jak to jest możliwe, że rząd szacuje w tym roku dług na 65% pkb, chociaż w zeszłym roku dług prawie dotykał 60% (3/5).
czyli - wg ustawy, w widełkach 55-60% powinny nastąpić działania przewidziane w ustawie, ale np. nie słyszałem, żeby został przedstawiany jakiś program sanacyjny, jakieś zaciskanie pasa itp.
@skorpion 65% PKB to zadłużenie według metodologii unijnej, zaś wg polskiej metodologii jest w okolicy 50% (ta różnica wynika z różnego pojmowania zadłużenia funduszy pozabudżetowych i przede wszystkim zaczęła się powiększać za czasów rządu Morawieckiego)
Ciekawy wpis Huberta Walasa z Good Times Bad Times nt. naszej transformacji gospodarczej lat 90., jej alternatywnego potencjału i porównywania z Koreą (tą gorszą ).
W Polsce mamy zgryz i patrzymy na 'niezależny' model rozwoju Korei jako na ten obiektywnie lepszy. A co jeśli nie dało się inaczej?
Korea startowała ze swoimi reformami już w latach 60 (30 lat 'przewagi'), choć z niższej bazy. Rywale choć potężni, to albo sami na dorobku i biedni (Chiny), albo ich peryferie i biedni (ZSRR), albo za wielką wodą (Japonia). Brak indoktrynacji polityczno-mentalnej przez 50 lat (komuna). Jeśli chcieli wygrać to musieli od pierwszego dnia postawić na model niezależny.
A co gdyby w Polsce od dnia pierwszego postawić na model 'niezależny'? Po pierwsze uważam, że z elitami (i społeczeństwem, które te elity wybierało) lat 90 było niewykonalne. 44 lata komuny (a wcześniej hekatomba elit WŚ2) zebrały takie żniwo, samego mindsetu państwowego, że było to marzenie ściętej głowy. W Polsce elity lat 90. były zlepkiem postkomunistów i nowej opozycji, z mindsetem bardziej liberalnym i rozproszonym. Oczekiwanie, że narzucą model „koreański” z selekcją czempionów i dyrektywną polityką przemysłową, byłoby nierealne.
Ale nawet biorąc pod uwagę, że jednak by się to udało i od dnia pierwszego stawialibyśmy na to z pełną mocą, jakie są szanse że nie bylibyśmy wprost tłamszeni przez naszych sąsiadów, zgodnie z logiką gry o sumie zerowej? Sądzę, że całkiem spore. Niemcy widząc w nas potencjalne zagrożenie być może podjęliby polityczną decyzję o lokowaniu FDI wszędzie w EŚW, tylko nie w Polsce. Współpraca Berlina z Moskwą wówczas nie byłaby obarczona nawet moralnym dylematem. Pytanie też na kogo stawialiby Amerykanie mając potencjalnych dwóch niezależnych graczy w EŚW (DE/PL) - lokalnego mocarza, czy ekonomicznego karła (ale niezależnego)? Ponadto nasza 'niezależna ścieżka' stałaby w poprzek integracji z UE, która zabiera część niezależności.
Ergo otoczenie i okres poprzedzający okres reform był w naszym przypadku drastycznie inny od przypadku koreańskiego, i wiele wskazuje na to że to model 'zależny' mógł być skuteczniejszy.
Niemcy i zachód pompowały w nas FDI licząc, że zawsze będziemy tańszym podwykonawcą. Nasza konwergencja nie była tłumiona ze względów politycznych, a wręcz wspierana.
Oczywiście nie była to nasza chłodna kalkulacja naszych elit, to był Michael Scott podający dłoń Edowi Truckowi. Okazało się, że był to też model najbardziej optymalny.
Teraz pytanie czy ten czas był wystarczający do 'wyprodukowania' elit i państwowego mindsetu by po 35 latach wziąć kierownice we własne ręce.
btw. czy w Korei po 35 latach było kolorowo? Wiele z tych problemów brzmi jakby znajomo.
@eloyard Porównanie z Koreą to jak porównanie jabłka i banana. Zarówno skala czasowa, jak i lokalne uwarunkowania były zupełnie niekompatybilne na starcie. Zbieżność ścieżki rozwoju to rezultat konwergencji od lat 90, bo świat "przegapił" zarówno Polskę, jak i Koreę. Może to brzmieć dziwnie, bo Samsung i inne czebole, ale Korea została podobnie przegapiona, jak Polska, ze względu na tło innych azjatyckich "tygrysów". Polska przemknęła się w nieco inny sposób - nie było o nas głośno, nie mamy czeboli, ani niczego podobnego co mogłoby zwrócić uwagę. Kraik w środku kontynentu, coś tam klepie, wszyscy mówią że tani i biedny. Mówić o Polsce zaczęto stosunkowo niedawno. I bardzo dobrze, bo w czasie kiedy inni konkurowali, my tam coś klepaliśmy, a nasi politycy zapewniali nieustanne wrażenie bajzlu między Odrą, a Bugiem. A społeczeństwo budowało kapitał, inwestowało, kombinowało. Nawet jeśli wychodzili z markami na zewnątrz, to albo pod obcymi, jako podwykonawcy, albo pod własnymi, ale zupełnie nie kojarzonymi z Polską.
