Tytuł: Grand Theft Auto IV: The Ballad of Gay Tony Developer: Rockstar North Wydawca: Rockstar Games Rok wydania: 2009 Gatunek: Akcja, Przygodowa Użyta platforma: PC Czas do ukończenia: 15h 48m (98%) Ocena: 8/10
Ostatnio pisałem o Lost & Damned - DLC do GTA 4, które było dobre, ale nic ponadto. Także do Ballady podchodziłem z dystansem i powiem wam, że bardzo pozytywnie się zaskoczyłem. Może dlatego, że część bolączek obu DLC już rozchodziłem podczas Lost & Damned, ale to na pewno nie jest wszystko, bo Ballada jest po prostu lepszym dodatkiem.
Bohaterem tej części jest Luis Lopez. Ktoś by powiedział ochroniarz, ja bym rzekł prawa ręka Geja Tonego - właściciela 2 klubu nocnych, który dorobił się problemów finansowych i chce je rozwiązać w nietypowe sposoby. Fabuła przeplata się z wątkami Niko oraz Johna (swoją drogą sam wstęp był już wyciągnięty w najlepszym możliwym momencie podstawki) i domyka się tutaj wątek diamentów, w całkiem fajny, zgrabny sposób. Ale to nie wszystko co mi się podobało. Bardzo przekonał mnie do siebie sam Luis, który nie kryje się z tym, że jest brutalny i bezlitosny i przy tym cyniczny, ale któremu mimo wszystko zależy na bliskich, nawet jeżeli Ci tego nie doceniają. Czułem, że to jest bohater z krwi i kości i kibicuje mu się z tego powodu. Sama historia to około 8h, podczas których poznajemy różne barwne (Yusuf) postaci.
Ale sama historia to nie wszystko i podobnie jak w przypadku L&D wprowadzone zostały tutaj nowe aktywności. I o ile te małe "popracowe" są tak samo złe, jak były i tam, tak te duże, jak triathlon czy skoki na spadochronie to zupełnie coś nowego w serii i widać, że został temat pociagnięty w GTA 5. Natomiast muszę również wspomnieć o Drug Wars, które są równie beznadziejne jak Gang Wars z L&D i to, że do 100% potrzeba zrobić ich 25 to jest kompletna mordęga i nie życzę tego nikomu. Zwłaszcza jak robisz je ciurkiem, bo postaci w aucie mają 3-4 dialogi nagrane, więc co 15' słyszysz te same kwestie. Próbowano dodać tutaj trochę urozmaicenia i czasem operujemy helikopterem lub motorówką, ale nadal core jest tak samo beznadziejny jak był na lądzie.
Ogólnie to serdecznie polecam Ballade - jeżeli ktoś chcę wrócić do Liberty City to jest to krótsza historia od tej Nika i lepsza od tej Johna.
I może ktoś zapyta czemu tylko 98%? Zostały mi mistrzostwa walki w klatkach i zawsze gine na koncu A że mam jeszcze 3 achievmenty do wbicia i będę wracał do gry pewnie przez długi czas, ale na pojedyncze misje to nie chcę trzymać tej "recenzji" do czasu aż zatrą mi się wspomnienia w pamięci.
kochalem fizyke tej gry, ten ciezki klimat - no ale dla guwniakow to wiadomo, wazniejszy jest latajacy motur i mozliwosc spowalniania czasu przy prowadzeniu pojazdu.
W gta IV jak chciales uciec samochodem, to musialem pomyslec kiedy hamowac i odac gazu...
Ja to oglądałem na twitchu i powiem wam, że wg. mnie, to jest jedno z najlepszych DLC ever.
Jeśli nie przechodziłeś tego i głównej gry z polskim lektorem, to polecam obczaić projekt Game Reader! Lektor, jak z VHS z lat 90tych. Zmienia odbiór gry (imho) tak bardzo na plus, że można chcieć drugi raz przechodzić.
Tytuł: Grand Theft Auto IV: Lost and Damned Developer: Rockstar North Wydawca: Rockstar Games Rok wydania: 2009 Gatunek: Akcja, Przygodowa Użyta platforma: PC Czas do ukończenia: 14h 09m (100%) Ocena: 7/10
W tym roku pisałem już o swoich doświadczeniach z GTA 4, ale to nie był mój ostatni kontakt z tą częścią gry - zostały mi 2 dodatki i dziś, w 18 urodziny 4 części, skończyłem pierwszy z nich.
Lost and Damned opowiada nam historie Johna Klebitza, viceprezydenta motorowego klubu Lostów, który musi się odnaleźć w nowej rzeczywistości, kiedy główny prezydent wychodzi z więzienia i przejmuje ponownie stery prowadząc gang ku destrukcji. Fabuła jest bardzo fajna (aczkolwiek liczyłem na jeden plot twist pod koniec) i to ona jest największą wartością tego rozszerzenia. Nie tylko poznajemy zupełnie nowy wycinek historii z Liberty City, ale też widzimy jak przecinają się ścieżki Johna z Niko i niektóre misje poznajemy "z innej strony". Jako, że sama historia zajmuje jakieś ~6h to naprawdę polecam ją poznać.
No ale skoro historia jest dobra, to czemu ocena tylko 7? Bo stwierdziłem, że mimo iż nie potrzebuje tego do żadnego achievmentu to przejdę grę na 100%, które przewidzieli twórcy, co dodało około 8h ekstra rozgrywki, które najlepiej by podsumował Zbychu Stonoga - nie warto było k⁎⁎wa.
Dodatek wprowadza nie tylko nowy wątek fabularny, ale też nowe aktywności i rozrywki i mam wrażenie, że te zostały wciśnięte na siłę. Zacznijmy od pierdółek - jako nowe formy spędzania wolnego czasu z braćmi z gangu dostaliśmy cybergaja, siłowanie na rękę czy też popularna u dzieci do lat 5 gra w karty, czyli "wyższa niższa". No i z tego wszystkie tylko karty działają dobrze... Jeżeli chodzi o siłowanie na rękę, to robiąc to zgodnie z podpowiedziami od twórców można się nabawić zakwasów machając myszką. Można też posłuchać ziomka w redita i dodać do tego klawiature i wygrywamy w 2". Brakuje wyważenia. Ale większym problemem jest cybergaj, gdzie przeciwnicy się klinują i gliczują. Autentycznie czekałem 5' aż przeciwnik wyswobodzi się, bo się zaklinował próbując wyprowadzić krążek ze swojego rogu. Dramat.
Aczkolwiek większym dramatem są wprowadzone tutaj wojny gangów. Żeby zrobić grę na 100% musimy zrobić ich 25 i może są lepsze niż te z San Andreas, ale nadal są wyjątkowo głupie. Musimy gdzieś pojechać z naszym gangiem i postrzelać do innych gangów. Nudzi się przy 3 takiej "zabawie" i widać, że było wprowadzone bez pomysłu, bo mamy tak naprawdę 3 wersje tylko - wysadzenie auta, wystrzelanie jadących przeciwników albo wystrzelanie stojących przeciwników. Robimy to ze wsparciem naszych gangusów, ale ja mam wrażenie, że jedyne co oni robili to tylko ginęli.
Żeby nie było tak gorzko to dodam, że fajnie rozwinięto formułę wyścigów - trasy są ciekawsze, wykorzystują to, że ścigają się motory, więc mają wąskie gardła, a dodatkowo przeciwników można zrzucać przy pomocy kija baseballowego. Podobały mi się też misje zlecane nam przez telefon przez pewnego polityka - było ich tylko 5, ale były różnorodne.
Na koniec jeszcze jednak jedna łyżka dziegciu - stan techniczy. Otóż gra mi się kilka razy scrashowała, co można by jeszcze probować jakoś wytłumaczyć, ale tego, że wczytywał mi się stan postaci SPRZED zapisu (nie leczyło mnie podczas snu, musiałem pójść spać jeszcze raz) był już bardzo dziwny.
Ogólnie to podobało mi się i powoli zacznę Balladę o Geju Tonym, ale jak ją skończę to nie zamierzam już nigdy wracać do 4 odsłony GTA, mimo iż na pewno chętnie sobie kiedyś uruchomie starsze wersje, czyli Vice City i San Andreas.
Ale nie jakieś family friendly gta 6 tylko GTA CARCER CITY.
Czyli mod przerabiający GTA SA na całkowicie inne miasto z inną fabułą. Niestey na razie to tylko demo, które zawiera tylko 6 misji (z czego tylko jedna ma dubbing) ale przynajmniej jest całe miasto odblokowane i można zwiedzać.
Carcer City - upadłe miasto rustbeltu, takie trochę Kielce. Gdzie z jednej strony jest bieda jak cholera, a z drugiej przedmieścia dla milionerów. Nawiązuje do gry Manhunt i nawet kilka lokacji to odbudowane mapy z Manhunta 1. Ogółem brud, smród i mroczny klimat jak z GTA 3.
Tu jest tyle smogu, że nawet słońce nie świeci normalnie tylko wygląda jak czerwony karzeł.
Bardzo łatwa instalacja: 1. Bierzesz GTA SAN ANDREAS wersja 1.0 (musisz downgrade albo spiracić wersję 1.0) 2. Ściągasz moda 3. Przerzucasz wszystko z moda do pliku San Andreas 4. Gra działa bez problemu.
Plusy: ZA DARMO, od modderów, czuć klimat starych gta, nowe radiostacje
Minusy: Nie podoba mi się fizyka aut. Chyba miało być inspirowane GTA 4 ale brakuje poczucia masy auta. Niektóre auta w ogóle nie skręcają a inne cały czas wpadają w poślizg. Też niektóre auta jakos mi nie pasują do tego klimatu. Ale to się zateguje innymi modami xD
Ostatnio wyszedł mod do Sa Nandreasa o nazwie GTA Carcer City - ściągnąłem sobie i pograłem parę godzin i co mogę powiedzieć? Klimat GTA jest, bugi są, niektóre koślawe modele aut również ( ͡° ͜ʖ ͡°) całkiem spoko rzecz i co ważne za friko : D
#gry #gta #gtasa no i #pcmasterrace bo mod potrzebuje czystego Sa Nandreas w wersji US 1.0 XD
Google juz na bieżąco updatuje wojny gangów w USA. Jak widać Balllasi zajęli całe Mobile. Grove Street Families kontrolują przedmieścia. #gta #heheszki
Kiedyś kiedyś zagrywałem się w #gta 4 i po dłuuuuuugiej przerwie kupiłem sobie GTA 4 Compkete i Luberty City na #stean
I czy może mi ktoś poradzić jak ogarnac mody? Jedyne co potrzebuję to realistic phisics z nexusa dla aut, bo k⁎⁎wa nie mogę zdzierżyć tego chujowego defaultowego handlingu i zawieszenia co skręca z opoznieniem moderatora z wypoku, no nie wytrzymie. Zawieźć Romana fo Albańczyków to katorga dla mnie. Nie musu być realizm NFS PORSCHE ale no choć trochę realismu proszę.
Wgrywam moda i jak tylko launcher Rockstara się odpala to usuwa mi moda.
Atrubut tylko do odczytu nic nie poprawia.
Wciąż czekam na najbardziej rozbudowany mod do GTA SA - GTA Carcer City
Premiera mapy ma być podobno już w przyszłym miesiącu. Później mają się pojawić nowe misje fabularne. Główny bohater to były policjant teraz będący detektywem, który mierzy się z upadłym miastem i skorumpowaną władzą.
Wkrótce wyjdzie GTA na które czekam z nieciepliwością. Jest to GTA6 GTA Carcer City.
Stare dziady mogą kojarzyć (a może nawet grały) w Manhunt - brutalną grę, której akcja działa się w upadłym mieście Carcer City gdzieś w pasie Rustbelt. W niektórych GTA typu 3 czy San Andreas padały też wzmianki o Carcer City.
Natomiast grupka modderów zebrała się aby stworzyć własna wersję Carcer City, z unikatową atmosferą i historią. Premierę wersji demo (czyli samo miasto, bez fabuły) zapowiadą na 9 marca tego roku.