Zaloguj się aby komentować
LLMy są złe, ale uzdrowią internet z mierności.
Jesteśmy w okresie przejściowym, w którym wszystko jest zalewane nijakimi, ogólnie bezwartościowymi treściami. Pisarzyny czy dziennikarze powtarzający jedno zdanie 10 razy w artykule żeby wyrobić normę słów nie mają już pracy. Opus 4.8 odpowie lepiej, popełni mniej błędów. To nadal nie jest szczególnie wartościowe, ale jeżeli chcesz zdobyć jakąś prostą informację, powiedzmy jak wygląda rynek produkcji desek, to wygeneruje odpowiedź bardziej wiarygodną, niż prawdopodobnie pisany na zlecenie, być może sponsorowany, być może nawet napisany przez LLM artykuł. W takim świecie, tylko treści piętnowane nazwiskiem, marką, czy też cechujące się wysoką jakością, będą miały prawo się wybić. Stąd mam całkiem pozytywne nastawienie do jakości powszechnie dostępnych treści, a przynajmniej w przyszłości.
Druga sprawa, LLMy ułatwiają przesiewanie informacji, tak żeby skupić się na tym co warte uwagi. Mówię to jako osoba, która większość dnia spędza czytając nudne dokumenty i artykuły naukowe. Claude potrafi naprawdę uprościć pracę. Fakt że może mi skompilować listę ważnych prac naukowych definiujących jakąś tematykę, a potem określić ich relacje, to jest coś cudownego. Dotychczas wbicie się w cokolwiek oznaczało czytanie bardzo wymagających wprowadzeń, wniosków, identyfikowanie czy autora nie poniosła fantazja. A teraz odpalam prompt, idę zrobić kawę, gdy wracam mam dokładnie te artykuły których potrzebuję, a potem źródła źródeł, cały szkielet tematyki jest rozwikłany.
A teraz rzecz najbardziej wyjątkowa. Ostatnio zainteresowałam się kinem. A jakoś tak chodziły za mną wczesne lata internetu, fora, blogi. Większość tego przepadła. Więc zapytałam claude o przeszukanie internetu w poszukiwaniu starych artykułów z lat 2004-2011 o tematyce kina. Niesamowite artykuły które zaginęły w historii teraz są kilka minut od ciebie. To jest chyba ta najbardziej unikalna cecha. Znajdowanie tego, co było zatracone. No bo jakżebym miała znaleźć blog w dzisiejszym internecie.
Tak więc, wiem że sytuacja wydaje się ponura. Głowa do góry, a póki czekacie na lepsze czasy, zapraszam serdecznie do nostalgicznej podróży do początku wieku. Pozdro i tak tego nikt nie przeczyta.
#kino #ciekawostki #filozofia
I robię tag autorski #hegelfangirl żeby pisać o tym co mnie interesuje. Miałam złożone zlecenie przeglądu książek, filmów i seriali o Sherlocku Holmesie, ale to mi zajmie conajmniej tydzień zanim pierwszy wpis powstanie. Mam ogólną zasadę że nie używam LLMów do pisania ani poprawiania tekstów, bo nie mam kontaktu z językiem polskim, a surowość materii kształtuje charakter. Krytyka mile widziana.
Zaloguj się aby komentować
https://www.youtube.com/watch?v=SbNYWrJv5MY
To może być ciekawa gra zahaczająca o surrealistyczny body horror. Tytuł zdaje się nawiązywać do dzieła Kafki o tym samym tytule, ale podejrzewam, że tych nawiązań w samej grze będzie więcej.
#gry #filozofia #ciekawostki #horror
Zaloguj się aby komentować
W odpowiedzi do wpisu @Alembik oczywiście @Al-3_x nie zobaczy bo mnie zablokował, więc kij chamowi w oko.
Istnieje pewne pojęcie w filozofii, według którego człowiek jest podzielony na uczucia (czy też wolę) i rozum. Nie jest to słuszna koncepcja - jakżeby bowiem reagować na słowa bez uprzedniego ujęcia ich umysłem? Dlatego skłaniam się ku koncepcji, że owe słowa, owe pojęcia to jedynie uproszczone manifestacje skrajności procesów, które zachodzą w umysłach. Człowiek może zmieniać swoje naturalne odruchy - cały proces nauki temu właśnie służy - tak że jako ekspert w danej dziedzinie czujesz intuicyjnie to, co w innym przypadku byłoby wyzwaniem wymagającym aktywnego namysłu. Możesz też reagować bez większego namysłu. Ani jedno, ani drugie nie jest nam bliższe; obie te reakcje to nasz sposób istnienia.
Tutaj natrafiamy na istotę problemu, który poruszyłeś. Jestem ogromną fanką konserwatyzmu, mam wszelako świadomość, że to idea pusta, pozbawiona sił życiowych. Ogranicza się do reagowania na pewne intuicyjne postrzeganie świata. Najgłupszy marksista potrafi opisać system, który będzie się jako tako trzymał. Nie lubię marksizmu, a szczególnie w jego formie powszechnej; myśl oryginalna była natomiast czymś zasadniczo większym - sposobem wnioskowania o procesach dziejących się w świecie. Nie chcę malować obrazu, jakoby jedno było manifestacją ducha apollińskiego - broń mnie, Panie Boże. Chcę zaledwie zauważyć, że fundamenty procesów budujących oba systemy są swoim skrajnym przeciwieństwem.
Marksizm, który pozbawia się rozumu, który jest czystą nienawiścią - taki, rzec można, leninizm - prowadzi bezpośrednio do wszystkiego, co przyniósł ten system. Strukturalnie był on tak zbudowany, że bezideowi oportuniści, skupieni jedynie na interesie własnej rodziny, wypełnili struktury partyjne. Największe bydlaki. Można wręcz rzec, że posiadanie skrupułów stanowiło przeszkodę w pięciu się na szczyt. Cóż mi zatem po systemie, który będzie miał dokładnie te same tendencje rozpadu kultury, co system obecny?
W takiej sytuacji jedyne, co pozostaje, to zmiany prawdziwie skupione na interesie ludzi, którzy ledwo mają na mieszkanie. Jeżeli w takim świecie gazety są w stanie tych ludzi przekonać, że prześladowanie gejów i lesbijek jakoś im pomoże, to tracisz nieco z oczu obraz całej sytuacji. W żaden sposób nie pomaga to żadnej grupie. Jest to złudna nadzieja, że przytakując osobie, która działa przeciw interesowi ludzi, sprawimy, iż osoba ta jakimś cudem stanie się człowiekiem społecznym, przyczyniającym się do lepszego świata. Nie twierdzę przy tym, że owe skrajności są zawsze takie same - ludzie mają różne poglądy, często paradoksalnie łagodne. Można wychodzić do ludzi, ba, nawet trzeba, ale zgadzać się na krzywdę? To czysta droga do porażki - poddanie się już na starcie.
Co do praw człowieka, to są one ideą wywodzącą się ze wczesnego oświecenia. Z punktu widzenia teorii prawa zostały już dawno ubite, politycznie zaś to kopanie martwego konia - a nuż zacznie galopować.
Co do AI, to dobre narzędzie; przyspiesza znajdowanie źródeł. Nigdy nie było tak dobrej wyszukiwarki. Tworzenie zasad, od których nigdy się nie odstępuje, to powiedzenie sobie: nie obchodzi mnie, jaki jest świat, będę to ignorować. Ja mam czelność światem się interesować, więc bywa że AI używam.
#filozofia #technologia #polityka
@gwf-hegel-fangirl
Marksizm, który pozbawia się rozumu, który jest czystą nienawiścią - taki, rzec można, leninizm - prowadzi bezpośrednio do wszystkiego, co przyniósł ten system. Strukturalnie był on tak zbudowany, że bezideowi oportuniści, skupieni jedynie na interesie własnej rodziny, wypełnili struktury partyjne. Największe bydlaki. Można wręcz rzec, że posiadanie skrupułów stanowiło przeszkodę w pięciu się na szczyt. Cóż mi zatem po systemie, który będzie miał dokładnie te same tendencje rozpadu kultury, co system obecny?
Leninizm akurat wywodzi się z ortodoksji II Międzynarodówki. Lenin jest entuzjastą Kautsky'ego fundamentalnie aż do 1914.
Zaloguj się aby komentować
Cały rozwój cywilizacji zawdzięczamy transgresywnemu pragnieniu wykraczania poza nasze własne ograniczenia. Chcieliśmy poruszać się szybciej więc stworzyliśmy samochody. Chcieliśmy latać więc stworzyliśmy samoloty. Chcieliśmy komunikować się na odległość więc stworzyliśmy telefony, a później internet. Choć rozum był ważny dla zrozumienia mechanizmów świata które umożliwiły nam stworzenie wynalazków to właśnie wola rozwoju popychała nas do przodu. Te same prawidła dotyczą sztuki czy nawet zwyczajnych aspektów życia jak gotowanie. Dlatego tak bardzo gardzę przeciętnością. Współczesny kult przeciętności to główna przyczyna obecnego zastoju cywilizacyjnego. Gdyby historia była kreowana przez jednostki bez ambicji które zadowalają się zwykłym aktem przeżycia to nie wyszlibyśmy nawet z jaskiń. To postawa która powinna być zwalczana dla dobra ludzkości.
#filozofia #historia #przegryw #revoltagainstmodernworld

@szatkus-7 Zupełny brak zrozumienia tego o czym piszę. Nie stwierdziłem bynajmniej, że jak będziesz mocno pragnął wygrać w Lotto to ci się to magicznie uda. Pisałem o postawię woluntarystycznej. Choć samoloty powstały dopiero gdy pojawiła się odpowiednia technologia to pragnienie wzniesienia się w powietrze było kluczowe, że ludzie w ogóle spróbowali coś takiego wynaleźć. Ta wola mogła istnieć od starożytności w postacie mitu o Ikarze, ale dzięki temu, że była przekazywana z pokolenia na pokolenie umożliwiła w końcu powstanie samolotu. Indywidualne pragnienia faktycznie mają ograniczoną siłę, ale jeśli są dziedziczone to nabierają większej mocy. Można wręcz rzec, że to nasza symboliczna nieśmiertelność.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Ostrzeżenie: Praca może wyglądać jak strumień świadomości, ponieważ nie znoszę pisać tak długich tekstów, a chcę wyrzucić z siebie jak najwięcej informacji mimo OGROMNEGO stresu.
