#edukacja

3
454
SpokoZiomek

@kruzd Niby fajnie ale po co? Podstawa już jest wypchana rzeczami które są prawie nie używane w dorosłym życiu a to jeszcze dodawać nowe. Nie lepiej zrobić dodatkowe zajęcia dla zainteresowanych?

BapitanKomba

@kruzd Astronomii faktycznie jest za mało, ale przecież jest w programie fizyki i (w mniejszym stopniu) geografii, więc po co kolejny przedmiot, nawet nieobowiązkowy? Niech zmodyfikują program nauczania fizyki i wprowadzą dodatkowe zagadnienia związane z astronomią, by przedmiot ten nie polegał wyłącznie na zakuciu planet Układu Słonecznego. Przedmiot może być nawet znany pod nazwą *Fizyka i astronomia*. Inna sprawa, że trzeba zaczynać kompletnie od zera, bo gdy uczyłem się w szkole średniej to byłem zdumiony, że moi znajomi nie potrafią wymieć planet, zaczynając od tej położonej najbliżej Słońca. Przy takim poziomie trudno się dziwić, że Polacy gówno się znają na naukach ścisłych, a wiedza o astronomii i astronautyce ogranicza się tylko do haseł: Kopernik, zaćmienie Księżyca, Hermaszewski i pierogi Uznańskiego.

Zaloguj się aby komentować

#konstruktorelektrykamator

Po raz kolejny zmodyfikowałem schemat do ćwiczenia z II prawem Kirchhoffa.

Prościej się nie da.

I 3 na 4 grupy podłączyły za pierwszym razem, w kilka minut.

#szkola #edukacja

f8e965b9-3042-4be6-be20-b8ac1dcc69ba
ZohanTSW

To teraz powinni dostać układy z kondensatorami i prądem stałym żeby mogli mieć kolejne zwarcia w mózgu xD

AureliaNova

Ale jak to, narzekanie jaka ta dzisiejsza młodzież głupia nie zadziałałoby samo z siebie? 🙃 Podziwiam podejście, że zależy ci na faktycznym przekazaniu wiedzy :)

LaMo.zord

@myoniwy może lepiej elektroBOOM zacząć tłumaczyć z angielskiego? XD

Mehdi ma "śmieszkowe" podejście to może by łatwiej wiedza wchodziła?

Zaloguj się aby komentować

Amhon

@festiwal_otwartego_parasola jak ja bym chciał być wezwany przez takiego oszołoma na dywanik. Aż mnie świeżbi na samą myśl ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Alembik

@festiwal_otwartego_parasola Łapy bym mu powykręcał, jakby latał za mną z nożyczkami.

Jestem dumny z moich salarów i ich nie dam nikomu ściąć.

Zaloguj się aby komentować

green-greq

Z tym pisać to ja bym nie przesadzał

Zaloguj się aby komentować

Większość osób, które czytają tego typu mapy nie rozumie, że tutaj nie chodzi o to, w którym kraju są najbardziej inteligentni ludzie tylko o kraj z najmniejszymi dysproporcjami. Dokładniej o to, w którym kraju jest najmniej osób o niskim intelekcie. IQ w okolicach setki to nie jest bardzo wysokie IQ. Setkę przewiduje się dla średniaczka co to się zbytnio nie wyróżnia intelektem. Dodatkowo, większy wpływ na "odchylenie" od setki mają nie osoby z bardzo wysokim IQ a te z bardzo niskim, bo ich jest z zasady więcej w zestawieniu od geniuszy o ponadprzeciętnie wysokim IQ. Jakie z tego płyną wnioski? Kraje o bardzo wysokim "średnim IQ" odznaczają się bardzo niską ilością osób o dwucyfrowym IQ w porównaniu z innymi krajami. Czy to źle? Wręcz przeciwnie. Mówimy tutaj o znakomicie zrealizowanych programach edukacji, zwalczaniu wykluczenia wśród uczniów ale też o odpowiednim podejściu do powszechnego kształcenia. #edukacja #szkola #ciekawostki #nauka #mapy

20f1948b-661b-4f4d-9532-73b403c379af
Furto

Przecież to jest IDzD. Widziałem kiedyś zestawienie ze źródłami i mieliśmy poniżej 100.

korfos

@Rimfire IQ jest raczej kiepskim odniesieniem się do inteligencji populacji. Już lepsze jest to co podał @zuchtomek To też nie jest idealne, ale pokazuje przynajmniej jakieś konkretnejsze dane.

Zaloguj się aby komentować

Siema

Siedzę w internetach od czasów pierwszej Neostrady, a pierwszy raz udzielam się na jakimś forum, więc nie bijcie za mocno.


Tym bardziej że piszę tylko po to, by wyładować frustrację na tak zwaną edukację, którą się kupuje w szkołach typu „Wyższa Szkoła Gwiazd” itp


Long story short omijajcie szkoły dla dorosłych SKK


Long version:

Z powodu fiaska ambitnych planów, by zostać zawodowym naukowcem, zostałem nauczycielem.

Przykra prawda jest taka, że masa nauczycieli to albo emerytki, albo ludzie, którzy nie mieli lepszego pomysłu na siebie, albo — tak jak ja — spadochroniarze, którzy polegli przy próbie rozbicia czegoś ambitnego.

Z tą trochę smutną konstatacją zostałem nauczycielem w prywatnej szkole.

I powiem, że nawet lubiłem uczyć dzieciaki. Miałem wiedzę i umiejętności, że dla podstawówki i liceum byłem bardziej niż wystarczający.

Jeśli chodzi o pedagogikę, to starałem się nadrobić braki zaangażowaniem.

Ale to, jak nisko płatna, a przy tym odpowiedzialna i stresująca jest to praca, sprawia, że nie jest to dobre miejsce dla spadochroniarzy — szczególnie kiedy zaczynałem w czasach COVID-u.


Więc po trzech latach zakończyłem tę przygodę z depresją, z którą starałem się sobie radzić cynizmem i apatią. Brawo ja!

Po dwóch latach perypetii, będąc głównie bezrobotnym, stwierdziłem, że trzeba się przekwalifikować — ale tak na amen.

Praca z dala od komputera i wciskania, że ma się jakąś misję.


Postanowiłem zostać elektrykiem.

Zawsze lubiłem dłubać w rzeczach, a to robota, gdzie i hajs może się zgadzać, i niekoniecznie człowiek się upieprzy tak bardzo, jak przy innych okołobudowlanych rzeczach.

Z mocnym postanowieniem ogarnięcia się zapisałem się na kurs.

Kurs składał się z części teoretycznej — o zgrozo, zdalnej — i części praktycznej.

Część teoretyczna, prowadzona przez pana dziadka, wyglądała jak za króla Ćwieka, tylko że przez internet. Pan dziadek był miły, ale takie zajęcia kompletnie nie miały sensu.

Skakanie od największych banałów z poziomu podstawówki do wiedzy mocno praktycznej, która bez tej praktyki wisiała gdzieś w powietrzu i nie było jak jej przykleić.

Część praktyczna — wcale nie lepsza.

Składanie układów elektrycznych kontrolujących włączanie pracy silnika. Nawet początkowo ciekawe, tylko że strasznie wtórne, a co najgorsze — w pierwszym semestrze połowa zajęć się nie odbyła!

Początek drugiego semestru zaczął się tak, że pierwsze zajęcia — zarówno teoretyczne, jak i praktyczne — się nie odbyły.

Tę poniekąd dość ważną informację (szczególnie że dojeżdżam z innego miasta, kilkaset kilometrów) dostałem w momencie, kiedy zajęcia miały się zaczynać.

Pełen świętego gniewu postanowiłem zerwać umowę i zażądać zwrotu pieniędzy, po tym jak pani w sekretariacie rozłożyła ręce i powiedziała, że będzie wzywać prowadzącego na rozmowę dyscyplinarną, a my będziemy musieli nadrabiać, mając zajęcia co tydzień — co mocno ingerowałoby w moje życie prywatne i zawodowe (bo w końcu ogarnąłem sobie jakąś sensowną pracę).


Napisałem pismo, że w związku z tym, iż szkoła notorycznie łamie harmonogram i informuje o tym po fakcie, żądam zwrotu środków etc. etc.

Myślałem, że będę się kopał z koniem o zwrot środków, a tymczasem — o, moje zdziwienie — nie ma żadnej mowy o zwrocie, a co więcej, mam zapłacić za jeszcze trzy miesiące wypowiedzenia!

O tym, że umowa została złamana przez nich poprzez nagminne łamanie harmonogramu, nie ma wspomnienia.

Dyrekcja umyła ręce, przekazała moje pismo do jakiegoś prawnika i twierdzi, że nie ma wpływu na czynniki losowe.

Czynnikiem losowym jest to, że zajęło im pół roku, by się zorientować, że prowadzący leci sobie w kulki, bo za fuchę dostaje dziesięć razy tyle, a zajęcia prowadzi tylko po to, by se opłacić składki po taniości.

W rozumieniu dyrekcji i reprezentującej ją prawniczki szkoła nie jest organem odpowiedzialnym za zatrudnionych przez siebie nauczycieli.


Trololololo, moi drodzy.


Więc podsumowując — omijajcie z daleka szkoły SKK.

Mają oddziały w całej Polsce.

Jedyna ich wartość to to, że dowiozą was do egzaminu państwowego — pod warunkiem, że wykażecie się anielską cierpliwością i nie zbankrutujecie, płacąc za dojazdy.

Aha — i na początku powiedzą wam, że uprawnienia zdobędziecie w 1,5 roku, by potem się okazało, że to jednak 2 lata. Bo co im zrobisz, przecież ich nie nagrywałaś/eś.


Jeśli urzekła was moja historia, to proszę — mówcie swoim znajomym, żeby omijali te szkoły z daleka.

Oszczędzicie im nerwów, a ja będę miał tę minimalną satysfakcję.

Jak chcecie się przekwalifikować, to szukajcie kursów fundowanych przez firmy prywatne, z gwarancją zatrudnienia (oczywiście jeśli nie boicie się lojalki).


#zalesie #edukacja #naprawsezycie #odpowiedzialnosc

porkins

A dodam jeszcze w kontekscie, że rozpocząłem (nie skończyłem) edukację wyższą w polsce. Żona rozpoczęła edukacje wyższą we francji, skończyła w UK. Środowisko w którym pracowałem to ludzie z wyższym wykształceniem. Publicznie wszyscy pięknie o szkołach na linkedynie. Prywatnie wszyscy na to plują

Zwalisty

@couriouskiwi A nie myślałeś o drodze praktycznej? Np. szkołę ograniczasz do pół etatu, a pół etatu u jakiegoś wykwalifikowanego elektryka z papierami, który mógłby Ci wystawić odbycie kursu, gdyby uznał, że uzyskałeś odpowiednią wiedzę. W ramach kursu być może potrzebne byłyby też jakieś kursy teoretyczne, ale może to by się udało ogarnąć w jakiejś firmie, która takie kursy też prowadzi i ten elektryk by Ci udział w nich załatwił. Zacząłbym od rozmowy z jakimś renomowanym elektrykiem, żeby nie musieć od razu rzucać pracy i podpisywać lojalki.

Jestem programistą i trochę grafikiem, pytań o różne kursy w życiu miałem bez liku i ogromna większość z nich to czysty scam, na który łapią się ludzie myślący w kategoriach, że zrobię kurs i będę pracował w zawodzie. Są porządne kursy z certyfikatami oraz przede wszystkim uznawane przez pracodawców, ale one są po pierwsze drogie, po drugie wymagające. Może też takie są jeśli chodzi o elektrykę, ale tu wracamy do rozmowy z fachowcem.

Xianth

Typowo te kursy są robione pod ludzi z pośredniaka którzy muszą coś robić, więc technicznie to zmniejszając zakres robią dobrze swoim pierwotnym klientom którzy nie są tam, bo chcą, tylko są bo muszą (bo odbiorą zasiłek).

Zaloguj się aby komentować

dradrian_zwierachs

Nie robiłem prac domowych, nawet nie spisywałem! Zadanie z przedmiotów ścisłych można rozpykać na bieżąco. Bzdurę na polski można napisać na poprzedzającej lekcji. Tylko kurła z tą bibułą nigdy nie przechodziło, a ZAWSZE miałem bletki;)

sireplama

Rodzice i nauczyciele jednym głosem: dzieci nie opanowują materiału i nie utrwalają go!


A może nauczyciele lepiej przedstawiajcie ten material, a rodzice może poświęćcie czas by powtórzyć material, jeśli dziecko ma problemy?


Rodzice i nauczyciele: pikachufejs i oburzone pomruki.

Thereforee

@Fulleks Problem jest z przeładowanym programem nauczania. Niestety lub stety zadania domowe nie przyczyniają się do poprawy lub pogorszenia zrozumienia materiału. Szczególnie w erze ChatGPT i opracowanych zadań, gdzie można w moment znaleźć gotowca/półgotowca. Albo przepisać od kolegi 5 minut przed lekcją.


Reforma gówno zmieniła a że nauczyciele z tendencyjnym pytaniem odpowiedzieli tak a nie inaczej (badanie to była ankieta lol) to mnie nawet nie dziwi.

Zaloguj się aby komentować

Rozpierpapierduchacz

@festiwal_otwartego_parasola Czyli jednak wiedzą jak wyglądają dziki

paczjapa

@Rozpierpapierduchacz Tak, na obrazku są same dziki (jeszcze młode, tzw. warchlaki) + 1 skóra z dzika

WatluszPierwszy

@festiwal_otwartego_parasola Myślistwo to stan (chorego) umysłu.

Pirazy

@WatluszPierwszy samo mysliwstwo nie, ale dzisiejsi mysliwi to juz tak.

ImTheOne

Mam dobry przepis na marynatę do dziczka, jak ktoś chce to zapraszam (-:

Zaloguj się aby komentować

Z okazji Dnia Nauczyciela wszystkim psorkom i psorom życzymy samych sukcesów w kształtowaniu naszej młodzieży

#dziennauczyciela #oswiata #edukacja

dbcbc803-7b8b-4bb5-9a24-cc4a8e7e110f
Yes_Man userbar
bori

@KatieWee Wszystkiego naj!

konto_na_wykop_pl

U was też z okazji Dnia Nauczyciela, dzieci mają wolne dwa dni? U nas wczoraj i dzisiaj dzieci siedzą w domu...

konski

@konto_na_wykop_pl wspaniale, teraz jeszcze tylko 2 tygodnie w grudniu, 2 w styczniu, kazdy weekend przedluzony i w koncu miesiac wakacji ;)

Pirazy

@Yes_Man zycze wszystkim nauczycielom przecietnie 40h pracy w przecietnie 5 dniowym tygodniu pracy oraz 26 dniowego wymiaru urlopu wypoczynkowego

Zaloguj się aby komentować

Z inspiracji @adam_photolive i trochę komentarza @gwynebleid w tym wątku przypomniał mi się pewien tekst:


Pewien ziemski kosmonauta spotkał się podczas długiej galaktycznej podróży z Wielorybianinem, tj. mieszkańcem układu planetarnego Tau Wieloryba. Jak wiadomo, Wielorybianie widzą tylko w tej części promieniowania, która odpowiada naszemu promieniowaniu rentgenowskiemu. Mają jednak wielkie upodobanie do zabawy i jako jedyna, poza Ziemianami, rasa galaktyczna nie stronią od alkoholu. Spotkanie przebiegło w swojskiej atmosferze. Następnego dnia około południa kosmonauta wzdycha: Ech, napiłbym się kwaśnego mleka...

- Kwaśny, rozumiem - stwierdza Wielorybianin - ale co to jest mleko?

- Hm... mleko to jest taki biały płyn.

- Wiem co to jest płyn, ale co znaczy biały?

- BIały..., biały jest na przykład łabędź.

- Łabędź?

- Łabędź to taki duży ziemski ptak z zagiętą szyją.

Wielorybianin zagląda do poręcznego słownika. "Ptak - rodzaj toptola szybującego w strugach mieszaniny gazów zwanej powietrzem podobnie jak toptole w metanosferze." "Szyja - element łączący wierzchnią kulistość Ziemian z toroidalnością zasadniczą". Niestety słownik nie podaje hasła "zagięty".

- A co znaczy "zagięty"?

- Pomacaj no tę część mojego ciała - mówi Ziemianin podając ramię.

- W taki stanie mówimy o tej części ciała, że jest prosta. A teraz uważaj...., o, już jest zgięta.

Wielorybianin dłuższą chwilę bada ramię kosmonauty swoimi sześcioma mackami aż wreszcie bije się w czoło. No! - woła zadowolony - teraz już wiem, co to jest mleko!


Jerzy Miłkowski. Sztuki i sporty walki Dalekiego Wschodu


#szkola #edukacja #heheszki #podrozekosmiczne (?)

Zaloguj się aby komentować

Następna