Zapewne ekspert @bartek555 najbardziej mi pomoże, ale może ktoś już bawił się w taką formę zwiedzania świata.
Zastanawiałem się wczoraj ze znajomym czy można popłynąć turystycznie w rejs, ale na pokładzie statku innego niż typowo turystyczny, transatlantycki statek pasażerski z kinem, basenami i jacuzzi. Bardziej na pokładzie statku który na co dzień zajmuje się czymś innym niż wożeniem ludzi, tylko z załogą lub podobnymi osobnikami którzy od innych ludzi, znaczy turystów chcą odpocząć.
Czy, jedyną opcją na coś takiego jest podjęcie pracy jako marynarz.
#rejs #turystyka
@Taxidriver widzę że faktycznie sporo jest utrudnień, i jakieś pewnie nieliczne miejsca się ostały gdzie można się bawić ale to taki trochę freight hopping tylko za spory hajs.
Kiedys sie to zdarzalo, teraz to wlasciwie niemozliwe, bo statki cargo nie maja certyfikacji do wozenia pasazerow. Nawet jesli mialbys podstawowe dokumenty (ksiazeczka zeglarska i kursy podstawowe) to nie sadze, ze wzieliby cie na taki rejs. Dodatkowe obowiazki dla zalogi, odpowiedzialnosc dla kapitana i armatora. Trzeba bylo sie zainteresowac 20 lat temu!
@bartek555 a wiesz że się interesowałem ale tak 25 lat temu? Serio mówię, to się wtedy urodziło, jak rodzina z USA wysyłała jakieś paczki z ciuchami, słodyczami, i tak dalej. I czasem drobniejsze rzeczy (czy po prostu list z życzeniami w którym było 10$) były drogą pocztą lotniczą nadawane. A miesiąc szła paczka morska, czyli tańsza. I wtedy pojawiła się myśl żeby z takimi paczkami sobie przepłynąć Atlantyk. Teraz jak stać mnie na bilet lotniczy powrotny, i na taki rejs, i na 20 dni urlopu z rzędu, to dopiero można sobie marzyć.
Ale dzięki, wiem że to dodatkowa odpowiedzialność, stąd właśnie domyślam się że kaszanka.
Z tą certyfikacją to takie czasy, chciałem pojechać na przegląd gwarancyjny (wymiana oleju) w motocyklu Honda. Ale, nie można do salonu samochodowego, choć to odkręcenie jednej śruby, jednego wlewu, i 5 minut roboty.
@jedzczarnekoty po atakach na wtc wprowadzano isps (international ship and port facility security code) ktory ukrocil wiele fajnych rzeczy jak wejscia ludzi do portu, na statki, wprowadzanie kurew na statki itp.
25 lat temu to bylo do zrobienia i nawet dosc popularne. Rodziny kapitanow czesto z nimi plywaly. Moja mama byla nieraz z ojcem na statku. Ja z siostra tez plynelismy kilka razy ale na krotszych odcinkach.
Czysto, spokój, przewaga ludzi w wieku 30-40 lat, sporo młodych. Szeroka plaża (na oko 50-80 metrów) położona na uboczu. Strefa FKK około 1 kilometr.
Do parkingu 800 metrów, 1 euro h.
Tekstylni się kręcą ale jako że to Niemcy to obie strony mają na to wywalone.
Majóweczka czyli rozpoczęcie sezonu turystycznego. Od zawsze w miejscach turystycznych ciągnięto bekę z warszawiaków.
Ja od 6 lat mam beke z ludzi z górnego Śląska. Czyste powietrze mniej turystów jak gdzie indziej. Trafiają się oni smoluchy ze ślunska. Nie trzeba ich widzieć wystarczy węch. Kopcą tak jakieś gownanie fajki że z daleka idzie ich wyczuć.
Co byście powiedzieli na to, żeby wprowadzić systemowe rozwiązania ograniczające rozwój gospodarki opartej na turystyce? Tzn. niech się rozwija, ale równolegle niech powstaje coś trwałego, co wiąże mieszkańców na stałe.
Teraz mamy miasta, które żyją przez 4-5 miesięcy wyłącznie z turystyki. Przez resztę roku są wymarłe. Co robią mieszkańcy? Zdzierają ile wlezie przez 4-5 miesiące z turystów, a potem przejadają te środki poza sezonem. W niemieckim Herringsdorfie kilka kilometrów od plaży jest fabryka pociągów... #gospodarka #turystyka #przemysł #przemyslenia
@Miedzyzdroje2005 Problemy są. Po pierwsze to nie państwo buduje fabryki, po drugie większość polskich miast turystycznych nie ma odpowiedniej infrastruktury dla przemysłu. Po trzecie kwestia spalin - nad morzem to się rozwieje, w miasteczkach w dolinach to utknie. A pewnie jest i po czwarte i po piąte.
W Wałbrzyskim miałeś dużo przemysłu, a obecnie masz dwucyfrowe bezrobocie i miasta co się skurczyły o 1/3, bo kto miał coś w głowie wyjechał do Londynu czy Wrocławia
Wczoraj poszedlem pograc w karty z ziomkami w akademiku i w pewnym momencie przyszla calkiem spora liczba ludzi o ciemniejszej karnacji. Z poczatku zalozylem, ze jakis Erazmus z Hiszpanii, no ale powiedzieli, ze z Meksyku. Kolezanka sie ich spytala, dosc ponuro "Dlaczego Polska?". Ci zaczeli opowiadac, jakie to super miejsce, ze ich znajomi polecali sie tu wybrac. To jeszcze dopytala, jakie panstwa mieli do wyboru, a ci wymienili dwa pierwsze z brzegu: Hiszpanie i Japonie.
Nie spodziewalbym sie tego. I pewnie wielu innych tez nie.
Wiem, ze jak sie gdzies zyje, to sie najlatwiej narzeka. Ale te dwa kraje maja im sporo do zaoferowania, zwlaszcza Hiszpania. Chocby brak bariery jezykowej w przypadku Hiszpanii. A Japonia... Jest chyba dosc wyjatkowa i chyba 3/4 swiata do niej simpuje.
Braszów (Brasov) jest bardzo ciekawym miastem położonym w Rumunii. Zobaczycie tam piękne stare miasto i rynek, a miasto jest urokliwie położone w dolinie pomiędzy górami. Mnie przyciągnęły tam dobrze zachowane mury obronne, a miasto włączam do projektu “Miasta stojące murem.
Średniowieczne mury obronne, które miały około 3 kilometrów długości, a do dzisiaj przetrwało około 1400 metrów. Oprócz tego w linii obwarowań można zobaczyć ciekawe bramy, jak również kilka wież. Na szczególną uwagę zasługuje Biała Wieża, z której można podziwiać miasto.
Ratusz i rynek, które urzekają swoim wyglądem.
Cerkiew św. Mikołaja z XIV wieku
Dom Hirschera z XVI wieku
Gotycki Czarny Kościół z XIV wieku
Strada Sforii, czyli najwęższa ulica w Rumunii
Twierdzę Braszów na wzgórzu (obecnie zamknięta)
Wzgórze Tampa, z którego jest piękny widok na miasto (można wjechać kolejką)
Colchester jest bardzo ciekawym miastem położonym w Wielkiej Brytanii. Znajdują się tam najstarsze i najlepiej zachowane mury z czasów rzymskich na Wyspach Brytyjskich, dlatego też włączyłem to miasto do projektu „Miasta stojące murem”. W Colchester znajduje się również największy wybudowany przez Normanów donżon w Europie.
Pierwsze mury obronne w Colchester powstały w latach 65-80 naszej ery i były zbudowane przez Rzymian. Ich obwód wynosił 2800 metrów, a do wnętrza miasta prowadziło 6 miejskich bram, z których do dzisiaj przetrwały 2. Obwarowania miały aż 6 metrów wysokości. W późniejszych stuleciach były przebudowywane. Do czasów współczesnych przetrwało około 2/3 długości murów, co jest naprawdę niesamowite.
W Colchester można zwiedzić zamek z XI wieku uchodzący za największy donżon w Europie, który zbudowali Normanowie. Powstał on na fundamentach rzymskiej świątyni poświęconej cesarzowi Klaudiuszowi. Zwiedzając podziemia zamku wciąż można podziwiać rzymskie pozostałości. Wstęp kosztuje 13,5 funta, a jeśli chcecie wejść do podziemi to za kilka funtów extra można dokupić zwiedzanie z przewodnikiem.
Do dzisiaj zachowały się ruiny klasztoru św. Botolfa z XI wieku.
Duże wrażenie robi brama wjazdowa do benedyktyńskiego opactwa St. Johns Abbey z XIV wieku, które uległo zniszczeniu podczas wojny domowej w XVII wieku.
Na terenie Colchester można zobaczyć charakterystyczne domy z muru pruskiego, z których najstarsze datowane są na XV i XVI wiek.
Na terenie miasta znajduje się kilka kościołów, z których niektóre są bardzo ciekawe np. St. Martin Church z XII wieku.