#szkola

5
531

W Dniu Edukacji Narodowej sięgając pamięcią do czasów szkolnych muszę przyznać, że zdecydowana większość moich nauczycieli była spoko. Kumaci ludzie. Dyrekcja też była okej w każdej ze szkół, nie zatrudniali takich co się nie nadają. Wyjątkiem zawsze były babki od plastyki, które z perspektywy czasu na podstawie ich zachowań z wysokim prawdopodobieństwem cierpiały na bordera. A tak to było w porządku.


#gownowpis #szkola

evilonep userbar

Zaloguj się aby komentować

W Polsce brakuje około 20 tysięcy nauczycieli, przy czym Ministerstwo Edukacji Narodowej podaje oficjalnie około 13 tysięcy wakatów, natomiast Związek Nauczycielstwa Polskiego oraz niezależni eksperci szacują tę liczbę na nawet 20 tysięcy.


No i wiecie co? Chcę zostać nauczycielem, ale mam problem, bo szkoły nie ułatwiają uzupełnienia tych braków. Od 1 października kontaktuję się z lokalnymi szkołami w celu odbycia praktyk pedagogicznych i jak dotąd otrzymuję wiadomości zwrotne podobne do tej z załącznika.

Teraz nawet CV i rekomendacje załączam, bo pracowałem już jako "dydaktyk", ale dla dorosłych XD

#polska #nauka #szkola #szkolnictwo #zalesie

bc41bcd1-38ba-4d0c-a8bb-f7aad41502c9

Zaloguj się aby komentować

Z inspiracji @adam_photolive i trochę komentarza @gwynebleid w tym wątku przypomniał mi się pewien tekst:


Pewien ziemski kosmonauta spotkał się podczas długiej galaktycznej podróży z Wielorybianinem, tj. mieszkańcem układu planetarnego Tau Wieloryba. Jak wiadomo, Wielorybianie widzą tylko w tej części promieniowania, która odpowiada naszemu promieniowaniu rentgenowskiemu. Mają jednak wielkie upodobanie do zabawy i jako jedyna, poza Ziemianami, rasa galaktyczna nie stronią od alkoholu. Spotkanie przebiegło w swojskiej atmosferze. Następnego dnia około południa kosmonauta wzdycha: Ech, napiłbym się kwaśnego mleka...

- Kwaśny, rozumiem - stwierdza Wielorybianin - ale co to jest mleko?

- Hm... mleko to jest taki biały płyn.

- Wiem co to jest płyn, ale co znaczy biały?

- BIały..., biały jest na przykład łabędź.

- Łabędź?

- Łabędź to taki duży ziemski ptak z zagiętą szyją.

Wielorybianin zagląda do poręcznego słownika. "Ptak - rodzaj toptola szybującego w strugach mieszaniny gazów zwanej powietrzem podobnie jak toptole w metanosferze." "Szyja - element łączący wierzchnią kulistość Ziemian z toroidalnością zasadniczą". Niestety słownik nie podaje hasła "zagięty".

- A co znaczy "zagięty"?

- Pomacaj no tę część mojego ciała - mówi Ziemianin podając ramię.

- W taki stanie mówimy o tej części ciała, że jest prosta. A teraz uważaj...., o, już jest zgięta.

Wielorybianin dłuższą chwilę bada ramię kosmonauty swoimi sześcioma mackami aż wreszcie bije się w czoło. No! - woła zadowolony - teraz już wiem, co to jest mleko!


Jerzy Miłkowski. Sztuki i sporty walki Dalekiego Wschodu


#szkola #edukacja #heheszki #podrozekosmiczne (?)

Zaloguj się aby komentować

Rozmowa wczoraj przy stole na imprezie rodzinnej. Jedna matka dostała info ze szkoły, ze jej syn stwarza problemy, trzeba z nim porozmawiać. O co poszło? Otóż dostali zadanie, że kosmonauta przylatuje na Marsa i spotyka tam marsjanina. I mieli napisać dialog tego kosmonauty z tym kosmitą, jak by nie wyglądał. Młody stwierdził, że to by było niemożliwe, bo w jaki sposób mieliby się porozumieć, jeżeli mówią w zupełnie różnych jezykach, albo tamten kosmita nawet nie wiadomo czy potrafi mówić.

