#filmy #historia
Norymberga
Trudno mnie ostatnio zadowolić jeśli chodzi o filmy. Zasiadłem do tej produkcji, gdyż kończę lekturę świetnej książki na podstawie której został nakręcony. No i chyba nie był to do końca dobry pomysł, by najpierw czytać a później oglądać. Film nie wytrzymuje konfrontacji ze słowem pisanym. Co tutaj mamy "Amerykański psychiatra wchodzi w psychologiczną grę z Hermannem Göringiem, by zdobyć niezbite dowody jego winy" - tyle z opisu na Filmwebie. O książce więcej, gdy skończę czytać w osobnym wpisie. Teraz film. Nie jest dobrze. Przede wszystkim film mnie znudził. Dużo gadania, kilka mniej lub bardziej ciekawych obrazków. Można było z tego zrobić pełnokrwisty dramat psychologiczny i sądowy a zrobiono... takie trochę nie wiadomo co. Jest trochę relacji Goringa z panem psychiatrą, trochę przebitek ze starych nagrań i kronik, trochę przebitek, które nie wiem po jaką cholerę mają takie kroniki udawać a wychodzi to pokracznie, by nie powiedzieć śmiesznie. Dodatkowo Rami Malek gra psychiatrę w tak drażniący sposób, że miałem ochotę wyłączyć ten film w połowie. Sama historia bardzo ciekawa dla każdego niezależnie na ile ją zna a na ile nie. Aha no i w obozach ginęli Żydzi, Żydzi i jeszcze Żydzi... o Polakach i innych narodowościach pada jedno zdanie. Brawo.
