Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
@Opornik pytałeś się czy głęboko? Jak c⁎⁎j! xd
#sup #wisla #mikrowyprawy

Zaloguj się aby komentować
Na Wiśle, a gdzie!?
#sup moim #kajaki 'em #mikrowyprawy #wisla

Zaloguj się aby komentować
Pierwszy spływ Wisłą
Wczoraj udało mi się spełnić moje małe marzenie – popłynąłem supem wzdłuż Grudziądza. W sumie odkąd tylko tu mieszkam, w mojej głowie krążył pomysł, żeby mieć jakiś sprzęt, żeby móc sobie popływać po Wiśle. Zawsze docelowo miała to być wielka wyprawa i spływ aż do morza, ale chciałem też mieć możliwość, żeby popływać tu „wokół komina” i móc chociażby dopłynąć sobie na wyspę na Wiśle. Zakup supa w zeszłym roku był pierwszym krokiem do realizacji tych planów, a wczorajszy spływ stał się kamieniem milowym.
Bałem się, był stres, miałem wątpliwości. Pojawiały się myśli, żeby poczekać na spokojniejszy nurt – choć wcale nie był specjalnie mocny – bądź takie, żeby poczekać, aż będę miał wsparcie z brzegu w postaci żony lub kumpla. Byłoby to dla mnie dużo bardziej komfortowe, żeby choć ten pierwszy raz zaliczyć właśnie w taki sposób. Jednak poszukiwanie komfortu i idealnych okoliczności do działania jest błędem, bo te mogą nigdy nie nadejść. Druga rzecz jest taka, że im więcej wątpliwości musiałem przełamać i zadziałać wbrew nim, tym większą satysfakcję odczuwam, że to zrobiłem i mogę potraktować to jako zaliczenie pewnego wyzwania.
Podjechałem samochodem na żwirownię i napompowałem supa w pobliskim zagajniku. Niepotrzebny sprzęt – pompka, trzonek od wiosła itd. – zostawiłem w aucie, do którego wracałem się kilkukrotnie, bo ciągle zapominałem o jakichś drobiazgach, takich jak zmiana okularów albo wzięcie siedziska do supa. xd
Gdy już miałem wszystko, poszedłem z supem pod pachą wzdłuż dzikiej plaży nad Wisłą, w okolice miejscówki, na której nieraz robimy ogniska. Wyszło około półtorej kilometra. Na miejscu spakowałem telefon i kluczyki od auta do kieszeni bojki asekuracyjnej, którą przymocowałem z przodu deski, a torbę od supa zamocowałem z tyłu. Supa położyłem na wodzie, rozłożyłem siedzisko, wskoczyłem na niego i zacząłem nieśmiało wiosłować.
Pierwszy spływ odbyłem na siedząco, w trybie kajaka, z podwójnym wiosłem, żeby zminimalizować ryzyko wpadnięcia do wody praktycznie do zera. Pływania na stojąco jeszcze się uczę i przy mocniejszym wietrze albo fali mam problemy ze sterownością i utrzymaniem równowagi na desce.
Pływanie po Wiśle okazało się łatwe i przyjemne. Nie odbiegało wiele od tego na jeziorze. Jedyną różnicą był nurt, który występował praktycznie tylko przy brzegach, a będąc na środku Wisły, udało mi się bez większych problemów płynąć pod prąd. Do pewnego czasu, gdyż nurt potrafił się nagle pojawić i zmienić mój kurs na jedyny słuszny – czyli w stronę morza.
Spłynąłem wzdłuż Grudziądza jakieś 5 kilometrów w linii prostej. W tym czasie dwukrotnie płynąłem kawałek pod prąd i dwukrotnie zaliczałem przeciwległe brzegi, więc myślę, że mogłem zrobić łącznie 6–7 km. Zrobiłem sobie krótką przerwę na brzegu naprzeciw grudziądzkich spichrzy i porobiłem parę fotek.
Cały spływ zakończyłem na pierwszym cypelku, tuż za błoniami nadwiślańskimi. Tam podsuszyłem i zawinąłem sprzęt, spakowałem go do torby i poszedłem z buta, z 15-kilogramowym plecakiem, wzdłuż Wisły do samochodu zostawionego za żwirownią. Wyszło niecałe 4 kilometry. Cała „wyprawa” zajęła mi niecałe 3,5 godziny.
Rozdziewiczyłem się z pływaniem po Wiśle i czuję się zachęcony do próbowania sił na dłuższych trasach. Sama trudność spływu – co też podejrzewałem – była znikoma, jednak miał on wymiar symboliczny, jako pewnego odczarowania Wisły w mojej głowie.
W Grudziądzu nikt po Wiśle nie pływa. Tu Wisłą się straszy i nikt z niej nie korzysta, nie licząc picia piwa nad jej brzegiem. Kiedy płynąłem supem, byłem tego dnia prawdopodobnie jedyną jednostką pływającą na wysokości Grudziądza. A tak to dwa razy w tygodniu przepłynie jakaś łódź wędkarska, raz w roku organizowany jest spływ kajakowy i tyle.
#sup #wisla #mikrowyprawy #oczynieniupostepow

Zaloguj się aby komentować
Czy wolno supowi po Wiśle? Jeszcze jak!
#sup #wisla #grudziadz

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
#ptaki
#niecodzienneptaki
#mojezdjecie
#sony
#wisla
#modlin
#ptakozagadka
Gang Olsena i inni.
Zagadka: kto jest na ostatniej fotce?





Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować

Realizacja historycznego planu budowy linii kolejowej z Wisły Głębce przez Istebną i Koniaków do Zwardonia odmieniłaby południe Polski. Do Ministerstwa Infrastruktury trafiła interpelacja w sprawie podjęcia działań w tej sprawie. Parlamentarzystka podkreśla w interpelacji, że zwrócili się do niej...
Zaloguj się aby komentować
Mroźna Wisła w Warszawie #fotografiamobilna #warszawa #wisla





Zaloguj się aby komentować

Piotr Żyła był najlepszym z Polaków w sobotnim konkursie Pucharu Świata w skokach narciarskich w Wiśle Malince. Zajął 14. miejsce. Triumfował Słoweniec Domen Prevc, który prowadził po pierwszej serii. Drugie miejsce, ze stratą 6,8 pkt, zajął Niemiec Philipp Raimund. Trzeci był Japończyk Ryoyu...
#fotografia #mojezdjecie #wisla

Zaloguj się aby komentować
Zostałem wywołany do relacji z trasy nowo zakupionym kajakiem, więc jedziemy z tematem.
Dla przypomnienia - kajak to Tribord 100+ 3 z Decathlonu.
Początkowo plan zakładał start na Sanie, a dalej Wisłą. Ostatecznie stanęło na samej Wiśle - Małopolski Przełom, z Sandomierza do Józefowa (50 km) i drugiego dnia do Puław (kolejne 50 km). Prognozy pogody nie zachęcały, lecz postanowiliśmy zaryzykować, gdyż był to jedyny termin który pasował wszystkim. Ostatecznie pokonała nas pogoda (deszcz i wiatr) i po pierwszym dniu przemarznięci, widząc prognozy na dzień drugi, odpuściliśmy. Stanęło więc na 50 km, co dla amatorów w takich warunkach i tak było wyzwaniem
Rozpoczęliśmy w Sandomierzu przy bulwarach. Jest tam slip, więc wodowanie było łatwe. Wody mało i przez całą trasę trzeba było szukać miejsca między łachami. Kilka razy szorowaliśmy po piachu mocno. Dodatkowo cały dzień, z krotkimi przerwami, dość nieprzyjemnie wiało. Minęliśmy Góry Pieprzowe i mosty drogowe i kolejowy w Sandomierzu. Pierwszy postój po 10 km w lekkim deszczu. Następnie ujście Sanu i Zawichost, po czym postój na 25 kilometrze, gdzie złapał nas deszcz. Dalej minęliśmy most w Annopolu i po dopłynięciu na 38 km zrobiliśmy ostatni postój. Słońce zmierzało ku zachodowi, więc szybko zawinęliśmy się w drogę. Ostatnie pół godziny płynęliśmy już po ciemku, z czołówkami, w dodatku w ulewie i przy sporym wietrze, co nie należało do przyjemnosci. Dotarliśmy w założone miejsce, jednak przemarznięci do drgawek. Szybko rozpaliliśmy ognisko, ogrzaliśmy się przy ogniu i gorącej herbacie i widząc, że prognozy na następny dzień zapowiadają się nie lepiej, poddaliśmy się
Trasa na odcinku, którym płynęliśmy jest malownicza. Wysokie zbocza, łachy pełne ptactwa (z tych, które rozróżniam - czaple siwe i białe, czajki, pliszki no i oczywiście wrony siwe, kaczki i mewy). Sama rzeka szeroka, ale trzeba uważać na płycizny. No i najważniejsze - cisza i spokój. Pomijając Zawichost i Annopol odludnie - sporadycznie tylko wędkarze.
Co do samego kajaka - uważam, że zdał egzamin. Jest stabilny i przez dropstitchową podłogę wydaje mi się, że szybszy od niskociśnieniowego (mam taki Itiwit 3, więc mam porównanie) i w porównaniu do niego ma nieco niższe burty, co ułatwia wiosłowanie. Trzeba pamiętać, że w odróżnieniu od sztywnego, ma na dnie doczepione stateczniki, przez co łatwiej nim zaczepić o jakieś kamienie lub gałęzie albo przyszorować po dnie. Jest też dość wrażliwy na wiatr. W dwie osoby mieliśmy w nim dużo miejsca dla siebie i na bagaż (w tym namiot, materac i śpiwory). Z drugiej strony przez swoją długość (ponad 4 metry) jest mało zwrotny (ale to bardziej cecha wynikająca z rozmiaru niż wada). Pływałem nim też już wcześniej w pojedynkę i było spoko. Ogólnie wydaje mi się godny polecenia. Wadą jest mocowanie stateczników - po kontakcie z piachem, który wciska się w szczeliny mocowania, nawet przepłukane, bardzo ciężko jest je odpiąć - zarówno statecznik, jak i zapięcie.
Wołam @zjadacz_cebuli bo był zainteresowany relacją.
#kajaki #wisla





Zaloguj się aby komentować
Wodowskaz przy Bulwarach wiślanych pokazał 10 cm - najmniej w historii pomiarów
#warszawa
#wisla
#susza
https://tvn24.pl/tvnwarszawa/srodmiescie/warszawa-najnizszy-stan-wisly-w-historii-pomiarow-st8612324
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Historia złowienia tej ryby nie jest krótka, ale też nie jest zawiła. Poprostu zawziąłem się. Nie potrafiłem łowić boleni, ani wogóle w Wiśle łowić. Uparłem się jednak i się nauczyłem. Trochę to trwało zanim pojąłem co i jak. Podjąłem naukę zarówno teoretyczną - czytając "Wędkarstwo rzeczne", oraz archiwalne numery Wiadomości Wędkarskich i oglądając poraniki w internecie, jak i praktyczną - przemierzając wiślane brzegi i bulwary. Udało się w końcu, a satysfakcja jest olbrzymia.
To mój pierwszy w życiu boleń 😀
Ps. Wiślany zachód słońca gratis.
#chwalesie
#wedkarstwo #ryby #wisla


Bolenie to najłatwiejsze ryby na spinning, jak trafisz miejscówkę, to jeden za drugim bierze, frajda jest.
ja na duże blaszki podlodowe łapałem, jak szmatę szybko zwijałem pod lustrem wody to czasem wyskakiwały z wody jak pstrągi, ale na bolenia się chodziło tylko jak nic innego nie brało.
Na odrze pod byle jakim mostem w upał masz pewniaka
Zaloguj się aby komentować

Poziom Wisły w Warszawie spadł do rekordowych 15 cm, co jest najniższym wynikiem w historii pomiarów. Podobne rekordy odnotowano na Narwi, co podkreśla skalę suszy hydrologicznej w Polsce.
#wiadomoscipolska #klimat #zmianyklimatu #susza #wisla