Jeszcze najlepszy komentarz nauczycielki, że może na jakiegoś aspergera albo coś. Nosz k⁎⁎wa. Dziecko jako jedyne logicznie podeszło do sprawy, zamiast bezmyślnie wykonać zadanie i od razu zostało zbite z piedestału. Równo ścinać wszystkie głowy, wystające zza połowy. A potem wszyscy mierni ale wierni, byle nie kwestionować tego co nam sie każe i nie myśleć samodzielnie. Tak ten piekny system wygląda który wciskają nam leśne dziadki...

#szkola #edukacja

Zaloguj się aby komentować

EDUKACJA ZDROWOTNA


Czasem, kiedy słucham, jak wyglądała edukacja a'la seksulana u moich rówieśników, myślę sobie, że ja miałam w tym trochę szczęścia. Nie wiem, jak to wygląda teraz i dlaczego wprowadzenie do szkół przedmiotu o edukacji zdrowotnej wzbudza aż takie kontrowersje, ale na pewno uważam, ze próby stworzenia wartościowego przedmiotu z tej kategorii jest bardzo ważne dla każdego młodego człowieka, a taka dobrze przekazana widza pomogłaby uchronić od podejmowana głupich decyzji.


U mnie, jak u wielu dzieciaków z lat 90., rolę nauczyciela WDŻ-u przejmował katechetka, czy ksiądz. W mojej podstawówce była to katechetka i jej lekcje pamiętam do dziś. Były naprawdę na wysokim poziomie. Nie tylko uczyła nas o różnicach anatomicznych między chłopcami i dziewczynkami, o dojrzewaniu obu płci, o tym, jak radzić sobie z PMS-em czy miesiączką, ale też przygotowywała nas mentalnie do budowania relacji międzyludzkich i związków. Podkreślała, jak ważne jest zaufanie, że związek powinien się na nim opierać, że najpierw warto się zaprzyjaźnić, a dopiero potem myśleć o dalszych krokach. Uczyła też, by znać granice swojego ciała i nie pozwalać, aby ktoś nas dotykał bez naszej zgody, by szanować siebie.


Nie chcę tutaj pisać o oczywistościach, które każdy dorosły (a przynajmniej powinien) znać, ale to właśnie przygotowanie mentalne do relacji najmocniej zapadło mi w pamięć. Wiadomo, hormony i tak robią swoje. Ona sama powtarzała, parafrazując, że „hormony potrafią zrobić kisiel z mózgu”. Na tych lekcjach nie było religijnego „pitu-pitu” ani straszenia grzechem, tylko skupienie na biologii i relacjach międzyludzkich.


Niestety później w gimnazjum WDŻR był już beznadziejny. Zrezygnowałam po kilku lekcjach. W liceum ten przedmiot praktycznie nie istniał. Zawsze jednak myślałam, że w szkołach bardzo przydałby się przedmiot, który faktycznie koncentrowałby się na zdrowiu, nie tylko seksualnym, ale też psychicznym i fizycznym, ucząc o żywieniu, budowaniu relacji i bezpiecznym seksie. Sa ma dużo bym dała, żeby otrzymać wartościową wiedze na temat żywienia w czasach kiedy byłam nastolatką, wtedy wiedziałam co najwyżej, ze fastfoody i słodycze są szkodliwe i trzeba je ograniczać, a to troche za mało lub jakbym otrzymała jakaś wiedze na temat zdrowia psychicznego i tego jak łatwo sobie je zepsuć złymi nawykami lub relacjami. No ale coz moge jedynie życzyć młodym by trafiali na odpowiednie źródła wiedzy.


#edukacja #seks #szkola

204a7c85-bfb2-45b7-926e-0eac154c98b9

Zaloguj się aby komentować

Ze statystyk "gnębienia" uczniów w japońskich szkołach wynika, że spośród odnotowanych przypadków:


60-70% chłopców gnębiło innych chłopców

70-80% dziewczynek gnębiło inne dziewczynki


Co interesujące, 10-15% przypadków gnębienia uczniów w Japonii to dziewczynki gnębiące chłopców.


https://www.statista.com/statistics/1074134/japan-common-bully-behavior-school-students/


#ciekawostki #japonia #szkola #kultura

93ac5ca7-dffb-4810-9802-bbf642512fa9

Zaloguj się aby komentować

Jprdl, w klasie dziecka jest taki łepek, który nie radzi sobie z agresją do tego stopnia, że nauczyciele odmawiają prowadzenia lekcji.
W zeszłym roku szkolnym został przeniesiony do naszej szkoły kij wie skąd i od samego początku były z nim duże problemy. Do tego stopnia, że trzy klasowe łobuzy w porównaniu do niego okazały się być grzecznymi, poukładanymi chłopakami.
Ma zero szacunku do kogokolwiek, np. pokazuje faka nauczycielom i to jest akurat najmniejszy problem. Potrafi kopnąć nauczycielkę, dzieciaki zastrasza, bije je i niszczy im własność non stop.

Co robi dyrekcja? Widzi problem i sobie z nim profesjonalnie radzi.


Miejsce tego łebka jest w ośrodku s-w do k⁎⁎wy nędzy, a nie w szkole masowej.
Jeśli do czasu przeniesienia go tam (kpina, że w ogóle jest w tej szkole), zrobi coś mojej córce, to nie ręczę za siebie

A i pluję na jego rodziców oraz ten upośledzony system edukacji za pobłażliwość. Rolą rodziców jest pomoc dziecku gdy ma problemy (a agresja jest w c⁎⁎j dużym problemem psychicznym), a szkolnictwo powinno wspierać tę pomoc poprzez natychmiastową KWALIFIKACJĘ DO ODPOWIEDNICH PLACÓWEK
Hrrr, tfu
---
#edukacja #szkola #rodzicielstwo


Nota moderatora @bojowonastawionaowca za @Maciek


"Przechodziłem przez to z bratankiem. Może i kiedyś szkoły miały związane ręce, ale teraz każda szkoła czy przedszkole ma obowiązek posiadać procedury na wypadek zagrożeń. Taki obowiązek nałożył na szkoły MEN w ubiegłym roku. Tu jest przykład takich procedur: https://sp89poznan.edu.pl/wp-content/docs/Procedury.pdf


Czy szkoła twojej córki ma coś takiego?

Jesli nie - zgłaszasz szkołę, oraz fakt nieradzenia sobie z agresją dziecka do kuratorium

Jeśli tak, lub jeśli taka procedura powstanie - wymagasz natychmiastowego stosowania się do punktów mówiących o zachowaniach agresywnych wśród uczniów. W takiej procedurze finalnym krokiem kiedy szkoła wyczerpała już wszystkie możliwości najczęściej jest krok o skierowaniu sprawy do sądu rodzinnego. To nie jest tak że szkole się kończą dostępne rozwiązania - jeśli one się kończą, to wchodzi wyższa instancja.


Co robicie jako rodzice:


Każdy rodzic i nauczyciel który padnie ofiarą agresora obowiązkowo zgłasza to administracji szkolnej pisemnie (wystarczy mail), oraz wykonuje obdukcje.


Z absolutnie każdego spotkania rodziców z nauczycielami/dyrekcją żądanie sporządzania notatek, oraz informujecie o tym że zaczynacie dokumentowanie przypadków przemocy i planujecie pozew przeciwko rodzicom agresora o zadoścuczynienie, oraz przeciwko szkole o niedopełnienie obowiązków.


W przypadku mojego bratanka pomogło natychmiastowo - kiedy tylko szkoła zauważyła że rodzice zbierają kwity to agresor wylądował na nauczaniu indywidualnym a chwilę później słuch o nim zaginął. A kiedy tylko rodzice agresora zauważyli że będą mieć realny problem jeśli nic nie zrobią, to nagle okazało się że wzorowo współpracują ze szkołą."

63c11e97-bbf9-4ac0-b48e-8aa01154f646
a360ac35-40d4-4ef4-9509-22b22d3582e8
43aa649a-ac38-4ee9-b206-5bcd3d5b7468
spawaczatomowy userbar

@spawaczatomowy Problem w takich sytuacjach jest taki że szkoła gówno może sama z siebie zrobić, może jedynie sugerować rodzicom działanie, ale wymusić nie może absolutnie nic. W klasie syna też jest jedno dziecko problematyczna, a matka tegoż dziecka jeszcze bardziej (ojciec jest p⁎⁎dą, nie ma nic do gadania w domu z tego co wiem).


Jedyne działanie które może przynieść efekt to zgłaszanie sprawy na policję, dopiero kartoteka umożliwia bardziej zdecydowane działania. Oczywiście można sobie żartować że, hehe do dziecka policję? i co mu zrobią? - ale później można się zdziwić jak będą na SOR dziecko opatrywać (jak moje - na szczęście nic poważnego). Taki element nie zrozumie próśb i sugestii, a jedynie realne konsekwencje, łącznie z sprawą w sądzie rodzinnym i kuratorem. Najgorsze co można robić to liczyć na szkołę.

I jeszcze histeryjka: praktyki pedagogiczne w podstawówce, jedna z pierwszych lekcji, więc po prostu siedziałem w ławce, nauczycielka od razu mówi dzieciakowi-patusowi, ze ma iść do pierwszej ławki, on oczywiście takiego, więc ta do niego, że ma zostać na chwilę po lekcji. Oczywiście dzwonek i patus od razu wybiega z klasy, ale że siedziałem obok drzwi i widziałem co będzie, to go złapałem za tornister w progu. Wyszarpał się, upadł na podłogę korytarza i uciekł, a mi został tornister w ręce. Okazało się, że się nie pojawił już na żadnej lekcji tego dnia - myślałem, że będzie dym.

Od następnego dnia krzyczał do mnie "dzień dobry" z końca korytarza xD

Tak, wiem. Przemoc nie jest rozwiązaniem.

@spawaczatomowy Miałem podobny przypadek z tym że w przedszkolu z 5 letnim synem. Syn się bawił to karakan mu zabierał rozbijał zabawki. I się mi wyżalił. Z uśmiechem mu podpowiedziałem kopnij karakana w jaja albo ugryź gdzie chcesz. No i nie minął dzień wezwanie do przedszkola bo syn ogarnął to na swój własny sposób pchnął karakana a ten rozjebał se łeb o kaloryfer.

No i nastał kolejny problem "mój syn jest za grzeczny" psycholog spytki czy nie jest bity dotykany. Ba matka karakana coś pi⁎⁎⁎⁎liła do przedszkolanki (moja koleżanka z klasy to powtórzyła) że to dziecko jest w złej rodzinie bo karakanek się poobijał a to jest wyciągnięte z domu.

Rodzice nie dochodzą do żadnych wniosków że coś jest nie tak że dziecku trzeba tłumaczyć powtarzać ale nie karakan jest aniołkiem a pozostali źli.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

O co chodzi ze szkołami Montessori? Dlaczego rodzice decydują się płacić 1500zł miesięcznie za szkołe w której jeśli dziecko nie czuje wewnętrznej potrzeby to nie musi np uczęszczać na W-f?

#pytanie #szkola #rodzicielstwo

@paulusll jakoś mocno jeszcze w temat nie wchodziłem bo na razie to bulę za przedszkole (i to nie 1500...), ale wydaje mi się, że ludzie po prostu bezradnie szukają alternatyw dla "klasycznych" szkół które zabijają w młodych ludziach chęć poznawania świata i nauki rzeczy które są ciekawe.

Sam nie jestem za bardzo fanem rozwiązania aby to dziecko swobodnie decydowało o tym czym się zająć, przynajmniej nie w kontekście każdego dziecka to zadziała, ale to jak wyglądają te "normalne" szkoły wcale nie brzmi dla mnie jak super alternatywa.

@paulusll ja chodziłem do zwykłej szkoły i też nie musiałem ćwiczyć na wfie jak nie chciałem. Kosztowało to co pół roczna wizytę u ortopedy, pościemnianie że boli jak się ćwiczy i cyk fajrancik.

@paulusll widzę sporo znawców się odezwało


Klasycznie szkoły w finlandii (często stawiane jako wzór do naśladowania) oooo jak super tam to majo nie to co u nas.


U nas próbuje się coś zmienić by nie kontynuować tego gówno modelu nauczania eeeee nowobogaccy, debile co wam się nie podoba blablabla

Zaloguj się aby komentować

Czasem się zastanawiam, czy jestem na grupie dyskusyjnej rodziców dzieci z I klasy, czy na grupie dzieci z I klasy.

#szkola #rodzicielstwo #rakcontent

d95939c3-c51d-462a-9889-6a9467525013
ef28c5b2-7f19-4ae7-b943-2b96ddd38528

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

U mnie z kolei w gimnazjum był nauczyciel.od informatyki, który bardzo lubi się mocno nachylać nad dziewczynami żeby coś pokazać/wyjaśnić na monitorze. Kiedyś nawet jakoś usiadł jednej na kolanach...człowiek dopiero po latach stwierdził, że tak nie powinien się zachowywać żadnej nauczyciel.

Pracowalem w szkole jako informatyk, ale w administracji, to co nauczyciele z męskiego grona mówili w pokoju nauczycielskiego to zakrawało na kryminał, stare zboki rzygać się chce.

Zaloguj się aby komentować

Zdrobnienia, wszędzie zdrobnienia. Ja wiem, że prof. Miodek mówi, że język żyje, ale to nie znaczy, że ma mi się to podobać.

