Przeglądasz wpisy z tego tagu:

#filozofia

3
0

Moje pierwsze rozdajo na hejto.

Wśród plusujacych wylosuję osobę, której wyślę paczkomatem książkę "Sztuka życia wg stoików" Piotra Stankiewicza.

 

Jeżeli nie interesuje Cię tematyka to odpuść udział, pozwól innym cieszyć się z możliwości wygrania książki.

de81962d-f17d-4374-bd4f-a0bfb6197090
SuperSzturmowiec

@znany_i_lubiany dziękuję jak przeczytam to pośle dalej

Roy.Batty

@SuperSzturmowiec
"A miło będzie przeczytać coś normalnego"
Strach pytać co czytasz na co dzień

SuperSzturmowiec

@Roy.Batty lepiej nie wiedzieć

Zaloguj się aby komentować

Te niebezpieczne cytaty, czyli prawdziwa filozofia dla januszy

Te niebezpieczne cytaty, czyli prawdziwa filozofia dla januszy
Z różnymi znanymi cytatami jest tak jak z mundialem: przyciąga ludzi na co dzień kompletnie odległych od tematu. Jednak tak jak mistrzostwa świata produkują januszy piłkarskich, tak różne złote myśli są kuźnią januszy filozofii, religii i nauki.
Na początek opowiem jednak historyjkę
Jakieś sto lat temu słynny pisarz Ernest Hemingway założył się z kolegami kto napisze najkrótszą smutną opowieść. Wziął długopis i napisał tylko sześć słów: „Sprzedam buciki dziecięce, nigdy nie używane”.
Jaki jest problem z tą historią? Po pierwsze, mówi nieprawdę. Po drugie, zawiera w sobie drobną, językową manipulację.
Zacznijmy od tego, że żadnego zakładu z udziałem Hemingwaya nigdy nie było. Nie było także Marii Antoniny nakazującej jeść ciastka tym, którzy nie mają na chleb ani Jana Pawła II proszącego by nie stawiać mu pomników. Ani Alberta Einsteina mówiącego…. no Einstein to w ogóle ewenement. Chyba większość rzeczy która jest podpisana jego nazwiskiem i krąży po internecie nie ma z nim nic wspólnego.
Mimo to zmyślone anegdoty i cytaty związane z jakąś ważną historyczną postacią krążą sobie wesoło po sieci. Skąd takie parcie ludzi by okrasić je choćby fałszywie jakimś nazwiskiem? Czemu „sprzedaje się” to zdecydowanie lepiej niż pozostawienie danej kwestii niepodpisanej?
Przeglądając (dosyć wątłą) literaturę poświęconą cytatom i maksymom natrafiłem na ciekawe wyjaśnienie.
Otóż ów podpis nie jest tutaj jedynie oddaniem praw autorskich albo bibliograficznym obowiązkiem, lecz stanowi integralną część „dzieła”. Jest jakby znakiem przynależności danych kilku słów do szerszego dorobku danej postaci. To trochę tak jak ze znaczkiem jakiejś marki. Mogę nie znać danego modelu samochodu, ale domyślam się słysząc markę Dacia, że nie kosztuje on dużo. Zupełnie innej ceny spodziewam się po Bentleyu.
W naszej historii z rzekomym zakładem nazwisko znanego pisarza pełni bardzo ważną funkcję. Uczula czytelnika, że w tym co zaraz przeczyta powinien doszukiwać się artystycznego geniuszu i drugiego dna. Gdyby zamiast Hemingwaya występowała osoba anonimowa trudniej byłoby dopowiedzieć sobie tragiczny kontekst stojący za sześcioma słowami.
O tym, że nastawienie czytelnika jest bardzo ważne wiedzą doskonale badacze horoskopów
Są one pisane w tak ogólnikowy sposób, że można je dostosować do sytuacji każdej osoby. Żeby doszukać się w zdaniu „w twoim życiu wydarzyło się coś bardzo ważnego” odniesienia do własnej sytuacji, odbiorca musi wykazać się pewną inicjatywą. Jeżeli widzi w gazecie horoskop dla swojego znaku zodiaku i w te diagnozy wierzy, to jest spora szansa, że w potoku pustosłowia „znajdzie” to co znaleźć zechce.
I tu pojawia się drugi zarzut do naszej historyjki o Hemingwayu: jest ona dłuższa niż sześć słów!
Same słowa „Sprzedam buciki dziecięce, nigdy nie używane” raczej nie nasuwają w XXI wieku myśli, że za nimi kryje się jakiś dramat. Nieudany prezent, nie ten rozmiar, nie spodobały się… jest cała paleta prozaicznych wyjaśnień. Tymczasem osadzone w kontekście CAŁEJ anegdoty, która mówi nam o zakładzie na napisanie smutnej historii nakazują nam takiego podtekstu poszukiwać.
Gwoli sprawiedliwości, wstawka o zakładzie mogłaby nie być konieczna, gdyby takie ogłoszenie pojawiło się sto lat temu.
Zakup butów był wówczas bardzo ważnym wydatkiem, nie robionym pochopnie. „Nigdy nie używane” mogłoby zaintrygować czytelnika, bo to nie była codzienna sytuacja. Jednak również tu intrygujący podtekst wynikałby z kontekstu w którym czytelnik poznaje tekst – w tym wypadku z rzeczywistości w której nie ma masowo produkowanego chińskiego obuwia dla dzieci.
Podobna problematyka dotyczy wszystkich anegdot i cytatów jakie funkcjonują w przestrzeni publicznej – także tych prawdziwych i nieprzekręconych.
Jeden z badaczy aforyzmów porównał go do atomu ze względu na ogromne skupienie treści w bardzo krótkiej formie.
Porównanie to jest o tyle trafne, o ile będziemy pamiętać, że aby doszło do reakcji uwolnienia energii atomowej muszą być spełnione odpowiednie warunki. Tak samo jest z cytatami: najczęściej są to motta, puenty, podsumowania lub streszczenia wyjęte z szerszej pracy filozoficznej czy literackiej, w kontekście której pierwotnie się pojawiały. Wyjęte z tego kontekstu mogą nabierać zupełnie innego znaczenia, stawać się banałami lub wręcz bezsensowną paplaniną.
Osobiście więc ostrożnie podchodzę do rozpowszechniania cytatów – nie dlatego, że masa w nich różnych fejków, ale przede wszystkim dlatego, że wyjęte z kontekstu przestają być filozofią Sokratesa, Kartezjusza czy Hegla a stają się raczej szyldem za którym wpychamy własne przemyślenia, często niezbyt dojrzałe i niemające wiele wspólnego z intencjami i dziełem autora.

