Mam w robocie takiego typa, straszny sknera (dostają tam jedzenie regeneracyjne to je tylko trochę i bierze do domu dla dzieciaków itp akcje nawet zupy wlewa do takiej menażki c⁎⁎j wie skąd ją wziął, jak kiedyś były 3 poziomowe, czaicie)
I siedzimy we 3ch i coś tam kolega mówił że zrobił na obiad łososia smażonego i taką jakby panierkę z płatków migdałów, że dobry bla bla
ten tam słucha i mówi, że on nigdy łososia nie jadł, no spoko ja np nigdy nie jadłem, nie wiem no, zająca nigdy nie jadłem
Mówię, weź sobie, usmaż normalnie samego albo w mące, spoko jest.
Minął czas jakiś dłuższy, znowu se siedzimy a on "wesz co? usmażyłem sobie tego łososia, ale taki, no nie wiem (z taką miną wykrzywioną i kiwał głową lekko na boki), galaretowaty nie było to dobre a drogie w ciul.
No mówię, widocznie nie twój smak nie każdy musi lubić rybę. A on wyciąga OPAKOWANIE i mi pokazuje, to taki miał być?
Nie, nie taki
W sumie to nawet nie wiem - może sam sobie tak zrobię. Idea mi się podoba w sumie ale to nie dla każdego, bo smak pewnie w ciul intensywny i słony
A jeszcze to jego zmartwienie że tyle siana wydał xDDDD
#heheszki #jedzenie #kuchnia #gotowanie #pracbaza