Najbardziej alergicznie reaguję na _pieniążki_, a dodam, że jestem skarbnikiem, więc z _pieniążkami_ mam do czynienia co chwilę.

Dlaczego ludziom nie chce przejść przez gardło słowo pieniądze? Biorę po 200 pieniążków i słucham Państwa.

Pomyślałem no dobra, w klasie są różni rodzice, muszę się z tym pogodzić (pozdrawiam Marka Aureliusza), ale wtedy dostaję karteczkę jak poniżej.

Dorośli ludzie. Ehhh...

#jezykpolski #zalesie #szkola

597cd1f7-5419-48d6-8756-3ef62debd9fb

Olej. Jak ktoś cię ponagli o wpłatę to pokaż to zdjęcie i powiedz, że "można" wpłacać, czyli "nie trzeba". Jeśli chcą od ciebie pieniędzy to niech to napiszą wprost.

Zaloguj się aby komentować

Polska jest mocno katolickim i konserwatywnym krajem. Mimo jakiś tam tam trędów jak utworzenie rządu PO+Lewica+3D, to i tak przeważają w Polsce poglądy watykańskie: państwo wciąż nie zrezygnowało z recept na tabletki "dzień po" (1 ze 100 konkretów), nie zliberalizowaliśmy też dostępu do aborcji (mimo "marszów kobiet" i 100 konkretów) czy choćby nie przywróciliśmy stanu sprzed kadencji PiS. Jak widać mamy kolejną odsłonę tego samego trędu - całkiem realne, ustawowe ustalenie wymiaru godzin religii w szkołach.


Co jednak smutne, szkoła nie potrzebuje wojenek o to czy religia powinna mieć jedną czy dwie lekcje w tygodniu, ani czy edukacja seksualna jest potrzebna. Tak samo jak nie potrzebuje by każdy kolejny minister aktualizował listę lektur. Szkoła potrzebuje gruntownej reformy i rozwiązania rosnących problemów kadrowych. Staje się coraz mniej atrakcyjna dla rodziców, których stać na szkoły prywatne - co jest jasnym sygnałem, że należy przemyśleć pruski model nauczania i dostosować ofertę do możliwości społeczeństwa, a nie koncentrować się na wojenkach ideologicznych.

Zaloguj się aby komentować

Nowa dyskusja na forum rodziców dzieci z klasy mojego syna:


_Czy dziewczynki powinny dostać jakiś upominek przy okazji obchodów dnia chłopca i na odwrót?_


Serio, jak na razie większość matek jest zdania, że tak, bo inaczej "będzie im przykro". I nie mówimy tu o kupieniu paczki ciastek i rozdaniu wszystkim w ramach poczęstunku. Nie, to mają być jakieś prezenty.


Potem zdziwienie, że wszędzie w koło księżniczki i książęta, którym zawsze wszystko się należy. Serio nie można nauczyć dziecka, że każdy ma swoje święto i wtedy nasza uwaga powinna się skupiać na świętujących? Serio nie można "narazić" dziecka na ten chwilowy dyskomfort? Ja tego nie rozumiem.


Zrobiłem ankietę na forum (polecam to rozwiązanie, da się uniknąć części niepotrzebnych dyskusji. Madki nie znoszą ankiet.) i, póki co, większość (10:6, 22 osoby w klasie) jest zdania, że Julcia musi dostać jakiś prezent, bo "będzie jej przykro".


#szkola #rodzicielstwo #wychowanie

@Olmec ooo, widzę u Ciebie w tym roku, akcja jak w poprzednim u mojego syna. W tym roku, u mojego syna, mamuśki odrzuciły ten pomysł, że to bez sensu, to się skarbniczka obraziła, na zbyt drogie prezenty dla chłopców - wiadomo jakiej płci są jej dzieci

@Olmec w przedszkolu do którego chodzi moje dziecko madki prześcigają się w coraz głupszych pomysłach na urodziny swoich bąbelków. Ostatnio wymyśliły, że jak dziecko ma urodziny to nie dość, że ma przynieść tort oraz dekoracje, ale i prezenty dla całego przedszkola xD

Wydawało mi się, że to jubilat dostaje prezent a nie odwrotnie no ale ok...


Ale to nic, niedawno jakaś babka (i miała poparcie innych!) wymyśliła, że każdy rodzic dodatkowo poza urodzinami i imieninami (imo też głupie, w przedszkolu?) powinien kupić od czasu do czasu tort oraz prezenty tak bez okazji, żeby dzieciom było miło xD

Zaloguj się aby komentować