#zmianyklimatu

2
150

U nas jest zimno więc mogliście przegapić że w Australii trwa obecnie pewien sezon. Sezon na pożary.

Jednak Australia tak naprawdę nie płonie. Płonie narracja.


Za każdym razem, gdy nad Australią pojawia się fala upałów, światowe media reagują jak na zapowiedź klimatycznego końca świata. Czerwone mapy, dramatyczne nagłówki, słowa „bezprecedensowe”, „nigdy wcześniej”, „planeta płonie”.

W tej opowieści nie chodzi jednak o temperaturę. Chodzi o emocję.


Australia została sprowadzona do symbolu. Ma być dowodem, że „to już się dzieje”, że oto przyszłość zapukała do drzwi i przyniosła ze sobą piekło. Tyle że australijski klimat nigdy nie był łagodny, stabilny ani umiarkowany. Był ekstremalny długo przed tym, zanim ekstrem stał się narzędziem narracyjnym.

Już w latach 20. XX wieku wnętrze kontynentu doświadczało długotrwałych fal gorąca. Lata 30. należały do najbardziej suchych i gorących dekad w historii Australii, ale też świata. W 1939 roku w miejscowości Wilcannia odnotowano temperaturę sięgającą 50,1°C. Dziś taki odczyt byłby ogłoszony dowodem ostatecznym w procesie przeciwko ludzkości. Wtedy był faktem meteorologicznym w regionie, który od zawsze testował granice ludzkiej wytrzymałości.

Po II wojnie światowej klimat Australii nie „odetchnął”. Lata 50. przyniosły kolejne wyjątkowo gorące sezony, szczególnie w Australii Południowej i w interiorze. Temperatury powyżej 45°C nie były rzadkością, a wartości rzędu 46–48°C pojawiały się regularnie. Nie było wokół nich globalnej narracji, bo nie było potrzeby, by każde zjawisko pogodowe zamieniać w symbol moralny.

Kulminacją tej serii ekstremów był słynny rekord 50,7°C z 1960 roku w Oodnadatta. Rekord, który dziś często przedstawia się jako punkt odniesienia dla współczesnych anomalii, a który w rzeczywistości nie wziął się znikąd. Był logicznym następstwem dekad ekstremalnego klimatu w jednym z najgorętszych regionów świata. Padł w czasach, gdy nie istniała globalna debata klimatyczna, a dwutlenek węgla nie był elementem codziennej publicystyki.


I tu pojawia się zasadniczy problem. Współczesna narracja sugeruje, że każde australijskie lato jest dowodem na nową epokę klimatyczną, jakby historia zaczynała się w momencie pojawienia się mediów społecznościowych.

Znika kontekst. Znika geografia. Znika fakt, że interior Australii rządzi się innymi prawami niż nadmorskie miasta, a pustynia nie potrzebuje ideologii, by być bezlitosna.

Nie chodzi o negowanie naturalnych zmian klimatu. Chodzi o sprzeciw wobec redukowania złożonego systemu do jednego hasła.

„Planeta płonie” nie jest opisem rzeczywistości, tylko narzędziem emocjonalnym. Ma wywołać strach, poczucie winy i pilność — ale niekoniecznie zrozumienie.


Problem w tym, że strach zużywa się szybko. Gdy każde lato jest „najgorsze w historii”, każde kolejne przestaje robić wrażenie. Gdy wszystko jest katastrofą, nic nią nie jest. A ludzie, którzy pamiętają, że Australia była gorąca także sto lat temu, zaczynają traktować całą debatę jak propagandę, nawet wtedy, gdy pojawiają się realne problemy wymagające rozsądnych decyzji.

To nie klimat stał się bardziej histeryczny. To język, którym o nim mówimy, stracił proporcje. Australia nie płonie. Australia bywa ekstremalnie gorąca — i bywała taka długo przed tym, zanim gorąco stało się politycznym symbolem. Jeśli chcemy poważnie rozmawiać o przyszłości, musimy przestać krzyczeć i zacząć myśleć.


!FB Okiem Polaka #australia #pogoda #klimat #zmianyklimatu #propaganda #globalneocieplenie

f4fd2101-c335-4e4a-b792-ed75108e5351

@4pietrowydrapaczchmur Kiedyś w wywiadzie, chyba z Andrzejem Draganem usłyszałem że popularyzator nauki w swoim przekazie musi zawsze iść na kompromis tłumacząc złożone tematy. Każda analogia dzięki której laik może zrozumieć jest jakimś uproszczeniem schematów które sprawiają że specjalistów boli głowa od ich zawiłości.
Temat pożarów w australii nie jest skierowany do specjalistów klimatycznych czy nawet ludzi świadomych - ale ma na celu uczulić laików. W jaki sposób powiesz że temat jest ciągły - jeżeli będziesz podawał jednostkowe przykłady? Dlatego o tych pożarach trąbi się co roku - właśnie po to żeby temat utkwił w świadomości przeciętnego obywatela.

