605 + 1 = 606

Tytuł: A Promised Land

Autor: Barack Obama

Kategoria: memoir

Format: audiobook

Liczba stron: 768

Ocena: 8/10


Prywatny licznik: 17/48


Wiedziałem, że polityka to bagno, szczególnie amerykańska. Ale nie spodziewałem się, że jest to takie szambo, a chcąc być sensownym prezydentem, to trzeba zostać szambonurkiem.


Obama skupia się tutaj głównie na dwóch latach kampanii prezydenckiej i dwóch pierwszych latach swojej prezydentury. Skupia się na tych ważniejszych problemach swojej prezydentury - kryzysie ekonomicznym, Obamacare, wycofaniu wojsk z Iraku, katastrofie Deepwater Horizon, czy operacji zlikwidowania Bin Ladena. Opisuje wszystko od kuchni i nie szczędzi swoich przemyśleń. Jeżeli w opowieści pojawiają się jakieś ważne osoby, to zostają one bardzo fajnie wprowadzone. Dowiadujemy się kto, co, gdzie i kiedy


Audiobook czytany przez Obamę więc dodatkowy plus


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytamponocach

e46694fb-4058-41dc-b8f3-67efeabed3b8

Zaloguj się aby komentować

604 + 1 = 605

Tytuł: Szklany klosz

Autor: Sylvia Plath

Kategoria: biografia, autobiografia, pamiętnik, dramat

Wydawnictwo: Marginesy

Format: ebook

Liczba stron: 368

Ocena: 9/10

Znakomity (auto)portret młodej kobiety, doręczonej bezsensem istnienia i rozwijającą się depresją. Świetny język autorki, błyskotliwość, dynamiczna historia, fajnie budowany klimat najpierw zagubienia, później jakiejś formy szaleństwa.

#ksiazki #bookmeter

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

202a595c-c0f5-46fb-9136-3a378d2487bd

Zaloguj się aby komentować

„Dzień z życia wannabe pisarza”.


„Monika otworzyła oczy. Oślepiona intensywnym światłem zamrugała i z ulgą stwierdziła, że to był tylko sen...”


– Nie no, historia nie może zakończyć się taką kliszą – mruknął pod nosem Autor, z niedowierzaniem wpatrując się w monitor. – To tak, jakby Rick Grimes po tych wszystkich trudnościach, które przeżył, obudził się ze śpiączki. Poza tym, to musi być na początku.


„Monika otworzyła oczy. Oślepiona intensywnym światłem zamrugała i z ulgą stwierdziła, że to był tylko sen. Nie sen. Koszmar. Przez duże K.


Ale rzeczywistość wcale nie rysowała się lepiej.


Zamknęła oczy, ponieważ nie była w stanie patrzeć na jarzeniówki. Przyzwyczajenie wzroku do ostrego światła zajęło jej chwilę, ale w końcu mogła rozejrzeć się po pomieszczeniu.


Z niepokojem odkryła, że leży na kozetce na samym środku białego pokoju. Nigdzie nie widziała nawet zarysu drzwi. Na sobie miała tylko koszulę operacyjną, ale nie pamiętała, żeby zapisywała się na jakikolwiek zabieg.


Co się stało? Gdzie ja jestem i jak się tutaj znalazłam?”


Westchnął. To, co napisał, wydawało się niewłaściwe, a sam zalążek historii po prostu nudny. Stwierdził, że spróbuje innego podejścia.


„Monika otworzyła oczy. Oślepiona intensywnym światłem zamrugała i zorientowała się, że wydarzyła się rzecz potencjalnie bardzo niebezpieczna dla członków załogi stacji kosmicznej, na której stacjonowała. Chwyciła za radio, by nadać ostrzegawczy komunikat, ale spotkała się z ciszą - komunikacja została zagłuszona albo, o zgrozo, padła całkowicie.


Odbiła się od stanowiska i korzystając z braku grawitacji, płynnie ruszyła ku łącznikowi segmentu obserwacyjnego i nawigacyjnego.