Na tym mógłbym poprzestać, ale winien jestem pewne wyjaśnienie. Ten wpis nie jest tu przypadkowo. Jak można zobaczyć w poprzednich postach przechodzę obecnie w kierunku podcastów (obecnie seria „Alfabet rozkmin codziennych” poświęcona krytycznej analizie codziennych tematów) i tym tekstem chciałbym zrobić pewne intro nowej serii. Będę w niej omawiał słynne cytaty: „Wiem, że nic nie wiem”, „Myślę, więc jestem”, „Bóg umarł” itp. Omówię które są przekręcone (wiem, że nic nie wiem jest), w jakim kontekście się pojawiły i… jakie miały dalsze życie. Bo to, że ktoś wyrwał cytat z kontekstu czasami dawało mu dużo większego boosta niż pierwotne źródło… No ale o tym za kilka dni (celuję następny czwartek, chyba, że będą dobre memy po meczu z Argentyną ;)!
Bibliografia:
Hui A. – A theory of aphorism from Confucius to Twitter
Morson G. – The long and short of it: from aphorism to novel
Grants B. – Aphorism and other short forms
Obrazek by jaronski.pl
PS: można mi postawić kawę (tudzież piwo) na:
https://buycoffee.to/filozofiadlajanuszy

Привіт! Jako, że mamy tu tworzyć normalną alternatywę dla Wykopu na którą nie wstyd zaglądać to postanowiłem, że się przyłączę ze swoim contentem.

 

Od 2017 roku prowadzę blog „Filozofia dla januszy” o filozofii i humanistyce… dla januszy właśnie. Dinozaury mogą kojarzyć moje wpisy na Wykopie, tam zresztą zaczynałem. Od kilku tygodni zacząłem nagrywać podcast. Pierwsza seria czyli „Alfabet rozkmin codziennych” poświęcona jest alfabetycznie wymienionym zjawiskom dnia codziennego poddanym spojrzeniu przez pryzmat humanistyki właśnie.