Jeżeli będziemy mówić o powodziach i pożarach na innej części globu, tłumaczyli że efektem globalnego ocieplenia nie jest ciągły wzrost ale większe wachania - to wtedy laik będzie rozumiał że pierdololo Korwina o tym że globalnego ocieplenia nie ma bo za oknem śnieg jest bez sensu.
Tu nie chodzi o to żeby ktoś się przejął losem australii, tylko rozumiał mechanizmy. Tak jak informacja o wojnie która odbywa się gdzieś daleko nie wzbudza współczucia - tak przeciętny Polak nie będzie się przejmował losem Australii. Tylko niech wie że Australia ma problem z którym się mierzy i niech wie że problem jest coraz większy. Pożary z 2019-2020 były jednymi z największych w historii więc nie rozumiem też deprecjonowania problemu stwierdzeniem "zawsze tak było". Było ale to skala jest problemem. Rekordy może były większe ale to o średnią się rozchodzi - a ta przedstawia sie jak na wykresie:

46e31b00-c8ef-43f0-8657-2917e6c3da06

Hasło musimy przestać krzyczeć i zacząć myśleć jest wręcz zaprzeczeniem tego co w ostatnich latach daje wyniki jeśli chodzi o dotarcie do ludzi. Właśnie krzyczenie, granie na emocjach dociera do ludzi, dlaczego więc należałoby tego nie wykorzystywać i tutaj?

Zaloguj się aby komentować

Pamiętam jak gdy byłem dzieciakiem (a było to tak dawno że większość z was nie uwierzy że ludzie wtedy żyli) usłyszałem w TV jak jakiś pan mówił że pogoda ma pięcioletni cykl: jest pięć lat cieplejszych i pięć lat zimniejszych.

Obserwowałem to od wtedy przez czterdzieści kolejnych lat (mówiłem wam że nie uwierzycie) i faktycznie widziałem ten cykl. Nie było to.rowne pięć lat ale tak: po pięciu latach upałów przychodziło 5 kolejnych wakacji bardziej deszczowych.

Doskonale pamiętam że choć przez ostatnie lata zimy były niemal bez śniegu, z siedem lat temu zrobiłem zdjęcie jak termometr w moim samochodzie pokazał minus 26.

I ten cykl tak trwa tylko że te wierzchołki najcieplejszych lat gdy się pojawiają, to są coraz jednak wyżej.

Nie przeszkadza to jednak Warzechom i innym prawakom robić sobie używanie z klimatu gdy widzą raz na kilka lat więcej śniegu.

#klimat #zmianyklimatu #pogoda #urojeniaprawakoidalne

9810b239-b7c4-4030-aa90-c6a19a28e8e7

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

"Prestiżowy Science w wieloletnim badaniu: "Farmy wiatrowe na morzu powodują wzrost temperatury Ziemi i zaburzają życie ekosystemów i ludzi."


1. Wiatraki pochłaniają energię wiatru

2. Brak wiatru wstrzymuje powstawanie fal i mieszanie się wody

3. Rośnie temperatura powierzchni morza

4. Woda się nie chłodzi i ciepło unosi się do atmosfery.

5. Wzrost globalnych temperatur.


Uniwersytet Cornealla stwierdza, że farma morska oddziaływuje w promieniu 100km zaburzając rytm natury.

1. Wiry te zmieniają przebieg fal, linie prądów i procesy transportu, powodując rozprzestrzenianie się zmian klimatycznych daleko od ich pierwotnych lokalizacji.

2. Infradźwięki, niesłyszalne przez człowieka odstraszają ryby i inne zwierzęt i umiera flora i fauna wokół elektrowni.

3. Badanie na dziesiątkach tysięcy osób, wskazało, że ludzie mieszkający wokół farm zgłaszali depresje, zły sen, problemy chorób mózgu od momentu wybudowania farm w ich okolicy.


Źródło: https://www.science.org/doi/10.1126/sciadv.adw7603

!fb: Wojciech skóra.


#ekologia #energetyka #oze #wiatraki #klimat #prad #energia #zmianyklimatu


Nota moderatora @bojowonastawionaowca (za komentarzem @FriendGatherArena


Co do wpływu farm na klimat to wnioski są "troszkę" inne:

  • efekty są silnie lokalne i sezonowe — nie ma (na razie) przesłanek, by farmy wiatrowe miały znaczący wpływ na globalny klimat.

  • zmiany temperatury i wymiany ciepła spowodowane przez farmy są relatywnie małe wobec naturalnej zmienności klimatu — co autorzy podkreślają.

  • potrzebne są dalsze badania, zwłaszcza długoterminowe, w różnych regionach (różna głębokość, sezonowość, warunki oceanograficzne), by ocenić rzeczywisty wpływ klimatotwórczy — szczególnie przy planowanej dużej liczbie farm.

c3d1f478-73f8-4f9b-afad-e384c5120668

Nie chciało mi się czytać, kazałem to zrobić AI


Artykuł analizuje, jak duże skupiska farm wiatrowych na morzu wpływają na górne warstwy oceanu i przybrzeżną atmosferę poprzez sprzężenia zwrotne powietrze–morze. Na przykładach sezonowo stratyfikowanego szelfu przy wschodnim wybrzeżu USA (obszary MA/RI i NJ) autorzy, korzystając z wysokorozdzielczego, w pełni sprzężonego modelu ocean–atmosfera–fala (SCOAR) i parametryzacji wake (Fitch), pokazują, że skumulowane zmniejszenie naprężenia wiatru powoduje osłabienie mieszania pionowego, spłycenie warstwy mieszanej i lokalne ogrzanie SST o ~0,3–0,4°C. To lokalne ocieplenie napędza dodatni strumień ciepła z oceanu do atmosfery, destabilizuje warstwę graniczną i podnosi jej wysokość (PBLH), co z kolei częściowo kompensuje deficyty wiatru wywołane przez wake, ale efekt ten jest płytki — ograniczony głównie do warstwy przypowierzchniowej (~do 50 m). W konsekwencji zmiany w prędkości wiatru na wysokościach istotnych dla turbin są minimalne, a długoterminowa produkcja energii ulega jedynie nieistotnym spadkom (~0,1–0,3%). Wyniki sugerują, że dwukierunkowe sprzężenie ocean–atmosfera może być istotne przy ocenie skutków oceanograficznych i ekologicznych rozwoju farm wiatrowych (np. zmiany mieszania, upwellingu i stratygrafii), natomiast modele atmosferyczne bez sprzężenia mogą pozostawać wystarczające do ocen zasobów wiatrowych i produkcji energii. Autorzy podkreślają zmienność międzyregionową i międzyroczną odpowiedzi SST oraz potrzebę dalszych badań wrażliwości na parametry turbulencji, układy farm i schematy modelowe, aby lepiej oszacować konsekwencje projektów morskich farm wiatrowych.

Zaloguj się aby komentować

Denializm klimatyczny - studium przypadku.


Dziś zajmiemy się jakimś innym randomem, który wie, że człowiek nie ma żadnego wpływu na zmiany klimatu. Przy czym jednocześnie udowadnia, że ma


Weźmy pierwszy akapit: dane historyczne pokazują, że CO2 rośnie PO wzroście temperatury. Rozbijmy to na części:

1. Owszem historyczne dane tak pokazują.

2. Owszem wzrost temperatury przyczynia się do wzrostu stężenia CO2.

3. Jest jeden problem - wtedy nie używano paliw kopalnych

4. Mechanizm wygląda tak - większą temperatura, większa wegetacja, większa produkcja CO2 przez rośliny i zwierzęta, sprzężenie zwrotne - banalne.

5. Obecnie ten mechanizm jest zaburzony przez działalność człowieka i najpierw mamy większą produkcję CO2, a dopiero potem wzrost temperatury, i mamy na to k⁎⁎wa dane liczbowe k⁎⁎wa.


Idźmy dalej: tak, para wodna to najlepszy gaz cieplarniany. Ale my nie dodajemy jej więcej do atmosfery, my dodajemy znacznie więcej CO2, które jest genialnym gazem cieplarnianym, tylko niewiele gorszym niż woda. Tak swoją drogą najlepszym gazem cieplarnianym i tak nie jest H20 xD (pamiętajcie o nawodnieniu).


Dalej chłop powołuje się na mechanizmy, których nie rozumie, a już wspomnienie o El Ninho to strzał w stopę, bo zmiany klimatu mają na niego ogromny wpływ


I tak mili państwo ludzie nie rozumiejący nauki, nauczania, nie wiedzący czym jest teoria, czym teza, a czym hipoteza będą nam tłumaczyć, że nie ma globalnego ocieplenia bo u nich na wsi to padało w lipcu. Tak, ci ludzie nie rozumieją nawet słowa "globalne".


#ekologia #zmianyklimatu #klimat

bcb53f44-b403-4990-ae85-dd834e2da7a1

Zmiany średniej temperatury to naturalny cykl. Tak samo jak naturalnym cyklem jest cykl dnia i nocy. Więc jak obudzisz się o 2 w nocy i będzie jasno jak w dzień to się nie martw, bo to na pewno tylko słońce wstało.


To jest myślenie denialistów. Do nich za nic nie dotrze, że to nie sam wzrost temperatury jest problemem tylko jego szybkość.

Na dobrą sprawę, by zahamować takie działanie, musielibyśmy wziąć się za czarny ląd oraz kilka krajów w okolicy Arabii Saudyjskiej by coś to dało w większej ilości. Oczywiście równomiernie działać u siebie

Tak, ci ludzie nie rozumieją nawet słowa "globalne".

@maximilianan rozumieją Problemem jest to, że to są takie młoty oderwane od pługa, dla których cały świat się kończy na kościółku, spożywczaku i polu które obrabiają Całe życie przeżyli w jakichś Pierdziszewicach Małowolskich i za tegoż granicami byli może 3 razy w życiu.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Pamiętacie wysychający stawik, który wrzucałem coś koło 2 tygodni temu? No to stawiku już nie ma. Szybko poszło, koło miesiąca.


Mam taką teorię, że susza jest tylko częściowo odpowiedzialna. Równie odpowiedzialne są rolasy i beztroska deweloperka wśród łąk zielonych i pól rzułtych, gdzie ze studni przydomowych jest ciągnięte wody ile wlezie, czy to do podlewania upraw, czy trawników, a to powoduje szybkie pogłębianie się leja depresyjnego i wysychanie wszystkich cieków i naturalnych zbiorników w okolicy. Również wzmożony pobór wodociągowy ze studni głębinowych w wyniku ciągłego zagęszczania zabudowy, vel "urbanizacji", ma wpływ na opadanie lustra poszczególnych warstw wodonośnych.


No ale o tym się nie mówi, bo i po co. Tak btw. dawno nie widziałem tak niskich stanów na Wiśle, a to dopiero początek lata.


#hydepark #woda #ekologia #zmianyklimatu

7e1c38c9-3336-4cd2-9a9c-5badc681df36
7594d263-688f-4fe9-84ee-4a75af3782e9

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Jak podaje serwis meteoprognoza.pl, we wtorek padł w Polsce rekord średniej temperatury dobowej. Tak ciepło 14 kwietnia jeszcze w naszym kraju nie było. Co więcej, to już piąty taki przypadek w tym roku, a według najnowszych prognoz, kolejne dni przyniosą jeszcze większy gorąc. Nie można zatem wykluczyć, że zostaną ustanowione nowe rekordy.

#pogoda #zjawiskapogodowe #klimat #zmianyklimatu

14 może i najcieplejszy, ale ten okres charakteryzuje się wysokimi temperaturami.

Bawiłem się za małolata w obserwacje pogody.

ffb612d4-c774-42b2-ae67-8b37c7730b6c
47754ec6-ae23-42d1-a460-b0a7b7609bd1
ceec6fd6-d3a6-4855-b6dc-fd96fe894e8b

Zaloguj się aby komentować

#pogoda #zmianyklimatu #pogodaiklimat

Ja to już chyba nie chcę tego globalnego ocieplenia, zaraz będzie połowa kwietnia, w nocy mróz a teraz całe, k⁎⁎wa, trzy stopnie. Ale hej, przynajmniej mamy drogi gaz i najdroższy na świecie prąd.

ja sie wlasnie zastanawiam czy wypierdzielac do cieplych krajow, czy poczekac az na islandii beda rosnac cytryny, bo juz mam dosc chodzenia pol roku w rekawiczkach

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Gdyby informacja o szkodliwości azbestu pojawiła się dzisiaj to jestem pewien, że niektórzy politycy zaczęliby mówić, że to sianie paniki i cios w przemysł budowlany, a masa debili by to łyknęła i zaczęła wrzucać do internetu zdjęcia jak wciągają go nosem czy coś takiego.


#bekazprawakow #zmianyklimatu #antyszczepionkowcy #polityka

O ile to drugie to twoje odklejenie, kontrarianie nie są aż tak zawzięci, o tyle pierwsze było... odkąd pamiętam w historii, zamiatanie pod dywan i udawanie, że wszystko jest ok.

Zaloguj się aby komentować