Stacją targnął nagły wstrząs. Monika uderzyła boleśnie barkiem w ścianę łącznika. Zaklęła.”


– Noż cholera jasna! – Autor skreślił wszystkie napisane słowa. Postanowił spróbować jeszcze raz.


„Monika otworzyła oczy. Oślepiona intensywnym światłem zamrugała i odkryła, że zaklęcia ochronne ponownie powstrzymały atak nieprzyjaciela. Wroga armia tylko czekała, aż bariera zniknie. Wszystko wskazywało, że stanie się to niebawem.


Otarła pot z czoła i powoli podniosła się z kolan. Była u kresu sił. Nie pomagało widmo nieuchronnej klęski i rzezi mieszkańców bronionego jeszcze miasta.”


– A pi⁎⁎⁎⁎lę to wszystko, nic nie napiszę! – Ze złością zamknął laptopa. Przeraził się jednak i sprawdził, czy przypadkiem nie uszkodził ekranu. Odetchnął z ulgą, po czym wyszedł z pokoju.


Monika została sama, oślepiona i zawieszona w próżni.


#naopowiesci #zafirewallem

@cyberpunkowy_neuromantyk o Cie pieron, sprytnie. To teraz weź otwórz tego laptopa i dawaj - dokończ każdą wersję. NA PEWNO nie dasz rady… 😜😈🙃

Kurde, to o mnie!


A, swoją drogą, ten tekst, a szczególnie jego ostatnie zdanie przypomniało mi o książce Gniazdo światów pana Marka Huberatha. Literacko to jest straszna ramota, Ty dużo lepiej napisałeś, ale pomysł kapitalny. Jak u Ciebie.

Zaloguj się aby komentować

603 + 1 = 604

Tytuł: Ania ze Złotego Brzegu Autor: Lucy Maud Montgomery Kategoria: literatura piękna Wydawnictwo: Zielona Sowa Format: książka papierowa Liczba stron: 270 Ocena: 6/10

W części tej sporo miejsca poświęcono dzieciom i to wyszło na plus, ponieważ losy Ani i Gilberta stały się już monotonne. Nie ma tu żadnej przewodniej linii fabularnej, dzieje się wszystko i nic. Same losy dzieci ciekawe, ale trochę za dużo w tym wszystkim chaosu. A wydania mocno nie polecam, brakowało kartek i nadrukowanych stron xD

#bookmeter

5ebc73e8-0be5-48c6-9b3d-8676d1e76512

Zaloguj się aby komentować

Zbliża się ciekawa premiera w wydawnictwie Mando

Dobrze wychowani. Jak wytresowano milenialsów

___ "Starszym należy się szacunek”

"Dzieci i ryby głosu nie mają”

"Jak się nie uspokoisz, to pani cię zabierze”

"Nie płacz, bo to denerwuje tatę”

Te zdania przez lata uchodziły za niewinne zasady wychowawcze. Oznaczały dyscyplinę, porządek. W rzeczywistości były narzędziem uciszania emocji i odbierania głosu całym pokoleniom.

W swojej poruszającej książce Ewa Koza oddaje głos tym, którym odebrano go najwcześniej. Jej rozmówcy odsłaniają to, co przez lata skrywała fasada beztroskiego dzieciństwa i mitycznej rodzinnej sielanki. Za nią kryją się: strach, samotność, emocjonalne zaniedbanie i przemoc – często ubrana w słowo "szacunek”.

Osiem wstrząsających historii. Osiem mrocznych dróg dorastania. Bicie kablem, ręką, słowem. Upokorzenia pod szkolną tablicą, gdzie wstyd staje się publicznym spektaklem. Parentyfikacja, kiedy dziecko musi stać się dorosłym, zanim zdąży być dzieckiem.

