“Na tym polega życie. Trzeba przez nie iść, błądząc.”
Żeby nie było, że chłop samą Herezję wrzuca, to mały skok w bok ze strefy komfortu i chwila oddechu.
Takako dowiaduje się, że jej chłopak bierze ślub, ale z inną. Pracuje z nim w tej samej firmie, więc nie mogąc wytrzymać jego obecności w pracy, składa wypowiedzenie. Tymczasem wujek oferuje jej pokój nad swoim antykwariatem w zamian za pomoc w sklepie. Tam dochodzi do siebie i odkrywa miłość do książek.
Krótka nowela, o powrocie do normalności po porażce i o życiu w zgodzie z samym sobą. Prosta i powierzchowna, ale przyjemna lektura.
Wydawnictwo Insignis przedstawia nowość ze świata World of Warcraft. "Więzy krwi" autorstwa Christie Golden mają ustaloną premierę na 3 czerwca 2026 roku. Wydanie w miękkiej oprawie obejmie 480 stron, w cenie detalicznej 49,99 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Przeznaczeniem Aratora Wybawiciela jest heroizm. Syn Wysokiego Egzarchy Turalyona oraz legendarnej Allerii Bieżywiatr od najmłodszych lat dźwigał brzemię ich dziedzictwa… dziedzictwa, które przypadło mu w udziale już jako niemowlęciu w dniu, gdy Alleria i Turalyon zniknęli w Mrocznym Portalu.
Ta podróż zaprowadziła ich dalej, niż zdołaliby sobie wyobrazić. I choć na Azeroth nie było ich zaledwie kilka dekad, sami doświadczyli tysiąca lat nieustannej wojny przeciwko Płonącemu Legionowi – demonicznej armii dążącej do zagłady wszelkich światów. Powrócili, kiedy ich syn był już dorosłym mężczyzną zaprzysiężonym Zakonowi Srebrnej Dłoni. I choć po rozstrzygającej bitwie Legion rychło upadł, konsekwencji tysiąca lat rozłąki między członkami rodziny nie dało się już łatwo przezwyciężyć.
Teraz, po niedawnych wydarzeniach w Khaz Algar, Arator wyrusza na wyprawę. Chce sprawdzić pogłoski o osobliwej poświacie bijącej z ruin dawno porzuconej bazy Legionu. Turalyon i Alleria pragną mu towarzyszyć, by raz na zawsze unicestwić swego odwiecznego wroga, nim ten ponownie zagrozi ich światu. W miarę jak rodzina odkrywa tajemnicę, Arator próbuje pogodzić bohaterskie dziedzictwo swoich rodziców z ich niedoskonałą naturą, którą zdążył już poznać. Odnajduje w sobie bezwarunkową szlachetność ojca, przenikliwość umysłu matki oraz ich niezłomne oddanie obronie Azeroth.
Życie Aratora to ciągły konflikt ich największych cnót i słabości… które wychodzą na jaw, gdy demoniczne zagrożenie okazuje się dawnym porucznikiem Płonącego Legionu, zamierzającym wykorzystać Azeroth jako początek nowej kampanii zniszczenia.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Nigdy w nic ze świata Warcrafta nie grałem, ale z jakiegoś powodu wszystkie książki kupiłem. Kiedyś sobie obejrzę/przeczytam jakieś strzeszczenie najważniejszych informacji i zabiorę za lekturę.
Natrafili na niewysokie wzgórze. U jego stóp leżał okrągły głaz. Obok siedział człowiek w kajdanach, z rozpaczą kryjący twarz w dłoniach. Krępy zielony demon stał przy nim i uginał się pod ciężarem gigantycznej księgi.
– O tym słyszałem – oświadczył Eryk. – On wziął i sprzeciwił się bogom, czy coś w tym rodzaju. Musi wpychać głaz na górę, chociaż ten ciągle się stacza.
Demon podniósł głowę.
– Ale najpierw – zapiszczał - musi wysłuchać Przepisów Niebezpieczeństw i Braku Higieny Pracy dotyczących Podnoszenia i Przenoszenia Ciężkich Przedmiotów.
Słyszałem, że to taka wspaniała książka, również dla dorosłych. No cóż, zawiodłem się. Chyba nie do końca rozumiem co ludzie w niej lubią.
Jest to krytyka dorosłego świata oczami dziecka, tylko strasznie to płytkie według mnie. Przeważnie lubię krytykę świata, ale tutaj spłyca się to do tego, że dorośli są zabiegani, zapracowani, nie wiedzą czego chcą.
Sama postać małego księcia strasznie irytująca. Całą książkę zachowuje się jakby pozjadał wszystkie rozumy.
Po za tym nie podoba mi się struktura dialogów. Nie dość, że nie są podpisane kto mówi to często od nowych myślników mówi ta sama osoba co jest mylące.
Może to po prostu książka dla dzieci i nie potrafię jej docenić. Nie wiem.
#czytelniczebingo jako książka, która się sprzedała w milionach
Po przeczytaniu setek kryminałów, coraz trudniej znaleźć historię, która faktycznie daje poczucie świeżości. Większość korzysta z tych samych schematów: seryjny morderca, policjant po przejściach, trauma z przeszłości, kilka fałszywych tropów i finałowy twist. "Zew mroku" na szczęście potrafi wyrwać się z tego marazmu i już samym punktem wyjścia przyciąga uwagę.
Mamy tajemniczego mściciela - Łazarza, który kontaktuje się z policjantką i stawia ją w absurdalnej sytuacji: jeśli nie wykona jego poleceń i nie pomoże w eliminacji kolejnych ludzkich szumowin z tego świata, upubliczni filmik, na którym policjantka dobija uczestnika wypadku samochodowego, na skutek czego on umiera. Problem w tym, że każde kolejne zadanie prowadzi do następnych zbrodni i coraz większego moralnego bagna. To nie jest może całkowicie nowy motyw, ale sposób połączenia szantażu, wymuszania działań i gry psychologicznej między bohaterami wypada naprawdę dobrze i daje poczucie czegoś świeżego.
Największą siłą książki jest właśnie ta niepewność. Policjantka działa już nie tylko jako śledcza - sama staje się częścią chorej układanki - gry z katem i musi podejmować decyzje, które stopniowo przesuwają granice tego, co jest dla niej dopuszczalne. Bardzo dobrze buduje to napięcie i poczucie osaczenia.
Podobało mi się też, że autor nie próbuje na siłę komplikować wszystkiego kolejnymi twistami. Historia opiera się bardziej na presji psychicznej i konsekwencjach działań niż na nieustannym zaskakiwaniu czytelnika. Dzięki temu całość jest bardziej angażująca emocjonalnie.
Oczywiście książka nie jest idealna. Są momenty trochę naciągane i kilka decyzji bohaterów wymaga od czytelnika lekkiego zawieszenia zaufania. Do tego po za Cecilie i Łazarzem, reszta bohaterów jest papierowa, ale ja nie odbieram tego jako wadę, ale jak jasne powiedzenie czytelnikowi - olej ich, skupiamy się na kluczowej dwójce. A w zamian dostajemy coś coraz rzadszego w thrillerach - poczucie, że autor faktycznie miał pomysł, jak wyróżnić swoją historię na tle innych miałkich.
To jeden z tych kryminałów, które może nie redefiniują gatunku, ale przypominają, że nadal można w nim znaleźć coś świeżego i naprawdę angażującego. Czekam na kolejne tomy, podobnie jak na dalszy ciąg przygód Ravna, tego samego autora.
Jest to alternatywna opowieść baśni o śpiącej królewnie.
Na wstępie poznajemy Ropuszkę, wróżkę potrafiącą zmieniać się w ropuche, która pilnuje starego opuszczonego zamku otoczonego przez gruby cierniowy mur. Spotyka ona rycerza, który przybył tu słysząc historię o śpiącej królewnie.
Bardzo mi się podobał taki smutek otaczający całą tą opowieść. Główna bohaterka tęskni za domem, ale jest związana z tym miejscem, przyrzekła chronić to miejsce.
Podobało mi się również postać głównej bohaterki. Ropuszka jest cały czas zagubiona, niepewna co ma robić, co ma myśleć, co ma czuć. Spędza większość czasu pod postacią ropuchy, bo tak jej łatwiej o tym nie myśleć.
Sama historia również ciekawa, szczególnie wspomnienia dzieciństwa Ropuszki, ciekawy baśniowy, tajemniczy świat przesycony melancholią.
#czytelniczebingo jako książka nagrodzona, bo widzę, że dostała nagrodę Hugo, za najlepsze opowiadanie
Wydawnictwo MAG przygotowuje wznowienie drugiego tomu Kronik Riyrii. "Róża i cierń" Michaela J. Sullivana w księgarniach w czerwcu 2026 roku. Poniżej okładka i krótko o treści.
Dwóch złodziei chce poznać odpowiedzi.
Narodziny Riyrii…
Przez ponad rok Royce Melborn próbował zapomnieć o Gwen DeLancy, kobiecie, która uratował życie jemu i jego towarzyszowi Hadrianowi Blackwaterowi. Nie mogąc o przestać o niej myśleć, Royce wraca do Medfordu z Hadrianem, ale tym razem spotykają się z zupełnie innym powitaniem – Gwen nie chce ich widzieć. Ciężko pobita przez potężnego arystokratę podejrzewa, że Royce nie zważając na wszelkie niebezpieczeństwa postanowi się zemścić. Odprawiając złodziei ma nadzieję ich ochronić. Nie zdaje sobie jednak sprawy, do czego zdolna jest ta dwójka. Wkrótce się dowie.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Słuchajcie, ja wiem, że kolejna edycja #nasonety powinna być zamknięta, ale jeśli @splash545 nie ma nic przeciwko, to bym chciała ją przedłużyć. Raz, że aktualnie nie za bardzo mam głowę nad tym przysiąść, bo życie prywatne trochę ruszyło, a dwa jeszcze nie ma wszystkich sonetów. Co wy na to? Macie jakieś wąty?
Dom Wydawniczy REBIS ogłasza wznowienie w serii Wehikuł Czasu. "Blade Runner. Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?" Phillipa K. Dicka wyląduje na sklepowych półkach 16 czerwca 2026 roku. Wydanie w oprawie zintegrowanej, imitującej twardą, ma 240 stron, w cenie detalicznej 49,99 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Powieść, która zainspirowała kultowe arcydzieła kina: Blade runner oraz Blade runner 2049.
Trzecia wojna światowa zdewastowała Ziemię. Pozostali na niej nieliczni zdesperowani ludzie, którzy nie wyemigrowali na Marsa lub inne skolonizowane planety. W Los Angeles łowca nagród Rick Deckard marzy o posiadaniu żywego zwierzęcia, symbolu najwyższego statusu na niemal pozbawionej życia Ziemi. Dostaje lukratywne zlecenie – ma wytropić sześć zbiegłych z kolonii, zbuntowanych androidów typu Nexus-6. Empatyczny Test Voigta‑Kampffa pozwala łowcy demaskować zbiegów. Zadanie wydaje się dość proste do czasu, gdy przed jego aparaturą testową siada Rachael Rosen, pracownica wielkiej korporacji produkującej androidy… Likwidacja androidów niespodziewanie staje się dla Deckarda moralnym wyzwaniem, zmuszając go do rozważenia wraz z czytelnikiem: co czyni nas ludźmi?
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
“Opowieść jest lepsza od kamienia [...] Nadaje się lepiej dla upamiętnienia zmarłych” Varangr
XV część cyklu Herezja Horusa
Do 3. Kompanii VI Legionu, znanego jako Kosmiczne Wilki, dołącza Kasper Hawser - historyk, którego zadaniem jest odtworzenie i zachowanie utraconej wiedzy.
Dan Abnett znów bawi się formą, dostosowując styl do charakteru legionu. A ten jest specyficzny, bo Vlki Fenryka stanowią połączenie kosmicznych he-manów, wikingów i watahy dzikich wilków, uważani za dzikusów i barbarzyńców.
Opowieść jest w znakomitej większości raczej kameralna i ograniczona do zwykłego człowieka towarzyszącego grupie wojowników. Narracja składa się z krótkich, poszarpanych scen, lakonicznych dialogów wyrażających nieufność oraz licznych retrospekcji i przemyśleń.
Cała pierwsza część, stanowiąca 1/3 książki stworzona tylko po to, by nadać historii kontekst wydała mi się przez to chaotyczna i nudnawa. Prawdę mówiąc, ten początek trochę mnie zmęczył i gdybym na tym skończył, to byłoby 5/10.
Na szczęście później historia zaczyna wciągać. Konserwator towarzyszy Wilkom podczas codziennych zajęć, walk, w chwilach śmiechu i śmierci, stopniowo przestając być niechętnie tolerowanym ciężarem.
Koncepcja przypomina scenariusz “Trzynastego wojownika”, gdzie również postać z zewnątrz dołącza do grupy wojowniczych wikingów. Bardzo fajnie nakreślone zostały wzorowane kulturą wikingów pewne zwyczaje Legionu, czy charakterystyczne zwroty np. “Do zobaczenia następnej zimy”. Sam Kasper wprost nawiązuje do postaci historycznej Ahmada ibn Rustaha - arabskiego uczonego opisującego dzieje i geografię Europy. Historia Hawsera jednak skrywa jeszcze inną, mroczną tajemnicę.
Czekały ich jednak rzeczy jeszcze gorsze. W kolejnej jamie kilkoro zakutych w łańcuch i jęczących głośno ludzi musiało oglądać serię obrazków. Stojący przed nimi demon czytał z kartki:
– ... a to jak byliśmy w Piątym Kręgu; nie widać, gdzie mieszkaliśmy, trochę na lewo stąd; a tutaj ta zabawna para, którą tam spotkaliśmy; nie uwierzycie, ale mieszkali na Lodowych Równinach Zguby, drzwi w drzwi...
Eryk spojrzał na Rincewinda.
– On im pokazuje swoje obrazki z wakacji? – zapytał zdumiony.
Obaj wzruszyli ramionami i odeszli, kręcąc głowami.
Niniejszym ogłaszam że ostatnią edycję #naczteryrymy wygrał @Endrevoir Gratuluję Tobie i pozostałym uczestnikom. Świetnie poradziliście sobie z tym tematem
Tytuł: Mężczyzna, który pomylił swoją żonę z kapeluszem
Autor: Oliver Sacks
Kategoria: nauki społeczne
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Format: książka papierowa
ISBN: 9788375062717
Liczba stron: 304
Ocena: 8/10
Ładnie podsumować to może tekst z odwrotu ksiązki "Są to baśnie tysiąca i jednej nocy opowiadające o chorobach". Spodziewałem się na początku dość suchych faktów i może nawet trudnego języka a dostałem książkę która pomogła mi spojrzeć na osoby "upośledzone" głębiej, pokazać, że ich świat ( i nasz mózg) jest fascynujący oraz zastanowić się nad tym czy to nie ja posiadam jakieś braki. Duże wrażenie zrobił na mnie sam autor i życzę każdemu lekarza z takim podejściem i otwartym umysłem.
Jestem dokładnie w połowie Joe Abercrombie serii Epoka obłędu. Następna książka będzie cieńsza, ewidentnie! Najpierw trylogia - problem 3 ciał, tez niekrótkie, albo może - czasem się dłużące, zwłaszcza tom 2, którego finał... rozłożył mnie na łopatki, teraz to. Natępna moja lektura będzie miała max 300 stron i tylko jedną część, żadne trylogie