
Wokół tzw. oceny funkcjonalnej uczniów narosły w ostatnich dniach poważne kontrowersje. Część środowisk prawicowych alarmuje o rzekomej inwigilacji rodzin, jednak Ministerstwo Edukacji Narodowej stanowczo zaprzecza tym doniesieniom, podkreślając, że chodzi wyłącznie o uporządkowanie dotychczasowych obserwacji nauczycieli, a nie o nowy system oceniania czy kontrole w domach.
Według MEN, ocena funkcjonalna, ma wspierać proces dydaktyczno-wychowawczy, pozwalając lepiej określić potrzeby i możliwości uczniów. Podczas, gdy cena szkolna koncentruje się na wynikach edukacyjnych, funkcjonalna miałaby kompleksowo ocenić sposób funkcjonowania konkretnego ucznia w różnych obszarach.
O strukturze sporządzania oceny funkcjonalności mówiła wiceministra edukacji Izabela Ziętka w styczniowym wywiadzie dla "Dziennika Gazeta Prawna".
- Pytania dotyczą bardzo podstawowych, codziennych obserwacji - np. czy dziecko nawiązuje relacje z rówieśnikami, jak radzi sobie z emocjami, czy jest aktywne na lekcjach. Nauczyciele już dziś to widzą i opisują. Różnica polega na tym, że teraz mogą zrobić to szybciej, w uporządkowany sposób i bez tworzenia dodatkowych dokumentów. To naprawdę nie jest czasochłonne ani wymagające - stwierdziła wiceszefowa MEN. [...]
#wiadomoscipolska #szkola #uczniowie #edukacja #ministerstwoedukacjinarodowej #polskieradio24