Można przewijać dalej to tylko stalowy dziesięcio metrowy łoś
https://maps.app.goo.gl/bpQjPsC9dKECvNkX7?g_st=ic
#norwegia #ciekawostkizdupy


Można przewijać dalej to tylko stalowy dziesięcio metrowy łoś
https://maps.app.goo.gl/bpQjPsC9dKECvNkX7?g_st=ic
#norwegia #ciekawostkizdupy

Zaloguj się aby komentować
Trochę z opóźnieniem, bo nie miałem czasu zrobić wpisu, ale chciałem się podzielić — użytkownik @Lucia_Leathercraft zrobił dla mnie świetny portfelik (cardholder).
Skóra wygląda na bardzo dobrej jakości, wykonanie jest naprawdę solidne i dokładnie takie, jak sobie zaplanowałem — czyli miejsce na dwie–trzy karty i dychę w środku, żeby mieć na tacę w niedzielę
Przesyłka przyszła dokładnie na czas, co było trochę skomplikowane, bo musiałem zgrać odbiór z konkretnym paczkomatem akurat wtedy, gdy byłem przejazdem w Polsce. Całość była bardzo ładnie zapakowana, co też jest na plus.
Dodatkowo mówił, że może zrobić coś na indywidualne zamówienie - więc możliwe, że jeszcze kiedyś wrócę z jakimś konkretnym pomysłem.
W każdym razie polecam — jestem bardzo zadowolony. Parę zdjęć dla zasięgu.
Tagi: #luciacraft #handmade #leatherworking#rekodzielo #chwalesie




Zaloguj się aby komentować
Streszczenie odcinka norweskiego serialu: Der ingen skulle tru at nokon kunne bu (NRK) S22E02 – Otterskred #norweskiezadupia #norwegia
Na zachód od gminy Vik leży niewielka miejscowość Otterskred, do której nie prowadzi żadna droga. Farma znajduje się na południowej stronie fiordu Arnafjorden, jednego z miejsc najbardziej zagrożonych osuwiskami i lawinami kamieni. Mieszkańcy żyją tu pod spadającymi skałami — tak jak robili to ich przodkowie od kilkuset lat. Gospodarstwem zajmuje się Evy Otterskred (65 lat), siódme pokolenie prowadzące farmę w tym miejscu. Sama przyznaje, że może być także ostatnim.
Evy hoduje około 110 owiec. Mówi, że...
#sny #zlodzieje #rower
Przypomniało mi się, więc powiem Wam: jeśli komuś zginął albo został skradziony rower we śnie, to jest strona, na której można to zgłosić:
Zaloguj się aby komentować
Jadę do lekarza… Dostałem skierowanie do szpitala, do specjalisty
#służbazdrowia #taxi #norwegia

@Prytozord 250km... za daleko na Trondheim, za blisko do Oslo. Elverum?
Swoją drogą poziom wydatków na udogodnienia dla obywateli jest tu czasami absurdalny. Kolega ma autystycznego dzieciaka, chodzi młody do szkoły specjalnej na drugim końcu miasta. Gmina sponsoruje taryfę, która codziennie przyjeżdża i zawozi/odwozi gnojka.
Zaloguj się aby komentować
Streszczenie serialu: Der ingen skulle tru at nokon kunne bu (NRK TV) #norweskiezadupia #norwegia W gminie Vikna w Nord-Trøndelag, leży samotne gospodarstwo na wyspie Svinøya. Mieszkają tam Gunnar Bengtsson i jego żona Lise Juul Mortensen wraz z siedemnastoletnim synem Gormem. Gunnar pochodzi ze Szwecji. Po 43 latach życia na wyspie mówi, że nie zwraca już większej uwagi na piękne zachody słońca, choć czasem nadal się nad tym urokiem zastanawia. Ma wrażenie, jakby żył na obcej planecie i rozglądał się wokół, myśląc, jak pięknie tutaj jest.
Rodzina utrzymuje się z hodowli dzikich owiec pasących się swobodnie na wyspie — mają około 150 sztuk....
Dziesięć lat temu budowałem dom i musiałem wyciąć kilka drzew na działce. Z większego drzewka (tego pod tarasem) zostawiłem sobie plaster na pamiątkę. Próbowałem policzyć, ile miało lat, ale słoje są tak drobne i miejscami niewyraźne, że ciężko to ogarnąć.
Jest tu jakiś dendrolog na hejto, który ma patent na liczenie słojów?
Na oko wychodzi mi co najmniej 150+ lat. Całkiem sporo jak na sosnę.
#drzewa #dendrologia #norwegia