To taki model rozwoju w ukryciu - całkiem fajny i dumny jestem z moich krajan. Ukryć 30 lat dynamicznego rozwoju w środku Europy :D
@eloyard ale taka Francja, czy USA mają dlug o kilometry większy od nas, a sobie radzą świetnie.
No dobra, bo w sumie to bardziej tu podśmiechujki uprawiam, bo dług państwa nie jest jakaś jednowymiarową kwestią i wg mojej wiedzy są takie, które bardzo chcemy mieć. I nie ma tu jednoznacznej odpowiedzi, czy np: emerytury ciąć, czy się zadluzyć, a najnowsza historia uczy, że to pierwsze przynosi bardzo dużo szkód.
Btw w linkach które wrzuciłeś są wypowiedzi jak u Gwiazdowskiego "wyobraźmy sobie że budżet państwa to jak budżet domowy" 🙃 śmierdzi mi to bardzo brakiem analizy i bon-motami z lat 80. Ale na ekonomii wiem tyle co przeciętny przedszkolak, więc się zawijam z wątku, bo się nie czuję na siłach, żeby to była merytoryczna dyskusja.
Komentarz:
Przeczytałem i odsłuchałem materiały dotyczące propozycji "Portu Haller" i najlepsze określenie to "port-ściema" lub też "polityczna wydmuszka z opcją skoku na kasę". Żaden z "argumentów" za tworem portopodobnym w Choczewie nie ma szans w konfrontacji z faktami:
1. Nowy "Port Zewnętrzny w Gdyni" oraz rozbudowywany "Port Centralny w Gdańsku" czynią "Port Haller" kompletnie bezsensownym biznesowo projektem. Już tłumaczę dlaczego:
Gdynia od lat czeka na realizację "Portu Zewnętrznego". Proces rozpoczęto w 2018 roku ale aż do 2023 (decyzja lokalizacyjna) niewiele się wydarzyło. Wtedy też zaproszono firmy do składania ofert i...siedem (!) razy przekładano termin składania ofert. Najnowszy termin to 30 czerwca tego roku.
"Port Zewnętrzny" w Gdyni ma być jedną z najważniejszych i największych inwestycji w polskiej gospodarce morskiej tej dekady. Wartość to ponad 5 mld PLN. Jednocześnie rozrasta się Port Centralny w Gdańsku - zmieniając realia handlowe na Bałtyku. Gdynia - konkurująca z Gdańskiem już traci w tej wojnie zaś "Port Zewnętrzny" daje szanse Gdyni na nie bycie zmarginalizowanym.
Do obu portów prowadzi świetna infrastruktura z ważnym zastrzeżeniem - Droga Czerwona w Gdyni powstanie i tak szybciej niż Port Zewnętrzny. Infrastruktura i zaplecze Trójmiasta, pokaźny rynek pracy. Już tocząca się wojna o przeładunki.
A na zachodzie mamy trwającą inwestycję za bagatelka 10 miliardów złotych - port zewnętrzny w Świnoujściu. Który wyczerpuje temat Zachodniopomorskiego.
Co przemawia zatem za "Port Haller" w Choczewie?
Nic. Tam nawet nie ma dość dużego rynku pracy. W efekcie port postawiony za krajowe lub zagraniczne kredyty byłby obsługiwany przez pracowników z krajów trzeciego świata tyko po to żeby obsługiwać...no właśnie kogo? Kto zdrowy umysłowo wybierze Choczewo skoro pod nosem ma porty Trójmiejskie z świetną infrastrukturą i rozwiniętą logistyką? I relatywnie niskimi cenami. Kto wybierze porcik "Haller" z doprowadzoną drogą krajową i może kiedyś jedną nitką kolei, skoro pod nosem ma Trójmiasto z krzyżującą się siecią autostrady, dwóch dróg ekspresowych, dwiema obwodnicami wokół Trójmiasta ORAZ potężną magistralą kolejową w trójmieście - rozwijaną od ponad wieku.
2. "Port Haller" w żaden sposób nie zwiększy bezpieczeństwa militarnego.
Nie istnieje coś takiego jak "zasięg haubic dalekiego zasięgu z Obwodu Królewieckiego" - zasięg obecnych jak i projektowanych rosyjskich pocisków 152mm jest znany i nawet z Bałtijska nie sięga Trójmiasta.
Natomiast w zasięgu Szachedów czy Iskanderów strzelanych nawet nie z KOS a z Białorusi jest cały pas wybrzeża aż do Szczecina. Argument bycia poza zasięgiem jest bzdurny po prostu.
Amerykańskie Redzikowo jest na Oresznika a nie Iskandery i Szachedy - ja wiem że lata gier komputerowych upośledziły postrzeganie militarnej rzeczywistości ale to nie jest tak jak w grach że stawia się jednostkę A i ona chroni swoje pole lub wszystkie obok. No nie. Przy zwalczaniu MRBMów nawet wskazane jest żeby rakiety i radary były w innych lokalizacjach. Wspominanie przerzutu sprzętu NATO też nie trzyma się logiki i faktów. Po to NATO i MW RP ma wywalczyć lokalne panowanie na Bałtyku żeby dostarczać swobodnie sprzęt nawet nie tylko do portów Trójmiasta ale głownie do Kłajpedy, Lipawy, Rygi oraz Tallina. Na smutny porcik ro-ro w Choczewie nikt by nie spojrzał nawet gdyby powstał. Chociażby przez pryzmat znacznej odległości do TDW a i tak pozostawania w zasięgu śnp co wymusza stałą osłonę z morza.
Reasumując - "port Haller" to polityczna ściema stworzona pod wybory i po to żeby mamić wyborców wizją "wielkiego projektu" prorozwojowego a tak naprawdę będzie to kolejna wielomiliardowa wtopa jak "elektrownia Ostrołęka-C". Nie jest to projekt który w jakikolwiek sposób broni się militarnie. Sensowność ekonomiczna "Portu Haller" po prostu nie istnieje z racji odległego o 65km Trójmiasta gdzie Gdańsk i Gdynia (w świetnych uwarunkowaniach infrastruktury i rynku pracy) już toczą zaciętą wojnę o przeładunki zaś największą - i mającą sens ekonomiczny - inwestycją ma być "Port Zewnętrzny w Gdyni"który już się toczy.
ps. jest logiczny plan rozbudowy Ustki - właśnie po to żeby zapewnić pewne zdolności MW RP i gospodarce morskiej - już finansowany zresztą z KPO i toczący się, jest też kwestia portu w Elblągu do rozwiązania.
A co może banda kretynów od przekopu dla kajaków, promu, do którego powstała tylko stępka czy wtopienia miliardów w "elektrownię" w Ostrołęce może wymyśleć?
Tylko głodne kawałki dla swoich skretyniałych wyborców.
#ciekawostki Zadłużenie gminy Brodnica na przestrzeni ostatnich lat.
inwestycje też były. W latach 2019-2025 to 100 mln złotych, czyli można rozwijać się i jednocześnie spłacać zobowiązania krok po kroku – aż do zera.
@4pietrowydrapaczchmur Brak dlugu nie jest wcale czyms pozytywnym. Wystarczy przytoczyć koncepcję dźwigni finansowej
Łopatologicznie, jezeli dana inwestycja (np. nowa droga albo mniej smierdzaca oczyszczalnia) zacheci nowych mieszkancow do osiedlania sie w danym samorzadzie - to jest to zysk dla samorzadu (w podatkach dochodowych, od nieruchomosci, nowe biznesy zwiazane ze zwiekszonym rynkiem itp.)
Jezeli dany samorzad ma tylko 100M zl Oszczednosci a zarowno nowa droga, jak i oczyszczalnia kosztuja po 100M wtedy samorzad nie decydujac sie na finansowanie zewnetrzne, musi wybrac ktora inwestycje wybrać. Stosując dźwignie, będzie mógł wybudować oba i spłacać dług przyszłym zyskiem, który wypracuje dzięki tym inwestycjom. Ofkorz z założeniem że nie sp⁎⁎⁎⁎zyli umowy i odsetki od tego finansowania sa na rozsadnym poziomie a zysk ktory te inwestycje przyniosa beda wieksze niz te odsetki. Wystarczy nie wdupic z umowa zeby nie poplynac i nalezycie zrealizowac projekt zeby faktycznie przynosil przychod.
Dlaczego w tej sytuacji, dźwignia miałaby być czymś złym i mielibyśmy otwierać szampana z powodu jej braku? Toż to niegospodarność
Takie małe przypomnienie, że dług z czasem jest coraz tańszy. I że to nie firma - nie ma zarabiać, tylko realizowac inwestycje we wspólną własność, a nawet przepieprzac pieniądze dla naszej wygody i kultury/rozrywki. Także dobrze by było, gdyby była ciągle na niewielkim minusie - i tak w końcu do niej dokładamy co roku.