Dziś jest de-facto pierwszy dzień nowego roku szkolnego, więc nie zaszkodzi przypomnieć niezawodną poradę ciała pedagogicznego.
#gownowpis #szkola

Dziś jest de-facto pierwszy dzień nowego roku szkolnego, więc nie zaszkodzi przypomnieć niezawodną poradę ciała pedagogicznego.
#gownowpis #szkola

Zaloguj się aby komentować
Jeśli źle wspominacie swoją szkołę przez różne wydarzenia które miały miejsce to pomyślcie sobie jak będzie ją wspominać nowa koleżanka córki z klasy, która pierwszego dnia w nowej szkole nie dość że pomyliła toalety, to się jeszcze w niej tak zatrzasnęła, że trzeba było drzwi wyważać na oczach nowej klasy xD
#szkola #dzieci

Zaloguj się aby komentować
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Dziś temat na czasie Każdy dorosły, bez względu na wiek, mimo że lata szkolne ma dawno za sobą, odczuwa ten dziwny dyskomfort wraz z zaczynającym się wrześniem. W sumie długo myślałam nad tym, czy chcę o tym pisać, bo jest to zdecydowanie mniej śmieszkowa opowieść, ale chyba muszę się wyżalić xD Tym razem tematem będzie szkoła podstawowa
Tytułem nudnego wstępu Moja podbaza przypadła na lata 90, czyli wszechobecna dzicz, nauczycielska władza i przemoc wśród rówieśników były na porządku dziennym. Po, można powiedzieć, dość sielskich latach w przedszkolu, przyszło mi stawić się w zupełnie nowej sytuacji, na nowych, sztywnych zasadach w sali lekcyjnej, gdy na przerwach panowało prawo dżungli i władza silniejszych nad słabszymi. Ale jeszcze same początki nie były tak złe, przyjaźnie i grupy dopiero się zawiązywały, formował układ sił.
Od pierwszej klasy siedziała ze mną w ławce Ania (imię zmienione), dość łatwo nawiązałyśmy kontakt i co zabawne, chodziłyśmy do jednej klasy także w gimnazjum, liceum i policealnej, choć nie przez cały czas, ale to kawał historii. Ogółem moja klasa nie była najgorsza, przynajmniej jeśli chodzi o dziewczyny. Nie było wśród nich żadnych patusek, nawet nie mogę powiedzieć że którakolwiek była niemiła. Ale prócz Ani nie gadałam z żadną. Wydawały mi się z innego świata, tylko Ania w magiczny sposób potrafiła spędzać ze mną czas. Kiedy Ani nie było w szkole, siedziałam sama a na przerwach stałam na półpiętrach bo tylko tam nikt inny nie siedział xD Także ten
Samą pierwszą klasę pamiętam najsłabiej. Mieliśmy najzwyklejszą na świecie salę i nudną wychowawczynię, która po roku nas opuściła, dlatego od drugiej klasy przeszliśmy pod nowe wychowawstwo i nową SALĘ. Ale paaaanie, co to była za sala. A baba która nią władała jeszcze lepsza xD To był ewenement na skalę szkolną. Biurka i krzesła wyglądały zupełnie inaczej niż w każdej innej klasie, ale zabijcie mnie, bo już nie potrafię ich opisać. Całościowe wyposażenie było co najmniej jak w szkole prywatnej, ale największą furorę robiły AUTOMATYCZNIE rolety w oknach i gigantyczna przesuwna tablica, której nie jedna uniwersytecka sala mogłaby pozazdrościć. A na czele tego wszystkiego stała ONA - moja nowa wychowawczyni. Baba serio, wyjęta jak z reklamy jakichś bzdur dla dystyngowanych pań po sześćdziesiątce. Fryzurę miała jak Marge Simpson, a na palcach połyskiwały tłuste sygnety. Zatrzymam się przy niej na chwilę, skąd się wzięła ta klasa rodem z sci-fi? Otóż baba roztaczała wokół siebie aurę władzy absolutnej, ściśle przyjaźniła się z dyrektorką, a ta chętnie spełniała jej prośby, bo w ten sposób mogła pochwalić się na forum międzyszkolnym jakimi luksusami dysponuje nasza szkoła xD Ale dyrka była spoko, wiem że ostatnio zmarła i ze smutkiem wspomniałam jak kiedyś złapała mnie biegnącą korytarzem, przytuliła, pocałowała i prosiła abym nie zrobiła sobie krzywdy 🥺 w zasadzie to wszyscy ją uwielbiali. A nasza wychowawczyni to był drący japę demon xD nie mówię że była okrutna czy coś, ale miała taki sposób bycia, mocno głośny i energiczny. Jej oczkiem w głowie był jej pies. Było to wielkie, czarne bydle, szersze niż dłuższe, budziło postrach na dzielni a mój pies bał się go jak diabła. Ale że psiecko kochane, złotko najpiękniejsze, jest smutne jak samo siedzi w domu, więc czasem, ale nie na zwykłych lekcjach, może dodatkowych? brała go ze sobą do szkoły xD Nie była to jedyna atrakcja jaką nam serwowała. Była wielką fanką jakiejś telenoweli, której emisja w dany dzień wypadała akurat podczas naszych lekcji xD a zapomniałam powiedzieć, że ta za⁎⁎⁎⁎sta tablicowa konstrukcja rozciągała się na całą ścianę i miała różne wnęki, a w jednej z nich stał telewizor. Bogactwo kuhwa. Tak więc pani odpalała w swoim czasie telenowelę, a cała klasa cichutko i grzecznie oglądała razem z nią, bo to jednak lepsze niż szlaczki i czytanki.
Mniej więcej w tym czasie do naszej szkoły wszedł prawdziwy game changer o hucznej nazwie 'sklepik szkolny'. Była uroczystość wielkiego otwarcia, przecinanie wstęgi i dumne ściskanie sobie dłoni między władzami szkolnymi jakby co najmniej doprowadzili do całkowitego pokoju na świecie. Szał na sklepik był tak wielki, że przez długi czas prawie niemożliwe było z niego skorzystać w trakcie trwania przerwy. Kolejki wiły się całą długością korytarza.
W 3 klasie zaczął się dla mnie jeden z największych dramatów tego okresu. Do naszej klasy trafił spadochroniarz SEBA. sad story alert Jeśli miałabym wskazać jakąś osobę ze swojego otoczenia, którą bez mrugnięcia okiem skazałabym na dozywotnie tortury i c⁎⁎ja w d⁎⁎ę to właśnie jego. Do tego czasu moje życie w szkole było w miarę spokojne, paru chłopaków z klasy czasem mi dokuczało, ale szło z tym żyć. Wjazd Seby w nasze życie mocno zakłócił spokój w klasie, ponadto gnojek zawiązał sojusz z wyżej wymienionymi chłopakami, który miał na celu głównie gnębienie mnie na wszelakie sposoby. Bądź mno Miej swój świat, nie gadaj z nikim prócz jednej koleżanki Nikomu nie wchodź w drogę Czy może być lepszy cel do wyżywania się? Okazuje się że nie Przeżyć z nim nie opiszę, dodam tylko że już więcej nie kiblował bo chcieli się go pozbyć, a jeszcze długo po skończeniu szkoły potrafił zaczepiać mnie na ulicy, przez co nie czułam się bezpiecznie na osiedlu Kto nie zna sławetnego 'nie ważne kto zaczął, podajcie sobie ręce na zgodę' a także 'zaczepia cię bo cię lubi'. Aż mam chęć prz⁎⁎⁎⁎⁎⁎olić każdemu z tych nauczycieli, którzy mi w żaden sposób nie pomogli, oczywiście z czystej sympatii, hehe Ale oto i nadeszła 4 klasa a wraz z nią jeszcze większa drama
Jak każdy wie, czwartoklasista zamyka za sobą rozdział jednej klasy i przez cały dzień krąży po całej szkole z lekcji na lekcję Dla takiego dzieciaka to ogromne wydarzenie, czuje wind of change i namacalny dowód na bycie starszakiem, który patrzy z góry na gówniaki z klas 1-3. Pamiętam to uczucie do dziś Niestety przyniosło to też zmiany w organizacji znienawidzonej lekcji - WFu Jaki jest WF w szkołach każdy widzi. O ile ćwiczenia w zakresie pierwszego etapu nauczania były dla mnie znośne, to połączenie dziewczyn z mojej klasy z inną klasą na czas WFu to była najgorsza rzecz zaraz po Sebie. Już mówiłam, że w mojej klasie dziewczyny były spoko, niestety okazało się, że w klasie z którą przyszło nam mieć WF jest grupa typowych mean girls, które za swój cel szybko obrały sobie mnie 😒 A jaki jest najlepszy plan wuefistów na tą zjebaną lekcję? Chłopaki gała a baby siatka. Oczywiście zaczynamy od wyboru drużyn, czym zajmowały się zawsze 'fajne' dziewczyny. Selekcja była prosta, na samym końcu zostawałam ja i 'większa' koleżanka, a ambitne grupy musiały z nieukrywanym żalem wybierać tą mniej gorszą Żenada na całe życie, nie polecam Przez te wszystkie zajęcia myślałam, że nie potrafię grać w siatkę, kluczem do mojej porażki było to, że była to gra zespołowa, a jak tworzyć zespół jak darły na mnie mordę za każdy mój ruch, nauczyłam się więc unikać piłki 🤡 również z tego powodu, że najczęściej leciała w moją stronę z agresywną prędkością Nauczyłam się też nie wychodzić z szatni przed nimi, bo groziło to nieoczekiwanym zdjęciem gaci A co w tym czasie robiła wuefistka? Kurde nie wiem, teraz pewnie scrollowałaby instagrama
Jakoś w tym czasie nadeszły spore zmiany w szkolnictwie. Na wielkim zebraniu w auli dowiedzieliśmy się, że edukację w tej szkole zakończymy po 6 klasie i mój rocznik, jako drugi dostąpi zaszczytu pójścia do gimbazy. Dla mnie czad, na tamtym etapie nienawidziłam tej szkoły tak mocno, że wpędziło mnie to w problemy zdrowotne Jakby tego było mało, 5-6 klasa to był ten szalony czas, w którym wszystkim zaczyna odpierdalać od hormonów. Wspomniana jedyna koleżanka z klasy, z którą miałam kontakt, zaczęła się zmieniać nie do poznania Zaczęło się od kusych ciuszków i makijażu (co wcale nie wyróżniało ją, niestety, od wielu innych 6-klasistek), a skończyło na tym, że prawie przestała ze mną gadać, bo z innymi laskami można było pogadać o jakichś babskich debilizmach, a wyjście gdzieś ze mną to chyba był wstyd Formowały się też pierwsze związki, nawet Seba znalazł własną miłość. Ich związek był obfity w ciekawe wydarzenia, jednym z nich było jak kiedyś jego zapłakana laska wybiegła z męskiego kibla z mokrym łbem, a za nią jej roześmiany luby wraz ze swoimi przydupasami. Jednakże wsadzenie jej głowy do kibla i spuszczenie wody nie okazało się przeszkodą na drodze ich romantycznej relacji. Jestem jej jednak wdzięczna, że częściowo odsunęła ode mnie jego uwagę
Jedną z rzeczy, która mnie mocno smuciła, był brak informatyki w mojej klasie. Na szczęście miałam w klasie kolegę, który miał w domu kompa (wyjątkowo jak na tamte czasy) i zaczął mnie zapraszać do siebie, uczyć obsługi komputera i wprowadzać w masterowanie Wormsów. Wkrótce okazało się, że mamy masę wspólnych zainteresowań 😀 od razu mówię, że nie było z tego nic więcej, po prostu zgadało się dwóch nerdów, tyle 😛 i ta nowa znajomość pomogła mi przetrwać końcówkę szkoły
Ale szczerze, wolę płacić podatki, użerać się z biurokracją i zasuwać do roboty do końca życia niż wrócić choć na jeden dzień do tej zjebanej szkoły
Natomiast gimnazjum okazało się dla mnie dużo większą zmianą niż sądziłam, ale to temat na kiedy indziej
#zalesie #szkola #podbaza #nienostalgia


@Shivaa oj ja bym teraz wrócił do szkoły i się z chęcią z większością nauczycieli zamienił
Co do reszty, nie dziwi mnie że na hejto jest więcej takich nerdów jak ty i ja. Też nienawidziłem siatkówki. Na WF ćwiczyłem jak była koszykówka, czyli raz na semestr. Jak się udała piłka nożna, wiadomo, najmniejszy w klasie na bramkę. Kiedyś to nawet takiego strzała dostałem że mnie w materac oparty o ścianę wgniotło - ale obyło się bez wstrząśnienia.
W podstawówce niestety byłem najmniejszy w klasie więc patusy miały używanie. W gimbazie też, ale tam bardziej odstawałem od reszty materialnie (prywatna szkoła i mniej patusów) więc nie czułem się dobrze. Za to w LO udało się poznać bratnią nerdowską duszę, tak jak ja ze wsi. I trzymaliśmy się razem w wielkim mieście i nikt nas nie ruszał. On był tankiem, ja rzucałem buffy
A, parafrazując podsumowanie - ja bym wrócił na 4-5 rok studiów. Miałem stypendium, jeździłem sobie po Polsce Polskim Busem za grosze, zajęć nie było dużo i całkiem fajne. Idealny czas, tylko ciągle brak partnerki wpedzał w depresję jak niektórzy już dzieci mieli. Ale, uważam że to był efekt wykopu/katolibanu i czekania na szarą myszkę która nie istnieje.
@Shivaa Byłaś drugim rocznikiem oferty? Rocznik 1987?
Zaloguj się aby komentować
Aż mnie skręca jak sobie przypominam, że musiałem zakurwiać do gimbazy z tym dojebanym plecakiem wypchanym makulaturą, że ledwo kanapkę dało się wcisnąć hehehe. Dobrze, że już stary jestem
#szkola

Zaloguj się aby komentować
Moje ulubione wspomnienie ze #szkola . Byłem w pierwszej klasie podstawówki i mieliśmy deala z rodzicami że po szkole ojciec mnie będzie odbierał z parkingu, więc zawsze zaraz po lekcjach chodziłem i czekałem max 15 minut.
No i pewnego dnia staremu się zapomniało hihi, po godzinie poszedłem do świetlicy, czekałem tam kilka godzin aż ją zamknęli xD godzina 18 starego dalej brak xD dopiero jak matka wróciła z pracy i zapytała starego siedzącego przed telewizorem "A gdzie @Czokowoko ? na dworze?" To stary się wyrwał jak z procy xD
Do domu miałem 10 minut piechotą generalnie, a czekałem ok 5-6 godzin na starego xD
@Czokowoko miałem sytuację w tym klimacie, tylko na studiach. Miałem w planach pojechać autostopem na majówkę do Budapesztu. Kilka dni przed tym rozmawiałem o tym z rodzicami i poprosiłem ojca, żeby mi z parę stów przelał na konto - tak w razie czego.
Miałem oczywiście swoją kasę na wyjazd, którą wymieniłem przed wyjazdem na forinty, ale wiedząc że mam w razie czego trochę kasy na koncie, to trochę się z kosztami ( oraz z węgierkami i tokajem xD) nie liczyłem. No i oczywiście mi zabrakło xD
W drogę powrotną chciałem zapakować się w pociąg, bo i tak zostałem jeden dzień dłużej, niż planowałem. Lecę do bankomatu a tu 20 PLN xD
No więc musiałem wracać również stopem. I o ile do Budapesztu dojechałem w jeden dzień, tak powrót zajął mi 3 dni xD I dwa razy miałem sytuacje, z których nie wiedziałem czy wyjdę cało
No ale czemu nie zadzowniłem do rodziców? Bo okazało się, że skończyły mi się smski i minutki (był to rok 2009) i nie miałem jak doładować karty.
Ale jak w końcu dotarłem do mieszkania, pożyczyłem telefon od współlokatora i zadzwoniłem do taty. Ten był zdziwiony, że ja gdzieś wyjeżdżałem - okazało się, że zapomniał o tym, że jadę autostopem do innego kraju xd
Oczywiście miał przez jakiś czas przejebane u mamy xD
(jak byłem na Węgrzech, próbowałem parę razy prosić o pożyczenie telefonu, ale jakoś nikt nie chciał mi dać zadzwonić zagranicę)
Heh. Ja miałem prawie 4 km do podstawówki i od pierwszej klasy najczęściej dymałem do domu na piechotę, bo nie chciało mi się na nikogo czekać. BTW to były jeszcze czasy watah bezpańskich psów. Najbardziej zapamiętałem bandę Bin Ladena (tak go ludzie zwali) xD Herszt tej bandy po kolei dymał wszystkich swoich psich podwładnych xd
Zaloguj się aby komentować
Różnica między hejto, a wykopem jest taka, ze tu wielu użytkowników odprowadza dzis swoje dzieci do szkoły, a na wykopie wielu użytkowników sami zakładaja tornister. #heheszki #szkola
Zaloguj się aby komentować
Kuwa, na krótki czas nasz system edukacji stał się kompatybilny z Zachodem i pozbył się reliktu PRLu. Potem przyszedł pis, naobiecywał zmiany, wydał masę publicznej kasy na przywrócenie starego, i...? Jakościowo nie zmieniło się nic (chyba, że na gorsze), ale że statystycznie się starzejemy, to klaszczemy takim odpałom, bo za komuny to było!
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Z takich życiowych osiągnięć, to bodajże na czwartym roku studiów poszedłem na pierwsze zajęcia roku akademckiego w poniedziałek w pierwszym tygodniu października.
Zajęcie rozpoczynały się pierwszego października. We wtorek.
Taki ze mnie pilny student był. A rok szkolny zaczyna się dziś czy jutro?
#szkola #studbaza #heheszki
Zaloguj się aby komentować
Jak sobie pomyślę o szkole podstawowej i gimnazjum to aż mnie skręca z zażenowania. Mnóstwo pary poszło w gwizdek na to żeby być wzorowym uczniem z paskiem. Jedyne co mi ten pasek dał to błędne przekonanie o tym, że jestem "kimś". Jakie to było proste masz 5 i jesteś "lepszy".
W normalnym życiu nie ma tak lekko i łatwo. Niektorzy z tych "gorszych" mają dzisiaj 100x lepiej niż ja. Pamiętajcie o tym wychowując swoje dzieci bo moi o tym zapomnieli. Zaślepił ich ten pasek.
#szkola #rodzicielstwo #dzieci
@Hasti u mnie całe gimnazjum be like you.
Typki nawet z domu dziecka teraz są jakimiś brygadzistami w jakichś cynkowniach wożą się beemkami 7 oczywiście nie wszyscy bo są też tacy co wybrali kieliszek, ale dla kontrastu ci kujoni co wiecznie 5 i cisnęli na najlepszą średnią są jakimiś korpo-żuczkami w najlepszym wypadku.
Moja pierwsza różowa (byliśmy razem 3 dni) po 2 kierunkach studiów i z bogatymi starymi przepaliła to na 2 jakieś rozwody gdzie po pierwszym musiała się podzielić hajsem z typkiem, starzy się wkurwili ukrócili smycz i teraz jest totalnie na ich łasce z dziećmi, jest tam co przeżerać ale wiecznie ten kapitał istnieć nie będzie tym bardziej że z 2 lata temu pogonili ostatnią dzialkę co mieli luźną na handel.
Generalnie fajnie jak dziecko jest ambitne i pracuje z własnejinicjatywy a nie by być kimś.
U mnie było zupełnie odwrotnie, ja w szkole robiłem wszystko by nie robić nic, nie przeczytałem żadnej lektury bo mi kazano, ja musiałem dojrzeć i zacząć czytać sam no LOTR i inne. Nawet mam ukończone kilka rozdziałów swojej książki o agencie specjalnym z czasów 2 wojny światowej.
W szkole nie szło mnie nakłonić do niczego - ja muszę sam.
Praca mnie uratowała i trafione inwestycje, dzięki którym czułem że mój czas który sprzedaję ma realną i namacalną wartość a nie powoduje tylko że przeżyję do jutra.
Potem wymiana kasy na marzenia j jakoś poszło ale nauka? No way.
Ja bez przymusu sam się nauczyłem html i php, podstaw java, grafiki, obróbki wideo i audio i wielu innych rzeczy których teraz nawet nie zliczę.
Każda rzecz dokładała jakąś cegiełkę do budżetu.
Potek poszedłem w tematy manualne, sam sobie naprawię auto nawet blacharkę zrobię i polakieruję jak trzeba.
Ostatnio oklejałem elementy karoserii folią, wyszło petarda.
Wybudowałem sobie studio nagraniowe wraz z aranżacją kabli, akustyką, oprawą AV. Sam konfigurowałem oświetlenie, montowałem wszystko pod sterowanie apką.
No ogólnie wymieniłem ułamek tego co osiągnąłem tylko dzięki temu że miałem zachciankę i nawet jak nie wszystko jest super idealne to jest moje i zrobione moimi rękami.
Reasumując uczenie się dla ocen ssie
Zaloguj się aby komentować
To Wy mieliście angielski w szkole?.
Zaloguj się aby komentować

Cyfryzacja szkoły zatarła granicę między pracą a życiem prywatnym nauczycieli. Wiadomości od rodziców i dyrekcji wieczorami, w weekendy i dni wolne, presja szybkiej odpowiedzi, uzupełnianie e-dziennika po godzinach - wszystko to tworzy „cyfrową smycz”, która utrudnia nauczycielom odłączenie się od...
Właśnie w radiu usłyszałem, że w szkołach będą zmiany oceniania zachowania. Nie znam szczegółów, to była zapowiedź. Ale uderzył mnie termin "oceniania zachowania". Jesteś dzieckiem i od małego oceniają, że takie zachowanie jest źle, a takie dobre. Od małego tłumią ciebie. Przecież to indoktrynacja na miarę germanizacji. I co najlepsze - w imię czego? W imię czego dorośli tłumią swoje dzieci? Własnej wygody. Własnego komfortu i spokoju. To po cholerę wam te dzieci?
#rodzicielstwo #szkola
@RogerThat wydaje mi się ze masz dobrą intuicję ale niedomyślaną myśl. Bo sam zamysł żeby nauczyć dziecko filozoficznych zasad życia w społeczeństwie jest okej. A ze w rzeczywistości nauczyciele gnoją i doceniają albo pomijają w ocenie nie to co powinni no to tak działa świat i musisz to zaakceptować.
Myślę ze systemowe rozwiązanie problemu ograniczania patologicznych zachowań i wspierania postaw prospołecznych niezależnie od sytuacji domowej jednostki to praca na miarę Nobla o ile w ogóle jest możliwa do rozwiązania.
Zaloguj się aby komentować
Od 1 września w szkolnych i przedszkolnych stołówkach będzie więcej mniej mięsa, a więcej produktów roślinnych, a także zakaz przetworzonej żywności, limity cukru, tłuszczu i soli.Mięso w obiadach pojawi się maks. 2x / tyg. Rząd chce promować jedzenie warzyw, owoców oraz roślin strączkowych. Do tego zakazano produktów jak tanie parówki, kiełbasa, kotlety z mortadeli. Dozwolone będzie jedynie świeże mięso. Taka dieta określana jest planetarną - ma służyć planecie.
https://infopigula.pl/news/0aaa9b98-134b-4b26-80de-e344b67634f8
https://lovekrakow.pl/od-wrzesnia-zmiany-w-szkolnych-stolowkach-mniej-miesa-na-talerzu
#dieta #ekologia #polityka #szkola
Czyli nie liczy się zdrowie dzieci - dostarczenie diety zgodnej z potrzebami dziecka tylko PLANETA PŁONIE. Jakkolwiek dietę planetarną pewnie da się zbilansować i dosuplementować - i oczywiście w założeniach ma ona być bilasnem między zdrowiem, a planetą, to w szkołach skończy się na podaży węgli w kosmos, kiedy było mięso można było chociaż domniemać, że jest tam trochę białka.
Przypominam tylko, że jakieś 50 lat temu wmówiono nam, że węglowodany są potrzebne, a białko i tłuszcze złe.

Zaloguj się aby komentować