O potrzebie zmiany relacji między konserwatyzmem i socjalizmem i nadchodzącej wojnie ideologicznej.
Mam wrażenie, że zarówno konserwatyści, jak i socjaliści nie mają (bądź starają się o tym nie rozmyślać ze strachu) pojęcia, że wrogość wobec siebie w dobie dynamicznych przemian XXI wieku stała się nie tylko reliktem poprzedniego stulecia, ale także opaską na oczy, która nie pozwala widzieć bardzo niebezpiecznych tendencji wśród możnych tego świata.
Następna wielka wojna ideologiczna jaka wybuchnie, w moim mniemaniu zjednoczy konserwatystów i socjalistów, albo zostaną zgnieceni przez historię. Ów wojna o której mówię nie będzie polegała na walce prawica kontra lewica, ale na dwóch przeciwstawnych sobie sojuszach: konserwatyści i socjaliści kontra liberałowie gospodarczy i technokratyczni neoreakcjoniści.
Nie wierzycie?
Przeanalizujmy więc od początku: Dlaczego konserwatyści powinni przejrzeć na oczy? W latach 70 rządy Reagana i Thatcher udowodniły, że stare wartości można łatwo sprzedać za szybką kasę. Dotychczas w historii tradycjonaliści, czy też może nawet użyję słowa rojaliści, lub strażnicy wartości (bo konserwatyzm w tej formie jaką znamy to przełom wieku 18 i 19) nie byli przeciwni jakiejkolwiek ingerencji w rynek. Doktryna, na której opierali swoje działania nazywała się merkantylizmem.
Oto przykłady jeżeli ktoś nie wierzy:
-Jean-Baptiste Colbert, minister króla Ludwika XIV, wprowadził surowe regulacje jakościowe, subsydiował produkcję oraz zakładał królewskie manufaktury, by ograniczyć import luksusowych towarów.
-Władze hiszpańskie ściśle kontrolowały handel ze swoimi koloniami w Ameryce. Złoto i srebro mogły być transportowane tylko przez wyznaczone porty i specjalnie chronione konwoje, by nie wpaśc w ręce Anglii.
-Państwa europejskie (np. Anglia i Holandia) nadawały wyłączność koronną wielkim spółkom, takim jak Brytyjska Kompania Wschodnioindyjska czy Holenderska Kompania Wschodnioindyjska.
Wszystko opierało się na wspieraniu rodzimych kupców, przy jednoczesnym używaniu ceł jako środka zapobiegawczego, którego w moim mniemaniu brakuje w dzisiejszych czasach. Pytanie jednak, czy w dobie szaleństwa Trumpa i taniego chłamu z Chin i Indii merkantylizm nie zmieniłby się w bezsensowną walkę na cła?
Powyższe dowody jednak powinny zapalić nam w głowach czerwoną lampkę z pytaniem: Czy konserwatyzm się sprzedał?
W moim osobistym mniemaniu ostatnią próbą naprawy sytuacji było Rerum Novarum papieża Leona XIII, które to mimo aktywnego potępienia socjalizmu, nawoływało tak samo jak działacze socjalistyczni do prawa do godziwej płacy, zrzeszania się w związkach zawodowych oraz ograniczenia czasu pracy.
W dzisiejszych czasach zarówno konserwatyści i socjaliści mogą cieszyć się ludzkimi warunkami zatrudnienia, przynajmniej w Europie. Niezależnie od tego czy jesteśmy zwolennikami tradycji czy rewolucji powinniśmy się cieszyć, że nie żyjemy w XIX wieku. Jednak obawiam się, że jeżeli dalej jako społeczeństwo będziemy bawić się w podziały, zje nas większa ryba.
Dziecko nieświętego związku Reagana i Thatcher, znane jako neoliberalizm zjada wszystko. Konserwatyści powinni przejrzeć na oczy, że tradycja i hierarchia nie są sacrum dla tego bytu. Socjaliści (szczególnie ci wielkomiejscy, czy też kawiorowi) powinni także zrozumieć, że sami nie dadzą rady walczyć, bez oparcia się o jakąkolwiek podstawę, która zjednoczy ludzi niezależnie od poglądów. Swoista międzynarodowość socjalizmu wydaje się w dzisiejszych czasam rozmywać odpowiedzialność, zamiast ją unifikować.
A tym czasem neoliberalny potwór mający gdzieś tradycję i prawa pracownika zdobył w ciągu ostatnich 15 lat nowych sojuszników: zapatrzonych w mroczne oświecenie technokratów, neofeudalistów i zaburzonych emocjonalnie reakcjonistów wprost pragnących holocaustu 2.0. Dziwnym trafem kilkoro z osób o których zaraz opowiem wydaje się mieć objawy neuroatypowości, co martwi mnie, boję się bowiem, że zwykłe osoby ze spektrum autyzmu mogą być szykanowane, bo ktoś uzna, że są pozbawionymi empatii psycholami.
Wracając jednak do sedna: Jeżeli konserwatyści w obronie tracycji i wartości, oraz socjaliści w obronie praw człowieka i pracownika nie przestaną się tłuc i nie zrozumieją, że są zamknięci w pułapce fałszywego dualizmu, skończą jako ofiary na ołtarzu wolnego rynku nadzorowanego przez reakcjonistyczne roboty. Nie mam pojęcia, czy da się jeszcze w ogóle uratować ludzkość od tego strasznego losu, wyglądającego jak skrzyżowanie Idiokracji, Matrixa, Roku 1984 i Człowieka z Wysokiego Zamku, ale chyba muszą spróbować, chyba, że chcą, by ich dzieci nie miały w obozie pracy, przy wydobywaniu uranu, jakiejkolwiek opieki medycznej. No może jakaś opieka będzie, w postaci opaski rażącej śmiertelną dawką prądu dla zbyt osłabionego, nie nadającego się już do niczego osobnika.
Czy naprawdę do tego powinniśmy dążyć? Przed tym ostrzegał Tolkien i masa ludzi przed nim i po nim. Czy naprawdę w imię urojonej potęgi, nieskończonych pieniędzy i infantylnie pojmowanego eternalizmu naszych technofeułdalnych szaleńców będziemy cierpieć w sposób gorszy niż chłop pańszczyźniany? Od 40-50 lat prawica ostrzegała przed lewackimi, satanistycznymi pedofilami z NWO, tym czasem okazuje się, że powinniśmy się bać bogatych ekscentryków, mających na podorędziu zindoktrynowanych przez durne szkoły polityczne lat 90 centrowych i liberalnych, pozbawionych kręgosłupa i moralności politycznych prostaków, proponujących ciepłą wodę w kranie i sypiących nie swoją kasą do ogłupiałego tłumu. Tak piszę trochę z perspektywy polskiej, gdzie nasza scena polityczna jest zaspawana przez dwie partie zarządzane przez starych dziadów.
Jestem przerażony jaki wpływ i jaką moc mają nad USA i jego republikami bananowymi osoby takie jak Musk, Bezos, Zuckberg, Thiel, Karp, Yarvis. Przeraża mnie, że Gates wydaje się powoli, mimo niechęci do Muska, grać powoli do tej samej bramki, co reszta doliny krzemowej. A najbardziej przeraża mnie milczenie wielkiego trio, czyli Rotszyldów, Rockefellerów i Morganów. Czy plany młodszych kolegów tak im imponują, że pomagają im z tylnego fotela, czy też uważają ich za konkurencję?
Gdyby usunąć durne paranormalne wątki z teorii spiskowych o NWO, takie jak jaszczuroludzie, planeta więzienna, satanizm, czy kontrola pogody, to zostaje nam całkiem spełniający się na naszych oczach scenariusz szajki ultrabogatych zboczeńców, którzy mimo, że nikt im nie zagraża i mają wszystko, to dalej chcą dociskać ludzi butem i pieprzyć ich dzieci. Jestem przerażony, bo raczej zawsze byłem sceptyczny wobec teorii spiskowych, ze względu na to, że większość głoszących je ludzi ma ewidentnie coś nie tak pod kopułą, albo są tubami propagandowymi służb.
Czy naprawdę już jesteśmy spaleni? A może moja wrażliwość, zbytnia empatia i paranoje odziedziczone po rodzinie ojca (to nie żart, oni serio są szaleni) zaburzają postrzeganie świata? Pisałem ten tekst dosłownie w obrotach najwyższej paranoi, bojąc się, że już jestem namierzany przez służby, demony, archontów i halucynujące sztuczne inteligencje z przyszłości. Czuję wręcz na skórze dotyk wszystkich chorób i tortur jakie mi chcą te byty zafundować.
Na koniec chciałbym jeszcze zapytać co myślicie o moich przemyśleniach: @Al-3_x @gwf-hegel-fangirl
Do ciebie zaś Al-3 x mam pytanie czemu tak pozytywnie podchodzisz do AI?
Ja ze względu na możliwość zaistnienia Bazyliszka Roko raczej staram się trzymać jak najdalej od sztucznych mózgów, a jeżeli przeanalizować twórczość Rudolfa Steinera, to powinniśmy trzymać się od postępu z daleka, bowiem patronem tego jest Aryman, zły duch, którego możesz kojarzyć z doktryn zaratusztriańskich. Być może Roko i Steiner byli szaleni wymyślając takie rzeczy, ale wychodzę z założenia, że w świecie w którym wygrał nihilizm epistemiologiczny, a nauka, ateizm, religia, filozofia, ezoteryka, new age, teorie spiskowe i polityka zawiodły, a hedonizm, miłość, hobby i ascetyzm nie dają ukojenia, lepiej być przygotowanym nawet na możliwości, które uznaje się za nieprawdopodobne.
