Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

W pociągu jakaś córka do matki - lvl ok. 22 na oko "Ja to tam mogę być bezrobotna, mam kieszonkowe, wy mnie utrzymujecie, a potem sobie znajdę jakiegoś bogatego chłopaka i on będzie mnie utrzymywać, bo ja to nie wyobrażam sobie takiej stałej pracy, ja chce podróżować i ciekawe jak mi wyjdzie ten egipt bo chce się rozpromowac na Instagramie"

#pracbaza #bezrobotni

@l100e najlepsze jest to, że bez problemu takiego co ją będzie utrzymywał to znajdzie. Ale jak swoją karierę będzie opierać tylko "byciu" to może w okolicach 30 spodziewać się wymiany na nowszy model. Ale to nic, bo znajdzie się kolejny amator

@l100e znam taką. Nawet ładna dziewczyna ale zderzenie z trzydziestką, okraszone fiaskiem "kariery" influenserki i rodzicami, którzy z powodów zdrowotnych nie mogli już wspierać było bolesne. Do tego brak wykształcenia i praktycznie zerowe doświaczenie zawodowe. Na szczęście oststnio znalazła jakąś podstawową pracę, może jeszcze wyjdzie na ludzi ¯\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Myślicie, że sąsiad dojedzie 5km do lakiernika/mechanika?(chlop ma w garażu spawarkę i coś tam lakieruje)

#gownowpis #motoryzacja

a79bc19f-e929-4cf2-9b55-f96cbc35a94b

Dojedzie?

304 Głosów

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Porzucona od około 18-36mc Skoda Superb, mech na podszybiu, mech na uszczelkach, mech od wilgoci w bagażniku.

Straż miejska nic nie może działka utwardzona pod słupem energetyki na której jest dziki parking mieszkańców pobliskich "ekskluzywnych mikroapartamentów" z płatnymi miejscami za "ekskluzywną bramą"


#wrosty

7dcdf0e5-66a6-43d0-800b-1d949552b79e
96ba01ec-90b8-470d-a3b6-062c82f4c5ca
d7f9cd15-ca0a-4190-a860-dd2033634371
3791a817-282d-4cf1-a142-8952c48e5b9a
0450fb8b-9765-494c-ae1e-113d6d8f81a3

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Wyzyskiwanie


Dopiero kilka dni temu zdałem sobie z tego sprawę w kategorii emocjonalnej/uczuciowej. Wcześniej wiedziałem na logikę, ale trudno było mi konkretnie wskazać o co chodzi.

Ano, jeden z rodziców ma duże ciśnienie żeby mieć niewolników, jak najwięcej, jak najlepiej przykładających się do narzucanej roli. Często chce żeby wyręczyć go przy jakichś pierdach (ostatnio przegrywanie zdjęć z telefonu na komputer), których jemu nie chce się robić.


Jak to wyzyskiwanie wygląda?
„Ja nie umiem, pomóż mi”, bardzo proste, trzeba przecież pomagać, nie wolno odmówić rodzicowi. Problem polega na tym, że to pomaganie ma z góry określoną formę i rozwiązanie. Mam się zająć tematem zgodnie z wytycznymi, posłusznie wykonać polecenie.
Problem zdiagnozowałem w prosty sposób – chciałem przy okazji przegrywania wykonać szkolenie, bo przecież być chłopkiem od zgrywania plików, to takie średnie zajęcie. Wyobrażacie sobie wołanie o pomoc przy każdym pliku do zgrania?
Spotkałem się z oporem, aktywnym i upartym. Koniec końców padło „teraz to już nie chcę” i… foch. Dostałem informacją „zły_syn.exe”, zaczęło się sapanie, wyjście do drugiego pokoju, „ciche dni”, generalnie karanie pasywną agresją, manipulacja emocjonalna.


Z mojej strony zauważyłem strach i lęk przed… odrzuceniem. Nie spełniłem pokładanych wymagań, a do tego sprzeciwiłem się, dostałem chłostę mentalną. Nie pierwszy z resztą raz, bo skoro odczuwam ten strach i nawet nie pamiętam skąd, to musi on być zakorzeniony jeszcze przed jako-tako funkcjonującą pamięcią zdarzeń – w głębokim dzieciństwie.

Z takiej relacji wynika parentyfikacja (temat na przyszły wpis, odwrócenie ról w rodzinie), zablokowanie mnie w nie w pełni rozwiniętym dorosłym (nie ma na to miejsca, trzeba ciągle uważać i pomagać), przewlekły stres (nawet teraz czuję jak spiąłem mięśnie brwi i głowa zaczęła boleć), a dodatkowo najważniejsza sprawa:
NIE przeżyłem buntu nastolatka. Po prostu nie i tyle.


Wpływ na brak buntu miało też wychowanie na grzecznego, miłego, niezawadzającego, przydatnego. W ten oto sposób stałem się narzędziem zamiast być człowiekiem.


#refleksjemacgajstra #psychologia #refleksje #samorozwoj #emocje #zycie #doswiadczenia #psychoterapia

@macgajster
>NIE przeżyłem buntu nastolatka. Po prostu nie i tyle.


