Czy ktoś z was miał epizod z libertarianizmem?
Na początku moich zainteresowań polityką, szukałem raczej nisz. Partyjny beton mi nie odpowiadał, korwin dla mnie był pod kątem pogladów poza ekonomią antywolnościowcem i w końcu był on, libertarianizm, ubrany cały na biało.
Dogmaty o wolności jednostki, jej samostanowieniem, indywidualizmem, prawem własności (zawsze miałem na myśli moją własność typu dom, zawartość a nie kocpoły korporacji), naprawdę mnie urzekły. Tąpnięcia się zaczęły, kiedy jego wyznawcy tak bardzo krytyczni wobec państwa, zaczęli tolerować te patologie u korporacji "bo to prywatne to nie to samo", chociaż dla mnie w praktyce to było to samo.
Nie wspominając o "konserwatywnych" libertarianach mających poglądy może nie wiem, ze średniowiecza? Gdzie było tak naprawdę wszystko zaprzeczeniem dogmatów o np wolności jednostki. Oczywiście byli też libertarianie, którzy dużo wnieśli dobrego do np dyskusji, ale jak patrzę jak obecnie większość z nich fapi to Javiera Milei nieważne co spartoli to już niestety przechyliło czarę.
Obecnie jestem raczej symetrystą i może wierzę w idealny system typu republika+demokracja bezpośrednia z silnym decentralizmem.
#libertarianizm #polityka #ekonomia