W USA bez problemu zarejestrujesz Teslę Cybertruck, która wygląda jak sm z filmu sci-fi. Eksperymentalne latające auta dostają zgody na loty.
Ale zwykły, sprawdzony w setkach miast europejski autobus Solarisa? Tu zaczynają się schody.
Polski producent musiał zaprojektować praktycznie nowy pojazd od zera, żeby w ogóle wejść na amerykański rynek.
5 października w Chicago pokazano model Solaris Urbino 40 electric. To nie jest znane z naszych ulic Urbino 12 z doklejonym zderzakiem. Zmieniono konstrukcję nadwozia, rozstaw osi, szerokość (z 2,55 m na 2,59 m), układ wnętrza, oświetlenie i przeszklenie.
Dlaczego? Bo amerykańskie przepisy i wymogi przetargowe wchodzą na poziom absurdu, o jakim w Europie nam się nie śniło.
Trzy pomarańczowe lampki z przodu i trzy czerwone z tyłu na dachu Federalne przepisy wymagają ich w każdym autobusie szerszym niż 2032 mm. Regulują nawet odstęp między nimi: dokładnie od 15,2 do 30,5 cm.
Gdy pojazd przekracza 9,14 m długości (30 stóp), wchodzą kolejne obowiązkowe światła obrysowe i odblaski na bokach.
Amerykańska norma FMVSS 108 mierzy natężenie światła pod zupełnie innymi kątami niż w UE. Lampa z europejską homologacją nie daje automatycznej przepustki na drogi USA.
Norma FMVSS 217 wymaga http://m.in . wyliczenia 432 cm² powierzchni wyjść awaryjnych na każde miejsce siedzące. Mało tego – co najmniej 40% tej powierzchni musi przypadać na każdą ze stron autobusu.
Minimum 76,2 cm szerokości, odpowiedni kąt nachylenia, wysokość bocznych krawędzi i wytrzymałość na obciążenie min. 272 kg (600 funtów).
Przycisk przy strefie dla wózka musi wisieć na wysokości od 38,1 do 121,9 cm nad podłogą. Siła potrzebna do jego wciśnięcia? Maksymalnie 22,2 N .
Minimum dwa stanowiska dla wózków z własnymi systemami mocowania oraz obowiązkowym pasem biodrowym i barkowym dla pasażera.
A to dopiero przepisy federalne. Prawdziwa zabawa zaczyna się przy wymogach samych miast i operatorów:
Zderzaki z „pamięcią kształtu” Wielkie, wystające czarne zderzaki w USA to nie kwestia gustu. Specyfikacje zakupowe wymagają, by zderzak pochłaniał energię uderzenia przy niskiej prędkości i sam wracał do pierwotnego kształtu w ciągu maksymalnie 10 minut.
Bagażnik rowerowy na czole autobusu Standard w amerykańskich miastach. Solaris musiał pod to przeprojektować całą przednią ścianę i układ świateł.
Każdy nowy model kupowany z udziałem środków federalnych musi przejść wielomiesięczny, brutalny program badań trwałości konstrukcji, zawieszenia i hamulców na torze testowym w Pensylwanii.
Mur handlowy: „Buy America”
Największa bariera. Jeśli autobus jest finansowany z funduszy federalnych , ponad 70% wartości komponentów musi pochodzić z USA, a końcowy montaż musi odbywać się na amerykańskiej ziemi.
Solaris zdobył już pierwsze kontrakty w Seattle i San Francisco. Pierwsze egzemplarze mogą wyjechać z fabryki w podpoznańskim Bolechowie tylko dlatego, że te konkretne zamówienia są wyłączone z wymogów federalnych Buy America.
No mają własne normy i uwarunkowania które powstawały dekady I nie były normalizowane, bo nie ma światowego zespołu normalizującego przepisy drogowe i wymagania stawiane samochodom. My mamy swoje atesty, sposoby kontroli i system metryczny.
Solaris zdobył już pierwsze kontrakty w Seattle i San Francisco. Pierwsze egzemplarze mogą wyjechać z fabryki w podpoznańskim Bolechowie tylko dlatego, że te konkretne zamówienia są wyłączone z wymogów federalnych Buy America.
Zapewne dzieje się tak ponieważ powyżej 4h niedogodności z powodu lotu przestają mieć znaczenie. Na samolot trzeba się udać wcześniej, dojechać na lotnisko, przejść kontrolę itp. Po prostu powyżej tej granicy szybkość samolotu pokonuje wygodę załadowania się na pociąg lol. To jest dość logiczne i pewnie można by to było łatwo obserwować w innych krajach gdyby nie to, że mało państw na świecie ma tak dobrze rozwiniętą szybką kolej i jednocześnie tyle wewnętrznych połączeń lotniczych do już dobrze skomunikowanych miast za pomocą pociągów. Zazdroszczę bo ja mam najbliższą stację kolejową 40 minut autobusem od domu i jeszcze muszę zrobić przesiadkę po drodze xD.
Jak długo trzeba czekać na przystanku w czterech polskich miastach?
Sprawdziłem to na podstawie rzeczywistych danych GTFS-RT, czyli tego, co faktycznie jeździło jednego dnia w Warszawie, Krakowie, Łodzi i Gdańsku.
Dla każdego przystanku policzyłem odstęp między kolejnymi przyjazdami dowolnej linii, trochę tak jakbyśmy poszli na przystanek i nie zastanawiali się w który autobus wsiądziemy. Wynik zebrany na siatce heksagonalnej 500 m i zestawiony w czasie na wykresie.