#filmy #seriale #truecrime #hbomax
Pewnie ci, którzy się mocniej interesują kinematografią już wiedzą, ale może ktoś tak jak ja, dopiero teraz poznał datę premiery - 13 listopada do obejrzenia na HBO Max serial Holoubka o zbrodni połanieckiej.
@GordonLameman podobno potomkowie Sojdy (tzn konkretnie chyba wnuczka), choć niestety nie udało mi się na to trafić, dalej pomstują w komentarzach na youtubie pod materiałami na temat tych wydarzeń...
Finałowa gala festiwalu filmowego, czerwony dywan i suknie za kilkanaście tysięcy złotych. Ze sceny płynie piosenka o tym, że artyści zarabiają za mało, a sala klaszcze. Tymczasem wolontariuszka pracuje od rana za miskę zupy, a na bankiecie jest piętnaście rodzajów ciast i krewetki.
Czas trwania: Raczej nie tyle, ile podaje dystrybutor
Ocena: 9/10
Chłop trafił na prawdziwy thriller i akurat miał ze sobą kamerę.
Nie tłumaczą za bardzo o co chodziło z Theranosem, więc warto chyba przeczytać Wikipedię przed seansem. Ja tam miejscami nie ogarniałem, ale to na szczęście nie jest kluczowe w tym filmie.
Nie tłumaczą za bardzo o co chodziło z Theranosem, więc warto chyba przeczytać Wikipedię przed seansem. Ja tam miejscami nie ogarniałem, ale to na szczęście nie jest kluczowe w tym filmie.
@szatkus-7 mistrzowsko prowadzona historia. Chciałbym zapomnieć, że go widziałem i zobaczyć jeszcze raz. Świetne jest to, że on nie odpowiada na żadne pytania, wszystko jest otwarte.
Nie wiem co mi odwaliło, ale wystraszyłam się, że zaraz premiera trójki i trzeba sobie odświeżyć poprzednie części. No ale pierwotny plan miałam taki, by to poszło ciągiem dosłownie kilka dni przed pójściem do kina.
Niezrozumiały impuls nieco nadpsuł ten plan, ale trudno - drugą część rewatchnę sobie dopiero przed wyjściem do kina.
Co tu dużo pisać? Bardzo zgrabne wejście do historii - poznajemy rodzinę Atrydów i całą resztę, tylko Chani pojawia się dopiero pod koniec.
Zdjęcia sztos, muzyka, fajni aktorzy, ale bez efektu wielkiego ekranu ucięło mi punkcik w ocenie.
Musiałam sprawdzić o co chodzi z ową pastą, nie znałam jej przyznaję i chatgpt wyskoczył mi z fajna nazwą "horroru atmosferycznego".
Tak, to coś w tym stylu.
Czyli Clark, właściciel salonu meblowego znajduje tajemnicze przejście do przedziwnego świata, pozbawionego innych ludzi, żółte ściany, jakby niedokończone pomieszczenia, które istnieją w niekończącym się labiryncie.
Ale ktoś tam jest, ktoś tam przebywa. Kto? Tego dowiemy się dopiero wtedy, gdy do tego dziwnego świata przejdzie zaciekawiona terapeutka Clarka.
/możliwe spoilery/
Czy mi podpasowało wyjaśnienie? Nie do końca, bo albo to jest dekonstrukcja psychiki złamanego człowieka w skrzywionej nadrzeczywistości, albo naprawdę to miejsce istnieje, niczym Strefa X w "Anihilacji". Bo w końcu terapeutka kończy jako kolejny NCP w Backrooms, a z drugiej strony mamy wątek tajnej organizacji badającej to miejsce.
Widocznie to wszystko w jednym - a Bacrooms niczym solarisowa planeta reaguje na człowieka.
Fajny klimat, to muszę przyznać, ale owo wyjaśnienie-niewyjaśnienie nieco mi zepsuło seans. Ok, nadaje się to do przemyśleń, ale czegoś ewidentnie tam brakuje, więc czy nie lepiej było zawiesić tajemnicę jeszcze wyżej i nie bawić się w rozwiązanie? Trudno mi powiedzieć.
W każdym razie oglądało się dobrze, podobało się to dla mnie.
@Mahjong - backrooms to projekcja wspomnień (głównie traum - bo te są najsilniejsze) ludzi, którzy tam się znaleźli.
Szczegóły tych wspomnień, w zależności od warunków, się powoli rozmywają oraz nadpisują aż zostaje jedynie faksymila. Jest wiele wejść do bakrooms i film sugeruje, że ciągle pojawiają się nowe. Moja teoria jest taka, że wygląd backrooms jest zlokalizowany oraz płynny i na ich obecny wygląd na pewnym obszarze oddziaływują najsilniej osoby tam przebywające - dlatego dla każdego backrooms będą wyglądać inaczej i jeśli jest więcej niż jedna osoba w pobliżu to jej wspomnienia zmienią trochę wygląd już wcześnie zbudowanego backroom utworzonego ze wspomnień osoby, która była tam wcześniej.
@Mahjong mi ta końcówka z tajną organizacją nie podeszła, sztampa w stylu X-files, chyba lepiej by wyszło, jakby Mary po prostu zwiała, a jej kopia pozostała w Backroomsach.
No ale mimo wszystko szacun, że tak młody reżyser mimo wszystko dowiózł pełnometrażówkę. Mam nadzieję, że będzie umiał pokierować swoją karierą i nie skończy się na debiucie.
Bardzo mocne 7.5, blisko 8.0, jakby zaokrąglić to jest 8
Historia dzieje się jakoś 20 lat po 8 Pasażer Nostromo i jest to w filmie wspomniane, co mnie, fana numerów, bardzo się spodobało
Film jest bardzo dobry i warty oglądnięcia. Na filmweb ma 6.4 i jest to jakaś pomyłka bo historia jest prowadzona w bardzo podobny sposób to wcześniej wspomnianego 8 pasażera. Jest mrocznie, jest mało ludzi, a na koniec jeszcze mniej.
Technicznie ten film jest rewelacyjny. Wnętrza statków, pomieszczeń, pojazdy, Obcy, gadżety. Wszystko bardzo ładnie zrobione i nie bardzo wiadomo, gdzie kończy się rekwizyt, a gdzie zaczyna CGI.
Świetnie zagrana rola Andiego (David Jonsson), który jest androidem, ale bez spoilerów to ciężko napisać dlaczego tak bardzo mi się on spodobał.
Reszta ekipy zdecydowanie gorzej i to główny powód, dlaczego obniżyłem moją ocenę. Do takich ról preferuję "dojrzałych" z wyglądu aktorów. Trochę oglądało się jakby to była jakaś wersja Gen Z Bo w sumie tyle mają lat. Główna bohaterka (Cailee Spaeny, grała 14 letnią Priscilla w filmie o Priscilla Presley) ma urodę 14 latki i wzrost 12 latki. Aktorzy z tego filmu mięli podczas kręcenia pomiędzy 19, a 25 lat (tylko David Jonsson miał 29 i może dlatego lepiej grał i lepiej pasował do swojej roli). W pierwszym Alien najmłodsza była Sigourney Weaver, która wtedy miała 28 lat. Cała reszta ekipy około 40-50 lat.
To jest chyba jedyna, choć nieco sporawa, wada tego filmu. Tak, czy siak. Warto oglądnąć.
@sireplama mnie trochę też, ale z drugiej strony podobał mi się pomysł "powtórzenia" historii. Zazwyczaj mnie takie coś nudzi i irytuje, ale tutaj jakoś mi to pasuje. Sam nie wiem dlaczego.
@boogie pierwsza połowa świetną, klimat jak w pierwszych obcych z nowej perspektywy w postaci gowniaków-kolonistów. Druga połowa niestety zaczyna pękać, za dużo tu memberberries, a końcówka pomimo akcji mnie znudziła, ale czekam na kontynuację, bo aktor grający Andiego jest świetny
Film jest kontynuacją historii opowiedzianej w "Tygrys z Esznapuru.
Architekt Harold Berger (Paul Hubschmid) i hinduska tancerka Seetha (Debra Paget) uciekają przez pustynię przed ścigającymi ich jeźdźcami maharadży Chandry (Walter Reyer). Od śmierci ratuje ich napotkana karawana, zabierając następnie do niewielkiej wioski. Jeden z jej mieszkańców donosi jednak ludziom maharadży o miejscu pobytu zbiegów.
Lepiej by się oglądało jakby Indianie nie gadali w języku III Rzeszy xd
Ostatni film Fritza jaki znalazłem w polskiej wersji.
Jest jeszcze Gdy miasto śpi ale chyba napisy wygenerował Gogle translate i nie da się czytać
Oglądałem ponownie po latach i weszło tak samo byle jak, jak wtedy. Zapraszam na #piechuroglada
---------
Tytuł: Minority Report
Rok produkcji: 2002
Reżyseria: Steven Spielberg
Kategoria: #scifi #akcja
Czas trwania: 145 min
Moja ocena: 5/10
W przyszłości testowany jest program, w ramach którego morderstwa są udaremniane zanim do nich dojdzie, dzięki wykorzystaniu obdarzonych specjalnymi zdolnościami mediów. Wiara czołowego agenta w ten system zostaje zachwiana, gdy sam staje się obiektem poszukiwań.
Nie rozumiem wysokich ocen, które są dawane temu filmowi. Poza średnio ciekawym pomysłem kuleje on na prawie każdej płaszczyźnie: fabularnej, artystycznej (absolutnie obrzydliwy bloom), wreszcie reżyserskiej. Tak, powiedziałem to, Spielberg się tu nie spisał, jest zbyt sztucznie i drewnianie, rytm kuleje i jego klasyczne triki zwyczajnie trącą myszką. Aktorsko jeszcze się to ratuje, choć drugi plan często jest zbyt przerysowany, wręcz karykaturalny. Polecam tylko tym, którzy mają na nosie nostalgia goggles.
Zazwyczaj omijam horrory, choć ten jest wyjątkowy i kusił mnie od dawna. Horror muzyczny? Trochę dziwne połączenie, ale muzyka w tym filmie to mocne 10/10 i nie trzeba być fanem Blues czy Jazz
Ciężko mi cokolwiek napisać bez jakiegoś spoilera. Bracia (w podwójnej roli Michael B. Jordan) wracają z Chicago, gdzie pracowali dla Al Capone. Wrócili z gotówką i postanowili otworzyć klub, à la kluby z alkoholem Al Capone Niestety coś doprowadza to niezłej jatki i stąd "horror".
Film ma bardzo krwawe momenty, ale nie powiedziałbym, że jest straszny. Więc jak szukasz horroru, na którym można popuścić to tutaj tego nie dostaniesz.
hej Hejtki,
chciałem się tylko pochwalić, że mój film
(o którym więcej pod moim tagiem: #w8jek )
otrzymał nagrodę za najlepszy scenariusz w filmie animowanym,
jest to dla mnie o tyle zaskoczenie bo film ten w zasadzie nie miał scenariusza xD
rysowałem go codziennie przez rok w formie dziennika, więc nie miałem pojęcia co wydarzy się kolejnego dnia
w każdym razie, to duże dla mnie wyróżnienie otrzymać taką nagrodę za film totalnie niezależny, który powstał bez żadnego finansowania, producenta ani studia
:popija kompot:
p.s. wiem, że część z Was go miała okazję zobaczyć na różnych festiwalach!