@jarezz "wygrana" to dość mylące słowo. Pod tym kątem, że wygrał jak najbardziej, ale nie przywrócono mu poświadczeń bezpieczeństwa - bo nigdy ich nie mógł dostać przez zatajanie informacji. Pisowcy zaś mówią, że od początku sądy przyznawały mu rację, a to nie jest prawda. Sąd najpierw orzekł, że jego sprawę trzeba ponownie rozpatrzyć (w sensie CBA), a nie że ma poświadczenie.
Btw zabawne jak zwykli ludzie czekają latami na rozprawy, a on to załatwił w jakieś pół roku.
"Wobec łamiących prawo działań rządzących, którzy nie szanują prawomocnych wyroków sądów, bezpodstawnie odbierają profesorowi Sławomirowi Cenckiewiczowi prawo dostępu do informacji niejawnych paraliżując w ten sposób funkcjonowanie Biura Bezpieczeństwa Narodowego Pan Sławomir Cenckiewicz złożył na ręce Prezydenta RP Karola Nawrockiego rezygnację ze stanowiska szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Rezygnacja została przyjęta z dniem 23 kwietnia"
Pospieszyłem się (parę lat) z zakupem tego autka, ale dzieci zaczynają ogarniać. Marysia w sumie już wcześniej, ale teraz i Janek. Wymiana niektórych elementów zawieszenia na metalowe była dobrym pomysłem, bo cierpiały przy zderzeniach. Oczywiście nie jeżdżą z pełną prędkością, ale i tak jest ok. Niestety bateria utraciła pierwotną pojemność
@Seele Rozwiązałem u siebie ten problem w starym samochodzie tak, że oddałem kaseciaka do Pana majstra a on w wlutował mi moduł bluetooth pod fale AM w radiu i dzieki temu mam w pełni sprawne i wyglądające retro radio na którym mozna słuchać podcastów.
Zonda, politycy, super służby co ogłaszają, że przeszukanie będzie za dwa dni i ruska agentura w tle - czyli dlaczego nikomu włos z głowy nie spadł i pewnie nie spadnie.
To książka, która już na starcie zaskakuje, jeśli zna się wcześniejsze dokonania autora. Zamiast brutalnego kryminału dostajemy czarną komedię kryminalną, opartą na bardzo wdzięcznym pomyśle: dwóch braci Dzióbek ma dostać spadek (50 milionów złotych) po dziadku, ale tylko pod warunkiem, że oddadzą skradzione przez niego cztery obrazy prawowitym właścicielom. Problem w tym, że obrazy są warte fortunę (dużo więcej niż spadek), a ich odzyskanie i zwrot szybko przyciąga całą plejadę zainteresowanych - od mafiozów, przez kolekcjonerów, po ludzi, którym bracia są coś winni. Do tego dochodzi policja, która depcze im po piętach i komplikuje wszystko jeszcze bardziej.
Największą siłą książki jest jej lekkość i tempo. To klasyczna komedia pomyłek - pełna absurdalnych sytuacji, nieporozumień i bohaterów, którzy nie zawsze do końca panują nad tym, co się wokół nich dzieje. Dużo frajdy daje też sam duet braci - różni, momentami kompletnie niedopasowani, a przez to generujący kolejne problemy i zabawne sytuacje. Całość ma bardzo filmowy rytm i łatwo sobie wyobrazić tę historię na ekranie.
Jednocześnie trzeba zaakceptować pewien "kontrakt" z autorem. Fabuła momentami jest lekko naciągana, a niektóre rozwiązania opierają się na skrótach i zbiegach okoliczności. To jedna z tych książek, które wymagają od czytelnika przymknięcia oka na logikę, żeby w pełni cieszyć się historią. Jeśli ktoś szuka precyzyjnie skonstruowanego kryminału, może się odbić - jeśli natomiast wejdzie w konwencję, dostanie sporo zabawy.
To bardzo przyjemna, lekka odskocznia od typowych kryminałów Gorzki - może mniej poważna, ale za to dająca sporo rozrywki. Do pewnego stopnia przypomina "Czwartkowy Klub Zbrodni", czy serię kryminalną o teściowych Alka Rogozińskiego, tylko z młodszymi, bardziej dynamicznymi bohaterami, choć niedaleko im do #hejto30plus