#ksiazki #hejto30plus #gimbynieznajo

f76741bb-59da-4909-863d-1de8f305e317

@JapyczStasiek Może to i lepiej, że pamiętam kabel od prodiża do tej pory. Moi kuzyni byli wychowywani bezstresowo w tamtych czasach. Jeden siedzi pod celą, a drugiego odcinali z gałęzi

@jakub-krol wszystko jest kwestią dawek i skali. Jeśli u Ciebie zdarzał sie wpierdol kablem ale generalnie miałeś poczucie,że rodzice cię kochają i nie było przemocy psychicznej/znecania się to cię to nie straumatyzowało po prostu. To nie jest tak że 9 razy jest git a po 10 dostajesz traumy jak jakiś achivement. To tak Apropos bicia jako metody wychowawczej

@Belzebub w zyciu mnie rodzice nie uderzyli. Nie wierzę, ze patrzylbym na nich tak samo, wiedząc ze bezbronnej osobie, ktora mowią ze kochają potrafili przypierdolić kablem

Każde pokolenie ma takie historie. Co mają powiedzieć zumerzy, którzy nastoletnie życie w znacznej mierze spędzili w izolacji kowidowej?

@DerMirker ciężko kogoś rozliczyć za izolację covidową, ciężej też kogoś winić za byle jakie wychowanie po wojnie, ciężej winić za złe wychowanie za komuny

Moim zdaniem pokolenie, które wychowało millenialsów było pierwszym, które miało całkowitą swobodę i bardzo szeroki dostęp do wiedzy, czego w swojej masie nie wykorzystali, bo albo zajmowali się tylko pracą albo alkoholem albo tworzyło toksyczne związki albo zostawiali dzieci wychowaniu na ulicy, to już nie byli ludzie, których życie zmuszało i do posiadania dzieci i do małżeństw

Nie ma tu za bardzo gdzie zrzucać winy, no może bieda początku 3RP miała duże komplikacje, ale no akurat bieda w dzieciństwie nie jest największym problemem

@JapyczStasiek omg, wyglada jak kolejny tytuł z serii "napiszę książkę zamiast pójśc na terapię" albo "rozliczę poprzednie pokolenia wedle dzisiejszych standardów" ( ͡° ͜ʖ ͡°)

@JapyczStasiek panie, socjologii w to nie mieszaj bo to poważna nauka a nie książeczka co ma sprzedawać się na kontrowersji

Zaloguj się aby komentować

Cytat na dziś:


Nigdy nie oczekiwał wiele. Trzymał się magii, choć nie miał ku niej żadnych zdolności; zawsze starał się jak najlepiej. A teraz cały świat spiskował przeciw niemu. Dobrze. Skoro tak, to on im pokaże. Kim dokładnie są „oni"" i co zostanie im pokazane, było jedynie nieistotnym szczegółem.


Terry Pratchett, Czarodzicielstwo


#uuk

Xdd Eriwnko Rincewindo, magiczny odpowiednik cyfry zero oraz oficjalnie najgorszy czarodziej swiata dysku, special perks to szybko ucieka oraz potrafi krzyczec “litosci nie zabijajcie mnie” w wielu jezykach, kto by z takim zadzieral ??!!

Zaloguj się aby komentować

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Prószyński i S-ka przedstawia nowe wydanie zbioru Johna Steinbecka. "Długa dolina. Jasny płomień" w sprzedaży od 5 maja 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie ma 344 strony, w cenie detalicznej 59,99 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.

Opowiadania zawarte w zbiorze „Długa dolina. Jasny płomień“ Johna Steinbecka ukazują różne oblicza jednego z największych amerykańskich pisarzy.

Opublikowana po raz pierwszy w 1938 roku „Długa dolina“ to doskonałe wprowadzenie do twórczości laureata literackiej Nagrody Nobla. Opowiadania, osadzone w kalifornijskiej dolinie Salinas, pokazują życie prostych ludzi i ich zmagania z losem, odzwierciedlając charakterystyczne dla Steinbecka skupienie na napięciach i konfliktach zarówno międzyludzkich, jak i społecznych.

Opublikowany po raz pierwszy w 1950 roku „Jasny płomień“ to ostatnia (po książkach „Myszy i ludzie“ z 1937 roku i „Księżyc zaszedł“ z 1942 roku) podjęta przez Steinbecka próba stworzenia nowej, eksperymentalnej formy literackiej, noweli dramatycznej, wariacji na temat średniowiecznego moralitetu. Jest to pierwsze wydanie tej książki w języku polskim.


#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

#ksiazki #czytajzhejto #literaturapiekna #proszynski #steinbeck

646d3be9-1014-466b-bcc6-68ecdd2a792d

Zaloguj się aby komentować

No dawaj, zjedz jeszcze kawalek- Wola mnie serniczek,

Jak jak święta się skończą, wskoczysz za pedały

I będę ćwiczyć, schudnę dla swej chwały,

Bo na chwilę obecną, jestem jak jamniczek.

Nie mam kasy, tylko serniczek!

krzyknąłem, "nie obrobicie mnie pedały!"

przetrwam, zwyciężę na polu chwały

orężem będzie mój wierny jamniczek*


*Do sklepu zoologicznego wchodzi Fąfara i mówi:
– Chciałbym kupić psa obronnego.
– Mam takiego.
– Przecież to jamnik! Jaki z niego pies obronny?
Sprzedawca chwyta jamnika za ogon, podnosi go do góry i mówi:
– To podejdź pan tutaj!

Moc ma jak odkurzacz, kolor jak serniczek

Zacina się skrzynia, rozrząd i pedały

Jazda tym pojazdem nie przynosi chwały

Za to mało pali mój jamniczek.

Zaloguj się aby komentować

602 + 1 = 603


Tytuł: Filary Ziemi

Autor: Ken Follet

Kategoria: powieść historyczna

Wydawnictwo: Albatros

Format: książka papierowa

Liczba stron: 832

Ocena: 5/10


“– Co tak śmierdzi? – zapytała Martha.

– To zapach ludzi – uśmiechnął się Tom”


Akcja powieści osadzona została w średniowiecznej Anglii i rozciąga się na przestrzeni lat pomiędzy 1135 a 1174 rokiem. A skoro średniowiecze, to wiadomo, że nie może być kolorowo: bieda, głód, przemoc i zabobon. Fabuła skupia się głównie wokół klasztoru w małej miejscowości Kingsbridge i wielopokoleniowego, pełnego przeciwności przedsięwzięcia budowy nowej katedry oraz związanych z nim ludzi. W tle rozgrywa się wojna domowa.


Muszę przyznać, że fabuła została misternie zaplanowana. Poszczególne, liczne wątki rozwijają się powoli i splatają wzajemnie w nie zawsze oczywisty sposób. Cześć z nich urywa się, pozornie nieistotna, by powrócić po wielu latach w nieoczekiwanym momencie. Nie wszystkie są równie interesujące, ale nawet drobne wydarzenia rzutują w jakiś sposób na przyszłość. Mamy tu wszystko: miłość i nienawiść, zdradę i zemstę, szczęście i cierpienie.


Kreacja postaci pozostawia natomiast wiele do życzenia. Głównym bohaterem większej części powieści jest Tom Budowniczy - murarz, który za cel życia postawił sobie wybudowanie katedry. Trudno chłopa polubić, gdyż przeważnie jest irytujący i głupi jak but, np. ślini się do cycków innej baby, podczas gdy jego córka leży ranna. Jeszcze trudniej lubić jego kochankę Ellen - agresywną borderline wariatkę, taką w typie współczesnych ”feministek” uznających arogancję za przejaw siły. Może to miała być historyczna wierność, średniowiecze pełne brudnych i głupich ludzi podejmujących jeszcze głupsze decyzje. Główny antagonista - William został przerysowany wręcz absurdalnie - nie dość, że rozpuszczony panicz, sadysta i gwałciciel, to na dodatek znęca się nad kotkami xd Znacznie ciekawszymi, choć równie szablonowymi postaciami okazali się mnich Philip usiłujący zreformować lokalny klasztor i chcąc nie chcąc wplątujący się w polityczne zawiłości oraz biskup Waleran będący uosobieniem zakłamania władz kościelnych, czyli wiecznie aktualnego motywu pokazującego jak daleko władze kościoła odbiegają od autentycznej wiary.


Książka ma 832 strony, przy czym wydawca nie lada natrudził się by nie było ich 1000: 44 ciasno upakowane wiersze na stronę i wąskie marginesy. Potężna objętość wypełniona jednak nie zawsze równie jakościową treścią, gdyż zdarzają się całe ściany tekstu o niczym i gdyby pominąć wszystkie wzmianki o jedzeniu chleba, o słabym piwie, wszystkie melodramatyczne westchnienia za ukochaną niczym Alvaro za Manuelą w brazylijskiej telenoweli i podobne bzdety, to by tych stron wyszło z 500 i opowieść nie straciłaby na wartości.


W gruncie rzeczy nie jest to zła książka. Dobra też nie jest. Po kilkudziesięciu stronach miałem ochotę rzucić ją wpis.., ale napędzany uporem jakoś zdołałem dotrzeć do końca. Miałkie obyczajowe czytadło, średniowieczna “Moda na sukces”, idealne dla zabicia czasu podczas poobiedniej sjesty w domu pomocy społecznej.


#czytelniczebingo - powieść historyczna …i tak oto udało się wypełnić całą planszę


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

e9296cd9-a6c3-47c4-83ed-0859001ddce0
3e81714e-50fb-40bb-9a9c-973f5468eb08

Zaloguj się aby komentować

#wolnewiersze #zafirewallem


Kiedy - jakoś w zeszłym tygodniu

wydarło się w końcu z chmur słońce

moja krew - bąbelek po bąbelku -

zrobiła się musująca


i chyba inna niż zwykle,

bo jakaś taka różowa -

nie czerwona jak wiśnie,

lecz jak kwiaty wiśniowe


Nie wiem jeszcze co robić,

zwyczajnie w słońcu stoję,

patrzę sobie w niebo

i kręci mi się w głowie.

@KatieWee Zalecam stopniowe przyjmowanie słońca i spacerów — organizm potrzebuje czasu, by wyjść z trybu zimowego. Dodatkowo kawa jako stabilizator nastroju, stosować doraźnie.

Słońce - musująca brzmi fantastycznie! Prawie jak różowa - wiśniowe. Lubię takie subtelne, nienachalne rymy, że się tak w sprawie technicznej wypowiem.

Zaloguj się aby komentować

Nie będę ukrywał, że Złota gałąź pana Frazera zrobiła na mnie ogromne wrażenie i mocno zapadł mi w pamięć ten z niej cytat: Mit bowiem się zmienia, natomiast niezmienny pozostaje obyczaj; ludzie czynią nadal to, co czynili ich ojcowie, chociaż powody, którymi kierowali się ojcowie, dawno już uległy zapomnieniu. No i tak mi się to jakoś z dzisiejszym świętem połączyło:


***

Niedziela wielkanocna


Stół już zastawiony, a stół to obfity,

stoi na tym stole w bród rozmaitości;

dni czterdzieści człowiek tradycyjnie pościł,

ale koniec tego! – czas by się nasycić.


Kiełbasy na stole, flaszki okowity,

sałatka z Kieleckim i jakieś słodkości;

jest wszak co świętować – jest powód radości! –

bo ktoś tam zmartwychwstał. Czy został zabity?


Tak się biesiadnicy posprzeczali byli,

ojciec tam przemawiał, jak adwokat w todze,

dziadek przeciwnego obozu był wodzem

dojść próbując prawdy, w końcu się pobili:


czemu w tę niedzielę zastawia się stoły

i czemu tak wcześnie dzwonią dziś kościoły?


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

601 + 1 = 602

Tytuł: Bunt mas

Autor: José Ortega y Gasset

Kategoria: Nauki społeczne

Wydawnictwo: MATERIA

Format: ebook

Liczba stron: 300

Ocena: 8/10


Na książkę polowałem od dłuższego czasu, ale wcześniej eBook miał tylko 1 z tekstów/rozdziałów. Na szczęście właśnie ukazało się nowe wydanie papierowe z MATERII, również z ebookiem.