O to tak samo jak ja. Moi rodzice wiecznie się kłócili o byle gówno. Robili fochy i sobie po złości więc zamiast skupić się na byciu głupim nastolatkiem to musiałem skakać wokół nich aby było dobrze xD

@macgajster fajne spopstrzeżenia, bardzoi pozytywne, że to zauważasz i analizujesz. Niestety wiele osób nie widzi takich szantaży i manipulacji/pasywnej agresji w swoim otoczeniu i cierpią...

Zaloguj się aby komentować

Jak umiera człowiek wystawiony na działanie próżni (np. astronauta w kosmosie)?

Przyczyną śmierci organizmu wystawionego na działanie próżni jest całkowita utrata tlenu z organizmu, a co za tym idzie ustanie akcji serca. Człowiek nie zamarza gwałtownie, nie zagotowuje mu się krew ani nie wybucha.

W publikacji NASA SP-3006 przyjęto założenie, iż człowiek wystawiony na działanie próżni kosmicznej straci przytomność w ciągu 9–11 sekund z powodu gwałtownej utraty tlenu z organizmu. Wstrzymywanie oddechu przyniesie jednak bardziej katastrofalne skutki w postaci rozerwania płuc i dostania się pęcherzyków gazu do opłucnej. Na skutek zmiany ciśnienia w jamie brzusznej w pierwszych kilku sekundach możliwe jest nastąpienie zapaści sercowo-naczyniowej, również prowadzącej do utraty przytomności. Gwałtowny ubytek gazów z żołądka może upośledzić ruchy oddechowe. Występuje również gwałtowne pocenie. Woda na powierzchni jamy ustnej i spoconych częściach ciała wrze. Eksperymenty na zwierzętach wykazały, że w ciągu minuty może nastąpić migotanie komór serca, jednak w większości wypadków praca serca ustawała po 90 sekundach. Po zatrzymaniu akcji serca próby reanimacji nie przyniosły rezultatu. Śmierć mózgowa następuje po 2 minutach.

Ukradzione z wikipedii, źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Przestrze%C5%84_kosmiczna

#ciekawostki #kosmos #smierc #proznia #zycie #przestrzenkosmiczna

@fisti Dużo błędów poznawczych i nieporozumień na temat próżni bierze się z braku intuicyjnego zrozumienia, czym w ogóle jest atmosfera. Na co dzień jej nie widzimy, nie czujemy jej ciężaru w sposób świadomy, nie postrzegamy jej jako "czegoś", co nieustannie na nas oddziałuje. A jednak żyjemy zanurzeni w oceanie powietrza, który wywiera na nas stałe ciśnienie, kilogram parcia na każdy centymetr kwadratowy ciała xd To że tak powiem "w c⁎⁎j".


Dlatego jak widzimy sobie efekty działania próżni - zapadającą się puszkę, eksplodujący balon w komorze próżniowej czy jakieś po⁎⁎⁎⁎ne sceny z filmów science fiction - mamy tendencję przypisywać sprawczość samej próżni. Mówimy, że "próżnia zasysa",' "wciąga", "rozrywa" i inne szmery bajery. Tymczasem w rzeczywistości próżnia nie wykonuje żadnej aktywnej pracy. To nie ona "ciągnie" - to atmosfera napiera. Próżnia jest po prostu obszarem o niższym ciśnieniu, a różnica ciśnień powoduje ruch powietrza i deformacje obiektów.


Nasza intuicja zawodzi, bo jesteśmy ewolucyjnie przystosowani do życia w stałym, względnie niezmiennym środowisku ciśnienia. Nie mamy codziennego doświadczenia z jego brakiem, dlatego łatwo ulegamy iluzji, że to "nic" jest dynamicznym czynnikiem sprawczym. Tymczasem to "coś", czyli atmosfera wykonuje całą pracę.


Podobnie błędnie wyobrażamy sobie próżnię kosmiczną jako siłę niszczącą wszystko wokół, jakiegoś złodupca. W rzeczywistości to raczej nagła utrata ciśnienia i brak ochronnej warstwy atmosfery powodują dramatyczne skutki. Nie jest to działanie jakiejś tajemniczej siły "wysysającej", lecz konsekwencja różnicy ciśnień i warunków fizycznych, do których nasze ciała oraz materiały na Ziemi są przystosowane. Po prostu jest pusto, to cię wywieje z rzeczy, tlen uleci, narta.


Zrozumienie tej różnicy zmienia perspektywę. Próżnia nie jest aktywnym agresorem - to zwykłe nic xD Rzecz jasna w uproszczeniu, bo jest tam sporo rzeczy, a najbardziej by nas interesowało wszelkiego rodzaju promieniowanie, ale skoro i tak upraszczamy, to w sumie to nic

Zaloguj się aby komentować

@maximilianan spoko, mi żaden dentysta nie chciał wyrwać. Potem jeden się podjął, wyrwał pół po kilku godzinach i zmienił retorykę że lepiej zostawić

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować