam żadnych portmasterów, a przynajmniej nic mi nie wiadomo.
@UncleFester xorg zainstalowany. Pupa
@groman43 an43 Potrzebuję te okienka, serio : )
@koszotorobur x11 KDE.
Rust znam z windowsa, też próbowałem i ... nie działa xD Po prostu nie widział drugiego końca.
Oczywiste jest że zapewne zapomniałem o jakimś ultra oczywistym kroku który jest tak oczywisty że nawet nikt nie zwróci uwagi (włącznie z LLM'em) ¯\_(ツ)_/¯
Ogólnie jestem zniesmaczony że tak oczywista funkcja jest tak kłopotliwa w uruchomieniu.
Siedzę na desktop linuxie od ponad miesiąca, ogólnie fajnie, ale czasami można trafić na ścianę jak w tym przypadku...
Ale że jako robiłem migracje serwera z starego, gorącego i ciężkiego klocka na ultra mini intel 7100T, to też chciałem linuxa dla spokoju. Ale że musiałem go wytargać z szafy na stół w kuchni (xD), nie mógł leżeć tak trzeci dzień. Skończyło się klonem dysku. Tak, wciąż windows 10 ( ͡° ʖ̯ ͡°) Bo działa!
Jak komuś się zepsuł dźwięk w #spotify dektop instalowanym ze Snapa, to nie jesteście sami. Wychodzi na to, że był jakiś durny update, który uciął wyjście audio xD
Na ten moment rozwiązania są następujące:
Usunąć spotify snapowe i zainstalować rewizję 90 `snap install spotify --revision=90`. Jak to naprawią za 3 lata, to `snap refresh --unhold spotify` żeby się aktualizowało normalnie
Niektórym działa uruchomienie z terminala przez `spotify --audio-api=pulseaudio` (lub inny mixer zamiast pulseaudio który używacie)
Użycie wersji spotify np z flatpaka
Tak porównuję plugi snapowe między wersjami i wygląda jakby chcieli zarządzać uprawnieniami audio zgodnie z filozofią snapa, ale coś nie wyszło XD j⁎⁎ać snapa, a jak macie #ubuntu to jesteście z nim zespawani.
Możliwe, że problem dotyczy archaicznych wersji jak np. 22.04 xD
@ZohanTSW Czekaj, to nie ta firma co to jej programiści używają LLMów do potęgi i "pracują nawet dojeżdżając do pracy" jak się chwalił ich CEO czy coś mieszam xD?
Coraz bardziej utwierdzać się w przekonaniu, że większość współczesnych linuksiarzy udzielających się po grupach, discordach czy innych jutubach to żyje pod kamieniem. W ich mentalności cały świat prześladuje ich system.
Tutaj gość odkrywa jak działają systemy wbudowane od 20 lat, współcześnie jeśli nie jest to jakiś autorski system to wszystko chodzi na linux lub bsd. Jakieś 99% rzeczy z których korzystamy obecnie online chodzi na linux.
Problemem są 2137 dystrybucje desktopowe które różnią się od siebie tapetą i przez nie ma aż takiej popularności na komputerach. Niech microslop robi dalej to co pisałem w innym wpisie to nowe laptopy przejmie apple a te już działające obecnie pod windows będą miały zainstalowany linux.
Problemem są 2137 dystrybucje desktopowe które różnią się od siebie tapetą i przez nie ma aż takiej popularności na komputerach.
niektórzy mówią że to siła Linuksa, ale według mnie to wada. ja rozumiem, że za każdym Archem, Debianem, Gentoo i innym Ubuntu stoją ludzie, którzy potrzebują tego distro, ale przez to się robi straszny bajzel. po prostu wybór jest zbyt duży i ludzie się zniechęcają.
sam siedzę w gierkowych distro. Korzystam z CachyOS, ale masa ludzi używa Bazzite, PopOS, jakichś Garud i innych rzeczy i się kłócą między sobą, że to ich dystrybucja daje o +1% avg fps względem innych xD
Problemem są 2137 dystrybucje desktopowe które różnią się od siebie tapetą
WRESZCIE ktoś kto też to powiedział głośno! DistroWatch mówi, że jest kilkaset aktywnych dystrybucji, zazwyczaj 300–400 (!!!, popierdoliło psa, łańcuch, budę i kojec), a do tego setki nieaktywnych albo archiwalnych. Cała baza, włącznie ze starymi i niestandardowymi przekracza 1000 pozycji. Bo tak jak mówisz- komuś się ujebało, że jest wyjątkowy, na podstawie jakiegoś poradnika stworzy "swoją" dystrybucję, różniącą się od pozostałych tapetą i tym, że w bootloaderze gdzieś wcisnęli swoją gimbazjalną ksywkę, wysra to na świat i z jakiegoś powodu świat będzie się tym zachwycał. A potem dopada szara rzeczywistość i po 2 tygodniach podjarki zapał znika, a gówno zostaje- i cyk distro numer 1001 właśnie "powstało" i zaraz potem "umarło". I ot mamy odpowiedź na pytanie czemu tak trudno w ogóle to zliczyć ile tych desktopów jest.
Desktopów, bo w tej enterprisowej części nikt sobie nie pozwoli na taki rozpierdol, żeby jakiś korpopryszczak wziął RHELa, sforkował na SRERHELa, gdzie zamiast basha będzie srash będący forkiem zsh, cykl wydawniczy będzie cofnięty względem RHELa 3 dni względem ostatniej pełni księżyca, której data modulo 5 daje 0 i pozwolić, żeby pół jakiegoś korpo stało na tym, a pół na tym. No ale na desktopie to już przechodzi na cienkim c⁎⁎ju i jeszcze masa psychofanów do tego sobie wali, że to "wolność". Tu to nie przechodzi, bo dystrybucje- ku zdziwieniu absolutnie nikogo- są pilnowane, bo istnieje coś takiego jak wsparcie.
A potem wielkie zdziwienie, że producenci unikają jebaniny z "ekosystemem" pingwina więcej niż to absolutnie konieczne i zostawiają go na bocznym torze, bo to taki burdel na kółkach, że nikomu nie chce się inwestować w 2% rynku pofragmentowanego bardziej niż cała reszta razem wzięta tylko dlatego, żeby uregulować ten i tak działający jak proteza opensouce. I niestety wina za to leży tylko i wyłącznie po stronie community pingwina, które totalnie nie przyjmuje żadnej krytyki ani chęci zmiany. I to jest z drugiej strony w c⁎⁎j smutne, bo linux sam w sobie jest za⁎⁎⁎⁎sty, jeśli tylko go używać z głową, tylko jego własne community jest zjebane i go często gęsto samo torpeduje. I paradoksalnie najwięcej do rozpropagowania świadomości cywilizowanego linucha na desktopie zrobił Gabe.
5 dni temu pisałem https://www.hejto.pl/wpis/kojarzycie-raspberry-pi-to-dzisiaj-bedzie-opowiesc-jak-tworcy-tego-sbc-zrobili-w o raspberry pi fundation które ma lekkie opóźnienie z wydawaniem poprawek do jądra dla swoich produktów. Wczoraj po 2 tygodniach jak cały świat się łatał poprawka trafiła do repo, według git już we wtorek poprawili https://github.com/RPi-Distro/linux-packaging ale paczki w repo były wczoraj po 15 naszego czasu.
Nie trzeba było im co tydzień przypominać. Dzisiaj jest kolejny błąd na uzyskanie dostępu do root. Ciekawe jak szybko im to zajmie.
Z powodu zmiany gałęzi przez rpi alpine linux na które przerobiłem większość swoich urządzeń też ma opóźnienie z dostarczeniem poprawek.
Mateusz Chorobok wrzucił jakiś czas temu film pod tytułem "czy aktualizacje mają jeszcze sens". Mówi o tym, że gdy znajdzie się jakąś dziurę w sofcie, nie ważne czy open source czy nie, od momentu wydania łatki do momentu kiedy zaktualizujesz swój komputer mija pewnien czas, kiedy jesteś potencjalnie zagrożony. W przypadku open source wprost wiadomo co zostało poprawione i można próbować wykorzystać ten błąd na systemach bez aktualizacji, a w przypadku closed software trzeba posiłkować się reverse engineeringiem wspomagając się bieda changelogiem lub... Binarką. Z użyciem AI ta droga (znalezienie błędu i wykorzystanie go) skraca się do kilku dni i przewiduje się że w najbliższym czasie skróci się do nawet kilku godzin. W perspektywie lat może się okazać, że wydanie łatki to będzie tylko instrukcja dla hakerów który program ma dziurę i w którym obszarze.
Także oni sobie to pewnie wzięli mocno do serca. Tylko zapomnieli, że są open source i to inaczej działa niż closed source
Kojarzycie raspberry pi? To dzisiaj będzie opowieść jak twórcy tego SBC zrobili własny system pod swój produkt i mają na niego wywalone. Jest on oznaczony na stronie jako zalecany, więc każdy nawet bez pojęcia o linux ma go zainstalowanego.
Rpi jako system bootowania jest oparny o gpu a nie cpu jak w większości komputerowego świata więc wymaga specjalne przygotowanej wersji dystrybucji linux. Architektura procesora nie jest problemem, tylko sam firmware.
Pierwszą styczność z tym sprzętem miałem w 2012 roku. Obecnie najstarszy działający egzemplarz mam z 2013 roku. Na początku system przygotowany przez twórców elektroniki bazował na debianie armel, który był pod armv4 a sbc miało procesor armv6.
W 2013 roku wydali własny zmodyfikowany debian armhf określony jako raspbian, z różnicą do debiana który był pod armv7. Systemy nie były ze sobą zgodne, ponieważ paczki skompilowane pod debiana armhf nie działały na raspbianie armhf z powodu braku instrukcji procesora.
Przy swoich projektach zauważyłem, że mają mocno wywalone na aktualizacje swojego systemu. Jedno czy 3 egzemplarze były do przeżycia przy ręcznej własnej kompilacji. Z debiana na którym system bazował nie dało się wziąć bo by nie działało.
Pracowałem w firmach które wykorzystywały to SBC do różnych rzeczy i tam przy efekcie skali już było odczuwalne. Trzeba było ogarniać samemu aktualizacje do softu i je utrzymywać.
Ten stan rzeczy trwał do 2020 roku aż wydali bety 64 bitowej wersji swojego systemu. Oczywiście dało się już wcześniej używać innej dystrybucji, bo te już 5 lat wcześniej ogarniały 64 bitowe procesory jak i samą kompatybilność ze sobą w 32 bitowych wydaniach dla tego SBC.
Od 2022 wydanie 64 bit stało się oficjalne. Jest to czysty debian arm64 ze zmodyfikowanym jądrem i firmware.
Zatem gdzie widzę problem? Minęło 12 lat odkąd pierwszy raz zauważyłem, że coś jest nie tak z aktualizacją oprogramowania, a tam nic się nie zmieniło. Od ponad tygodnia są dostępne w sieci exploity na 3 różne bugi w samym jądrze linux a oni podchodzą to tego tak: https://github.com/raspberrypi/linux/issues/7346
The next apt kernel will be 6.18 and is imminent, but we are just finalising testing.
Fajne podejście, nie? Cały świat się łata a oni podchodzą: robimy nowe rozwiązanie i testujemy, więc starego nie załatamy.
Jądro to nie jedyny problem np. ja kodowałem w php i wersji 8.2 obecnie nikt przez 3 lata nie zaktualizował w 32 bitowym wydaniu gdzie debian zrobił to już wielokrotnie.
W moim przypadku stare egzemplarze przerobiłem na alpine linux, gdzie dostarczają w miarę na bieżąco aktualizacje. Z częścią softu jest problem, ale można skompilować samemu. Lepsze to niż włam na urządzenie wystawione do internetu.
W przypadku komercyjnych rozwiązań, to duża część używało ubuntu już 10 lat temu ale tylko w przypadku nowszych płytek. Stare poszły w niepamięć. Kiedy był kryzys z dostępnością raspberry pi wybrali inne rozwiązania i obecnie te pewnie zastąpiły już SBC co do którego nie ma się pewności na poziomie bezpieczeństwa.
Od zawsze traktuję ten system jako Arduino do embedded linuxa albo quick start w tej dziedzinie, generalnie amatorskie użycie. Komercyjnie nikt tego nie używa i nie widzę ani powodu by używać, ani sensu.
Ile to zarobiłem na odsprzedaży "uszkodzonych" malin to moje
Firma zmieniała płytę główną w wyciskarkach do lodu na nowsza wersje płyty wraz z budowanym wyświetlaczem. Więc stare wg nich uszkodzone leciały do kosza.
A uszkodzenie polegało na tym że , były sprawne w 100% tylko soft zapisany na karcie nie chciał się wczytywać, bo karta potrafiła się zapisać w innym formacie i przez to maszyna nie działała.
Więc zaproponowałem darmowe pozbycie się elektroniki (za utylizację trzeba płacić).
Karty po łączeniu partycji I formacie miały pełną sprawność i szły od razu na allegro
A maliny to co najwyżej wytarłem z kurzu.
I szły w cenie dumpingowej na portalach.
Kart sprzedałem prawie 600
I podobną ilość malin po 350 sztuka.
Pandemia to był piękny czas na zarabianie pieniędzy
@30ohm przeanalizowałem to sobie. To nie jest mała luka. To jest wyrwa w systemie. Tutaj wykorzystywany jest mechanizm cache w ramie. Nie ma kolejkowania ani flag, po prostu co się dobije to pisze po buforze. Mechanizm działa tak że jeśli user jest w czasie odczytu pliku z bufora to można mu ten plik nadpisać w locie i wrzucić tam cokolwiek. To że w przykładzie użyli akurat crypto i podmienili uprawnienia na sudo to przykład. Cache nie jest synchronizowany. To jest haos w systemie. Co prawda statystycznie ryzyko że coś się wywali jest niewielkie, a tym bardziej że będzie tam bytecode do podnoszenia uprawnień przypadkowo - nie możliwe. Ale intencjonalnie wykorzystanie tego mechanizmu ściąga z systemu wszystkie zabezpieczenia na ten moment. I wiecie co... Ja gdybym to projektował to bym się domyślił że tak może być. I to nie wygląda na przypadkowe działanie. Ktoś specjalnie tak to zostawił. Coś takiego łatwo przejdzie review bo rewiewer nie analizuje architektóry, oni za zwyczaj sprawdzają czy kod jest czytelny i ładnie opisany.... Więc rozumiejąc te mechanizmy można przejąć pełną kontrolę nad systemem... I mało tego na ten kod będą patrzeć programiści i raczej nie zauważą problemu. AI też będzie pisał taki kod...
Może w końcu się uda zainstalować na tym tablecie kupionym za 50 zł XD
Przyklejone dlatego, że instalator potrafi sobie usnąć. No i zdarzyło się, że przy budzeniu zerwała się łączność z pendrive na moment i od razu ekran śmierci.
Sporo nietypowych problemów z tą instalacją. Gdy jest podpięty pendrive to nie ma jak podłączyć klawiatury (przez huba usb nie widzi pendrive) ani myszy i czy wiecie, że na dotykowym ekranie jest praktycznie niemożliwe dwukrotne kliknięcie na ikonie w tym samym miejscu tak, aby się program uruchomił? Bo ja już wiem :)
Pomógł onboard, ale potem instalacja się wywalała z powodu braku pamięci RAM, a jest 2GB. Ja już wiem, że ten instalator rozpakowuje pliki, ale to ja bym wolał większe ISO bez spakowanych plików, żeby ten linux, który ma być "lightweight", dał radę się instalować na 2GB bez problemu. Jak teraz się nie uda to kolejna próba będzie ze swapem na dysku.
Docelowo ten tablet to ma być customowa stacja pogody jak na drugim obrazku z prognozą dodatkowo zawierającą prędkość wiatru oraz wiatr w porywach pod kątem latania #drony . Ten pasek pod zielonkawymi "górkami", z lewej biały, a pod "Pon." kolorowy pokazuje właśnie wiatr w porywach w dniach, które się nie mieszczą w tabeli poniżej, więc jeden rzut oka pozwala się zorientować, kiedy można polatać. Ja pracuję z domu, więc często mogę sobie zrobić przerwę o dowolnej godzinie.
Ta pogoda jest z serwisu windy.com z danymi o pogodzie dla lotnictwa. Niestety wersja webowa nie posiada tych bardzo przydatnych "górek" oraz tego ww. paska, to pokazuje tylko aplikacja. Więc zastanawiam się, jak to ugryźć.
Więcej pracy to byłoby zrekonstruowanie tego obrazu z danych z www lub z API. Wtedy to bym nawet mógł gdzieś wrzucić w neta i tablet tylko by pokazywał tę stronę www na pełnym ekranie. Mógłbym nawet dodać wybór miasta i każdy z dostępem mógłby sobie takie coś wyświetlić chociażby właśnie na starym tablecie nawet z Androidem bez większego problemu, tylko pewnie po chwili dostęp bezpłatny do danych by się wyczerpał.
Z kolei zasobożernym i być może niemożliwym do zrobienia na tym staruszku z 2GB RAM sposobem byłby uruchomiony emulator Androida z apką windy i fragment z tą mapą powiększony na cały ekran i aktualizowany.
Myślałem też o usłudze renderowania stron www w chmurze i na chama wyświetlanie fragmentu takiego obrazu na tablecie, ale próbowałem z tą usługą w Cloudflare i nic nie udało mi się wyrenderować nie bardzo wiem, dlaczego.
Generalnie chciałbym szybko to odpalić jakkolwiek, żeby już pokazywało tę pogodę, a bawić się w rekonstrukcję tej tabeli np. jesienią. Ale tak czy inaczej całkiem nieźle się bawię w porównaniu do kupienia gotowej stacji pogody.
@Zwalisty Jakiego tam Linuxa pchasz, że ma problem z 2GB RAM'u już przy instalacji? oO
Edit: Aha, za szybko. Jednak apka używa konkretnie Javascript API i tam pewnie można dodać takie dalekozasięgowe paski, niekoniecznie da się je uzyskać z opcji przy embed...
Więc poniższe może być przydatne, ale nie jest rozwiązaniem. Bez płacenia za bardzo nie poszalejesz https://api.windy.com/
A jak chcesz pozbyć się też mapy to jeszcze trochę więcej zabawy z usuwaniem węzłów (np. F12 > inspektor w Firefoxie) i możesz sobie ogarnąć które węzły wyłączyć aby mieć samą tabelkę. Wrzucasz tą listę w skrypt Tampermonkey i strona może się np. odświeżać co 5 minut i "strzyc" z mapy do samej tabelki.
Starzy linuksiarze narzekają, że kde jest za trudno i ma za dużo opcji. Stało się obecnie nr 1. Używanie gentoo czy freebsd i rzeźba trudna nie jest. Dlatego przestałem się udzielać po forach i grupach.
Wydaje mi się, że to już nawet nie to że KDE staje się jakieś lepsze (a staje ale po trochu) ale że bardziej główna konkurencja staje się coraz gorsza xD. W sensie GNOME usuwa i upraszcza coraz więcej funkcji jednocześnie mając coraz większe wymagania. Mają jakieś powalone zasady co do projektowania UI i UX przez co może ich apki systemowe są spójne wyglądem ale UI nie jest przemyślane i dopasowane do każdej apki. No i ta ilość marnowanego miejsca wszędzie.
A z innych środowisk to zarówno Xfce jak i Cinnamon nie zmieniają się za bardzo. Dla jednych to zaleta, dla innych wada ale faktem jest, że do KDE im brakuje sporo funkcji a wcale nie są jakoś dużo lżejsze od niego żeby warto było na nowym sprzęcie je poświęcać.
Reszta się praktycznie nie liczy, albo to są jakieś ultra lekkie desktopy, albo forki starych wersji innych desktopów albo jeszcze jakieś dziwne projekty które istnieją nie wiadomo dla kogo xD. No i jest jeszcze nowy gracz COSMIC i jestem w sumie pod wrażeniem, że ma już więcej userów niż cinnamon. Nie miałem jeszcze okazji się nim pobawić ale na pewno sprawdzę.
Podsumowując KDE po prostu działa, jest podobne do starego UI Windowsa ale wygląd można upodobnić do prawie wszystkiego, ma wszystkie funkcje które potrzeba, jak czegoś brakuje to jest masa rozszerzeń które nie psują się co miesiąc jak w GNOME, devowie nie prowadzą UI/UX-owego faszyzmu, wymagania nie są z czapy no i ciągle dodają do niego coraz to nowsze funkcje i usprawnienia. Korzystam z KDE od paru lat i jestem fes zadowolony. Jak kogoś przytłacza ilość funkcji to zwyczajnie nie musi z nich wszystkich korzystać i uczyć się po trochu. Ja tak zrobiłem jak zaczynałem, w większości apek systemowych można ukryć praktycznie wszystkie dodatkowe przyciski, toolbary oraz menu i wtedy apki wyglądają jak te z innych DE.
Występuje od 2017 roku w jądrze i wystarczy jeden prosty skrypt aby przejąć maszynę. Lokalnie, nie zdalnie. Druga opcja też jest możliwa jak się wie jak to zrobić. W ubuntu 24.04 czy też popularnym tutaj mincie wchodzi jak w masło.
Wyobraźcie sobie co się będzie działo na serwerach #hosting gdzie większość ma wywalone na aktualizacje.
Wiecie co jest najgorsze w tworzeniu oprogramowania opensource?
Użytkownicy.
Martwy program od lat, mam forka na github bo robiłem patche do niego. Oczywiście ustawiony jako zarchiwizowany, bo nikt tego współcześnie nie używa. Przez to, że opis jest po polsku trafia się on janusz zapewne radiowiec krótkofalowiec z pytaniami na maila. Ciekawe jak go znalazł bo po paru takich akcjach usunąłem gdzie się dało.
Jak to zainstalować, bo mu na debianie 13 nie działa, czy jak zmieni dystrybucje to będzie działać. Dlaczego nie rozwijam.
Weź mu nie odpisz to będzie spamował przez tydzień codziennie.
Za każdym je⁎⁎⁎ym razem tacy sami, jak nie hindusi to polskie janusze. A chciałem w erze gówno AI wrócić do pomysłu sprzed 20 lat i prowadzić gówno technologicznego bloga. To nie ma sensu.
W ogóle to nie mam zamiaru dawać darmowego kontentu korporacjom, by uczyły swoje ejai na nim i sam sobie teraz hostuję swoje repozytoria i kolaboracja z nikim mnie już właściwie nie interesuje.
Jedyne jeszcze od wielkiego dzwonu dodam jakiś PR do otwartoźródłowego softweru, który lubię i z którego sam korzystam.
@30ohm nie wiem czasami czy dużo lepszym pomysłem nie jest robienie kontrybucji w projektach opensource. Znajomy klepał sobie po godzinach tak i go zauważyli, właśnie zaczyna pracę w xAI
Dzisiaj wychodzi Fedora 44, gdzie nie ma takich problemów jak z ubuntu które często jest przestarzałe. Jako, że to mój główny system i nie wszystko jeszcze jest dostępne z oprogramowania 3rd part, to czekam z aktualizacją.
W domowych zastosowaniach z jedną kartą rzeczywiście nie ma to większego sensu, natomiast w korpo przy kilkunastu i więcej interfejsach bardzo ułatwia to unikalną identyfikację