Tam, gdzie nikt nie uwierzyłby, że da się mieszkać – S22E02 – Otterskred
hejto.plStreszczenie odcinka norweskiego serialu: Der ingen skulle tru at nokon kunne bu (NRK) S22E02 – Otterskred #norweskiezadupia #norwegia

Na zachód od gminy Vik leży niewielka miejscowość Otterskred, do której nie prowadzi żadna droga. Farma znajduje się na południowej stronie fiordu Arnafjorden, jednego z miejsc najbardziej zagrożonych osuwiskami i lawinami kamieni. Mieszkańcy żyją tu pod spadającymi skałami — tak jak robili to ich przodkowie od kilkuset lat.
Gospodarstwem zajmuje się Evy Otterskred (65 lat), siódme pokolenie prowadzące farmę w tym miejscu. Sama przyznaje, że może być także ostatnim.

Evy hoduje około 110 owiec. Mówi, że bardzo lubi to życie, ale żeby je naprawdę kochać, trzeba zajmować się zwierzętami od najmłodszych lat. Czuje odpowiedzialność, by utrzymać gospodarstwo tak długo, jak to możliwe, skoro nikt inny nie chce się tym zajmować.

Od ponad 40 lat mieszka tu z Inge Skjerping Otterskred. Inge pracuje jako sternik na promach kursujących po Sognefjorden, dlatego przez około cztery miesiące w roku Evy zostaje sama w Otterskred.

Fiord jest niezwykle piękny, ale jednocześnie pełen zagrożeń. Ciężkie masy śniegu i kamieni osuwają się tu praktycznie co roku. Nawet nazwa miejscowości pochodzi od norweskiego słowa „skred”, oznaczającego lawinę. Evy i Inge mówią, że jesienią i wiosną bywa szczególnie nieprzyjemnie — w nocy słychać wtedy spadające lawiny, ale w ciemności nie wiadomo dokładnie, gdzie uderzyły.
Mieszkańcy mówią, że ich domy stoją w stosunkowo bezpiecznym miejscu — prawdopodobnie pierwsi osadnicy dobrze wybrali lokalizację pomiędzy torami lawin. Gdyby tak nie było, budynki dawno by nie przetrwały. Mimo doświadczenia zagrożenie jest realne.

Podczas jednego z wyjazdów do pracy Inge przepłynął łodzią na drugą stronę fiordu i wsiadł do samochodu. Chwilę później usłyszał huk — zaczęła schodzić lawina kamieni. Wcisnął gaz i odjechał, a w lusterku zobaczył skały spadające dokładnie w miejscu, gdzie przed chwilą był.
Dlatego przy niepewnej pogodzie wolą po prostu poczekać, jeśli nie muszą koniecznie gdzieś jechać.
Otterskred jest jedną z kilku farm po południowej stronie fiordu, do których nie prowadzi żadna droga. Większość ludzi wyprowadziła się stąd właśnie z powodu zagrożenia lawinami. Dziś w całej tej części fiordu zostało tylko dziewięć osób — kiedy Evy i Inge zamieszkali tu razem, było ich 49.
Do gospodarstwa można dostać się wyłącznie łodzią, co powoduje wiele problemów w codziennym życiu. W odcinku pokazano choćby transport dwóch szaf do domków turystycznych — nawet taka rzecz staje się logistycznym wyzwaniem. Czasami przy złej pogodzie nie da się w ogóle przepłynąć na drugą stronę fiordu.


Dodatkowym źródłem dochodu jest turystyka — przygotowali kilka domków i łódki dla gości. Inge wkrótce przejdzie na emeryturę i planują razem bardziej rozwijać tę działalność.
Mimo to owce są dla nich bardzo ważne. Mówią, że mogliby utrzymywać się z turystyki i pracy na promach, ale życie w takim miejscu bez zwierząt nie miałoby sensu. Chcą utrzymać tradycyjny krajobraz kulturowy fiordu.
Czterdzieści lat temu hodowla mogła się tu skończyć, gdy rodzice Evy chcieli sprzedać zwierzęta. Wtedy Evy zdecydowała, że sama się nimi zajmie, choć wszyscy byli zaskoczeni — praca przy owcach to dużo wysiłku i niewielkie dochody.
Na szczęście Otterskred ma jeszcze połączenie statkiem kursowym, który przypływa trzy razy w tygodniu z pocztą i pasażerami.

Evy i Inge nie mają dzieci. Latem odwiedza ich jednak rodzina, więc czasami mają trochę pomocy.
Wygląda jednak na to, że nie ma kto przejąć gospodarstwa w przyszłości. Szansa był kiedyś plan budowy drogi dojazdowej do Otterskred, ale ostatecznie politycy z niego zrezygnowanowali.
Mimo to Evy i Inge rozwijają farmę — kupili nawet sąsiednie gospodarstwo. Chcą zapraszać tam ludzi, którzy mogliby mieszkać za darmo w zamian za pomoc w najbardziej pracowitych okresach.
Latem owce wypasają się wysoko w górach. To jednak nie oznacza mniej pracy. Evy musi regularnie sprawdzać stado — w ciągu jednego dnia potrafi wejść z poziomu fiordu aż na 1200 metrów, a potem wrócić, co zajmuje co najmniej sześć godzin.





Zdarzało się nawet wzywać ratowników do owcy stojącej na skalnej półce nad 300-metrową przepaścią. Czasami Evy widzi przez lornetkę owce stojące na bardzo stromych zboczach i pozostaje jej tylko czekać, aż same wrócą w bezpieczne miejsce.

Nawet latem zagrożenie nie znika. W czasie nagrywania odcinka, w lipcu, zaledwie godzinę po wyjeździe Inge droga po drugiej stronie fiordu została zamknięta z powodu lawiny kamieni.
