Abstrahując od preferencji politycznych, jako Krakowianin z dziada pradziada (no dobra, pradziady pochodziły z podkrakowskich wsi, ale na tyle bliskich, że są już zabudowane blokowiskami) niezmiernie mnie cieszy, że pod referendum o odwołanie obecnego prezydenta miasta, pana Miszalskiego, podpisało się już 100 tysięcy osób (źródło w komentarzu).
Cieszy mnie to z dwóch powodów - po pierwsze, to jasny sygnał, że jak wladza odpierdala, to jednak ludzie są w stanie się zebrać i wykurzyć ich ze stołka. I to. Ponad podziałami, bo zarówno lewica jak i prawica się razem zgadały. Wiadomo, że to niewielka zmiana, która nie przełoży się bezpośrednio na poprawę jakości życia w Polsce, ale mimo wszystko kropla drąży skałę. I mocno wierzę w to, że ta sytuacja da do myślenia potencjalnym następcom miszalskiego oraz innym lokalnym włodzarzom, którzy myślą, że są bezkarni i jak tylko dostaną stołek, to mają kilka lat na robienie wałów.
Po drugie, o ile rozliczenie poprzedniego rządu w wykonaniu rządu Tuska to jedna wielka farsa, to niech chociaż na tym moim lokalnym podwórku dojdzie do skutku pociągnięcie do odpowiedzialności za ch⁎⁎⁎we decyzje. Może nie karnej, ale jednak odpowiedzialności.
Nie chce tu też wskazywać jednego aspektu, który przełożył się na referendum w Krakowie. Dla niektórych było to wprowadzenie SCT, dla innych sposób jego wdrożenia. Dla innych małe zmiany, typu zwiększanie opłat, dalsze zadłużanie miasta (nie jestem w stanie pojąć jak blisko milionowe miasto z milionami turystów nie jest w stanie dopiąć budżetu), obsadzanie stołków "swoimi", ignorowanie konsultacji społecznych, buta, ignorancja, pycha, czy plucie w twarz wyborcom. Dla mnie kluczowym aspektem, który przelał czarę goryczy było wycofanie się z dopłat miasta do żłobków - oczywiście po złożeniu obietnicy, że kwestia ta zostanie bez zmian. Nie będę tu polemizował który aspekt jest najważniejszy. Nie jest też pewne, że finalnie uda się odwołać się typa.
Kluczowe dla mnie jest to, aby jasny przekaz "patrzymy wam na ręce i nie podoba się nam to" poszedł w stronę władzy, zaś oglądanie jak prezydentowi miasta pali się pod d⁎⁎ą, jak podejmuje żałosne próby ratowania imidżu na ostatnią chwilę - bezcenny dodatkowy aspekt.
#Krakow #polityka