#odzywianie

2
66

Nie porzucaj długoterminowego sukcesu na rzecz krótkotrwałej gratyfikacji


Ostatnio w kręgach osób pragnących utraty nadmiaru tkanki tłuszczowej popularne są analogi GLP-1 takie jak Ozempic. Abstraahując od faktu, iż głównym zamysłem tego nie jest redukcja masy ciała, popularyzacja tego rodzaju remediów świadczy o kondycji większości ludzi.


Większość ludzi nie tylko nie ma psychiki umożliwiającej ciężki, czyli wykonywany do upadku mięśniowego, trening siłowy. Ci ludzie nie mają też psychiki do trzymania deficytu kalorycznego celem utraty tłuszczu i poprawy kompozycji ciała. I tak jak frustracja związana z brakiem progresu na siłowni jest wylewana na brak stosowania dopingu, złą genetykę, etc, tak frustracja związana z niemożliwością utraty tłuszczu z racji nie bycia w deficycie spotyka się z bullshitowymi wymówkami o insulinooporności, zaburzeniach tarczycy i innych bzdurach, które zazwyczaj są wymówką ludzi niezdolnych przetrzymania chwilowego dyskomfortu. Ludzie porzucają długotrwały, ale okupiony niewygodą sukces na rzecz krótkotrwałej gratyfikacji oraz drogi na skróty - nie tędy droga, nie ta mentalność.


Nie naprawisz 10+ lat dietetycznych nadużyć, złych nawyków oraz jedzenia ultraprzetworzonych, kalorycznych śmieci Ozempikiem. To nie jest remedium na wszystkie bolączki. Obżeranie się syfem i próba mitygowania nieuniknionej nadwyżki Ozempikiem jest jak chodzenie na terapię AA, aby po spotkaniu wypić czteropak. Ponadto poleganie na analogach GLP-1 może przynieść więcej szkód niż pożytku z racji utraty LBM co paradoksalnie sprawi, że znajdziemy się w jeszcze gorszym położeniu niż na początku kuracji, gdyż redukcja nie polega na utracie masy ciała per se, lecz na poprawie jego kompozycji - utrata bodyfatu przy co najmniej utrzymaniu suchej masy, czyli wszystkiego co nie jest tłuszczem, w tym masy mięśniowej.


Większości nie chce trzymać się deficytu, odżywiać się głównie małoprzetworzonymi, pełnowartościowymi produktami jak i trenować siłowo, bo wymaga to dyskomfortu, wyjścia ponad to, do czego jest się przyzwyczajonym, siły woli, determinacji, a ich ogląd na jedzenie nie jest utylitarny, zwłaszcza jeżeli całe życie traktowali jedzenie, zwłaszcza małosycące, objętościowe kalorycznie i ultraprzetworzone jako sposób na nudę albo wyrzut dopaminy. 90% mieszkańców Zachodu, jeżeli nie wywodzi się ze skrajnego ubóstwa, NIGDY w życiu nie doświadczyła PRAWDZIWEGO głodu będącego rzeczywistym, fizjologicznym zapotrzebowaniem organizmu na makroskładniki i wartości odżywcze. Jak to sprawdzić? Następnym razem przy ochocie na jedzenie zastanów się, czy zjadłbyś coś głównie białkowego - pierś z kurczaka, mięso, jajka, twaróg, etc. Jeżeli nie brzmi to zachęcająco, bo masz ochotę na pizzę czy coś słodkiego, nie jesteś głodny. To jest zachcianka, której nie musisz spełniać.