#filozofia #technologia #polityka #teoriespiskowe
Zaloguj się aby komentować
mam dosyć.
mam dosyć wszystkiego
każda ideologia, każda idea, każdy dyskurs zawiódł.
mam dosyć tego, że ludzie są dla mnie chujkami od tak. Nikomu staram się nie wadzić, a też znajdzie się zawsze ktoś, kto uzna, że trzeba mi dokuczyć.
mam dosyć rodziny, zawiodłem się na miłości i przyjaźni
jestem jak dziecko z adhd, żadne hobby mnie już nie kręci
boję się ludzi i nie mam siły walczyć
wkurwiony jestem, boję się, że pęknę i odjebię coś
boję się o swój stan psychofizyczny
problemy osobiste/rodzinne mnie przytłaczają
nie mam kasy nawet na głupi koncert czy nawet gryzak dla psa
wkurwia mnie moja depresja, kryzys egzystencjalny, sytuacja na świecie, problemy finansowe i złamane serce. nie chcę już walczyć
wkurwia mnie że chociaż raz coś nie może być normalnie.
jestem nieudacznikiem i tak bardzo chcę po prostu zniknąć.
nie chcę leczenia. leczyłem się, brałem wiele razy leki, często różni lekarze mnie badali i co z tego.
moje problemy nie znikną jak wezmę tabletkę.
nienawidzę siebie
nie umiem się zebrać.
błądzę między zajebaniem się a walką o jakiś ideał, którego boję się tknąć bo mam paranoje.
a mogłem jednak zostać złodziejem...
#nauka #ateizm #religia #filozofia #okultyzm #newage #teoriespiskowe #polityka #hedonizm #ascetyzm
#depresja #chujmiwdupe
Zaloguj się aby komentować
Evola był zbyt wrogi technologii. Technologia może doprowadzić człowieka do odkrycia nowych form boskiego objawienia i mieć charakter sakralny. Nie musi służyć jedynie w misji rozpłynięcia ludzkiej tożsamości jakby chciała tego Donna Haraway. Może stać się narzędziem do objawienia boskości w tym świecie.
#filozofia #religia #serialexperimentslain #revoltagainstmodernworld

Zaloguj się aby komentować
https://www.youtube.com/shorts/hfVJsLIfu3w
Koty to istoty które osiągnęły niemal absolutną autonomie. Chodzą własnymi ścieżkami. Jak da im się dużo swobody jak w Istambule to za nic będą miały ludzką własność i będą spały gdzie chcą. Są wstanie kochać, ale na własnych warunkach. Jak go zawołasz by go pogłaskać to może podejdzie, a może nie. Zależy od jego kaprysu. Nie są jednak jakimiś deleuzjańskimi nomadami. Mają bowiem swoje terytoria które potwierdzają ich suwerenność. Bardziej przypominają postać Anarchy o której pisał Jünger. Są królami w swoim własnym życiu. Są jednak zbyt słodkie by je nie kochać.
#koty #filozofia #zwierzaczki
Zaloguj się aby komentować
Fakt jest wrogiem prawdy.
#filozofia #przemyslenia

Zaloguj się aby komentować
Ludzie często pytają o sens życia. Niektórzy widzą ten sens w Bogu. Inni w pracy której się podjęli. Jeszcze inni w pragnieniu założenia rodziny albo walki za jakąś ideę. Ale być może ten sens życia życia jest też ukryty w prostych momentach jak napicie się zielonej herbaty, spacer po parku, spoglądanie na kwitnący kwiat, podziwianie księżyca w pełni czy zjedzenie sernika. Być może te magiczne chwile dają poczucie pewnej satysfakcji w tym chaotycznym i zimnym świecie. Być może nie. Nie wiem.
https://www.youtube.com/watch?v=SiKCxTNLihw
#muzyka #filozofia #przegryw #ehhhhhhhhhhhhhhhhhh
Być może sens życia dla każdego wygląda trochę inaczej i każdy postrzega go na swój sposób. Ostatnio sam dużo o tym myślałem i trafiłem na bardzo ciekawy trop związany z Marshallem Rosenbergiem- twórcą języka Porozumienia bez przemocy.
Po latach pracy nad psychologią, komunikacją i zgłębianiem różnych religii doszedł on do wniosku, że jednym z najgłębszych sensów życia może być empatyczne dawanie siebie innym i prawdziwe przyjmowanie drugiego człowieka. Bez oceniania, bez krytyki, bez walki o rację.
Jest niesamowicie trudno dla nas, nauczonych opierać się na ocenianiu innych i krytykowaniu wszystkiego, co nam nie odpowiada, osiągnąć taki stan, a jeszcze trudniej trzymać się takiego sposobu komunikacji i kontaktu z drugim człowiekiem.
Ale może jest coś bardzo prawdziwego w tym stanie, kiedy człowiek czuje, że może być sobą, robić to, co sprawia radość jemu i innym ludziom, i jednocześnie spotkać drugą osobę z empatią. Może właśnie w takich chwilach, niezależnie od religii czy światopoglądu, ludzie próbują dotknąć tego, co niektórzy nazywają Bogiem.
Zaloguj się aby komentować
Nie ma nic gorszego dla cywilizacji niż popadnięcie w dogmatyzm. Jest to w swej istocie oznaka jej duchowej śmierci i stopniowego regresu. Taka cywilizacja nic już nie tworzy więc wola twórcza nie ma jak się realizować. Później pozostaje najpierw zaduma, a potem krytykowanie, podważanie, dekonstruowanie i parodiowanie własnych dzieł oraz osiągnięć. Mniej więcej to spotkało zachód w czasach epoki postmodernistycznej. To jest właśnie ten słynny zmierzch cywilizacyjny o którym pisał Spengler. Nie gwałtowny upadek lecz stopniowe zamieranie i dekadencja.
#polityka #filozofia #socjologia #revoltagainstmodernworld

Zaloguj się aby komentować
Ponadczasowa prawda ujawnić się może jedynie w formie kosmicznej grozy.
https://www.youtube.com/watch?v=xVkA2nRrJr0&t=2582s
#muzyka #muzykaelektroniczna #ambient #gry #religia #filozofia
Zaloguj się aby komentować
W końcu mogę używać tego obrazka nieironicznie.
#memy #schizofrenia #filozofia #revoltagainstmodernworld

Zaloguj się aby komentować
Cenzura, a komfort.
Grupa fanów mangi Made in Abyss postanowiła stworzyć jej nową wersję cenzurując lub przerabiając wszystkie kontrowersyjne treści zawarte w oryginale co wywołało słuszne oburzenie we fandomie. To tylko kolejny przejaw tego, że społeczeństwo zachodnie z obsesją na punkcie komfortu i bezpieczeństwa nie jest wstanie strawić jakichkolwiek niepokojących tematów i wszystko musi mieć podane w formie przyjemnej do prostej konsumpcji. Jakiekolwiek trudne tematy muszą być coraz bardziej filtrowane.
Oczywiście kwestie tabu istniały od początku ludzkiej historii, ale niekoniecznie było to motywowane potrzebą zapewnienia członkom wspólnoty poczucia maksymalnego komfortu. W końcu wiele praktyk rytualnych było stosunkowo brutalnych i przerażających. Wynikało to raczej z kwestii religijnych i powstawania pierwszych norm. Mamy więc obecnie do czynienia z całkowicie nowym zjawiskiem. Dla mnie właśnie jest to przejaw cywilizacji ostatniego człowieka Nietzschego która jest niezdolna do mierzenia się z jakimikolwiek problematycznymi aspektami ludzkiej egzystencji nawet gdy chodzi o zwykłą fikcje.
Nie jest to nic dobrego bo cywilizacja zachodnia wzniosła się dzięki jednostkom które ceniły w sobie odwagę i gotowość do podejmowania ryzyka. Jest to też moim zdaniem związane z silną infantylizacją zachodniego społeczeństwa o której pisał Christopher Lasch. Ogólnie polecam jego książkę o kulturze narcyzmu. Niezwykle aktualna choć powstała w latach 70 poprzedniego wieku. W każdym razie istnieje według mnie wyraźne zagrożenie niezdolności do rywalizacji i obrony przed bardziej agresywnymi cywilizacjami w przyszłości których komfort jednostki nie jest priorytetem tylko wzrost własnej potęgi i ekspansja.
Made In Abyss Fans Are Having A Civil War Over Censored Fan Remake
#revoltagainstmodernworld #manga #animedyskusja #filozofia #polityka

Zaloguj się aby komentować
W co wierze?
Niektórzy mogą mnie uważać za konserwatystę, ale nim nie jestem. Nie jestem tym bardziej reakcjonistą. Jak słusznie zauważył polski publicysta Tomasz Gabiś w swoim eseju o post-konserwatyźmie, konserwatyzm w dzisiejszym świecie nie ma już kompletnie żadnego sensu. Baza społeczna konserwatyzmu czyli arystokracja, stare mieszczaństwo i tradycyjny lud przeminęły. W świecie zdominowanym przez wszechobecne symulakry ludzie czerpią wiedzę o tradycyjnym społeczeństwie z amerykańskich reklam z lat 50 co pokazuje jakim żartem stali się współcześni konserwatyści. Jedyne co pozostało po przeszłości do dzieła sztuki, zabytki i stare teksty które i tak nasiąknęły kontekstem czasów współczesnych i ludzie odczytują je inaczej niż kiedyś. To co z kolei określane bywa mianem populistycznej prawicy ja nazywam mianem neobolszewizmu. Nie reprezentują oni żadnej alternatywy dla obecnie dominującego demoliberalizmu. Ich przekaz jest czysto negatywny i opiera się na wściekłym reagowaniu zmiany typu napływ imigrantów czy czarna murzynka grająca Helenę Trojańską oraz wieszczenie upadku zachodu. Nie wiedzą głupcy, że zachód już upadł, a teraz jedynie dogorywa w błocie. Taki przekaz mobilizuje masy, ale konserwatyzm był oryginalnie ideologią elitarną więc mamy tu kompletne wypaczenie tej idei. Stąd porównania z bolszewizmem w nowym wydaniu.
Nie uważam się też za marksistę. Marks miał kilka ponadczasowych uwag, ale też wiele jego przewidywań jak te dotyczące nieuniknioności rewolucji okazały się nietrafione. Sprowadzanie historii do procesów ekonomicznych i rozwoju środków wytwórczych to jego kolejny błąd. Czynniki ekonomiczne mają znaczenie, ale tak jak pisał polski filozof i nacjonalista Jan Mosdorf czynniki ideowe również i to nie w mniejszym stopniu. Nie da się jednoznacznie wskazać co było faktyczną bazą, a nadbudową i późniejsi myśliciele marksistowscy jak Gramsci zdawali się tej tezie częściowo przyznawać racje. Do tego Mosdorf wskazywał na silny wpływ woli ludzkiej i czystego przypadku. Takie jednostki jak Jezus Chrystus, Mahomed, Budda czy Hitler zdecydowanie swoimi działaniami popchnęli historie w określonym kierunku. Bez nich pewnie potoczyłaby się inaczej. Nie mogę ich uważać jedynie za produkty określonego środowiska. Również amerykański socjolog Daniel Bell słusznie Marksowi zarzucił, że pewne aspekty ludzkiej kultury i pytania są ponadczasowe i nieustannie do nas powracają od czasów starożytnych choć odpowiedzi na nie zmieniają nieco formę. Dialektyka historyczna nie jest wstanie tego przezwyciężyć.
Progresywiści są zbyt nastawieni na walkę z opresyjnym systemem nie dostrzegając, że opresyjne mechanizmy i normy bywają często użyteczne. Widzą w słabych jedynie niewinne ofiary, a ja za to widzę często ludzi przesiąkniętych resentymentem. Do tego ten alfabet 2SLGBTQIA+ ciągle się poszerza i poszerza. Taka trochę walka bez końca się z tego zrobiła bo zawsze będą jakieś uciskane grupy do wyzwolenia, pozostałości po patriarchacie do obalenia i mikroagresje do zwalczenia. Mnie tymczasem bardziej interesuje twórcze budowanie jakiegoś nowego porządku niż wieczne pastwienie się nad starym. To co wielkie i wspaniałe bardziej mnie pasjonuje niż dekadenckie rozczulanie się nad losem osób którym przypisano niewłaściwe zaimki.
Czy jednak jest co budować epoce płynnej nowoczesności? Polski filozof Bauman widział współczesność jako czasy gdzie nie ma już żadnych trwałych wartości. Istnieją tylko zmienne trendy i moda. Nie ma więc też i fundamentów pod budowę jakiegoś kolejnego wielkiego projektu cywilizacyjnego. Czy nie kłuci się to jednak z tym co pisałem w kontekście Daniella Bella o wiecznie powracających pytaniach? Pytania jednak nie biorą się znikąd. Inny nasz rodzimy filozof Leszek Kołakowski pisał w swoim dziele "Horror metaphysicus" o naturalnym, ludzkim pragnieniu by istniała jakaś podstawa istnienia rzeczy w świecie rzeczy przygodnych by świat wydawał się czymś więcej niż ciągle samounicestwiającą się otchłanią. Chodzi oczywiście o absolut. Nietzsche mógł stwierdzić, że Bóg umarł, ale bogowie w mitach lubią zmartwychwstawać albo rodzić się na nowo. Gdy więc nastanie kompletna pustynia to być może na horyzoncie ujrzana zostanie piękna oaza, a ta stanie się symbolem odrodzenia Europy.
#polityka #filozofia #socjologia #revoltagainstmodernworld #antykapitalizm

Zaloguj się aby komentować
Ogólnie to jestem Panateistą co uważam za dobry kompromis między konceptem Boga transcendentnego i immanentnego. Bóg według mnie istnieje zarówno poza rzeczywistością, ale też manifestuje się poprzez nią i ją w sobie zawiera. Podoba mi się orficki mit o Zeusie według którego ten połknął wszechświat i stał się z nim jednością.
#religia #filozofia

Zaloguj się aby komentować
Ludzie rodzą się i umierają, a pokolenia przemijają. Dzieła sztuki jednak są w pewnym sensie ponadczasowe. Są nośnikami przeszłości, a tym samym stanowią horyzont dla hermeneutycznego poznania dawnych narracji i sensów. Tym samym stają się historycznymi mostami między tym co było i jest. W tym leży ich niezwykła wartość którą należy bronić. Myśl, że to dzieło miałoby zostać zniszczone, albo stać się jedynie pamiątką po dawnej świetności przemijającej cywilizacji jak ruiny Koloseum stały się pamiątką po Imperium Rzymskim napawa mnie niesłychanym żalem. Zdecydowanie dużo bardziej przejmuje się losem Mona Lisy niż losem ludności krajów trzeciego świata.
#sztuka #filozofia #historia #revoltagainstmodernworld

Jeśli jakieś dzieło zostało szczegółowo zbadane i zdigitalizowane (czy też zrobione jego wierne kopie w inny sposób) to w takiej formie nadal jest mostem pomiędzy tym co było a jest i umożliwia "poznanie dawnych narracji i sensów". Jaki sens ma wtedy przywiązanie do jego fizycznej formy? Poza garstką osób i tak nie weźmiesz takiego obrazu (książki, rękopisu itp) do ręki ani nie dotkniesz, co najwyżej obejrzysz w muzeum ufając, że to na co patrzysz nie jest właśnie kopią, bo oryginał leży np. bezpiecznie w magazynie. Dla mnie w przypadku sztuki liczy się wyłącznie treść a nie nośnik... No chyba że nośnik sam w sobie jest sztuką
@JackDaniels
Jeśli jakieś dzieło zostało szczegółowo zbadane i zdigitalizowane
Obraz Czarny Kwadrat na białym tle powstał w 1915 roku. Dopiero jednak 100 lat później odkryto na jego temat pewien ciekawy szczegół.
Dwie kompozycje ukryte pod „Czarnym kwadratem” Malewicza
Fakt, że pod obrazem Malewicza znajduje się inna kompozycja pozostawał do tej pory niezbadany, choć specjaliści z moskiewskiej galerii od dawna sygnalizowali, że obraz może kryć w sobie jeszcze jedną pracę rosyjskiego artysty. Krakelury pokrywające obraz odsłaniały bowiem tajemnicze przedstawienie znajdujące się pod spodem dzieła.
Zaskoczeniem było jednak odkrycie, że spód obrazu, wykonanego dokładnie sto lat temu, kryje nie jedną, a dwie kompozycje.
Wiele obrazów potrafi zaskakiwać nawet kilka wieków później. Nigdy nie można być pewnym czy jakieś dzieło poznało się w 100%.
Poza garstką osób i tak nie weźmiesz takiego obrazu (książki, rękopisu itp) do ręki
To wystarczy. Dzieła sztuki nie muszą istnieć dla pospólstwa. Zawsze jest jednak opcja by się dorobić i kupić oryginalne teksty.
Dla mnie w przypadku sztuki liczy się wyłącznie treść a nie nośnik...
Bardzo prymitywne i płytkie podejście. Zdecydowanie inne miałem wrażenie oglądając obrazy w formie ich zdjęć w telefonie i inne gdy widziałem je na własne oczy. Zupełnie inne doświadczenie. Natomiast robienie masowo kopi danego dzieła pozbawia ich aury jak pisał Walter Benjamin. Dzieło dlatego ma wartość, że jest wyjątkowe. To co masowe i powtarzalne nie ma dla nas większego znaczenia. Nie przywiązujemy jako cywilizacja większej wagi do masowo produkowanych krzeseł czy długopisów. Jednak Krzesło Świętego Edwarda to już cenny zabytek.
Pytanie jednak jest filozoficzne. Czy można oderwać treść od ich fizycznego nośnika. Odpowiedź moim zdaniem jest oczywiście w tym przypadku negatywna. Przesłanie które niesie ze sobą obraz często jest unikalne dla danego dzieła i nie da się go przełożyć na słowo pisane. Inaczej malarstwo nie miałoby sensu.
@Al-3_x
sygnalizowali, że obraz może kryć w sobie jeszcze jedną pracę rosyjskiego artysty
to kluczowe zdanie... Pisałem o dziełach, które są gruntownie zbadane, choć oczywiście może się zawsze zdarzyć sytuacja, że coś zostało przeoczone. Nie to że jestem za tym, żeby jakieś dzieła sztuki niszczyć, odnoszę się bardziej do przedstawionego przez ciebie systemu wartości. Jeśliby gdzieś dajmy na to zjarała się jakaś galeria i stracilibyśmy bezpowrotnie sławne obrazy to jest duża szansa, że są one już powielone, obfotografowane, zeskanowane i opisane w wielu pracach naukowych. Los ludzi z trzeciego świata (gdzie sami byliśmy w zasadzie trzecim światem jeszcze całkiem niedawno) jakoś w głębi duszy bardziej mnie obchodzi, co oczywiście nie znaczy że zaraz rzucę wszystko i pojadę do nich wspierać ich swoją wiedzą czy kasą bo w systemie wartości rodzina, przyjaciele, czy nawet własny komfort życia nadal stoją i tak wyżej. Zamalowane kawałki materiału zwyczajnie są po prostu niżej, bez znaczenia co przedstawiają. Inny przykład - mamy do wydania 100 baniek na renowację jakiegoś dzieła sztuki lub na pomoc dla głodujących w jakimś kraju - mojej odpowiedzi po tym co napisałem powyżej możesz się już chyba domyślić
Zaloguj się aby komentować
Polska, a Nietzsche
Polaka od Niemca to różni, że Polak biurokracji z natury nienawidzi, a Niemiec kocha. Takie słowa powiedział mi kiedyś mój ojciec i miał moim zdaniem pełną racje. Wynika to z tego, że Niemcy ucieleśniają pierwiastek Apolliński jak żaden inny naród w Europie, a Polacy reprezentują ducha Dionizyjskiego. Polak rodzi się nietzscheanistą i pozostaje nim chyba, że przechodzi na protestantyzm albo dołącza do grona wielkomiejskiej lewicowo-liberalnej bohemy i zaczyna się wstydzić własnego pochodzenia, a więc i samego siebie. Wtedy zaprzecza narodowym instynktom, ale też nie może się w pełni od nich uwolnić. Staje się tym samym człowiekiem ułomnym i okaleczonym na duszy.
Nietzsche dostrzegł dionizyjską naturę w naszym narodzie i dlatego określał się mianem polskiego szlachcica. Polakiem kieruje namiętność, a nie racjonalizm. Jeśli ktoś powołuje się na Nietzschego i gardzi Polską to oczywistym jest, że Nietzschego i jego filozofii kompletnie nie zrozumiał. Zresztą jeśli gdzieś jego myśl była w jakiś sposób kontynuowana to właśnie w Polsce w postaci filozofii czynu którą reprezentowały takie postacie jak Brzozowski czy Stachniuk. Hitler z kolei chciał zreformować kulturę Niemiecką by była bardziej Dionizyjska. Widać to w jego uznaniu dla woli przywódcy i narodu jako głównego siły napędowej dla rozwoju. Nie wyszło mu to jednak i dlatego przegrał wojnę.
#polityka #polska #filozofia #niemcy

Zaloguj się aby komentować