Właśnie sie dowiedziałem, że w Katowicach na Satelicie i w Sosnowcu gdzie trenuje moja poprzednia ekipa lód rozmrażają 12 kwietnia. A ja sie właśnie w zeszłym tygodniu przeniosłem na treningi do nowej ekipy na Janów na Jantor, który rozmrażają dopiero w maju sesese. Tak, że nie konczymy jeszcze sezonu, jedziemy dalej #zimonapierdalaj #hokej #hejtosport
Przed świętami w Gdańsku oddano do użytku taki zjawiskowy projekt
- 4-torowa bieżnia prosta 60m +20m hamowania ,
- boisko piłkarskie i koszykarskie w jednym,
- siłownia zewnętrzna (prawy górny róg obiektu)
- skocznia w dal (lewy dolny róż obiektu).
Wartość inwestycji: 1.6 mln zł.
Pomysłowo i jak widać mimo małej ilości miejsca da sie zadowolić wiele osób uprawiających kilka sportów.
Oczywiście jak zbierze sie 10 chłopa którzy zachcą grać mecz piłki nożnej to ciężko będzie trenować sprint ale przynajmniej jest taka opcja gdy zapotrzebowanie na piłkę nożną jest mniejsze.
To drugi tak oryginalny projekt orlika w Gdańsku. Pierwszy powstał w 2017 roku przy ul. Orłowskiej. W obu przypadkach bieżnia okólna to 166m. Najnowszy obiekt powstał przy ul. Kaczyńskiego i będzie ogólnodostępny dla mieszkańców.
@PanNiepoprawny kiedys znalazlem na allegro ze jakas firma sprzedawała sklejkę opakowaniową w jakiejś absurdalnie niskiej cenie. Zamowilem tego w opor bo kosztowalo w stylu 4zl za arkusz i chyba sie ktos machnął z ceną bo potem byly po 40 xD W kazdym razie spory zapas leży w gotowosci do projektu, bardzo przyjemna sprawa.
Największym wyzwaniem było wtarganie go tam we dwie osoby, ale mieliśmy rurki i pasy i poszło. Ogólnie to jeszcze trzeba zakotwić, przedłużyć przewody do czujek, kupić przewody do pneumatyki i na koniec pomalować, ale na krótko już śmiga
W związku z tym, że moja praca to głównie klikanie w kąkuter to po ośmiu godzinach tego klikania, mój mózg potrzebuje zupełnie odmiennych bodźców, stąd tez przyszedł pomysł na sklejanie mini modeli zamkniętych w słoiku czy też booknookow, dodatkowo zajęłam się szyciem na maszynie. No i to jest właśnie ta odskocznia która, sprawia, że cały świat w okol przestaje istnieć, znacznie redukujac mój stres związany z codzienną pracą.
Przykładowo dziś kończyłam sklejać kolejny model i nawet nie zauważyłam kiedy minęło mi 5 godzin, ostatni raz tak się czułam grając w gierki za dzieciaka. Kiedy świat przedstawiony porywaj mnie na wiele godzin. W tym przypadku może i niema innego świata, ale jestem tylko ja i moje manualne zadania, które pobudza zupełnie inne części mojego mózgu, do zadań których na codzien nie wykonuje.
Po kilku złożonych modelach czy szyciu wg instrukcji, zauważyłam, jak poprawiły mi się zdolności planowania, rozumienia poleceń czy kreatywnego rozwiązywania problemów. Niby nic a jakaś umiejętności miękkie zaliczyły swojego expa :p.
Podsumowuje miało to być dla mnie tylko ostresowujace hobby, a rozwinęło mnie w sferach, których się nawet nie spodziewałam, a czego efekty odczuwam w pracy zawodowej. Dało mi to też do myślenia jak ważne są takie niby marnujace czas czynności dla zdrowia psychicznego.
Kupiłem sobie kiedyś drewniany model do sklejania. Było fajnie, co prawda połamałem kilka elementów, ale potem kupiłem klej do drewna. A potem połamałem taki element, którego już się nie dało skleić...
Moja córka:
1. Lubi DIY,
2. Lubi Harrego Pottera
4. Wyglada jak znakomity pomysł na prezent
5. Brakuje punktu 3. Tak więc @Cori01 proszę poratuj linkiem do wersji Harrego Pottera. slicznie dziękuję
najważniejszym elementem #tworczoscwlasna jest umiejętność ponoszenia porażki.
Mam szafę pełna modeli. Czołg, trzy armie do #warhammer40k prawie całe pudełko startowe #lotr, zestaw modeli do niszowej gry bitewnej i bohaterów Marvela.
A przerasta mnie złożenie stateczku. Widać jak dałem za dużo kleju który wyciekł i roztopił pod palcem plastik, zostawiając mój odcisk na zawsze w miejscu gdzie kiedyś była burta.
Co do pierwszego zdania - trafne spostrzeżenie choć może nie najważniejszym ale trzeba sobie dać przestrzeń na błędy. Papier ścierny i podkład zamaskuje odcisk :)
Tym razem to polski żuk - Rohatyniec Nosorożec. Właśnie wprowadza się do nowego mieszkania. Jak dobrze pójdzie za kilka miesięcy zamieni się w wersję pancerną, czyli imago.
Jako że lubię okrągłe liczby, zakończenia pewnych zmagań i zbiegi okoliczności, to postanowiłem podzielić się z dzisiejszym połączeniem powyższych. Mianowicie przyszła dziś do mnie setna książka od Vespera i jest to dopiero drugie wydawnictwo, które osiągnęło u mnie wynik trzycyfrowy (prowadzi oczywiście MAG z miażdżącą przewagą). Do tego udało mi się skompletować wszystkie 8-studowe Speed Championy, a cholerę ze zdjęcią najciężej wyhaczyć w korzystnej cenie. Wisienką na torcie jest fakt, że obie te rzeczy dotarły do mnie idealnie w rocznicę pojawienia się na tym padole rozpaczy. Tyle ode mnie.
Młoda już daje radę standardową bardzo szybko ułożyć, piramidę podobnie i zaczęła sobie radzić z tą 4x4x4, tylko jeszcze dużo czasu jej to zajmuje.
A ja dziś pokonałem mirror (dzięki @Fafalala za podrzucenie pomysłu, ta mirror niszczy mózg dziwnymi kształtami na poczatku - a w zestawie kostki były tańsze, więc od razu zaopatrzyłem się w 3 rodzaje ) ale to wciąga.
Brawa dla Twojej młodej! Ja 4x4 układam tak no... wolniej pewnie od Twojej córy. 😄 A mirror fajnie wygląda jak się ją pomiesza, a permutacja rogów w ostatniej warstwie to dla mnie czasami kwestia przypadków, więc no szacuken jeszcze bardziej. :p
Chcesz coś jeszcze bardziej powalonego dla Twojej młodej? Ja nie jestem zdolna tego ułożyć. Mogę na luzie oddać, w formie niespodzianki, bo mnie to pokonało. XDDD
Tak się dziś zastanawiam - jestem kobietą, no i jak pewnie paru z Was pamięta pracuję na uniwerku, ale szczerze mówiąc, coraz bardziej ciągnie mnie do pracy ręcznej (jak to babę wychowaną na wsi, LOL), tak jako hobby, a może też z czasem dałoby się z tego zrobić jakieś źródło dodatkowego dochodu? Wynajmuję mieszkanie, więc żadne wielkie maszyny nie wchodzą w grę, ale trochę miejsca się znajdzie. Z tym, że sąsiedzi pewnie by mnie zeżarli gdybym im jakoś zaczęła hałasować np. jakąś piłą czy wiertarką. Od dawna fascynuje mnie mechanika, coś tam nawet potrafię zrobić przy swoim aucie, np. wymienić amortyzator czy klocki hamulcowe, tylko kompletnie nie wiem, jak się za to zabrać w moim przypadku. Może wziąć się za jakieś naprawy mniejszego sprzętu? Stolarstwo też byłoby np. fajne, ale w mieszkaniu w kamienicy pewnie zupełnie odpada. Nie dostrzegam u siebie niestety jakichś talentów plastycznych, więc żadne makramy czy coś w tym stylu raczej nie wchodzą w grę.
Może ktoś z Was ma jakieś doświadczenia z rzemiosłem/majsterkowaniem w mieszkaniu? Jakieś pomysły na start dla kobiety, która nigdy się tym nie zajmowała, ale chciałaby spróbować?
Albo rzeźbienie w drewnie. Wystarczą ci nożyki, pilniki i drewno. Ciche relaksujące zajęcie. Tak mi się wydaje, bo nigdy poważniej się tym nie zajmowałem.
Uwielbiam siedzieć z mapą i planować swoje niedzielne eskapady. Postanowiłem znów wybrać się w okolice Wyszogrodu, tym razem wzdłuż Wisły, w stronę Płocka. Do Kamionu dojadę autem a stamtąd ruszę rowerem. W planach 32 km, choć z doświadczenia wiem że zawsze wychodzi kilka więcej. Bedę szukał skrzynek założonych w ramach projektu Geo-szlak Dolina Środkowej Wisły. Ostatnio wkręciłem się w temat Olędrów i dalej go będę zgłębiał. Oczywiście zrobię też kilka zdjęć, którymi się podzielę.
Chciałbym pokazać wam najfajniej przygotowaną skrzynkę, jaką dziś znalazłem. Przez takie maskowanie poszukiwanie trwało naprawdę dłuuuugo. Znalezienie jednak daje pewną satysfakcję.
Postanowilem wrzucać co jakiś czas zdjęcia fajnych geocache, a nuż kogoś to zainteresuje i przyłączy się do gry. A im więcej graczy, tym więcej skrzynek, więc korzyść dla mnie 😁
Dziś szukałem skrzynek z miniserii geocachingowej Śladami Olendrów. Powiem wam, że temat jest bardzo ciekawy, zwłaszcza obecność Menonitów na ziemiach polskich. Cmentarzyki bardzo klimatyczne, a na jednym z nich znalazłem kości, mam nadzieję, że nie ludzkie 🤢
Odnośnie Menonitów, to znalazłem informację, że nadal żyją sobie i kolonizują kolejne obszary - w Ameryce Łacińskiej. Tak jak robi to onegdaj u nas.
Wczoraj miała miejsce oficjalna premiera drugiej edycji polskiego bitewniaka Ogniem i Mieczem. Wielu z was pewnie kojarzy te gre, a prawdopodobnie każdy widział poniższy obrazek, który był ostro męczony w prawie wszystkich materiałach o "husaria rules", czy "epic battle music", a któryż to pochodzi z okładki podręcznika pierwszej edycji.
W latach studenckich trochę się tego systemu lizneło i wraz z kumplami toczyło potyczki, ale przyznam szczerze pomimo początkowego hajpu i pięknie ilustrowanego podręcznika, to jednak nie był zbyt dobry system. Najlepszym jego elementem był sposób wystawiania armii, a mianowicie można było grać siłami, których wartość punktowa nie była równa i wtedy słabsza strona dostawała bonusy takie jak fortyfikacje, rozstawienie terenu, czy wybór scenariusza.
Ogólnie jednak jeślibym miał podsumować OiM pierwszą edycje, to był to takim przekombinowany Warmaster, gdzie czasami prościej było pójść do sklepu wydawcy na Wilczą w Wawie i poprosić o doprecyzowanie zasad, niż próbować zrozumieć, co podręcznik miał na myśli. Jako, że na Wilczej często przebywał twórca gry Konrad Sosiński, to miało się informacje z pierwszej ręki .
No, a potem kumpel przyniósł starter do X-winga i swojski OiM poszedł w kąt, a armie Szwecji, RONu, Turcji i Moskwy do dziś stoją na półce u kumpla, u którego ostatni raz w to graliśmy .
Co do nowej edycji OiMa, to powiem wygląda to lepiej. Po obejrzeniu kilku battle reportów, widać, że nie jest to już ten sam system i przypomina to bardziej Pike and Shotte, niżli pierwsza edycja, co jest zaletą. Dodano movment traye i nie zdejmuje się pojedyńczych podstawek, tylko jak w Kings of War, oznacza się punkty dezorganizacji i po przekroczeniu pewnego progu, jednostka zostaje rozbita i wtedy dopiero jest zdejmowana ze stołu. Fajnie też, że przerzucili się z figurek z metalu na tworzywa sztuczne, bo metalowa figurka to może jest fajna, jak jest jedna, przy całej dywizji to była tragedia w transporcie.
Pewnie skuszę się na zakup podręcznika, bo figurki już mam, a jeszcze człowiek wesprze polski projekt w bitewniakowym świecie zdominowam przez Angoli od GW i Warlorda
@Belzebub , to ałer w .223, tyle że lufa calowa. Rzadko mam okazję strzelać na więcej niż 300 m. także wszystko powyżej .223 rem to wywalanie kasy w błoto.
Mam bardzo mało zajęć ostatnimi czasy więc dorzuciłem sobie kolejne. Wygrzebałem karton z kolejkami Piko HO czy jak to się tam nazywa i okazało się że to wciąż działa. Będzie przy tym sporo pracy: czyszczenie torów z nalotu rdzawopatynowego, przegląd lokomotyw i zasilacz DIY bo ten ori z zestawu to max 200mA uciągnie. A wszystko przez to, że Młodemu się spodobało i ciągle pyta kiedy się tym pobawimy. Fajnie
#piko -> tag do obserwowania i blokowania, będę wrzucał tutaj postępy z prac i zaprezentuję moją niedużą kolekcję wagonów i lokomotyw
Jakby ktoś chciał zacząć przygodę z #wykrywaczmetalu i #poszukiwacze to na ali jest bardzo dobra cena sprzętu z którym chodzę. Kupiłem już dwie sztuki, jedną dostał kumpel. Obie nadal sprawne po pół roku używania. Śmieszne pieniądze a można pobawić się na plaży lub oczywiście przy posiadaniu pozwoleń w lesie lub na polu.
@Johnnoosh nie mam pojęcia. Ten z mojego linku używany przez masę ludzi w Polsce, ma swoją grupę na FB, ludzie się wymieniają spostrzeżeniami, tuningują, ulepszają - po prostu przetestowany.