Przede wszystkim deficyt kaloryczny nie jest równoznaczny z głodzeniem się czy ortoreksją. Możesz zjeść to na co masz ochotę, byleby zmieścić się w zapotrzebowaniu. Możesz jeść same śmieci i chudnąć, tak długo jak będziesz w deficycie. Problem w tym, że większość ludzi ma niski BMR z racji niskiego LBM, co jest skutkiem ubocznym siedzącego trybu życia i braku treningu siłowego. Trening siłowy to niewątpliwie najlepsza forma aktywności fizycznej jaką można wykonywać, a FBW 3x w tygodniu nie zrobi z nikogo zawodowego kulturystym, tak jak wejście na 10% deficyt nie jest równoznaczne kacheksji. Głównym faktorem utraty tłuszczu jest DEFICYT KALORYCZNY, nie hormony, tarczyca, insulinooporność i inne wymówki od czapy lansowane przez internetowych szarlatanów szukających naiwnych frajerów do odchudzenia z nadmiaru pieniędzy.


#hejtokoksy #silownia #dieta #odzywianie

Na psychikę ludzka wpływają w głównej mierze geny, doświadczenia wczesnych lat. A według metaanalizy o której słyszałem to odporność psychiczna nie jest czymś co można poprawić. Organizmy ludzkie są różne i różnie reaguje na dany bodziec. Dla jednej osoby głodówka to będzie nic, chwilowe uczucie lekkiego dyskomfortu i w zasadzie naturalnie ja stosuję a dla drugiego będzie się to kończyć np bólami głowy. Tak samo trening, dla jednego nie będzie on generował żadnego przypływu pozytywnych emocji a dla drugiego będzie generował taka reakcję hormonalna że będzie go cpał. Na wszystkie problemy dotyczącymi ludzkiej psychiki jest stosowane mnóstwo argumentów że jest to kwestia lenistwa i wymówek przez trudności w zrozumienie tej ludzkiej różnorodności, różnego odczuwania danego bodźca przez osoby które danego problemu nie mają, a często mają predyspozycje w danym temacie by być lepszym od średniej.


Dla mnie ta sprawa jest jak każdy inna. Niech dana osoba na początku spróbuję bez żadnego wsparcia, niech podejdzie sumiennie do tematu a jeżeli się nie da to niech stosuje farmakoterapię jeżeli korzyści przewyższają skutki uboczne.

7a9e25ad-3484-40f7-af9d-df5ae10eb9fc

@RobertVanPlitt złoto opie.


Deficyt kaloryczny przede wszystkim, drugi faktor chudnięcia to stała zmiana nawyków żywieniowych, trzeci to aktywność (aby chudnąć nie tracić masy mięśniowej bo po prostu będzie się wyglądać źle).


Przede wszystkim trzeba wyjść ze strefy komfortu: w żywieniu- nauczyć się być głodnym i uświadomić, że głód- przez większą część historii ludzkości- towarzyszył człowiekowi zawsze; w treningu- trening ma być męczący i w 9 przypadkach na 10 masz dać z siebie wszystko i dodałbym jeszcze... Wygodę.


Zrezygnuj z wygód. Masz 2km do sklepu? Świetnie, zrób spacer. Masz 30 minut wieczorem? Świetnie, zrezygnuj z serialu, zrób spacer. Bo ważna jest inwentaryzacja czasu: zrobić bilans i zrezygnować z tego, co nic za sobą nie niesie- a dodatkowo niesie nudę i podjadanie- seriale, tiktoki, rolki.


Wrzuciłem swoje zdjęcie ostatnio na FB- i zaczęły się komentarze: o jak ja też bym tak chciał ale nie mam czasu, bo pracuję po 12 godzin.

Ja też! Ale po tych 12 godzinach fizycznej pracy nie kładę się bez sensu i przewijam smartfon tylko: idę na krótki spacer, robię intensywny trening pompki, podciąganie (to na co nam możliwość) albo idę na siłownię, a ty sobie bądź leniwą bułą- którą też byłem więc wiem- i szukaj usprawiedliwienia dla siedzenia tam gdzie ci dobrze, a nie byciu w drodze tam, gdzie chcesz być.

