@peposlav Wczoraj w wieczornych wiadomościach typ o tym mówił... Zabić kogoś to jedno, nie wiadomo, może to był jakiś "wypadek" w trakcie sprzeczki (ktoś uderzył głową o rant parapetu albo niechcący nadział się na nóż 20 razy), ale mieszkać potem jeszcze z rozkładającym się trupem? No kurde...
Oficjalne podziękowanie dla @Szuuz_Ekleer za wspaniały czas spędzony we Wrocławiu. Dzięki Mister za możliwość zobaczenia na żywo Twoich prac, masę ciekawych rozmów i spacer po mieście.
Twoje prace na żywo robią niesamowite wrażenie.
To był naprawdę świetnie spędzony czas.
Trzymam za Ciebie kciuki i czekam na kolejne wpisy
@Yes_Man Dziękuję za pokrzepiający wpis, wspaniały, gigantyczny wręcz prezent z mieszanką mafijną, wspólną kawę, spacerek i miło spędzony dzień. Mam nadzieję, że nie ostatni. Mieszkanie już ogarnięte na tryb do życia. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
#gotujzhejto #gotowanie #grill #grillujzhejto
Modern problems require modern solutions. Byłem w Action i stanąłem przed dylematem: kupić cały, ch⁎⁎⁎wy z resztą, grill za 120 czy sam ruszt za 16,99. Jak się później okazało wybór był słuszny.
@Jim_Morrison ooo Panie. Widziałem grille zrobione z bebnów od pralki, beczek blaszanych 200litrow po oleju, szaf bhp itp itd. No ale zlew mnie k⁎⁎wa zaskoczył. Szacun
Na tegoroczny, upośledzony kalendarzowo weekend majowy, zaplanowałem wyjazd w Tatry. Nie miało być to pierwsze podejście, bo chciałem wyruszyć już w sierpniu ub.r., ale wtedy plany pokrzyżowała... zbyt dobra pogoda, bowiem przygrzało na poziomie 32 stopni. W tym roku było blisko ponownego odwołania wypadu, a to wszystko przez fatalne prognozy na początku zeszłego tygodnia. Na szczęście te zupełnie się nie sprawdziły, a nawet do tego miało wiać w plecy. Gdy już prawie pakowałem żele do kieszonek, nieoczekiwanie pojawił się nowy problem - brzuch. Nie wiem po czym, ale całą środę i czwartek czułem dziwny ciężar w żołądku, a w ustach miewałem metaliczny posmak. W wyniku tego, byłem na niskotłuszczowej, jałowej diecie, ze znacznymi ilościami sucharów, verdinu, herbatek oraz ryżu. Mniam.
Stwierdziłem, że zobaczę rano na czym stoję, a w razie braku poprawy, najwyżej obrócę się na drugi bok i zasnę.
Szczęście jednak sprzyjało, udało się zjeść hummus i dwa serki wiejskie, więc pozostało spakować do końca mandżur i wyjechać. Wyjechałem punktualnie jak zawsze o 7:30, czyli o 8:20 i obrałem kierunek na Opole. Kręciło się na tyle dobrze, że ponownie rozpisana trasa (pic rel) została już na pierwszym punkcie nadgoniona mimo opóźnienia, z blisko 10 minutowym zapasem. Około 100. km zaliczyłem pierwszy tego dnia fakap, bowiem pierw musiałem poczekać na przejazd... wyścigu kolarskiego, a potem pojebałem trasę i ze 2 km jechałem po szutrze, który fragmentami miał wielkość tłucznia kolejowego.
W tym miejscu pozwolę sobie na mały off top. Zakupiłem przed tym sezonem opony Specialized Turbo T2/T5 i na chwilę obecną daję im 10/10. Zrobiłem na nich przeszło 2k km i w końcu mogę powiedzieć, że mam opony jakie chciałem - całkiem szybkie i bardzo odporne na przebicia.
Dojeżdżając do województwa Śląskiego, z wiatrem zaczęły dziać się jakieś niestworzone rzeczy, kręcił niemiłosiernie. Ogólna tendencja pozostała sprzyjająca, ale w niespodziewanych momentach dostawałem raz z północy, innym z południa, a czasem nawet w pysk. Dojechawszy prawie do Oświęcimia, przypomniał o sobie stary problem w postaci bólu stop, na co musiałem zaradzić zdjęciem butów i krótkim masażem. Po paru minutach było już ok i stopy dały o sobie zapomnieć. W tym miejscu wypada wspomnieć o jegomościu, który wyprzedził mnie podczas tego odpoczynku. Co prawda nie kręciłem na poziomie 30+, ale zbliżałem się do ancymona dosyć umiarkowanie prędko. Sądziłem, że jedzie na elektryku te 25 km/h, ale gdy w końcu go wyprzedzałem, zdziwiłem się, bo po pierwsze jechał na zwykłym góralu Kellysa z roczników '00, a po drugie sam jegomość okazał się być Panem 70+. Pogratulować formy, widać że coś było kiedyś kręcone, bo nawet kadencja była zadziwiająco wysoka.
Po dojechaniu w rejon Zatoru odbiłem na południe, przejeżdżając koło rodzinnej miejscowości kremuwkowego potwora bez warkoczyków, kierując się dalej w stronę Suchej Beskidzkiej. W tym momencie skończyła się złota godzina i wzorem chyba wszystkich dni tegorocznej wiosny, temperatura zaczęła pikować. Lekko schłodzony dotarłem po 21:00 do pierwszej otwartej pizzerii, w której po złożeniu zamówienia, przebrałem się na zimowo. Przerwa niespodziewanie się przedłużyła do godziny i obrałem kurs na Rabkę Zdrój, a dalej Nowy Targ. Od tego miejsca już praktycznie nie było płaskiego kręcenia, albo w górę, albo w dół. Zgodnie z przewidywaniami, o wiele przyjemniej było na podjazdach, bo zjeżdżając wiatr przeszywał wszystko co miałem na sobie, a trochę tego było.
Stopy: skarpetki zwykle, skarpetki zimowe z wełny merynosa, a na butach ocieplacze
Nogi: długie bibsy z lekkim ociepleniem
Góra: letnia potówka, potówka z długim rękawem, rękawki, koszulka, bluza i wiatrówka z długim rękawem.
Bezchmurne niebo dało pierwszą w tym sezonie jazdę na krótko oraz ponownie zimową noc.
Za Rabką czekał mnie chyba najtrudniejszy podjazd, jaki zrobiłem w życiu, a konkretniej jego końcówka. Ta mierzyła ok. 1,5 km długości, a zakres nachylenia najmniej wyniósł 7, a najwięcej 17%. Być może to kwestia 350 km w nogach, a może 15kg załadowanej kobyły, ale udaną wspinaczkę przypłaciłem czkawką xD
Kolejny zjazd do Nowego Targu, sprawił że wybrałem wygodniejszą opcję i zamiast bawić się w objazdówkę Tatr, skierowałem się prosto do Zakopca. Czasowo miałem 45 minut zapasu nad minimum, ale stwierdziłem że walka z delirką na każdym zjeździe nie ma sensu, zwłaszcza że te po Słowackiej stronie będą wielokilometrowe. W Zakopanem zameldowałem się po 3, zaliczając jeszcze pół godziny przerwy na Orlenie, gdzie wypiłem Doppio za... 6,84 zł o.O
A teraz wybaczcie, ale złapię parę minut drzemki, korzystając z tego, że w pociągu dobrze buja.
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Zacznijmy od czegoś co przykuwa uwagę, czyli żółto czarny słup na parkingu, przy rampie rozładunkowej. Jak widać jest w ciąży, pewnie 3 miesiąc
Wybrzuszenie powstało przez to że dostała się do środka niechcianej cieczy ().
A mianowicie to wody, która w wyniku mrozów zamarzła. A woda jest to chyba jedyna substancja która zwiększa swoją objętość w momencie zmiany stanu skupienia na lód.
W ten sposób powstają ogromne siły które rozrywają rury, łupią kamienie na mniejsze i niszczą żywe komórki (to akurat ostre kryształy, ale pasowało mi do narracji).
Więcej szczęścia niż rozumu.
Jeden klient chciał żeby doprowadzić mu przewód do zasilania #elektryka z agregatu prądotwórczego. Żeby to jakoś później wyglądało to trzeba się wkuć w elewacje, później będą ją poprawiać.
Jak to zrobić na szybko? Szlifierka kątowa z tarczą do betonu, i jedziemy bruzdę.
Potem w trakcie wykuwania okazało się że prostopadle do bruzdy idą dwa przewody. Na takiej głębokości że nawet ich nie drasnąłem, a wystarczyło by 1mm głębiej i już by izolacja była do naprawy.
Panie, co tak drogo?
Garbarnia ostatni się obraziła, że za drogo ich kasuję.
Spoko, ja bez was sobie poradzę. Stawki znacie.
Minął miesiąc, nie dzwonili, pewnie sobie jakoś radzą. Taaaa, radzą
Poniedziałek, jeden telefon. Weź przyjedź bo agregat do malowania nie działa.
Stara konstrukcja pewnie z lat 80. Wszystko na stycznikach, zero elektroniki.
Przyczyna? Spalony bezpiecznik 2A 5x20
Wczoraj kolejny telefon, weź przyjedź bo bęben nie suszy skór.
Nie widzi temperatury wewnątrz bębna, to nie grzeje.
A dlaczego nie widzi temperatury? Jak by to powiedzieć, przez powietrze prąd nie popłynie
Utleniona miedź na żyle sygnałowej.
Zobaczcie że szara i biała żyła też już nie ma tulejki, więc było to samo.
Sprawdziłem czy reszta się trzyma, nie urwały się, więc podziałają jeszcze trochę.
To jest takie plastikowe do bólu, 3/4 ludzi się z niego śmieje, a on uważa się za króla świata. Dochodzimy do momentu, w którym trzeba zacząć współczuć.