Moje pierwsze zetknięcie z filmami pani Ulrike Ottinger. Pytałam się koleżanki czy to takie żeńskie "fassbindery", ale zaprzeczyła - "u Fassbindera masz przynajmniej fabułę".
Madame, czyli jakaś bogata obcokrajowczyni, przyjeżdża do Berlina z biletem w jedną stronę, by pić. Cały film to pijackie przygody Madame, która robi pijackie burdy, jest wywalana z restauracji, pije z bezdomną, a czasem spotyka gdzieś obok trzy kobiety, które nazywają się: Zdrowy Rozsądek, Ścisła Statystyka i Pytanie.
Te trzy kobiety często mówią o problemie alkoholizmu, głównie wśród kobiet. Film jest zapisem upadku? Nie wiem, ale to taki lekko absurdalny niemiecki Zostawić Las Vegas.
Ogólnie byłam w szoku jak dobrze to się oglądało i jak dobrze mi to weszło. Film częściej jest zabawny niż można sobie wyobrazić. Specyficzny klimat bardzo. Raczej już dla doświadczonych kinomanów.
Religijna rodzina w Norwegii traci dzieci, które zostają odebrane przez urząd z powodu podejrzeń o stosowanie przemocy fizycznej. W praktyce chodzi o klapsy, których dzieci doświadczały, gdy były małe. Rozpoczyna się nierówna walka z systemem, z góry wydająca się skazana na porażkę. Pomocną dłoń wyciąga sąsiadka – adwokatka.
Film zderza ze sobą dwa odmienne systemy i dwa zupełnie różne spojrzenia na wychowanie dzieci. Nie podaje jednoznacznej odpowiedzi, kto ma rację, choć bardzo łatwo stanąć po stronie rodziców, którzy wyraźnie kochają swoje dzieci i za wszelką cenę chcą odzyskać możliwość bycia z nimi.
System jest niedoskonały, ciężko oszacować skalę zniszczeń, choć tu wydaje się, że przewagę moralną mają rodzice, mimo ich mocno konserwatywnych poglądów. A z drugiej strony system zazwyczaj się sprawdza. Ten przypadek jednak jest bardziej skomplikowany, jak widać.
<spoiler alert>
W filmie lekko przez ostatnią scenę przebija się motyw, że miłość nie uznaje w sumie żadnych praw, nawet praw fizyki czy grawitacji, gdy przyjaciółka Noory biegnie za promem, którym Norę opuszcza jej przyjaciółka z rodziną, i staje praktycznie na wodzie.
Ale tak ogólnie mam wrażenie, że musicalowy remake z Matthew Broderickiem i Umą Thurman wyszedł o wiele lepiej, może dlatego, że konwencja musicalu lepiej pasuje do tej historii.
Obejrzałam 46 filmów. Robiłam notatki, niestety żadnego sztosu (czyli 10/10) nie uraczyłam. Za to sporo kanowskich rzeczy jak nowego Farhadiego, Dhonta czy Almdodovara.
Z polskich filmów tylko jeden. I akurat nie ten Smoczyńskiej.
Odkryłam Ulrike Ottinger (co prawda widziałam tylko 2 filmy, ale za to jakie!), znaczy odkryłam - widziałam program i miałam zapisane jej filmy. Przy jej filmografii to Jodorovsky to king od spójnej fabuły! Będę kontynuować w przyszłości przygody z filmami tej pani.
Widziałam "Historie równoległe" czy "Josephine".
Widziałam jeden za⁎⁎⁎⁎sty horror z przekazem i masę ujowych horrorów. Widziałam meksykański pierwowzór "Kła" Lanhimosa.
To ten moment, że jeszcze nie chce mi się spisywać osobno na każdy film notatek, ale też ten moment, że z chęcią coś opowiem, jeśli ktoś zainteresowany - jeśli nie, to od jutra postaram się wrzucać te obejrzane filmy na filmmetera
Jak Nolan bierze się za grecki epos, od razu wiadomo, że to nie będzie lekki film do popcornu. Miałem do wybory seans w archaicznym kinie ze względnie małym ekranem, ale z taśmą 70mm albo IMAX. Postawiłem na taśmę, ale z perspektywy czasu chyba jednak poczekałbym na wolne miejsce w IMAX-ie dla gigantycznego obrazu i powalającego dźwięku. Drugi raz do kina na to nie pójdę, ale jak wpadnie na streaming, z chęcią odpalę go w domu.
Czy to najlepszy film Nolana? Rzecz gustu. Ale wizualnie to chyba jego najładniejsza produkcja. Widoki i niektóre ujęcia naprawdę robią wrażenie.
Samo tempo jest dość specyficzne. Film jest długi i miejscami po prostu się dłuży, ale z drugiej strony stale trzyma w napięciu, bo Odyseusz wpada z jednych kłopotów w drugie. Warto jednak wiedzieć, na co się idzie: to nie jest hollywoodzka Troja z Bradem Pittem ani szybki film akcji. To po prostu bardzo długa, surowa podróż, dokładnie tak, jak mówi tytuł.
Sama strona techniczna wypadła w miarę w porządku, ale parę rzeczy rzuca się w oczy. Mgła momentami wyglądała tak sztucznie i dynamicznie, jakby ktoś z boku postawił wielki dmuchacz na planie (co pewnie miało miejsce). Z kolei w scenach z olbrzymami lekko przesadzili z ich siłą. Niszczyli statki tak łatwo, jakby te były zrobione z trawy, a nie z drewna. Jest tego więcej, ale wiecie... spoilers
Prywatnie wolę, gdy w takich filmach nie ma aż tylu gwiazd. Tutaj kojarzy się absolutnie każdego z pierwszego, drugiego i trzeciego planu. Bywa to wręcz lekko zabawne kiedy Peter Parker siedzi przy stole z Punisherem, albo gdy mówi do rodziców „dad” i „mum”, co średnio pasuje do starożytności.
Co do kontrowersji wokół obsady, wypadły one dość niejednoznacznie: Piękna Helena niestety nie porywała urodą i jeśli reżyser koniecznie chciał czarnoskórą aktorkę, to taka Thandiwe Newton pasowałaby tu o wiele lepiej, z kolei Elliot Page pojawił się co prawda tylko w dwóch scenach, z których pierwsza trwała może 30 sekund i mógłby ją zagrać ktokolwiek to druga była już naprawdę mocna, fajna, a jego drobna, filigranowa sylwetka świetnie pasowała do tej roli (zwłąszcze w pierwszej scenie).
Odyseja to specyficzny film. Trzeba nastawić się na wolne tempo i powolną podróż, a nie na bezustanną rozróbkę. Wizualnie cieszy oko i zdecydowanie warto zobaczyć to w kinie (najlepiej na dużym ekranie), nawet jeśli nie jest to arcydzieło Nolana.
Odyseja obejrzana, Film z tych, co cieszę się że zobaczyłem, ale nie będę pędził by obejrzeć po raz drugi. Takie klasyczne 7/10, niektóre sceny super, niektórzy aktorzy też (uwielbiam Johna Leguizamo zawsze) - ale nie jest to produkcja która zmieni jakkolwiek moje życie. I niektóre sceny tak o 50% za głośno, zlitujcie się nad nami starymi.
Dla porównania obejrzeliśmy z żoną w domu potem Troję. I powiem szczerze, że jeśli ktoś uważa że tamta Troja była jakkolwiek historyczna to wybitny kek xD Nie mówię, że nei jest to dobry film, bo aktorsko naprawdę super - lepiej jak u Nolana zarówno pod kątem rekrutacji (i tu nie mam na myśli koloru skóry, bo najbardziej mnie wkurwiała Anne H. która ogólnie bardzo lubię, bo ona to kibic Arsenalu :P) jak i samej gry aktorskiej.
Ciekawi mnie też, czemu ludzie co tak pierdzielą o ahistoryczności Odysei nie podejmują tematu, czemu non stop pi⁎⁎⁎⁎li się o Zeusie (w tamtych czasach był pomniejszym bogiem, ani trochę nie szefem) i o Ludach Morza oraz upadku Epoki Brązu - jest to wielokrotnie większa ahistorycznie bzdura. A, no tak, to trzeba mieć wiedzę historyczną by zrozuzumieć że to bzdura, nie wystarczy sam rasizm xD Inna rzecz, że jak w ekipie Odyseusza jest aktor hinduski i dalekowschodni to już nie przeszkadza - bo to faceci xD oczywiście zakładając, że film widzieli, co jest pewnie błędne.
Sala kinowa była pełna, wg danych w Polsce już 1mln widzów, a światowo przychód zmierza raźnie do 1mld, więc przykro mi @Opornik, ale Twoje szacunki się rozjadą o poziom magnitudy. Ponoć w IMAXie mają grać przynajmniej do października, takie zapotrzebowanie.
#filmy #odyseja
PS: Ja wiem, że to wręcz aspekt komediowy, ale ku⁎⁎⁎⁎ko mi się podobało jak Agamemnon farmił aurę I zastanawiam się jak bardzo scena z otwarciem bram Troi wzorowana była na Władcy Pierścieni. Powrót Króla
@deafone nie nolana bo on tylko dobry do robienia pieniedzy a nie filmow https://www.imdb.com/title/tt2910814/ to jest sf, po 3 razach dalej za bardzo nie wiem co tam sie dziala, to jest mind bending jak sf powinno byc a nie 2h efektow specjalnych a na koncu ; ehh no ten kosmos shit czasoprzestrzen zagieta i eee robot kwadratowy
No to pięknie. Przez jeden dzień w amerykańskich kinach najnowszy Spider-Man wykręcił więcej siana niż Supergirl przez 5 tygodni z całego świata. A podobno to MCU zdycha, a DC Gunna jest przyszłością kina komiksowego... #filmy #kino #supergirl #dc #marvel #mcu #spiderman #boxoffice #ciekawostki
A DC Gunna? No cóż. Albo reguła z pisaniem żeńskich postaci się sprawdza, albo zrobił błąd nie siedziąc nad reżyserką. Bo pomysł na charakteryzację Supergirl był, ale fabuła spierd*lona że chej.
@wielkaberta ale Wonder Woman jakoś się udało ogarnąć 10 lat temu, wiec żeńskie postacie to nie reguła.
Z Supergirl niepotrzebnie oszczędzali na produkcji. Scenarzystka bez doświadczenia to nigdy dobrze nie wróży. A ponadto za dużo tych reebootów, bo widz nie identyfikuje się z bohaterem