 

Dzisiaj w „Alfabecie rozkmin codziennych” temat który już mi kiedyś chodził po głowie, ale uznałem, że odgrzebałbym skamielinę sprzed kilkunastu lat. Tymczasem niedawna afera pokazała, że coachowie od banałów motywacyjnych i poszerzenia strefy komfortu dalej mają setki tysięcy fanów w social mediach i są istotną częścią współczesnej codzienności. Tak więc dzisiaj o tym co mają wspólnego coaching i pozornie podobna do niego filozofia oraz o tym dlaczego ta druga jest o niebo lepsza

 

Póki co podcast dostępny jest na:

> YOUTUBE:

https://youtu.be/DKHhUQRkrro

 

> SOUNDCLOUD:

https://on.soundcloud.com/ugf5y

 

> SPOTIFY:

https://tinyurl.com/r96k3ujs

 

> GOOGLE PODCASTS:

https://tinyurl.com/mweykmmy

 

PS1: można mnie znaleźć na FB i Instagramie:

https://www.facebook.com/filozofiadlajanuszy

https://www.instagram.com/filozofiadlajanuszy/

PS2: można mi postawić kawę (tudzież piwo) na:

https://buycoffee.to/filozofiadlajanuszy

1aeedf97-5f49-4d52-bba4-77cbad42cf3c
frk

Obserwuje na FB

Zaloguj się aby komentować

Pewnego dnia mistrz Winaji zwany Yuan zapytał Mistrza Zen Hui Hai:

 

"Czy dokonujesz jakichś wysiłków w swojej praktyce Drogi, Mistrzu?"

  • Hui Hai: "Tak, dokonuję".

Pyt.: "Jakich?"

  • Hui Hai: "Kiedy jestem głodny, jem; kiedy jestem zmęczony, śpię."

Pyt.: "Czyż nie wszyscy dokonują takich samych wysiłków jak ty, Mistrzu?"

  • Hui Hai: "Nie w ten sam sposób".

Pyt.: "Dlaczego nie?"

  • Hui Hai: "Kiedy inni jedzą, rozmyślają wtedy o swoich najróżniejszych potrzebach, a kiedy kładą się spać, rozważają tysiące różnych spraw. W ten właśnie sposób różnią się ode mnie".

 

Mistrz Winaji nie miał już nic więcej do powiedzenia.

c685ba05-7520-405f-8e94-3202b37b70f8

Zaloguj się aby komentować

Deckard
DeckardSpecjalista

Samobójstwo z perspektywy stoickiej

Samobójstwo z perspektywy stoickiej

https://youtu.be/QORQZGLGpos?t=26m17s
Jeżeli dusza jest chora i nieszczęśliwa z powodu swej niedoskłonałości, wolno jej skończyć ze sobą i swoim nieszczęściem. Także i temu, który wpadł w ręce tyrana godzącego strzałami w piersi przyjaciół, i temu, którego pan karmi ojców wnętrznościami ich dzieci, powiem: „Czemu jęczysz, głupcze? Po cóż czekasz, aby jakiś wróg pomścił cię przez zniszczenie twojego narodu lub aby jakiś potężny król przybył ci z daleka na pomoc? Gdziekolwiek popatrzysz, tam kres twoich nieszczęść. Widzisz tę przepaść? Tamtędy wiedzie droga ku wolności. Widzisz tamto morze, tamtą rzekę, tamtą studnię? Tam na samym dnie znajduje się wolność. Widzisz tamto niskie, uschłe, bezpłodne drzewo? Z jego gałęzi zwisa twoja wolność. Widzisz swoje gardło, swoją szyję, swoje serce? Tędy ucieczka z niewoli. Wskazuję ci wyjścia zbyt uciążliwe i wymagające zbyt wiele odwagi i siły? Pytasz, jaka jest droga do wolności? Jest nią każda żyła w twoim ciele".
Seneka, "O gniewie".
Wg Seneki nie mamy obowiązku życia za wszelką cenę. Gdy los nas zbyt mocno doświadcza, mamy pełne prawo odebrać sobie życie.

Cześć hejtoterzy!

 

(Wiem. "Hejtoterzy" to kiepskie słowo xD ale unikam słowa "Tomki", bo to kalka z wykopowego "Mirki", a wykop wzbudza we mnie odruch wymiotny. Lepszego pomysłu nie miałem.)

 

Zapraszam śmiałków do tego, żeby zaprezentowali w krótkim wpisie swój światopogląd. Jak rozumiecie świat?

 

O co w tym wszystkim chodzi? Ale proszę o nazwanie idei, na przykład "buddyzm", "chrześcijaństwo", "ateizm", "panteizm", "agnostycyzm", "gnostycyzm"... Itd.

 

A nawet jak nie ma jakiejś nadrzędnej idei, to napiszcie swoje motto.

 

Ps. Na komentarze ludzi agresywnych i jadowitych nie będę odpowiadać.

93ae2e03-a62d-4b60-8318-ad8be5fd3623
Besteer

@Miedzyzdroje2005 Hej, raczej wątpię, nie jestem z Warszawy i nie znam absolutnie żadnego ewangelika. Takich jak ja paru po świecie chodzi, nie za dużo, ale już spotkałem. Przy czym jak już jakiegoś natrafisz, to na pewno zapadnie w pamięć
BTW trochę się przestraszyłem na początku, człowiek tu wchodzi porobić sobie jaja, potrollować, podyskutować będąc sobą i taki news. Jeszcze można mieć nieprzyjemności za takie wyznanie jak moje, chorych czasów dożyliśmy.

Miedzyzdroje2005

@Besteer mój ziomek, z którym wynajmowałem mieszkanie ma podobne zajawki: też w stronę Hiszpanii Franco. On jest tradycyjnym katolikiem, jednak wcześniej nie zajmował się teologią, lecz brał "wszystko jak leci"

robertx

@Ijon_Tichy Kościół xD

Zaloguj się aby komentować

drhab
drhabSpecjalista

Czytam sobie esej Ayn Rand, a tam taki całkiem aktualny fragment o ONZ i Rosji. Ostatnie zdanie najbardziej aktualne:

 

"Tak więc rozważmy współpracę w ONZ połowicznie wolnych krajów z dyktaturą komunistyczną. Wystarczy dokładnie przyjrzeć się tej instytucji, żeby dojrzeć jej fałszywość. Rzekomo chronić ma pokój, wolność i prawa człowieka, a tymczasem pośród jej członków założycieli znalazła się sowiecka Rosja - najbardziej brutalny agresor w dziejach, największy masowy morderca i największy ciemiężyciel."

 

"Psychologicznie rzecz ujmując, ONZ bardzo przyczyniła się do wielkiej fali demoralizacji - cynizmu, zgorzknienia, utraty wszelkich nadziei, niezliczonych mordów - która zalewa świat Zachodu, między innymi z tego względu, że to dzięki tej organizacji świat komunizmu zyskał sankcję moralną, stygmat cywilizacyjnej akceptacji ze strony Zachodu, co znaczy, że ten wspomaga komunistów w oszukiwaniu ich ofiar. Skoro komunizm zyskał status i prestiż równoprawnego partnera, płynie z tego wniosek, że różnica między prawami człowieka a masowymi mordami sprowadza się do różnicy opinii politycznych."

 

"Nieskrywanym celem państw komunistycznych jest podbój świata. Ze współpracy z krajami (względnie) wolnymi czerpią możliwość dostępu do materialnych, finansowych, naukowych oraz intelektualnych zasobów tych drugich. Tak więc jedyną postacią wspólnej polityki czy kompromisu między dwiema takimi stronami jest rozwiązanie przypominające sytuację, gdy posiadacz jakieś własności robi ustępstwa wobec uzbrojonego bandyty w zamian za przyrzeczenie, iż ten nie ograbi go do końca."

bojowonastawionaowca

@drhab Tak, te USA, które wymordowały niemalże całą ludność etniczną, dokonały na samych siebie pierwszą na świecie wojnę totalną, uważały Murzynów za 3/5 człowieka (na użytek statystyki wyborczej), rządziły i dzieliły wszystkimi możliwymi metodami w państwach Ameryki Łacińskiej, nie licząc się z nikim i niczym, aż po zafascynowanie eugeniką i dbaniem o czystość rasową - tak, USA od początku powstania była wzorem jeśli chodzi o wartości moralne

 

I nie, nie chodzi mi o jakiekolwiek porównywania z innymi krajami, tylko po prostu o wskazanie faktu - USA od pierwszego dnia założenia państwa zdecydowanie nie kierowały się zasadami moralnymi.

bojowonastawionaowca

A nieskuteczność ONZ wynika z bardzo prostego faktu - nie można mieć organizacji ponadnarodowej mającej wpływ na wszystkie kraje świata bez zagwarantowania najpotężniejszym krajom większych praw niż innym, bo w innym wypadku taka organizacja by nigdy nie powstała. Jej możliwości są oczywiście ułomne, ale mimo wszystko jakieś są. A przede wszystkim pozwalają mieć jakąkolwiek platformę do rozmawiania, bo (przechodząc do teraźniejszości) prędzej czy później, jak już Rosja zostanie wywalona z ziem ukraińskich, to jakieś miejsce do rozmów pokojowych musi być.

drhab

@bojowonastawionaowca
Ayn Rand była wielkim przeciwnikiem niewolnictwa, podejrzewam że wszelkich działań wobec ludności etnicznej również. Jeśli miałbym zgadywać, powiedziałbym że była zwolennikiem "drogi handlowej". Generalnie brzydziła się przemocą i uważała przemoc za przejaw złego systemu (w sensie, że zły system z konieczności wymusza zachowania przemocowe, w przeciwieństwie do kapitalizmu). Podejrzewam też, że kwestie rasowe mało ją ideowo obchodziły, liczyły się głównie wartości i wkład intelektualno-produkcyjny. Na przykład w Źródle czy Atlasie kwestie rasowe się chyba w ogóle nie pojawiają, postaci są definiowane imieniem, nazwiskiem i etyką pracy.

 

ONZ krytykuje raczej nie za brak skuteczności, ale za wprowadzanie szarych stref, niejasności, mętliku moralnego, nieostrych pojęć, dwuznaczności, braku kryteriów i tak dalej. Generalnie wszystkiego co się pejoratywnie z polityką kojarzy.

 

Ogólnie rzecz biorąc Ayn Rand etycznie jest ciekawa, ale (moim zdaniem) zarzucając jej braki i luki w geopolityce i poziomie polityki międzynarodowej, będzie się miało sporo racji. To chyba generalnie spory zarzut praktyczny wobec libertariańskich form ustrojowych.

Zaloguj się aby komentować

Ciekaw jestem, czy są tu osoby zainteresowane efektywnym altruizmem, czyli pomaganiem opartym o dowody, nastawionym na maksymalizację "dobra" - innymi słowy - zagadnieniem "jak pomagać, by nasza pomoc nie szkodziła, ale miała najlepszy możliwy skutek"?

 

W skrócie tym właśnie zajmuje się ruch efektywnego altruizmu (EA, effective altruism)

Bogatym zbiorem tematów, które bezpośrednio i pośrednio dotyczą tego zagadnienia jest: https://80000hours.org/ (po angielsku)

Bardzo polecam również młodym, którzy np zastanawiają się nad wyborem studiów, czy przedmiotów na maturę: https://80000hours.org/career-guide/

 

Może ktoś tutaj chciałby poświęcić czas na luźniejsze lub bardziej konkretne dyskusje w tym kierunku, poczynając od pytania "jakie organizacje pożytku publicznego warto wspierać w Polsce"? I szerzej nawet - jak pomagać poza naszymi granicami, również na Ukrainie?

 

Brakuje bardzo w debacie publicznej w Polsce takiego podejścia, nieco bardziej utylitarnego, oderwanego od emocji. Sam utylitarystą nie jestem, ale patrząc z szerszego, chłodnego i naukowego punktu widzenia widzę wielką wartość w efektywnej formie pomocy. Polacy pomagają dużo, niestety wiele środków się marnuje i możnaby je wykorzystywać dużo lepiej, niż dotychczas. Być może są tu osoby, z którymi uda nam się stworzyć coś na wzór hejtowego think tanku?

jbc_wszystko

@pietrodolan Jestem zainteresowany żeby ludzie tak postępowali, ale sam nie kiwnę palcem, bo w sumie nie lubię ludzi.

 

@trojkat Altruizm i wszystkie pomocowe organizacje nie są nastawione na rozwój ludzkości tylko na doraźną pomoc w problemach. Często są nawet negatywnie nastawieni na rozwój, bo to wyzysk, a przecież musimy wykarmić Afrykę zamiast podbijać kosmos...

trojkat

@jbc_wszystko nie do końca bo np zagrożenie ze strony sztucznej inteligencji czy konflikt nuklearny to nie coś z czym mamy obecnie do czynienia a są wymieniona jako jedne z głównych problemów.
https://80000hours.org/problem-profiles/

pietrodolan

@jbc_wszystko no właśnie mówisz o altruizmie i organizacjach działających tradycyjnie - wtedy owszem, często one wręcz tracą zasoby i działają skrajnie nieefektywnie bądź szkodliwie. Ale są też organizacje, na które są twarde dowody statystyczne i analiza, które mają bardzo wymierny wpływ nie tylko na otoczenie ale i na przyszłość. Jak znasz angielski to polecam spojrzeć na początek tu: https://www.givewell.org/charities/top-charities (chociaż te organizacje, choć bardzo efektywne, to jednak bardziej skupiają się na teraźniejszości, ale są i inne, które zajmują się np ryzykiem biochemicznym czy sztuczną inteligencją)

Zaloguj się aby komentować

Nie inaczej niż Spinoza przez ciąg tysiącoleci odczuwali popełnione »przestępstwo« złoczyńcy, których kara dosięgła: »coś tu wbrew przypuszczeniom poszło źle«, a nie: »tego nie powinienem był czynić« – poddawali się karze, jak się poddaje człowiek chorobie, nieszczęściu lub śmierci, z tym odważnym fatalizmem bez buntu, dzięki któremu naprzykład dziś jeszcze Rosjanie w szafowaniu życiem wyżej stoją od nas, mieszkańców Zachodu - Fryderyk Nietszche, "O Genealogii Moralności"

Chce człowiek spokojnie sobie poczytać pana Fryderyka żeby odpocząć od rzeczywistości, to on musi przypominać o Rosji

Tekst napisany 135 lat temu, jak widać nic się nie zmieniło. Swoją drogą, wcześniej Nietzsche wspominał, że więzienia jakoś niezbyt służą resocjalizacji czy pokajaniu się więźniów, wręcz ludzie wychodzą jeszcze gorsi z charakteru. W niewielu miejscach się to zmieniło.

dzwiekochlonny_pulpet

"Rosjanie w szafowaniu życiem wyżej stoją od nas, mieszkańców Zachodu"

 

Jeśli rzeczywiście jest tak, że średniowieczna Wielkoruś, z której wywodzi się dzisiejsza Rosja, przyjęła z całym "dobrodziejstwem" inwentarza tradycję Złotej Ordy, to nie wiem o jakiej wyższości tu mowa: "Tereny na długo podporządkowane Mongołom i Złotej Ordzie przeżywają liczne, niejednokrotnie wyjątkowo krwawe i niszczące najazdy tatarskie, a jednocześnie ich książęta, wasale chanów, doświadczają despotycznej, nie przebierającego w środkach jedynowładztwa, przy jednoczesnym braku choćby najskromniejszego zakresu praw, które obowiązywałyby chana. Elita ruska, poddana Ordzie, właśnie od niej uczy się wówczas sposoby rozwiązywania konfliktów i prowadzenia wojny". Ciekawy tekst na temat dwóch Rusi opublikował w ostatnim numerze "Twórczości" Tomasz Kaźmierowski i powyższy cytat pochodzi właśnie stąd.

 

Inna, równie ciekawa sprawa jest taka, że chociaż przyjęło się kojarzyć myśl Nietzschego z faszyzmem niemieckim (pomimo skrajnie indywidualistycznego charakteru tej myśli, jak czyni to np. Gyorgy Lukacs), to przeciwko takim skojarzeniom, a więc niejako w obronie Nietzschego, występowali... pisarze radzieccy lat 30. i 40. XX wieku.

Zaloguj się aby komentować