Bohaterka opowiada córce o swoim dorastaniu gdzieś na Dolnym Śląsku w epoce rozkwitu kultury lumpeksowej.
Opowiadając o używanych ubraniach, mówi o swojej rodzinie pełnej kobiet i o ich poglądach na życie.
Najważniejszym tematem tej książki jest cielesność rozpatrywana w różnych aspektach - cielesność kobiety na fotelu ginekologicznym, kobiety starzejącej się, kobiety dorastającej, kobiety cierpiącej i cielesność kobiety opiekującej się ciałami innych ludzi.
Po entuzjastycznych ocenach w internecie liczyłam jednak na coś lepszego. Mam wrażenie, że autorka za bardzo chciała poruszyć zbyt wiele tematów. Możnaby spokojnie wyciąć cześć wątków i pogłębić inne, a ta książka tylko by na tym zyskała.
– Magia wykorzystuje ludzi – wyrzucił z siebie Rincewind. Wpływa na człowieka w tym samym stopniu, w jakim człowiek wpływa na nią. Coś w tym rodzaju. Nie można bawić się magią tak, żeby na człowieka nie podziałała. Pomyślałem, że powinienem was uprzedzić.
@George_Stark wiersz powstał w ogóle przy porannym słuchaniu radia, gdzie prowadzący przywitał gościa mniej więcej takimi słowami: "Dzień dobry panie profesorze. Być może nam pan pomoże z zagadnieniem...". Ubawiło mnie to i zacząłem w myślach dorabiać kolejne zwrotki, a wieczorem, totalnie z Nienacka, przypomniałem sobie o tych rymach :]
Ktoś porywa kobietę i podejrzenie pada na jej partnera. Książka pokazująca jak patologia i opieszałość policji i prokuratury mogą wpłynąć na niewinnego człowieka. Jest policjant leń, jest policjant alkoholik, jest prokurator z traumą i pragnieniem zemsty na innych za swoje porażki.
Najgorzej że czasami się przecież czyta o takich rzeczach w wiadomościach.
Powtórzę się, ale tytuł „Ciekawe Historie” nie jest tylko przynętą. To rzeczywiście ciekawe historie i to bardzo. Jednak odniosę się do tych, które zrobiły na mnie największe wrażenie i/lub skłoniły do przemyśleń.
Zacznijmy od początku: czy pamiętnik może być wiarygodnym źródłem?
Z jednej strony tak - w końcu jego autor brał udział w wydarzeniach i opisywał je „na gorąco”.
Z drugiej strony nie - każdy przetwarza je na swój sposób i relacje świadków mogą się różnić. Dochodzą do tego uprzedzenia, różne poziomy empatii, inteligencji, także emocjonalnej.
Autor audiobooka zastrzegł, że Calek Perechodnik nie był badaczem historycznym i w swoim pamiętniku przedstawił jedynie swoją perspektywę. Niekoniecznie pozytywną dla Polaków, którym zarzucił złe traktowanie Żydów. Czy można się im dziwić, gdy Niemcy chcieli wytrzebić Żydów właśnie? Brak ich obecności w miastach oferował względny spokój.
Poza tym z relacji Calka można dowiedzieć się, że Żydzi sami źle traktowali innych Żydów. Niemcy potrzebowali robotników - nikt z getta nie chciał pójść. Wytypowano najuboższych, którzy nie mieli ani pieniędzy, żeby się wykupić, ani znajomości, które mogłyby im pomóc. Ba, sama policja żydowska była tego dowodem.
Nie chcę tutaj nikogo oceniać. Była wojna, istniało realne zagrożenie śmierci, która mogła przyjść każdego dnia. Pewnie każdy chciał przeżyć i robił to, co mógł, by przetrwać to piekło. Trudno jest postawić się w ich sytuacji i łatwo jest mówić, że mogli zrobić inaczej. Tylko że nas to nie dotyczyło i mam nadzieję, że nigdy nie będzie.