Zaloguj się aby komentować
Kolejny norweski ser jako ciekawostka — Fjellblå z Eggen Gardsysteri.
Może nie jest aż tak kontrowersyjny jak poprzednie, ale kupuję go, bo produkowany jest niedaleko miejsca, w którym mieszkam — w małej, rodzinnej serowarni w Vingelen (gmina Tolga, Innlandet). „Gardsysteri” oznacza serowarnię gospodarczą, czyli produkcję na miejscu, z własnego, ekologicznego mleka. Nie masówka, tylko rzemiosło.
Fjellblå to krowi ser z niebieską pleśnią, dojrzewany tradycyjnie. Zdobył nawet Super Gold na World Cheese Awards 2025–26, więc to nie tylko lokalna ciekawostka, ale produkt doceniony na światowej scenie serów.
W smaku intensywny, słonawy, lekko pikantny, ale bez przesadnego „uderzenia” zapachem. Taki pleśniak z charakterem — do normalnego jedzenia, a nie do testowania odwagi
#norwegia #sery #jedzenie


Zaloguj się aby komentować
#narysunki
Oto moja praca, dałem z siebie całe…. 5%

Zaloguj się aby komentować
#zalesie #muzyka #muzykaelektroniczna
Zainspirował mnie wpis @NooT na temat jego muzyki
https://www.hejto.pl/wpis/3-lata-w-muzyce-3-lata-walki-o-te-300-subskrypcji-na-yt-
(Mimo że trochę obcy klimat dla mnie, to nawet mi się spodobała) i naszła mnie taka myśl:
Czy Wy też tak macie że ostatnio trudno znaleźć coś naprawdę dobrego do posłuchania? Nie wiem, czy to starość, czy po prostu brak czasu na szukanie samemu nowości, ale większość tego, co leci w radiach (poza jakimiś niszowymi audycjami w nocy), a także to, co podsuwa mi Apple Music – a tym bardziej Spotify – zwyczajnie mnie nie wciąga.
Czy naprawdę jesteśmy ofiarami jakiegoś „spisku” wytwórni fonograficznych, które wciskają nam popową papkę? A może to ja jestem już trochę nie na czasie z dzisiejszymi gustami muzycznymi?
Też tak macie, czy tylko ja marudzę?
Ja słucham bardzo dużo nowej muzyki, ale nie muzyki wydanej współcześnie. Tylko w ciągu ostatnich 6 miesięcy poznałem kilkadziesiąt nowych albumów muzycznych, a utworów kilkaset. Bardzo mi w tym pomogło rozpoczęcie kolekcji płyt winylowych - nagle po prostu daję szansę jakimś losowym płytom, które dostałem lub kupiłem w większym pakiecie, i wiele z nich zostaje ze mną na dłużej. Takie to moje podejście do tematu.
Zaloguj się aby komentować
Z serii Der ingen skulle tru at nokon kunne bu norweskiej telewizji NRK #norweskiezadupia #norwegia #seriale Odcinek pokazuje życie na wyspie Nautøyna, najbardziej na zachód położonym zamieszkanym miejscu w Norwegii. To teren wystawiony na bardzo silne wiatry i zmienną pogodę — nie ma dnia, w którym warunki przez cały czas pozostają takie same. Gdyby nie układ skał wokół wyspy, które rozbijają fale i osłabiają ich siłę, prawdopodobnie nie dałoby się tam mieszkać.
Na wyspie żyją dwie osoby: Jon Kvalvik, 80-letni emerytowany handlarz rybami, oraz Johanne Haveland, również około 80 lat, emerytowana nauczycielka z wyższym wykształceniem. Oboje...
Kolejny ciekawy norweski ser, którym ostatnio się delektuję — pultost. A więc kontynuuję profanację tagu #twarog
Pultost wygląda trochę jak twaróg z kminkiem, który trochę za długo leżał i trochę zżółkł. Jest to tradycyjny ser fermentowany, zwykle z solidną dawką kminku. Konsystencja bywa różna: jest wersja miękka, do smarowania, albo sucha, lekko grudkowata (moja ulubiona).
Wersja do smarowania jest łatwiejsza w użyciu, ale mnie bardziej smakuje ta sucha — chociaż trzeba się trochę namęczyć, żeby ją „przykleić” do kanapki i zjeść. No chyba że ktoś woli wyżerać z kubełka łyżką — wtedy nie ma problemu
Zapach… no cóż. Nie jest to aromat, który zaprasza do stołu, chociaż bez tragedii. Dość łagodny, ale kwaśny, fermentacyjny, z mocnym kminkowym uderzeniem. Taki klimat „stara wiejska spiżarnia”.
W smaku wyraźnie kwaśny, trochę twarogowy, dość intensywny — powiedziałbym nawet, że lekko słony. Jeśli ktoś nie lubi kminku, to może od razu odpuścić. Ale jeśli ktoś lubi takie surowe, tradycyjne klimaty — to ma to swój smak.
Dietetycznie jest bardzo ciekawie. Pultost ma mało tłuszczu i bardzo dużo białka — zwykle około 30–40 g na 100 g produktu. Dla porównania klasyczny polski twaróg chudy ma zazwyczaj około 18–20 g białka na 100 g. Czyli pod względem protein pultost wygrywa wyraźnie, choć do rekordowego gammalost fra vik (około 50 g) jeszcze mu trochę brakuje.
Krótko mówiąc: pultost to nie jest „ser do wina i świeczek”. To bardziej ser do grubego wiejskiego chleba z masłem i mocnej kawy.
#norwegia




Zaloguj się aby komentować
Opis odcinka « Det er ingen skulle tro at nokon kunne bo» Z telewizji norweskiej NRK #norweskiezadupia #norwegia #seriale Odcinek opowiada o Kathrine Nydahl, najmłodszej córce rodziny, która razem z rodzicami jest dziś jedyną stałą mieszkanką wyspy Lille Kalvøya.
Wyspa została opuszczona w latach siedemdziesiątych i przez wiele lat nikt tam nie mieszkał. Obecnie Kathrine oraz jej rodzice (w wieku 75 lat) są jedynymi mieszkańcami tego miejsca.
Zimą na wyspie nie ma żadnych przypadkowych ludzi ani turystów — są tylko oni oraz praca, która nigdy się nie kończy. Kathrine podkreśla, że nigdy się tam nie nudzi, bo zawsze jest coś do zrobienia....
Eh… przerwa w dostawie prądu a na dworze -31

Zaloguj się aby komentować
Streszczenie odcinka norweskiego programu dokumentalnego: Tam, gdzie nikt nie uwierzyłby, że da się mieszkać „Der ingen skulle tru at nokon kunne bu” – S22E01 #norweskiezadupia #norwegia
Na farmie Brunborg mieszka Anders Brunborg, starszy mężczyzna, który spędził tu większą część swojego życia. Jest to dawne gospodarstwo rodzinne, z którym związany jest od młodości i do którego wrócił na stałe po latach pracy poza tym miejscem. Decyzja o pozostaniu w Brunborg wynika z wieloletniego przywiązania do domu i ziemi oraz z obietnicy danej umierającemu ojcu, że zadba o gospodarstwo — a nie z chęci izolacji od ludzi.
Brunborg położone jest wysoko,...
Mam ostatnio trochę wolnego czasu i oglądam norweski program Der ingen skulle tru at nokon kunne bu
(Tam, gdzie nikt nie uwierzyłby, że da się mieszkać) - o ludziach mieszkających w bardzo odizolowanych miejscach Norwegii.
Chciałabym się tym jakoś tu podzielić, ale jeszcze nie wiem, w jakiej formie i czy dam radę to sensownie zrobić.
Niestety nie da się tego oglądać w Polsce (chyba że przez jakiś VPN), nie ma też polskiego tłumaczenia ani „pirackiej” wersji.
Na wszelki wypadek może spróbuję założyć tag gdyby kogoś irytował norweski spam #norweskiezadupia
Niektóre odcinki są przydługie i momentami nudne, ale dla mnie zadziwiające jest to, w jakich odludziach ludzie potrafią tu mieszkać. Wiele osób rzuciło wszystko i wyjechało… na norweskie odludzie, a inni po prostu zostali, gdy wszyscy dookoła się wyprowadzili.
Często są to miejsca bez drogi dojazdowej — czasem trzeba iść nawet 45 minut pieszo w dół stromego zbocza, żeby dotrzeć do najbliższej drogi. Albo kilka kilometrów skuterem zimą, a łódką latem, tylko po to, by w ogóle dostać się do cywilizacji. #norwegia





@Prytozord No! jeździliśmy po Norwegii, i te domki są w takich miejscach, że nie wyobrażałem sobie jak można mieszkać na takim odludziu, albo na kawałku skały pośrodku jeziora. Nawet widzieliśmy że jest magazyn Hytta, czyli o tym jak mieszkać nigdzie
Zaloguj się aby komentować
Pewnie zostanę uznany za szura-lewaka, bo sam rok temu byłem bardzo sceptyczny wobec elektryków, ale odkąd dostałem firmowy samochód elektryczny i używam go na co dzień, trochę zmieniłem zdanie.
Nadal uważam, że nie są ekologiczne — baterie nie wytrzymają 20 lat jak stare diesle. Na długie trasy też się średnio nadają, chociaż da się nimi jeździć.
Ale jeśli chodzi o dojazdy do pracy do ok. 100 km dziennie, to komfort jest nieporównywalny.
Przy -25, a nawet -30°C w spalinówkach zawsze jeździłem zimnym autem. Grzanie na parkingu to było co najmniej pół godziny, a w dieslu bez Webasto często i tak nic to nie dawało.
Do tego stanie na jałowym biegu na mrozie to zwykłe zarzynanie silnika. Nawet z Webasto — szybciej pada akumulator, a samo Webasto w każdym aucie, które miałem, psuło się akurat w największe mrozy.
Benzyniaki przy takich temperaturach też potrafią się kiepsko nagrzewać i w trasie tracą temperaturę zamiast ją trzymać.
W elektryku nagrzewam auto z aplikacji przed wyjazdem i przy takich mrozach to jest wręcz wskazane — baterii to nie szkodzi. Wsiadam do ciepłego auta, bez skrobania szyb i bez katowania silnika.
Przy -30°C jadę normalnie, jedyne co widać to większe zużycie prądu, ale i tak wychodzi taniej niż diesel (przy ładowaniu w domu i cenach prądu w Norwegii).
Na plus są też osiągi. Napęd na cztery koła i przyspieszenie robią swoje — wszystko w aucie musi być dobrze zamocowane albo ostrożnie gazu trzeba dodawać.
A jak trzeba pociągnąć przyczepę, to 1,5 tony na haku praktycznie się nie czuje.
#samochodyelektryczne #gownowpis

@Prytozord trochę jest śmieszna opinia, że elektrykiem jeździ się w kurtce i z wyłączoną klimą, "bo zasięg". W praktyce jest dokładnie odwrotnie, bardzo szybko robi się ciepło :D
Co do "utraty wartości", ciężko jest na ten moment oceniać. Technologia rozwija się bardzo dynamicznie i to co da się teraz kupić, ma się nijak do stanu sprzed 5 lat. Leasing/wynajem trochę dywersyfikuje ryzyko.
@Prytozord no i git. Fajnie że Ci się dobrze jeździ. To wg mnie jest przyszłość i z czasem ta technologia wygra. Dobrze że ludzie zmienia zdanie jak się samemu z tym obcuje a nie tylko słyszy z drugiej ręki.
Ogniwa po 12 latach przy bateriach aktywnie chłodzonych i grzanych ponoć tak nie padają jak pierwsze leafy. Zobaczymy co będzie. U mnie po trzech zimach i 50k km mam ubytek 5%, bateria z aktywnym management temp.
W trasie jak masz dobra infra - patrz zachód, Chiny i USA - i przyzwoite krzywe ładowania to nie jest wiele gorzej niż w dizlu. A będzie imo tylko lepiej.
Zaloguj się aby komentować
W niektórych regionach Norwegii tradycyjnym daniem jest głowa owcy, znana jako smalahove. Potrawa wywodzi się głównie z zachodniej części kraju i jest efektem dawnej zasady, że nic nie powinno się marnować.
Przygotowanie jest dość proste: głowę się opala, czasem usuwa mózg, następnie gotuje i podaje… w całości. Najczęściej serwuje się ją z ziemniakami i purée z brukwi. Na talerzu lądują oczy, język oraz policzki.
Za najlepsze uchodzą policzki i język — są najbardziej „mięsne” i najmniej kontrowersyjne. Psychicznie trudniejsze do przełknięcia są oczy. Podobno są smaczne, choć osobiście nie miałem odwagi ich spróbować.
Nie jest to danie codzienne. Raczej sezonowa tradycja, spotykana jesienią lub zimą, często przy okazji świąt albo towarzyskich spotkań. Dla wielu Norwegów to element kulturowej tożsamości.
Zdjęcie niestety ciemne, słabej jakości — robiłem „ziemniakiem” w zamierzchłych czasach.
#jedzenie #norwegia


Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować