Czy zrobiliscie dzisiaj cos pozytecznego?
Dzisiaj byla zmiana czasu,wiec musialem nastawic czas w ponad 20 zegarkach :)
Chcialem pochwalic casio wc-59r-1aef- zegarek radio controlled, sam przestawil czas bez jakiejkolwiek ingerecji.
Drozszy citizen cb5874-81l tego niestety nie zrobil...
#zegarki #kontrolanadgarstkow
Dzień dobry wszystkim. Niektórzy piją druga kawkę, a niektórzy jeszcze śpią. Co to w nocy się musiało dziać, to nie wiem? Ale dziś jestem lekko padnięta ...
50 zł za zawór napełniający do spłuczki?! Pogięło te Castoramy! Kupuję w necie! Zawór 15zł, słuchawka wylewki do kuchni drugie 15, korek klik klik do umywalki 20, klucz do perlatora 6... I pięknie!
Mina gdy przy montażu okazało się, że żadna z tych części nie ma odpowiedniej średnicy - bezcenna...
Kiedyś potrzebowałem zawór.
W markecie budowlanym 45 zł.
Jakby nie to że sobota popołudniu to bym nie wziął. Tej samej firmy kupowałem potem na necie za 20 zł.
Farby w L-M na palecie w promocji!!!
Kupiłem no bo w promocji 🤔
Brakło.
Zachodzę do malarskiego na mieście. Ta sama farba tańsza o 15 zł i bez promocji 🤦🏻
Od tej pory sprawdzam ceny mocno 😂
To było z 15 lat temu.
Pewien Hindus chciał pokazać, że jest w stanie zatrzymać sześć motocykli... za pomocą lin owiniętych wokół własnej szyi. Chyba uwierzył w cuda, jakie dzieją się w bollywoodzkich filmach i myślał, że też ma nadludzkie możliwości, a prawa fizyki go nie obowiązują. Uliczny popis kaskaderski omal nie zamienił się w publiczną egzekucję. Facet miał jednak więcej szczęścia niż rozumu, bo udało się go uratować w ostatniej chwili.
Piękna śmierć. Weź miej takiego wujka - ktoś mówi, że jego dziadek poległ w powstaniu albo stawiał dzielny opór pod monte cassino .. czekasz. Choćby ktoś znał trupa poległego przy dostarczaniu pomocy dla powodzian w kraju objętym wojną lub w łodzi podwodnej zaatakowanej przez wieloryba - zawsze masz lepszą historię+ filmik
To to jest c⁎⁎j
Mojemu wujasowi urwało głowę gdy powstrzymywał 6 motocykli przed odjazdem za pomocą zwykłej liny z OBI
@boogie @Heheszki Co oni odpierdalają w tych indiach to głowa boli.
Ostatnio się dowiedziałem że jest nawet słowo na to i że ma podłoże kulturowe - chapri (chhapri).
Biedota ryzykuje zdrowiem i życiem żeby zaimponować innym debilom z IQ na poziomie letniej herbaty.
I najpopularniejsze są właśnie dwa tematy: jakieś numery z motocyklami albo z pociągami.
Filmików gdzie hindusa rozwala pociąg to widziałem chyba kilkadziesiąt.
MZK w Gorzowie apeluje do rowerzystów o nieprzejeżdżanie przez torowiska na czerwonym świetle. Przewoźnik zamieścił w internecie film ze zdarzenia na Rondzie Solidarności.
Tramwaj waży ponad 40 ton i poruszając się po stalowych szynach nie jest w stanie zatrzymać się w miejscu. Rozpędzony do 50 km/h na suchym torze potrzebuje około 50 metrów do zatrzymania, a jeśli tory są mokre droga hamowania wydłuża się do 80 metrów. Na szczęście sytuacja z Ronda Solidarności skończyła się dobrze dla rowerzysty. Na tyle dobrze, że oddalił się z miejsca zdarzenia – informuje MZK.
Dopiero po wyjściu z kina skojarzyłam, że ten film był na Nowych Horyzontach. No nic, nadrobione.
Potężna pozycja. Oglądało mi się wybornie, opowieść pod koniec ostro skręca, co wkręca spory szok, przynajmniej u mnie tak było, ale w sensie pozytywnej oceny na ogół obrazu.
Ella ma dwie córki, 17-letnią Jesse i młodszą Melli. Mają wyruszyć na wakacje, ale noc wcześniej Jesse wymyka się ze swoim chłopakiem Luxem. Dochodzi do tragedii.
Rok później znów wszyscy się spotykają, już bez Jessie - Lux mimowolnie szuka obecności matki jego zmarłej dziewczyny i siostry, zapewne burzony wyrzutami sumienia. Ale życie toczy się dalej, widocznie żałoba zaschnęła gdzieś w środku. Lux nie jest niemile widziany u Elli, nie przeszkadza jej nadmierna obecność nastolatka w ich życiu uboższym o jedną córkę.
Ella postanawia, że wyruszą w trójkę na te same wakacje, na które mieli wyruszyć rok wcześniej, tuż przed śmiercią Jessie. Tam dopiero kumuluje się w onirycznym klimacie żałoba, która zdziera strupy i domaga się swojego istnienia.
Wspaniały to był film, cudowny snuj codziennego życia, pogodzonych (czy w ogóle można być pogodzonym ze stratą dziecka?) z odejściem bliskiej osoby, który lekkim, prawie niezauważalnym krokiem zmierza do przedziwnego finału, którego nie musimy zrozumieć.
Musimy go poczuć.
9/10. Świetne kino, które w zastygnięciu emocji przejawia je w podskórny sposób. Niby w kinie czułam się jak neutralny obserwator, ale po seansie nie mogłam przestać myśleć o tym filmie i przeżywać go na nowo.
Nie dziwię się teraz już wcale Niemcom, że postanowili odrzucić "Ojczyznę" Pawlikowskiego (na rzecz Polski, hihi) i postawić na "Everytime" w wyścigu po tegoroczne Oscary.
Kwestia poćwiczenia i wyczucia jak się czymś takim steruje i tyle w temacie.
Większą patologią wśród młodych jest to, że przychodzą do pracy i kręcą nosem, że oni nie będą robić tego czy tam tego, bo im się nie podoba. Oczywiście mówię o obowiązkach jasno wynikających z umowy.
@Heheszki W repo jest apk do pobrania. W telewizorze odpala się opcje programistyczne i debugowanie. Podczas parowania weryfikuje się połączenie z poprawnego urządzenia przez MAC. Potem masz już na telefonie podgląd tego, co na TV. Wszelkie operacje lecą z poziomu apki. Po końcowym reboocie wyłączyłem debugowanie i cyk, gotowe.
@HerrJacuch nie widziałem APK , zaraz poszukam! Sądziłem że postawiłeś na andku jakiegoś shella z takim dostępem i nie mogłem pojąć jak to możliwe bez roota
Nadeszło południe. Wzgórze Świętego Gaju jaśniało w blasku słońca niczym częściowo wyżuta guma do żucia o smaku szampana. Korbowi kręcili korbami, statyści z entuzjazmem biegali tam i z powrotem, Dibbler wściekał się na wszystkich, a historia kinematografii tworzyła się za pomocą ujęcia trzech krasnoludów, czterech ludzi, dwóch trolli i psa, dosiadających tego samego wielbłąda i wrzeszczących ze zgrozą, żeby się zatrzymał.
@tomilidzons To jest scena w Małych Agentach 3D, gdzie Antonio Banderas jest o krok od jakiegoś przełomu w badaniach nad małymi mózgami, ale dzieci (tj. mali agenci) odpalili rodzinny alarm więc rzuca wszystko w pizdu (pic rel) i rusza na pomóc. Film był 3D i dali tu taki efekt, że jeden z mózgów „uderza” w ekran, na który patrzymy
Akcja filmu dzieje się w świecie, w którym zdecydowana większość ludzi wybrała rewolucyjną kurację antygeriatryczną - czyli zachowują młodość do końca życia. Ci, którzy wybrali naturalny tok życia, starzeją się w specjalnie stworzonych ostojach.
Jedną z takich osób jest Sara, która jednak ma dość życia tam. To typ babki, która zawsze idzie pod prąd więc udaje jej się uciec z takiego ośrodka (owe ostoje przypominają trochę więzienia - reszta "młodego" społeczeństwa nie chce widzieć staruchów na ulicach, więc tacy ludzie nie mogą opuszczać ostoi).
W wyniku niespodziewanej okoliczności Sara, zamiast od razu wylądować na promie, który ją wywiezie w jakieś bezpieczne miejsce, trafia do miasta. Tam odnajduje Oskara, typa z którym kiedyś była mocno związana, ale ich ich losy rozdzieliły się gdy on wybrał pozostanie młodym. Oskar ma swoje życie, swoją partnerkę i tak sobie dogorywa do tzw. deadlajnu (czyli gdy skończy się jego okres przydatności - jego młode ciało po prostu umrze).
W Oskarze budzą się dawne uczucia i mimo, że Sara wygląda jak 60-letnia babka, postanawia jej pomóc.
Rozumiem wszystko, co chciano przedstawić w tym filmie: rozważania nad sensem starzenia się (w tym filmie zrozumiałam, jak bardzo może być przydatna starość, choćby w identyfikowaniu wieku - np. aktualna partnerka Oskara chyba nawet nie wie, że typowi za kilka lat skończy się okres przydatności - Oskar udaje przed nią, że Sara to jego matka). Do tego okres przydatności widocznie jest z góry narzucony, a starzy żyją aż umrą, jakkolwiek to brzmi.
Rozumiem też, że można postawić pytanie o wielkiej miłości i czy ona przetrwa gdzieś tam w ludziach mimo takich odchyłów w wyborze ścieżki życia.
Ale mimo to nie czułam tam zbyt wiele. Agata Kulesza w roli Sary jest znakomita, ale nie oszukujmy się - miała dziesiątki lepszych ról.
Razi też sterylność "młodych". Wyglądają jak sztuczni ludzie, zmuszeni do cieszenia się swoją młodością, brak w nich naturalności, którą mają dogorywający staruszkowie w ostoi. Co ciekawe, Oskar wraz z obecnością Sary też odzyskuje kawałek dawnej naturalności.
Więc jak widzicie, wszystko jest tu czarno-białe, wyłożone jak na tacy.
O wiele fajniejszy motyw odsuwanych staruszków pojawia się w brazylijsko-meksykańskim "Błękitnym szlakiem", gdzie co prawda nie ma motywu "młodości" ale też jest zamykanie starszych w enklawach i ucieczka przed takim losem.
Ale w gruncie rzeczy to dwa odrębne filmy, choć mają wspólne warstwy - Sarze nie spieszy się na drugi świat, wciąż chce żyć buntowniczo, po swojemu.