Rozdział o niewolnictwie sprawił, że zacząłem myśleć o rodzicielstwie. A raczej o tym, dlaczego ludzie decydują się na dzieci, kiedy sytuacja temu nie sprzyja.
Dzieci niewolników rodziły się już zniewolone. Nie miały na to wpływu, nie mogły dokonać wyboru - zostawały skazane na niewolnicze życie. Nie rozumiem, jak można skazać własne dziecko na ten sam bądź nawet gorszy los.
Rozumiem, że w tamtych czasach mentalność była zupełnie inna. Być może seks stanowił jedyną przyjemność dla niewolników, której nie potrafili sobie odmówić. Efektem tego były kolejne pokolenia niewolników.
Antynatalistą nie jestem, jednakże nie jestem też zwolennikiem nieprzemyślanych decyzji, szczególnie gdy dotyczą nowego życia. Które, powtórzę się, nie ma nic do gadania. Widok wielodzietnych, biednych rodzin jest dla mnie przykry i jasne, niby pieniądze nie dają szczęścia, ale dają poczucie bezpieczeństwa i zwiększają szansę na godne życie.
Cieszę się, że autor audiobooka decyduje się przytoczyć mniej znane historie, jak chociażby ta o ewakuacji polskiego złota po wybuchu drugiej wojny światowej. Nie sądziłem, że to może być tak fascynująca opowieść.
Podobnie jak ta o potomstwie Stalina. O Józefie powiedziano wiele, jednakże nigdy wcześniej nie słyszałem o jego dzieciach. Najbardziej rozbawił mnie fragment, z którego wynika, że w domu aż takim dyktatorem Stalin to nie był i czasem musiał się kryć przed swoją o wiele młodszą, drugą żoną. Kto by pomyślał. ; )
Nie żałuję decyzji o zakupie pakietu audiobooków i łapię się na tym, że wieczorami nie mogę się doczekać, aż przesłucham kolejny rozdział w drodze do pracy.
Czwarty tom serii z Lucem Callanachem i Avą Turner ponownie zabiera nas do mrocznego Edynburga, gdzie śledczy trafiają na sprawę wyjątkowo brutalnych zbrodni. Na przedmieściach zostają odnalezione zwłoki ciężko okaleczonej dziewczyny, a kolejne odkrycia szybko pokazują, że mają do czynienia z seryjnym mordercą prowadzącym swoją własną, makabryczną „grę” z policją i ofiarami. Śledztwo rozwija się dynamicznie, a każda kolejna wskazówka tylko pogłębia poczucie, że stawka jest znacznie wyższa niż początkowo się wydawało.
Największą siłą tej książki jest dla mnie bardzo udany mariaż dwóch warstw - brutalnego kryminału i obyczajowej historii bohaterów. Fields nie tylko dostarcza mocnych, momentami naprawdę ciężkich scen, ale jednocześnie rozwija relacje między Callanachem i Turner. Ich prywatne problemy, emocje i napięcia nadają historii dodatkowej głębi i sprawiają, że to nie jest tylko „kolejna sprawa do rozwiązania”. Dzięki temu czytelnik angażuje się nie tylko w śledztwo, ale też w perypetie samych bohaterów.
Jak zwykle u Fields, opisy zbrodni są bardzo dosadne i bezkompromisowe. To jeden z tych elementów, który jednych przyciąga, innych może odrzucać - ale trudno odmówić autorce konsekwencji w budowaniu klimatu. Brutalność nie jest tu tylko dla efektu, stanowi integralną część historii i psychologii sprawcy.
Sama intryga jest dobrze poprowadzona i trzyma w napięciu, choć wpisuje się w sprawdzony schemat serii. Jeśli ktoś zna wcześniejsze tomy, wie mniej więcej, czego się spodziewać - ale to akurat w przypadku tej serii bardziej zaleta niż wada. 4 tom podobał mi się bardziej niż 3, ale też dlatego, że sama zagadka była lepiej napisana i bardziej wciągająca.
Książką nie doczekała się w Polsce papierowego wydania, ale jest dostępna na BookBeat jako 2w1, z opcją przełączania między ebookiem i audiobookiem.
Zacznę od tego, że tytuł oraz opis tej książki to bait – oba sugerują, że historia będzie poprowadzona z POV trzech bohaterek, sióstr Henryka VIII Małgorzaty i Marii, oraz żony króla Katarzyny Aragońskiej. Tymczasem przez całą powieść jedyną protagonistką pozostaje Małgorzata Tudor, a Maria oraz Katarzyna to właściwie bohaterki trzecioplanowe, których losy są czytelnikowi streszczane przez główną bohaterkę.
Małgorzata Tudor to jedna z wielu władczyń zapomnianych przez mainstream, mimo, iż jej życie obfitowało w liczne zwroty akcji. Jako nastolatka została wydana za króla Szkocji Jakuba IV, któremu urodziła dwóch synów, z których władzę objął najstarszy – Jakub V, ojciec przyszłej Królowej Szkotów Marii Stuart. Podobnie jak jej słynna wnuczka, Małgorzata trafiła do kraju rozdartego przez konflikty klanowe, których nie rozumiała i które wyłącznie zaogniła, kierując się porywami serca w stronę nieodpowiednich mężczyzn. Ostatecznie miała jednak więcej szczęścia od potomkini i nie dość, że z sukcesem osadziła syna na tronie, to dożyła swoich dni we względnym spokoju.
Po powyższym opisie królowej można spodziewać się, że jej książkowy portret będzie wzbudzał pewną irytację, jaką zazwyczaj powoduje czytanie o postaci zachowującej się w idiotyczny sposób. I owszem, książka wzbudziła we mnie dużą irytację, nie mnie jednak irytowała bohaterka jako taka, a bardziej sposób, w jaki Gregory poprowadziła jej historię. Małgorzata Tudor w tym wydaniu nie dość, że nie grzeszy rozumem, to jeszcze ma pamięć złotej rybki, co chwilę zmienia opinię o i nastawienie do innych, co z kolei oznacza, że czytelnik czyta w kółko te same, jakby zapętlone wynurzenia. Wynurzenia owe dotyczą głównie postępowania księżniczki Marii i szwagierki Katarzyny i tu przechodzimy do drugiej wady tej powieści, mianowicie ukazania podszytych wzajemną rywalizacją stosunków między trzema królowymi w sposób typowy dla teen dramy. Gdyby akcja powieści toczyła się wyłącznie przez lata nastoletnie bohaterek, może bym to przełknęła, ale trudno mi uwierzyć, że w rzeczywistości dobiegająca trzydziestki Małgorzata, która na głowie miała zbuntowanych szkockich wielmożów, bardziej przejmowała się tym, jak akurat wiedzie się jej krewniaczkom, niż własnymi problemami z utrzymaniem władzy dla siebie i syna.
Muszę jednak przyznać, że jeśli chodzi o samo przedstawienie zmiennych jak w kalejdoskopie spraw wewnętrznych Szkocji i równie niestabilnych stosunków z Anglią, Gregory nie odwaliła fuszerki, wydarzenia w powieści pokrywają się z notkami biograficznymi bohaterów na Wikipedii.
Niniejszym tomem kończę przygodę z Gregoryversum. Z cyklu o Plantagenetach i Tudorach przeczytałam już wszystko, oprócz wydanej niedawno Zdrajczyni Jane Boleyn, lecz po tę pozycję od początku nie zamierzałam sięgać. Powód? Jane Boleyn jest jedną z trzech głównych bohaterek moim zdaniem najlepszej powieści z całej serii, czyli Dwóch królowych. Jej portret w tej książce jest na tyle plastyczny, przenikliwy i sugestywny, iż nie wydaje mi się, aby Gregory mogła dodać coś nowego do lore bohaterki bez całkowitej redefinicji postaci. Swoją drogą, dziwi mnie, że jako protagonistkę napisanej po latach kolejnej części cyklu obrała postać, której losy obszernie opisała wcześniej, kiedy w serii nie pojawiła się jeszcze w charakterze głównej bohaterki najważniejsza dla dynastii Tudorów Jane, matka jedynego syna Henryka VIII, czyli Jane Seymour.
„Wokół świata na wariata” to kolejna książka przygodowa Łukasza Wierzbickiego oparta na autentycznej historii.
Był wrzesień 1926 roku. Leon i Tadeusz spakowali bochen chleba, słój kiszonych ogórków, kilogram jabłek i ruszyli w podróż dookoła świata. Bywało kiepsko. Głupot nawyczyniali po drodze tyle, że wstyd wspominać. Wyprali marynarskie majciochy, stoczyli walkę z truchłem krokodyla, jechali tyłem do przodu, nie ożenili się z księżniczką, dźgnęli scyzorykiem mordercę, zbudowali bambusową łajbę, która utonęła, a zdarzyło się i tak, że na gwałt potrzebowali trumny…
Ostatecznie, wbrew wszystkim przeciwnościom, zrobili to. Okrążyli świat i wrócili z wyprawy własnym samochodem z przebraną w garnitur małpką… oraz czymś jeszcze.
Czytałem na zmiane z żoną - córka zachwycona. Rozdziały krótkie w sam raz na wieczorne czytanie. Mnóstwo przygód i zabawnych sytuacji. Gorąco polecam jeśli ktoś lubi czytać o podróżach w innym formacie niż to jest obecne dziś.
Wydawnictwo Vesper zmienia okładkę i tytuł omnibusa w serii Wymiary. "Akta wroga" Barry'ego B. Longyeara ma zaplanowaną premierę na 24 kwietnia 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie liczy 816 stron, w cenie detalicznej 109,90 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Trwa wojna pomiędzy ludźmi a obcymi. Podczas jednej z bitew na niezamieszkałej planecie rozbija się dwóch pilotów – człowiek Willis Davidge i obcy gadzi Drako Jeriba Shigan. Mimo dzielących ich różnic i wzajemnej wrogości muszą współpracować, by przetrwać w surowym i niebezpiecznym środowisku.
Tak oto zaczyna się piękna historia o przetrwaniu, pamięci i odpowiedzialności. O tym, że największa obcość nie kryje się w wyglądzie, lecz w uprzedzeniu. I że czasem, by ocalić przyszłość, trzeba zdradzić własny świat.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Wydawnictwo Vesper ogłasza nowy tom serii Wymiary. Jednotomowa trylogia "Binti" Nnedi Okorafor ukaże się 24 kwietnia 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie ma 480 stron, w cenie detalicznej 79,90 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Binti z ludu Himba jest matematycznym geniuszem i twórczynią precyzyjnych astrolabiów – urządzeń pozwalających nawigować nie tylko w przestrzeni, lecz także w sieciach informacji. Gdy otrzymuje zaproszenie na Uniwersytet Oomza, najważniejszą uczelnię w znanym wszechświecie, staje przed decyzją, która złamie tradycję i wystawi ją na próbę: opuścić rodzinę, ziemię przodków i wyruszyć w międzygwiezdną podróż ku nieznanemu.
W drodze jednak dochodzi do ataku Meduz – potężnych, obcych istot o przezroczystych ciałach i niepojętej kulturze – pozostawia Binti jedyną ocalałą na statku pełnym śmierci. Aby przeżyć, dziewczyna musi zmierzyć się z własnym lękiem i gniewem, nauczyć się słuchać, rozumieć, a nawet współczuć swoim wrogom. To, co zaczyna się jako walka o przetrwanie, przeradza się w próbę pojednania dwóch światów.
