Jako, że mam po mamie zadatki na cukrzyka (obecnie insulinooporność od lat, póki co się nie pogarsza), zdecydowałem miesiąc temu że odstawiam kompletnie węglowodany, a że nie umiem trzymać dyscypliny posiłkowej, jem nieregularnie przez obowiązki, czasem cały dzień nic, dopiero na noc, to wziąłem sobie jeden z cateringów.
Pomijając kwestie wagi, bo nie mam wielkiej presji na chudnięcie, a ona i tak przez ten miesiąc spadła, to świetne w tym jest to, że oni te jedzenie robią tak urozmaicone i smaczne, że kompletnie już nie potrzebuję przekąsek węglowych na sobotni wieczór.
Cukier rano ze 100-110, zszedł na stabilne 90-100 z przewagą górnej granicy 9x.
Co więcej wywaliło mi żyły na rękach, czego nigdy nie umiałem osiągnąć, nawet przy 3 miesiącach restrykcyjnego pilnowania kcal (z wagą i myfitness pal) na "radycyjnej" diecie.
Ostatnie badania pokazały że próby wątrobowe mam w normie a cholesterole i 3glicerydy "są idealne" (słowa lekarza)
ALE sam cholesterol ogólny wzrósł mi "ponad normę" jakoś pół ponad. Lecz stosunki poszczególnych lipidów są właśnie idealne (o tych stosunkach to pierwszy raz usłyszałem od niego, dawniej lakarka przepisała mi od razu statyny.
Kolejna zmiana to parametry snu - wcześniej BodyBattery na garminie to miałem max 40-50. OD parunastu dni mam 100% i to gdzieś z 3 godziny przed końcem snu ten peak mi się robi. Kolejna rzecz to saturacja krwi: wcześniej byłem blisko 90% czasem nawet poniżej, teraz 95-98 średnio.
Także póki co - bardzo się cieszę że to zrobiłem.
Chyba na tym zostanę, bo jak mam sam gotować, to znowu będzie katastrofa, jedynie planuję weekendy bez cateringu.
#dieta #jedzenie #gotowanie