To książka, która mimo niemal stu lat na karku wciąż czyta się z zaskakującym poczuciem aktualności. Ortega nie pisze powieści ani klasycznego traktatu filozoficznego, tylko esej, w którym próbuje uchwycić moment, gdy „człowiek masowy” wychodzi na pierwszy plan i zaczyna kształtować politykę, kulturę oraz życie społeczne. Nie chodzi mu przy tym wyłącznie o tłum w sensie liczby ludzi, ale o pewien typ postawy: samozadowolonej, niechętnej wysiłkowi, przekonanej o własnej wystarczalności. Z tej diagnozy rodzi się opowieść o kryzysie Zachodu, demokracji i odpowiedzialności elit. 


Najmocniejsze jest tu chyba to, że Ortega potrafi połączyć szeroką historiozoficzną perspektywę z bardzo celnymi, niemal intuicyjnie prawdziwymi obserwacjami o człowieku. To nie jest książka, która prowadzi czytelnika za rękę, ale jeśli wejdzie się w jej tok myślenia, dostaje się bardzo gęsty, intelektualnie pobudzający tekst. Dobrze wypada też sam rdzeń tej diagnozy: że cywilizacja może osłabić samą siebie przez własny sukces, bo wychowuje ludzi przyzwyczajonych do komfortu, ale niekoniecznie rozumiejących, skąd ten komfort się wziął. Bardzo dobrze brzmi też przeciwstawienie życia szlachetnego i pospolitego, wysiłku i inercji - to jeden z tych fragmentów, które zostają w głowie na długo. 


Jednocześnie to nie jest lektura bez wad. Chwilami Ortega mocno generalizuje, bywa protekcjonalny wobec „mas”, a niektóre jego diagnozy są celowo przerysowane, jakby chciał wstrząsnąć czytelnikiem bardziej niż go przekonać. To też książka nierówna: obok fragmentów naprawdę błyskotliwych są takie, które dziś czyta się bardziej jako dokument epoki niż żywą analizę. Nie każda jego intuicja wytrzymuje próbę czasu, ale nawet wtedy pozostaje ciekawe, jak wiele z jego lęków wraca dziś w rozmowach o populizmie, kryzysie elit, mediach i spłyceniu debaty publicznej. 

Szczególnie może się Wam podobać to, że Bunt mas nie jest suchą filozofią, tylko książką o mechanizmach społecznych i przywództwie. Jest tu sporo o odpowiedzialności, jakości elit, niebezpieczeństwie samozadowolenia i o tym, że struktury same z siebie nie działają dobrze, jeśli zabraknie ludzi, którzy chcą od siebie więcej. Mi szczególnie podpasowały tematy przywódcze i organizacyjne bo są moją służbową codziennością. To też lekko niepokojąca wizja cywilizacji, która pozornie rośnie w siłę, a tak naprawdę zaczyna podcinać własne skrzydła - ma w sobie coś z intelektualnej wersji katastrofy, ale bez taniej sensacji. No i jeszcze jedno: Ortega lubi szerokie ujęcia, porządkuje świat, szuka wzorów i mechanizmów, próbując go w przystępny sposób wytłumaczyć.


To momentami drażniący, ale bardzo inspirujący esej - taki, z którym można się spierać przez pół książki, a i tak uznać, że było warto. I tak było w moim przypadku.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

680016e1-ec32-460b-b6ba-da51ddef4396

Zaloguj się aby komentować

No taki cross-over mi wyszedł:


***

Bogowie też mają poczucie humoru

Chybam wodą z rzeki którejś był opity,

bo przecież nie wskutek mej nieudolności

kiedym został kiedyś zaproszony w gości

jedno z drugim na „gie” pomyliłem city.

Gdym wreszcie dojechał, stanąłem jak wryty,

nie doznałem bowiem oznak gościnności;

wejście miałem ciche – w stylu angielskości,

czułem się divided raczej niż unity.


To nie moja wina – pojąłem po chwili,

ani pociąg z trasy też nie zboczył w drodze,

ni gospodarz nie próbował uniknąć mnie zwodem,


to wodni bogowie żart sobie zrobili

i śmiali się ze mnie wykrzywiając mordy

bo w Gorzowie nagle Wisłę umieścili

do Grudziądza zaś koryto przesunęli Odry.


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

600 + 1 = 601


Tytuł: How to Take Smart Notes: One Simple Technique to Boost Writing, Learning and Thinking – for Students, Academics and Nonfiction Book Writers

Autor: Sonke Ahrens

Kategoria: Poradnik

Wydawnictwo: Brak

Format: ebook

ISBN: 9783982438818

Liczba stron: 154

Ocena: 8/10

Prywatny licznik: 3+1=4


Moje umiejętności robienia notatek nie są najwyższe, by powiedzieć niewiele. W sumie przez całe życie leciałem na pamięciówie, czy to w szkole, czy na studiach - ot zdolny ale leniwy Ale im więcej czytam, tym częściej widzę, że niestety stosunkowo niewiele mi z tego w głowie zostaje. Dzięki inspiracji @WujekAlien zacząłem w pewnym stopniu korzystać z Notion do robienia notatek, niemniej jakkolwiek doceniam możliwości aplikacji, tak moje skłonności niezbyt ułatwiają prowadzenie notatek, nie mówiąc już o pisaniu artykułów, do których od dawna tęskno mi wrócić


Szukałem więc jakiejś porady i tak oto natrafiłem na tę książkę.


Idea jest prosta, zaczerpnięta ze sposobu pracy Luhmanna - robienie notatek ma być możliwie bezbolesne I wdrożone w codzienność poprzez zapisywanie swoimi słowami prostych własnych myśli i informacji z czytanej literatury, które w ciągu najlepiej jednego dnia powinny zostać przeprocesowane w notatki trwałe. Takie trwałe notatki już z kolei będą tworzyć swojego rodzaju drugą pamięć, w której podstawą jest tworzenie połączeń pomiędzy notatkami, ułatwiając tym samym kojarzenie poszczególnych tematów że sobą. Notatki przy łączeniu w kolejności ciągów myślowych będą wtedy komponować się w całość, którą następnie będzie można ubrać w szkic, a potem na jego podstawie stworzyć spójny i przemyślany wielokrotnie tekst.


To, co mi się najbardziej podoba w tym podejściu to fakt, że jest on oddolny, bez konieczności szczególnego wysiłku w jego tworzenie i bardzo elastyczny, co zapobiega znudzeniu się - po prostu kiedy stracę zainteresowanie określonym tematem, będę mógł płynnie przejść do innego tematu i się w niego wgłębiać, nie tracąc jednocześnie widoku z poprzednich tematów. Ponadto nie ma przyczepienia się do z góry założonej tezy (i argumentowania jej), ale widzenie większej całości, z większą otwartością na wszelkiego rodzaju powiązania i pytania badawcze. A i nawet jak na coś natrafię przypadkowo, co mnie zaciekawi, to nawet jeśli nic z tego nie powstanie, to jest po prostu szansa na rozwój i na to, że kiedyś do czegoś może taka myśl być przydatna.


Pomysł mi się naprawdę podoba, w momencie powrotu ze świąt spróbuję go wdrożyć w życie i w swoje nawyki - pewnie dopiero wtedy będę miał lepszy widok na plusy i minusy z niego wynikające.


Z ciekawości, jakie u Was są metody robienia notatek?


#bookmeter #ksiazki #robienienotatek #notatki #samorozwoj #owcacontent

cc51c4fd-c00a-4584-9f95-7c6b073a44ed

@Mr.Mars kluczowe dla mnie hasło - łączenie notatek że sobą. Papier za szybko łapie masę krytyczną, po której łączenie że sobą poszczególnych notatek staje się kosmicznie trudne

Zaloguj się aby komentować

599 + 1 = 600

Tytuł: Zbrodnia doskonała Autor: Helen Fields Kategoria: kryminał, sensacja, thriller Wydawnictwo: Bouq Publishing Format: audiobook Liczba stron: 389 Ocena: 6/10

W tym tomie Callanach i Turner trafiają na sprawę, która na pierwszy rzut oka wygląda, jak seria samobójstw. Ludzie w kryzysie, moment słabości, tragiczny finał. Problem w tym, że im dalej w śledztwo, tym bardziej widać, że coś tu się nie zgadza - kolejne zgony są zbyt „czyste”, zbyt dobrze zaplanowane, zbyt… perfekcyjne. 

To klasyczny dla Fields punkt wyjścia: brutalna sprawa, która szybko okazuje się czymś znacznie bardziej złożonym. I jak zwykle działa. Tempo jest dobre, klimat ciężki, a sam pomysł na „zbrodnie upozorowane na samobójstwa” daje sporo możliwości budowania napięcia.

Największą zmianą - i jednocześnie najbardziej kontrowersyjnym elementem - jest jednak wątek związany z Lucem. Pojawia się tu plot twist, który w założeniu ma pogłębić postać, ale w praktyce zostawia sporo znaków zapytania. Zamiast lepiej go zrozumieć, momentami zaczynamy tracić do niego zaufanie budowane przez poprzednie 4 tomy. To ciekawy zabieg, ale dość ryzykowny, bo Luc był do tej pory jednym z najbardziej stabilnych punktów całej serii.

Z drugiej strony książka rozwija wątek relacji między Lucem i Avą. To coś, co było budowane od kilku tomów, więc trudno mówić o zaskoczeniu - raczej o naturalnym kierunku. Problem w tym, że mam wrażenie, że trochę odbiera to serii jej wcześniejszą dynamikę. Napięcie między nimi było ciekawsze niż jego rozwinięcie i zakończenie, a sam wątek romantyczny momentami wydaje się nieco „z obowiązku”.

Sama intryga stoi na solidnym poziomie i wpisuje się w równy standard serii – brutalnie, mrocznie i dość angażująco. To nadal bardzo dobrze czytający się thriller, choć bez większych zaskoczeń w konstrukcji.

Solidny tom, który rozwija bohaterów, ale robi to w sposób, który nie każdemu podejdzie – szczególnie jeśli ktoś lubił wcześniejszą wersję Luc’a i relacji z Avą.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

#bookmeter #Ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

7a2db71a-4dfe-4ca0-b907-13c29022b3e8

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Pomówiony i niesprawiedliwie skazany przez oskarżyciela i kata w jednej osobie - @fonfi , wykonuję swoje wyrok, pretendując do roli męczennika Kawiarenki! Z wielkim jękiem i ojojojem otwieram CXXI (słownie: sto dwudziestą pierwszą) edycję #nasonety !


Natchnieniem niech będzie Wam wiersz Pana Jana Andrzeja Morsztyna:


Do trupa


Leżysz zabity i jam też zabity,

Ty — strzałą śmierci, ja — strzałą miłości,

Ty krwie, ja w sobie nie mam rumianości,

Ty jawne świece, ja mam płomień skryty,


Tyś na twarz suknem żałobnym nakryty,

Jam zawarł zmysły w okropnej ciemności,

Ty masz związane ręce, ja wolności

Zbywszy, mam rozum łańcuchem powity.


Ty jednak milczysz, a mój język kwili,

Ty nic nie czujesz, ja cierpię ból srodze,

Tyś jak lód, a jam w piekielnej śreżodze.


Ty się rozsypiesz prochem w małej chwili,

Ja się nie mogę, stawszy się żywiołem

Wiecznym mych ogniów, rozsypać popiołem.


Zasady:

Układamy sonet albo coś co się rymuje, albo nawet nie (jak kto woli), w którym rymy (lub ich brak) w poszczególnych wersach zgadzają się (ale niekoniecznie) z rymami w tych samych wersach w powyższym utworze #diproposta .


Ofiarę tfu! Zwycięzcę wskażę w niedzielę 12 kwietnia.


Bawcie się dobrze!


#zafirewallem

sireplama userbar

Zaloguj się aby komentować