W kolejnych częściach Binti powraca na Ziemię, by odnaleźć rodzinę, której już nie rozumie – i która nie potrafi zrozumieć jej. Wraz z przyjacielem Okwu, przedstawicielem Meduz, stanie wobec konfliktu, który sięga głębiej niż granice gatunków i planet.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Tytuł: Odwagi, Pinku! Książka o odporności psychicznej dla dzieci i rodziców trochę też
Autor: Urszula Młodnicka, Agnieszka Waligóra
Kategoria: literatura dziecięca
Wydawnictwo: Sensus
Format: książka papierowa
Liczba stron: 176
Ocena: 9/10
Synek trochę podrósł, więc stwierdziłem, że można już kontynuować serię o Pinku. Nie będę opisywał każdej książeczki po kolei, bo nie o to mi chodzi by nabijać licznik, tylko aby przedstawić Wam moim zdaniem jedną z najlepszych serii dla dzieci w wieku powiedzmy od 5 lat wzwyż. I nie tylko, bo wielu dorosłym też by ta lektura nie zaszkodziła.
Książki w formie krótkich opowiadań o sympatycznym niebieskim stworku opisujących trudne sytuacje, z którymi spotyka się on w codziennym życiu. W wyniku dialogu padają gotowe propozycje rozwiązań problemów. Nie wszystkie są idealne, ale mogą stanowić punkt wyjścia w poszukiwaniach własnej drogi. Całość napisana została językiem przystępnym i naturalnym w mowie potocznej, a także opatrzona atrakcyjnymi ilustracjami i zestawami ćwiczeń.
@saradonin_redux mam Jesteś ważny Pinku i rzeczywiście jest to bardzo dobra pozycja, ale dla dzieci powyżej 5-6 roku życia. Tą zamierzam kupić i jeszcze tę o złości
@Kaligula_Minus wszystkie są fajne.
"Uwierz w siebie, Pinku!" może być super opcją dla dzieci, które szybko się poddają albo w ogóle motywująca do pielęgnowania swoich zainteresowań.
"Bądź sobą, Pinku!" też jest świetna, bo w prosty sposób omawia temat granic, chęci przypodobania się grupie itp.
@saradonin_redux Jeszcze fajne są Martw się mniej i Zgadzam się albo nie. Prosta forma a La komiksowa, gdzie poruszane są problemy granic i ich stawiania i naruszania i jak walczyć z lękami
W sumie ok. Inna historia niż Anne Frank, mamy też relacje z obozów i w jej życiu aktywnie się działo, w dzienniku Anny Frank tak nie jest. Nie wiem, na ile wierzę, że miała przelotny kontakt z Anną Frank w Bergen-Belsen, gdy ta została złapana przez Niemców, ale też nie ma specjalnego powodu, żeby nie wierzyć, że się znały, bo są zdjęcia i tak dalej.
Jej ojciec przed wojną był niemieckim syjonistą. Ona po wojnie wyjechała do Mandatu Palestyńskiego i wyszła za jakiegoś oficera, więc też poszła w syjonizm. W czasie okupacji co jakiś czas wspomina, jak próbowali (też) tam wyemigrować albo jak w obozie myślała o Eretz Yisrael. Książka nie odpowiada czy sama jest fanem eksterminacji dzieci w Palestynie. Zmarła w 2022.
@serel to nie utrata prędkosci zabija, tylko przeciążenia. Prędkosc jest względna, a gdybys szybko wystartował (czyli w sumie zmienil kierunek) to tez bys Umar
Póki co najsłabsza od Verne jaką czytałem - dałbym odrobinę wiekszą ocenę jakby była bardziej współczesnym językiem pisana- łatwiej by się czytało. Być może dlatego że mam wydanie z 1895 Przekład: Michalina Daniszewska xD
Jeszcze przyczepiłbym się do tego że odwiedzając poszczególne wyspy nic ciekawego się nie działo nie licząc ostatnich wydarzeń. Końcówka była do przewidzenia - zbyt piękna utopia to była