@bojowonastawionaowca Jako osoba która pracuje w AI, projektuje konfiguratory do LLMów dzięki którym one stają się później tymi "fajnymi" czatbotami, oraz analizuje potrzeby tak klientów którzy to wdrażają, jak i historie konwersacji, żeby wyłuskać czego ludzie od tego całego AI chcą - ta bańka jest tak silnie napompowana, że głowa mała.
Podzielę to na dwa komentarze:
1/2
W 2022 różnej maści influ i techbros wmówili wszystkim że AI to jest jakaś magia, wręcz żywa istota, albo conajmniej maszyna ze świadomością. Tymczasem jedyne z czym mamy do czynienia to po prostu szybka analiza ogromnej ilości danych i generowanie treści w oparciu o to co już się wie, lub uda dowiedzieć od promptera.
Techbros nie wzięli pod uwagę dwóch rzeczy: tzw. modelu adopcji produktu, który opisuje tempo i zakres uczenia się nowych technologii lub funkcji, oraz tego że jako ludzie wymagamy od maszyn więcej niż od ludzi.
Pierwszy aspekt: Od pierwszego telefonu komórkowego który mieliście w rękach do pierwszego smartfona który faktycznie dawał radę u większości ludzi minęło z 10 lat. W tym czasie uczyliśmy się jak czuć się komfortowo z byciem ciągle dostępnym, oraz czego my tak właściwie potrzebujemy od telefonu. Tak samo z mediami społecznościowymi. Zanim one się stały dostępne wszędzie mieliśmy je najpierw w postaci przeglądarkowej z wolnym internetem - był czas żeby zobaczyć plusy (z minusami trochę gorzej ale powoli nadrabiamy) i nauczyć się z tego korzystać - mówiąc po marketingowemu - "zakochać się w produkcie".
A z głupim ChatemGPT jest tak że, na dobrą sprawę, nadal (moja opinia) większość jego użytkowników nie wie co to jest, po co on jest i dlaczego on właściwie daje takie a nie inne odpowiedzi. Nie było na to czasu. On jest dostępny raptem trzy i pół roku, a w tym czasie już miał kilka aktualizacji które miały z niego zrobić niewiadomo co. I to jest zbyt szybkie tempo rozwoju produktu dla praktycznie wszystkich rodzajów użytkowników jakie istnieją. Jeśli chciałoby się pozostawać z tą technologią na bieżąco, to trzeba być non stop w styczności z nią, a ona nie jest jeszcze tak rozwinięta żeby rozwiązywała codzienne realne problemy, więc tzw. "Early adopterzy" którzy są mocno entuzjastyczni do nowych technologii, ale potrzebują dowodu użyteczności, szybko się zniechęcają, albo pozostają sceptyczni. Przed nimi w hierarchii użytkowników są jeszcze "Innowatorzy", ludzie którzy będą korzystać ze wszystkiego co nowe, bo po prostu jest nowe, nie patrząc na to czy jest użyteczne i to są wszelkiej maści ludzie piszący na Linkedin że AI zabierze ci pracę (mój ulubiony przykład ostatnio: zachwycanie się że Nano Banana umie narysować scenę jeśli podasz mu koordynaty miejsca i czas wydarzenia, bez dodatkowego kontekstu - fajny bajer szkoda że nadal jak zaprojektuję logo to NB nie umie go przenieść na t-shirt bez zmiany kształtów, proporcji, fontów itp bez katorżniczej pracy nad promptem i zjadania kilkunastu tokenów.). Między "Innowatorami" i "Early Adopterami", a kolejną grupą uzytkowników, tzw. "Early Majority" - pierwszą grupą która osadzi się w produkcie i zacznie być od niego zależna - jest coś co nazywamy przepaścią. Jeśli Early Adopterzy nie puszczą dalej informacji "ej, to jest spoko, przydaje się", to Early Majority nie podejmie tematu. Pamiętacie jak nasi rodzice narzekali na facebooka i internet, a dziś wielu staruszków siedzi non stop online? Robią to, bo zobaczyli że my to robimy. Obecnie GenAI ma użytkowników, ale oni są mocno wymuszeni - dlatego OpenAI nie wchodzi na giełdę, i myślę że mimo zapowiedzi nie wejdzie w tym roku - okazałoby się że przychody są dużo mniejsze niż zapowiadane. Gemini jest wciskane na siłę wszędzie jest Google, Copilot jest wciskany wszędzie tam gdzie jest cokolwiek od Microsoftu, ale wykresy użycia pokazują wymuszone użycie. Microsoft chwalący się dużą liczbą użytkowników, to tak jakby Wars się chwalił dużą liczbą klientów i chwalił się tym że wśród pasażerów pociągów mają 100% lepszą sprzedaż niż Lidl. Obecnie nie ma, dla przeciętnego niekorporacyjnego użytkownika, wystarczająco dużo przypadków użycia, aby GenAI poradziła sobie puszczona swobodnie na rynek i utrzymała się tylko tym, że jest użyteczna w codziennym życiu.