Eh… przerwa w dostawie prądu a na dworze -31


Eh… przerwa w dostawie prądu a na dworze -31

Zaloguj się aby komentować
Streszczenie odcinka norweskiego programu dokumentalnego: Tam, gdzie nikt nie uwierzyłby, że da się mieszkać „Der ingen skulle tru at nokon kunne bu” – S22E01 #norweskiezadupia #norwegia
Na farmie Brunborg mieszka Anders Brunborg, starszy mężczyzna, który spędził tu większą część swojego życia. Jest to dawne gospodarstwo rodzinne, z którym związany jest od młodości i do którego wrócił na stałe po latach pracy poza tym miejscem. Decyzja o pozostaniu w Brunborg wynika z wieloletniego przywiązania do domu i ziemi oraz z obietnicy danej umierającemu ojcu, że zadba o gospodarstwo — a nie z chęci izolacji od ludzi.
Brunborg położone jest wysoko,...
Mam ostatnio trochę wolnego czasu i oglądam norweski program Der ingen skulle tru at nokon kunne bu
(Tam, gdzie nikt nie uwierzyłby, że da się mieszkać) - o ludziach mieszkających w bardzo odizolowanych miejscach Norwegii.
Chciałabym się tym jakoś tu podzielić, ale jeszcze nie wiem, w jakiej formie i czy dam radę to sensownie zrobić.
Niestety nie da się tego oglądać w Polsce (chyba że przez jakiś VPN), nie ma też polskiego tłumaczenia ani „pirackiej” wersji.
Na wszelki wypadek może spróbuję założyć tag gdyby kogoś irytował norweski spam #norweskiezadupia
Niektóre odcinki są przydługie i momentami nudne, ale dla mnie zadziwiające jest to, w jakich odludziach ludzie potrafią tu mieszkać. Wiele osób rzuciło wszystko i wyjechało… na norweskie odludzie, a inni po prostu zostali, gdy wszyscy dookoła się wyprowadzili.
Często są to miejsca bez drogi dojazdowej — czasem trzeba iść nawet 45 minut pieszo w dół stromego zbocza, żeby dotrzeć do najbliższej drogi. Albo kilka kilometrów skuterem zimą, a łódką latem, tylko po to, by w ogóle dostać się do cywilizacji. #norwegia





@Prytozord No! jeździliśmy po Norwegii, i te domki są w takich miejscach, że nie wyobrażałem sobie jak można mieszkać na takim odludziu, albo na kawałku skały pośrodku jeziora. Nawet widzieliśmy że jest magazyn Hytta, czyli o tym jak mieszkać nigdzie
Zaloguj się aby komentować
Pewnie zostanę uznany za szura-lewaka, bo sam rok temu byłem bardzo sceptyczny wobec elektryków, ale odkąd dostałem firmowy samochód elektryczny i używam go na co dzień, trochę zmieniłem zdanie.
Nadal uważam, że nie są ekologiczne — baterie nie wytrzymają 20 lat jak stare diesle. Na długie trasy też się średnio nadają, chociaż da się nimi jeździć.
Ale jeśli chodzi o dojazdy do pracy do ok. 100 km dziennie, to komfort jest nieporównywalny.
Przy -25, a nawet -30°C w spalinówkach zawsze jeździłem zimnym autem. Grzanie na parkingu to było co najmniej pół godziny, a w dieslu bez Webasto często i tak nic to nie dawało.
Do tego stanie na jałowym biegu na mrozie to zwykłe zarzynanie silnika. Nawet z Webasto — szybciej pada akumulator, a samo Webasto w każdym aucie, które miałem, psuło się akurat w największe mrozy.
Benzyniaki przy takich temperaturach też potrafią się kiepsko nagrzewać i w trasie tracą temperaturę zamiast ją trzymać.
W elektryku nagrzewam auto z aplikacji przed wyjazdem i przy takich mrozach to jest wręcz wskazane — baterii to nie szkodzi. Wsiadam do ciepłego auta, bez skrobania szyb i bez katowania silnika.
Przy -30°C jadę normalnie, jedyne co widać to większe zużycie prądu, ale i tak wychodzi taniej niż diesel (przy ładowaniu w domu i cenach prądu w Norwegii).
Na plus są też osiągi. Napęd na cztery koła i przyspieszenie robią swoje — wszystko w aucie musi być dobrze zamocowane albo ostrożnie gazu trzeba dodawać.
A jak trzeba pociągnąć przyczepę, to 1,5 tony na haku praktycznie się nie czuje.
#samochodyelektryczne #gownowpis

@Prytozord trochę jest śmieszna opinia, że elektrykiem jeździ się w kurtce i z wyłączoną klimą, "bo zasięg". W praktyce jest dokładnie odwrotnie, bardzo szybko robi się ciepło :D
Co do "utraty wartości", ciężko jest na ten moment oceniać. Technologia rozwija się bardzo dynamicznie i to co da się teraz kupić, ma się nijak do stanu sprzed 5 lat. Leasing/wynajem trochę dywersyfikuje ryzyko.
@Prytozord no i git. Fajnie że Ci się dobrze jeździ. To wg mnie jest przyszłość i z czasem ta technologia wygra. Dobrze że ludzie zmienia zdanie jak się samemu z tym obcuje a nie tylko słyszy z drugiej ręki.
Ogniwa po 12 latach przy bateriach aktywnie chłodzonych i grzanych ponoć tak nie padają jak pierwsze leafy. Zobaczymy co będzie. U mnie po trzech zimach i 50k km mam ubytek 5%, bateria z aktywnym management temp.
W trasie jak masz dobra infra - patrz zachód, Chiny i USA - i przyzwoite krzywe ładowania to nie jest wiele gorzej niż w dizlu. A będzie imo tylko lepiej.
Zaloguj się aby komentować
W niektórych regionach Norwegii tradycyjnym daniem jest głowa owcy, znana jako smalahove. Potrawa wywodzi się głównie z zachodniej części kraju i jest efektem dawnej zasady, że nic nie powinno się marnować.
Przygotowanie jest dość proste: głowę się opala, czasem usuwa mózg, następnie gotuje i podaje… w całości. Najczęściej serwuje się ją z ziemniakami i purée z brukwi. Na talerzu lądują oczy, język oraz policzki.
Za najlepsze uchodzą policzki i język — są najbardziej „mięsne” i najmniej kontrowersyjne. Psychicznie trudniejsze do przełknięcia są oczy. Podobno są smaczne, choć osobiście nie miałem odwagi ich spróbować.
Nie jest to danie codzienne. Raczej sezonowa tradycja, spotykana jesienią lub zimą, często przy okazji świąt albo towarzyskich spotkań. Dla wielu Norwegów to element kulturowej tożsamości.
Zdjęcie niestety ciemne, słabej jakości — robiłem „ziemniakiem” w zamierzchłych czasach.
#jedzenie #norwegia


@Prytozord mi znajomi mówili, ze praktycznie nikt tego nie je poza turystami i paroma pojebami-tradycjonalistami. Nie wiem ile w tym prawdy ale to pewnie taki sam "rarytas" jak u nas czernina. Większość słyszała ale mało kto próbował.
@Stashqo dokładnie, dziś jedzą to czasem głównie osoby, które wychowały się w regionach, gdzie było to tradycyjne danie. Poza tym pojawia się raczej przy okazji różnych świąt albo spotkań, kiedy ktoś chce pokazać jakąś nietypową, tradycyjną potrawę.
Ja sam jadłem to tylko dlatego, że ktoś chciał przygotować wyjątkowo dziwne danie na kolację. Na co dzień raczej nikt tego nie poda.
Szczerze mówiąc, dla mnie jeszcze gorzej smakował lutefisk — a to akurat danie, które jest dość powszechnie jedzone.
lutefisk
@Prytozord z dwojga złego to już wolę głowę owcy, przynajmniej nie ma konsystencji gluta i nie jebie starą rybą ^^
@Prytozord za⁎⁎⁎⁎ste! Jadłbym jak szalony
Ciekawe jak smakuje mózg gotowany? Bo smażony z cebulką jest pyszny!
Kurde narobiłeś mi ochoty i teraz będę musiał załatwiać XD
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
@electro_nick Potwierdzam — w tej okolicy to po temperaturze na zewnątrz można człowieka zlokalizować.
Zaloguj się aby komentować
Ostatnio kupiłem sobie ciekawy ser. Na fali popularności twarogu zacząłem szukać dla niego jakiejś konkurencji.
Gammalost fra Vik to jeden z najbardziej charakterystycznych i… odważnych serów Norwegii. Produkowany w niewielkiej miejscowości Vik, ma długą historię sięgającą średniowiecza i do dziś powstaje według tradycyjnych metod.
To ser odtłuszczony, wytwarzany z mleka krowiego, który dojrzewa dzięki specjalnym kulturom pleśni. Zapach nie jest może intensywny, ale za to bardzo nieprzyjemny w odbiorze — kojarzy się z wilgotną piwnicą, starymi skarpetami i przejrzałym twarogiem pozostawionym zbyt długo w lodówce. Smak jest wyrazisty, lekko gorzki, ziemisty, a konsystencja krucha i sucha.
Pod względem odżywczym to jednak prawdziwy ewenement: bardzo wysoka zawartość białka, praktycznie zerowa ilość tłuszczu i śladowa ilość laktozy. W przeliczeniu na 100 g dostarcza kilkukrotnie więcej białka niż klasyczny twaróg, co czyni go ciekawą alternatywą dla osób szukających produktów wysokobiałkowych.
Najczęściej je się go cienko krojonego, z chlebem lub flatbrødem, czasem z dodatkiem masła albo dżemu, żeby złamać jego surowy charakter. To ser, który zdecydowanie nie jest dla każdego.
Jedzenie wyłącznie na własną odpowiedzialność
#twarog #norwegia #sery



@Hasti Pomysł na biznes jest może i dobry, ale skąd wziąć w Polsce desperatów, którzy kupowaliby takie produkty?
Zaloguj się aby komentować