@RobertVanPlitt Dla mnie to śmieszne, jeżeli medycyna daje jakieś możliwości farmakologiczne, to czemu nie? W imię czego, bo szczupła sylwetka może być jedynie wynikiem siły charakteru i hartu ducha oraz czasu na treningi? Coś jak brak znieczulenia przy porodzie, bo w Biblii jest napisane że "będziesz rodzić w bólu swoje dzieci"?


Insulinoodporność utrudniająca spalanie tłuszczu to naukowy fakt, a nie wymówka. Spalanie tłuszczu nie nastąpi, dopóki nie pozbędziesz się insuliny z krwi, bo ten hormon blokuje lipolizę. A insuliny się nie pozbędziesz, dopóki masz cukier we krwi. Pięć posiłków ze zredukowanymi kaloriami, nic takiej osobie nie da, poza, chodzeniem głodnym, apatycznym i sennym, sfrustrowanym i z ogólną demotywacją i przekonaniem o nieskuteczności diet.


Zamiast liczyć kalorie, takie osoby powinny odstawić całkowicie węglowodany a nie j⁎⁎ać się w jakieś deficyty kaloryczne. To da sensowne i szybkie efekty jak po Ozempicu, który działa dosłownie tak samo - czyli pozwala ci jeść, być najedzonym ale mimo to chudnąć oraz mieć motywację do kontynuacji.

Zaloguj się aby komentować

Nie powinieneś jeść 500g węglowodanów dziennie


W szeroko rozumianym świecie siłowni, kulturystyki czy ogólnej aktwności fizycznej przyjęło się, że węglowodany powinny stanowić gros dostarczanej organizmowi energii, i o ile takie podejście w niektórych przypadkach jest zasadne, a stoi za nim logiczne, racjonalne rozumowanie, tak nie jest to podejście właściwe dla każdego z kilku powodów.


Przede wszystkim podejście HCLF (wysokowęglowodanowe-niskotłuszczowe), upowszechniło się wśród kulturystów na przełomie lat '80 i '90, kiedy do użycia zaczął wchodzić bezpieczniejszy, tańszy i łatwiej dostępny hormon wzrostu, łączony z insuliną. Praktycznie każdy PRO w Open, zwłaszcza przekraczający 100kg w dyspozycji scenicznej, od czasów Doriana Yaesa (1992) używa tej kombinacji z racji jej potencjału antykatabolicznego oraz anabolicznego, w połączeniu z bazą androgenową (test, primo, deca, tren, etc.) (sam GH jest hormonem peptydowym, nie androgennym, ergo solo nie daje sporych przyrostów). Kombinacja ta ponadto zwiększa przyswajalność i biodostępność mikroskładników z pożywienia co pozwala zbudować jeszcze więcej masy mięśniowej przy stosunkowo wysokiej kaloryce. Z tego powodu diety takich zawodników opiewają niekiedy na ponad 5000 kcal w okresie przygotowawczym, które jest rozbite na 5-6 regularnych posiłków, zwykle według schematu HCLF. Timing ten ma na celu mitygować ryzyko występienia hiperinsulinemii, która stwarza ryzyko śpiączki cukrzycowej lub i śmierci. Jest tu wysoki stosunek ryzyka do korzyści, ale przy odpowiednich protokołach, opiece, higienie stylu życia oraz właściwym stacku złożonym z kilku compoundów anabolicznych oraz odpowiedniej podaży GH z insuliną można z takiego podejścia wyciągnąć maksimum korzyści, rzecz jasna zakładając odpowiedni response genetyczny na środki oraz właściwy bodziec treningowy. Z tego właśnie powodu diety zawodników złotej ery (1965-1991) częściej opiewały na tłuszczach i białkach odzwierzęcych, nie węglowodanach stricte.


I jak takie podejście ma sens w przypadku omawianego powyżej przypadku, tak dla ~90% trenujących amatorsko i naturalnie nie ma sensu. Głównym zadaniem węglowodanów, czy to złożonych, czy cukrów prostych, które metabolizowane są do glukozy, w diecie jest dostarczanie energii oraz odbudowa i gromadzenie glikogenu w mięśniach, co nie jest jednoznaczne z tym, że są one niezbędne do życia, gdyż niezbędnymi do życia są białka oraz tłuszcze. Tłuszcze, przy odpowiedniej adaptacji, mogą być równie skutecznym, a nawet bardziej efektywnym źródłem energii niż węglowodany. Wynika to z tego, że tłuszcze są gęstsze energetyczne od węglowodanów (9 kcal w 1g vs 4 kcal w 1g dla T i WW odpowiednio) oraz nie mają wpływu na wahania poziomu glukozy we krwi i insuliny, co wpływa na psychologiczne poczucie sytości, przez co łatwiej o utrzymanie właściwej podaży kcal, zwłaszcza w okresie redukcji tkanki tłuszczowej. Tłuszcze ponadto nie wpływają na retencję wody podskórnej (1g WW wiąże 4g wody), co w okresie redukcji BFa pozwala na stosunkowo większą utratę wagi z racji wypłukania wody podskórnej, co nie jest równoznaczne z utratą tkanki tłuszczowej, aczkolwiek powinno mieć pozytywny wpływ na wygląd sylwetki przez zwiększenie ostrości. Problemem przy takim podejściu może być jednakże glikogen mięśniowy, który może wpływać w pewnym stopniu na performance treningowy, aczkolwiek jest to problem przede wszystkim wizualny, z racji optycznego wypłaszczenia mięśni. Przy odpowiedniej rotacji WW w DT i DNT oraz przy strategicznym przyjmowaniu cukrów prostych przed (30-60 minut), w trakcie jak i po treningu powinno temu zaradzić i pozwolić na odłożenie i regenerację dostatecznej ilości glikogenu. Osobiście trzymałbym się 1-1,5g WW/kg LBM dla większości trenujących naturalnie bądź zakresu 25-35% łącznej ilości dostarczanej energii. Generalnie przy spożywaniu minimum 1,5g B/kg LBM oraz systematycznym treningu do upadku z progresją i możliwością odpowiedniej nadkompensacji jak i nadwyżce kalorycznej rzędu 10% nad zapotrzebowanie w skali tygodnia przyrosty masy mięśniowe powinny być mocno zbliżone bez względu na stosowane podejście, abstrahując od zmiennych jak genetyczny response na bodziec. Dla trenujących naturalnie odpowiednia podaż tłuszczu jest niezbędna, gdyż hormony androgenne, jak testosteron, są lipofilowe, a ich optymalna podaż wymaga odpowiedniej ilości BF (10-20%) oraz cholesterolu.


Podejście wysokowęglowodanowe jednakże nie ma żadnego sensu w przypadku osób nietrenujących, nieaktywnych fizycznie i o siedzącym trybie życia. Osoby takie, z racji stosunkowo niskiego LBM z racji słabo rozwiniętej masy mięśniowej mają niskie BMR i ogólne zapotrzebowanie w ciągu dnia, po wliczeniu NEATU, termogenezy i innych aktywności, toteż bazowanie diety na węglowodanach, których głównym zadaniem jest odbudowa glikogenu nie ma sensu. Przede wszystkim wziąć pod uwagę należy też fakt, że większość spożywanych węglowodanów u takich osób to cukry proste, zazwyczaj dostarczane z ultraprzetworzonego, gęstego energetycznie, małosycącego i wysoce smakowitej żywności. Taka dieta w połączeniu ze znikomym zapotrzebowaniem pozwala na bardzo łatwe i bezproblemowe przekroczenie dziennego zapotrzebowania, zwłaszcza przy dostarczaniu kalorii płynnych (np. napoje słodzone) to szybka droga do nadwagi czy też otyłości i różnych zaburzeń hormonalnych, chociażby insulinooporności, której genezą jest nadmiar tkanki tłuszczowej w stosunku do LBM. Ultraprzetworzona, gęsta kalorycznie, małosycąca i wysoce smakowita żywność w połączeniu z minimalną inicjatywą do mimowolnej aktywności fizycznej w ciągu dnia jest główną genezą problemów z otyłością w świecie Zachodnim, a modne ostatnimi czasy analogi GLP-1 (semaglutyd) to tylko dolewanie benzyny do ognia. Analogi GLP-1 to supresory apetytu, stosowane głównie w leczeniu cukrzycy typu 2, a ich nieumiejętne stosowanie (brak deficytu kalorycznego) przełoży się na atrofię LBM, co paradoksalnie poskutkuje jeszcze gorszą kompozycją ciała niż przed rozpoczęciem kuracji. Osobiście jestem zdania, że jest to refleksja mentalności zakładającej wszystko natychmiast jak i niezdolności do tymczasowego dyskomfortu (trzymanie deficytu kalorycznego i trening siłowy) skutkującego długotrwałym sukcesem, bo wizja tymczasowej, ale nietrwałej gratyfikacji jest bardziej kusząca.


Warto się przy okazji pochylić nad gloryfikacją owoców, która zwykle opiera się na błędach logicznych w postaci odwołań do natury. Większość owoców składa się głównie z wody (50-90+%), błonnika, cukrów prostych rozkładanych do postaci glukozy (fruktoza) oraz znikomych ilości słaboprzyswajalnego białka oraz witamin. Błonnik nie odpowiada za uczucie sytości, bo jedynie fizycznie odkłada się w układzie trawiennym i w przeciwieństwie do białek i tłuszczy, które sycą, nie dostarcza żadnych wartości odżywczych. Same owoce nie są szczególnie gęste energetycznie, więc aby dostarczyć jakąkolwiek sensowną ilość kilokalorii należałoby ich zjeść dość dużo, co byłoby fizycznie niemożliwe. To samo tyczy się warzyw, aczkolwiek one zawierają wartości antyodżywcze (antinutrients), które zaburzają przyswajanie mikro i makroksładników przez organizm. Po ciężkim (do upadku mięśniowego) treningu siłowym o wiele lepszym wyborem byłby dobrej jakości baton proteinowy (minimum 20g białka pochodzenia zwierzęcego, słodzony słodzikami, nie cukrem, przy rozsądnej ilości WW i ich stosunku do B) niżeli owoce, które są de facto wodą z cukrem. Ponadto fruktoza trafia do wątroby, a nie mięśni, jak inne cukry proste. Ponadto czerwone mięso, a zwłaszcza podroby, deklasują rośliny pod względem ilości i liczby dostarczanych minerałów, mikroskładników i witamin.


Najważniejsze - nadmiar żywności ultraprzetworzonej i roślin w diecie + spora ilość cukrów prostych i węglowodanów + niedobór produktów odzwierzęcych + zerowa aktywność fizyczna, a przede wszystkim brak treningu siłowego = sylwetka skinnyfat, która mimo "normalnego" BMI (które jest kiepskim indykatorem, lepszym jest skład ciała) ma zachwiany stosunek LBM do BF na korzyść tego pierwszego.


#hejtokoksy #kulturystyka #silownia #dieta #odzywianie

@RobertVanPlitt Pierwsze widzę że owoce i warzywa są niezalecane w diecie a wręcz niezdrowe. Masz jakieś badania na to pod ręką?

@RobertVanPlitt Ja zauwazylem, ze lepiej mi idzie masa na diecie wysokotluszczowej i wysokobiałkowej, a węgle glownie z ciemnego pieczywa wbrew obiegowym opiniom.


Nigdy nie rozumialem mechanizmu jak mozna się upaść. Po ciężkim treningu mam ssanie na głód ok 1.5 dnia i potem po prostu przestaje byc glodny i juz mi sie wiecej nie zmiesci xd

Zaloguj się aby komentować

Nawyki żywieniowe- wybierz mądrze.


Możesz zjeść na kolację talerz pełen warzyw z porcją mięsa~750g jedzenia (to nie musi być chili con carne, zamiast tego jakiś inny kawałek, np z obiadu lub kurczak w podobnej gramaturze), albo wepchnąć w siebie dwie mizerne kajzerki z serem i ketchupem i nadal być głodnym.


Obie opcje około 600-650 kcal. Wybierz mądrze.


Sorry za już rozgrzebane jedzenie xD


#dobrenawyki #odzywianie #chudnijzhejto #odchudzanie #zdroweodzywianie

db65cb11-c937-4a4f-8a11-366f6dd60526
d78469cf-cd8f-4a36-a08e-9ae7a0c3f178
121ab298-8a8e-430f-9bf2-bb0a0623daf8

Zaloguj się aby komentować

Będzie już kilka lat jak moja siostra zaczęła się "odchudzać".

Przyjechała do kraju na wakacje z rewelacją- jej koleżanka piła BIAŁKO i schudła!


Pierwszy dzień, gorące przywitanie, moi rodzice zamówili pizze, zrobili kolację itd. i po tej uczcie wchodzi siostra, cała na biało, wypinając brzuch jęczy:


-Aaaaach, ale się nażarłaaam, a jeszcze trzeba to białko wypić! Eee...


Ot, wiedza o żywieniu w pigułce.


#dobrenawyki #odzywianie #zdrowie #odchudzanie #zdroweodzywianie

bbf7df91-db97-45f0-b36e-e9a06f32edbc

@AdelbertVonBimberstein bo to jest grażyńska szkoła odchudzania. Najpierw nic nie jesz, ewentualnie jesz/pijesz w kółko ten sam produkt, który polecali na forum Wizaż albo w Poradniku Domowym, a po paru dniach, jak organizm nie wytrzymuje, wciągasz wszystko jak odkurzacz.

Teraz to się zmieniło, ale te 15 lat temu większość porad dietetycznych w necie i prasie wyglądała tak, że forsowano dietę a'la Auschwitz, a o deficycie kalorycznym, wyliczaniu PPM i CPM itp. to może pisano na forach dla koksów.

Zaloguj się aby komentować

Tydzień temu pisałem o moim " przejściu na dietę ". Dziś zrobiłem badania.

Maksymalny dopuszczalny i niealarmowy poziom cholesterolu LDL: 100

Cholesterol LDL w połowie listopada: 143 mg/dl

Cholesterol LDL 23.12.2024: 126 mg/dl

Znalazłem też wyniki z połowy marca 2024: 123 mg/dl


Nadal nie rozumiem dlaczego na wynikach jest inna rozpiska wartości progowych niż w necie ¯\_(ツ)_/¯


#zdrowie #dieta #odzywianie #zdroweodzywianie #izotek

To chyba zależy od maszyny, która badała krew. Różne urządzenia mają różne parametry odnośnie normy.


Czyli ważny jest wynik z danej maszyny i tam patrzysz czy mieścisz się w normie. Jakoś tak

Zaloguj się aby komentować

Spróbowałem diety quasi-dash, tzn. wyeliminowałem rzeczy tłuste jak tylko się dało. Do tego więcej błonnika, cukru niemalże zero (erotrotyl daje radę) i jak najmniej soli. Ruchu praktycznie zero, bo dopiero niedawno zaplanowałem rower stacjonarnie no i... zbieram się.

Nie wiem jeszcze jakie są wyniki na LDL, urus czy zmalau, bo siedzę na L4 i nie będę leciał na badania krwi. Na pewno jednak straciłem jakieś 3-4 kg masy. Oby to był tłuszcz, a nie mięśnie.


Nie, nie będę tego powtarzał. To jest katorga na dłuższą metę.


#zdrowie #dieta #odzywianie #zdroweodzywianie #izotek

@macgajster to i ja będę wujkiem dobra rada zdupy - nie obcinaj tłuszczy tylko przetworzone jedzenie. Najlepiej zupełnie się go pozbyć z diety ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

Zaloguj się aby komentować

Właściwie to nie wiem co mi z tego wyniknie. Internista zalecił dietę dash, bo mam cholesterole przy granicach lub zbyt duże. Nie są jakoś specjalnie przekroczone te normy (no dobra, o 40 przy 100...), ale dostałem wróżbę zawału i zgonu w wieku 40 lat

Wiedza dodatkowa: żrę od ponad miesiąca izotek, który podobno podnosi cholesterol. Od rozpoczęcia kuracji nie ćwiczę, bo w ulotce izoteku jest napisane, że można skończyć w kostnicy.


Mamy tu jakichś doświadczonych w tej diecie i, najlepiej, odpryszczaniu?

Gdybym miał opróżnić moją lodówkę z tego co mam nie jeść, to zostałby w niej kawałek cebuli


#zdrowie #dieta #odzywianie #zdroweodzywianie #izotek

Zaloguj się aby komentować

Odstawiłem cukier, czyli:

- nie słodzę kawy cukrem (używałem pół łyżeczki "na smaka")

- zrezygnowałem ze słodyczy w ogóle (coś do kawy)

- ograniczyłem białe pieczywo

- zrezygnowałem z alkoholu w ogóle

Po co? Co prawda waga stoi w miejscu, ale zauważyłem że zacząłem jeść coraz więcej słodyczy i pojawiły się napady głodu cukrowego w ciągu dnia i pomimo regularnego snu wstaję zmęczony.

Aktualnie drugi dzień i mój organizm zareagował tak jak się tego spodziewałem:

Czuję się jakbym miał jebanego kaca :smiling_face_with_tear:

Muszę wytrzymać do jutra, u mnie kac pocukrowy trwa 2-3 dni.

#odzywianie #zdroweodzywianie #cukier

f0fd6a77-d3bd-4389-a219-7d5da94cc18e
Yes_Man userbar

>Po co? Co prawda waga stoi w miejscu,


a co, miała drgnąć o 3 kilo po odstawieniu cukru wczoraj? (´・ᴗ・ ` )

za 2 tygodnie odzyskasz rezon, bo się organizm w końcu pokapuje że skończyło się chodzenie na skróty ( ͡~ ͜ʖ ͡°)


psssst. u mnie od 3 miesięcy 7 kilo w dół

z czego cały 1 w tydzień przez j#$%^&* choróbsko


ppssst.za tydzień sie złamiesz i opierdolisz słodzoną kawę + ciacho (ง •̀ᴗ•́)ง

o ile nie już we wtorek ^^

@Yes_Man problem w tym, że odstawiłeś nie ten cukier co trzeba ogólnie rzecz biorąc najgorszy cukier to ten z przetworzenego żarcia koncernowego. Im więcej sam gotujesz z surowego - tym mniej cukru spożywasz.

Od 2020 bardzo przesortowałem dietę i zero cukru, no chyba, że w gościach, a jestem samotnikiem, więc bardzo, bardzo rzadko. Faktycznie śpiączek cukrzycowych mało, polecam, ale jak wcześniej, nigdy w skrajności!

Zaloguj się aby komentować

Pamiętam jak było ze mną. Też mało jadłem a moja matka krzykiem, szarpaniem, szantażem wymuszała na mnie "wszystko ma być zjedzone".


I stałem jak ta owieczka na korytarzu w szkole i pchałem w siebie z płaczem kanapki (4 składane, że chlebak się nie domykał) bo mama kazała. (A dzieciak to nie pomyśli, że można wy⁎⁎⁎ać i się starzy nie pokapują, bo myśli, że oni wiedzą wszystko.)


I tak zjebałem sobie nawyki żywieniowe, a jedyne co potem od ukochanej mamusi usłyszałem to "nie moja wina, że w pewnym momencie zacząłeś ŻREĆ" (z takim pogardliwym żreć).


A tak, to dokładnie jej wina i dokładnie to rodzicom powiedziałem: "to że jestem gruby to wasza wina, ale ja sobie z tym poradzę i wybaczam wam. Wybaczam."


*Do teraz wspomnienie tego kwiku jaki nastał to dla mnie najpiękniejsza rzecz."


Jakoś godzinę po napisaniu tego komentarza przyszła moja rodzicielka. Wszedł temat tego, że też byłem niejadek, a potem zacząłem ZREĆ.

Kiedyś mnie to bolało, teraz mam w d⁎⁎ie, że matka nie mówi o mnie inaczej niż ten co żarł.

Kiedyś byliśmy w Intermarche czy innym pseudo markecie z butikami i stała taka waga analityczna, która chyba za piątaka ważyła osobę i mierzyła wzrost oraz wypluwała jakieś inne gówno warte dane.

Nie pamiętam ile miałem lat, coś około 10, ale pamiętam jak matka cisnęła ze mnie bekę, przy siostrze, ciotce i babci, że jestem taki gruby i jak (no jak to suko?!) mogę ważyć 51 kg.


Ech.. j⁎⁎ać to. Jak się ojcu kiedyś zemrze przed nią to dom starców i elo, bo zaczyna się robić wredna jak babka.


#zrodzinanajlepiejnazdjeciach #dzieci #kochanamamusia #odzywianie #nawykizywieniowe


Rozwinięcie mojego komentarza z innego wątku.

3590f4ef-cde6-4ae0-98aa-439a76b5ff0a

@AdelbertVonBimberstein nie wiem jak to wyjaśnić, ale czasem to mam wrażenie że naturą rodziców jest tworzyć jakieś patologie. Serio. Masa ludzi dookoła, masa znajomych, rodzina, wszędzie jakieś traumy z dzieciństwa i problemy z rodzicami. Jest ich tyle, że zaczynam to traktować jako normę. Grunt że udaje się z tego bagienka wyjść, i, mówiąc potocznie "wyjść na ludzi". Ale jak sobie pomyślę ile trudu mnie to kosztowało, to aż mnie skręca, że dopiero na półmetku życia zaczynam to wszystko rozumieć.

Ja również "nie wiedziałem" czy jestem głodny czy nie, mama i babcia wiedziała lepiej. A może dokładkę? Jak zjesz będziesz grzeczny. Zjedz jeszcze. Babcia do dzisiaj ZAWSZE krytykuje to ile sobie nałożę na talerz - chyba że byłaby to góra jedzenia, aż by się wysypywało. Zawsze jest "tylko tyle?! Taki chłop i tak mało je?!" Byłem uczony jedzenia pod kurek, potem jak byłem starszy nawet to polubiłem i się ścigałem z bratem kto potrafi zjeść więcej. Dzięki temu autentycznie nie wiem kiedy jestem najedzony, kiedy mi "wystarczy". Jem w opór chociaż mam świadomość, że wystarczy mi trochę mniej i to uczucie głodu zaraz zniknie.

Nie ma chyba innego rozwiązania, trzeba przez kilka lat liczyć kalorie aż ci to wejdzie w krew i tym samym zmienią się nawyki.

@AdelbertVonBimberstein też moja mądra mamusia z babcią mnie szprycowaly żarciem

I zostałem obżartuchem w wieku 8 lat.

Do dziś mam fale grubolstwa na przemian z opamiętaniem się.

Ja nie mam w sumie umiaru w niczym

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Nie wiem, jak dla mnie to ona wygląda na przynajmniej 40 laska jakies diety odmładzające reklamuje, ja tam bym w nie nie wierzył

#facebook #influenserzy #dieta #odzywianie

85f7d63f-998c-421a-9c44-36ebfe226c6d

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować