Historia złowienia tej ryby nie jest krótka, ale też nie jest zawiła. Poprostu zawziąłem się. Nie potrafiłem łowić boleni, ani wogóle w Wiśle łowić. Uparłem się jednak i się nauczyłem. Trochę to trwało zanim pojąłem co i jak. Podjąłem naukę zarówno teoretyczną - czytając "Wędkarstwo rzeczne", oraz archiwalne numery Wiadomości Wędkarskich i oglądając poraniki w internecie, jak i praktyczną - przemierzając wiślane brzegi i bulwary. Udało się w końcu, a satysfakcja jest olbrzymia.

To mój pierwszy w życiu boleń 😀

Ps. Wiślany zachód słońca gratis.

#chwalesie

#wedkarstwo #ryby #wisla

30c94249-dc1e-423c-9015-38e40f49b7cb
cd8ed31f-d5c6-47ff-a8f0-7b43f249812d

Komentarze (12)

@adamszuba Wrzucił bym Cię na czarno jak byś bolenia zabił...

Wspaniała ryba do ścigania i łowienia - bardzo agresywna i waleczna, ale typowo sportowa - nie nadaje się do konsumpcji.

A łowienie boleni to już żadna wiedza tajemna. Stąd właśnie boleni w Wiśle co raz mniej. Ludzie koniecznie chcą opróżnić tą rzekę nawet z tak niejadalnych ryb...

A jak chcesz prawdziwego wyzwania to spróbuj w Wiśle sensownego sandacza złowić. One niestety są smaczne, więc jeszcze trochę i chyba całkiem wyginą...

@wiatrodewsi ej, jadłem ostatnio bolenia, którego złowił mój kumpel (nie w wiśle a w jeziorze) i był całkiem smaczny, więc nie wiem jak to jest z tą niejadalnością. A kilka sandaczy mam już złowiłem (i wypuściłem) w życiu. Ale nie z Wisły, tylko ze starorzeczy. Kilka było sensownych 😁 Zabieram do zjedzenia mniej niż 1 procent złowionych ryb.

@adamszuba Jeśli był smaczny to to nie był boleń

Ale serio - nie warto. Zresztą w ogóle u nas powinien być zakaz zabijania drapieżników biorąc pod uwagę jak zostały zdziesiątkowane, a jak ważną funkcję pełnią. Sandaczy w Wiśle było niegdyś od chuja, teraz te powyżej 70cm są jak jednorożce...

@wiatrodewsi Przez kilka lat był zakaz zabierania drapieżników w Warszawie na Wiśle i na Kanale Żerańskim. No i chyba to zaskutkowało, bo od zeszłego roku zacząłem wyciągać z Wisły ze szczupaki 😀

Bolenie to najłatwiejsze ryby na spinning, jak trafisz miejscówkę, to jeden za drugim bierze, frajda jest.

ja na duże blaszki podlodowe łapałem, jak szmatę szybko zwijałem pod lustrem wody to czasem wyskakiwały z wody jak pstrągi, ale na bolenia się chodziło tylko jak nic innego nie brało.

Na odrze pod byle jakim mostem w upał masz pewniaka

@Gepard_z_Libii Powinieneś jednak poznać podstawowa różnicę między Wisłą a Odrą, a polega ona na tym że w Odrze są ryby. W Wiśle... A nawet nie chcę się wkurwiać.

Zaloguj się aby komentować