#ksiazka

1
314

486 + 1 = 487


Tytuł: Ja wam pokażę!

Autor: Katarzyna Grochola

Kategoria: literatura obyczajowa, romans

Wydawnictwo: W.A.B.

Format: e-book

Liczba stron: 384

Ocena: 7/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/23417/ja-wam-pokaze


Trzeci tom przygód Judyty, która odnajduje siebie na nowo po rozwodzie. Tym razem nasza bohaterka zmaga się z wizją wyjazdu jej ukochanego do Ameryki. A biorąc pod uwagę to, że w czasach, w których powstawała książka, kontakt między Polską a zagranicą nie był taki łatwy i dostępny, to tymczasowe rozstanie jest poważnym testem dla ich związku.


Jest to znacznie lepszy i bardziej przemyślany tom od poprzedniego. I pierwszy, w którym poleciała mi łezka. Są przebłyski dojrzalszego, szczerszego pisania Grocholi. Choć dalej jest to głównie książka komediowa.


Niektóre postaci dalej irytują swoją niedojrzałością, inne dopiero tu przejawiają swoją niedojrzałość. Niemniej, czyta się to w dalszym ciągu dobrze. Choć zdziwiłam się, że wątek wiertarki, który w filmie zrobił na mnie duże wrażenie, tu jest w zasadzie nieobecny. Ciekawe, że został stworzony przez scenarzystów.


PS Wolszczak to nawet nie jest Judyta. Tylko Stenka!


Prywatny licznik: 16/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto

7c86b1cf-cb8a-4dd3-8718-99e771de3a32
Wrzoo userbar

@Wrzoo z całej serii ten tom mnie najbardziej wkurzył.

Całe otoczenie Judyty w nim to tylko wziąć przez kolano i lać pasem po gołej dvpie.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

445 + 1 = 446


Tytuł: Serce na temblaku

Autor: Katarzyna Grochola

Kategoria: literatura obyczajowa, romans

Wydawnictwo: W.A.B.

Format: e-book

Liczba stron: 304

Ocena: 6/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/40277/serce-na-temblaku


Kolejny tom przygód Judyty. Tym razem powieść skupia się na w zasadzie dwóch motywach: inwestycji Judyty, którą ta próbuje ukryć przed Adamem, oraz nieustannego dążenia do schudnięcia wszelkimi możliwymi sposobami.


Ten tom jest wyraźnie gorszy. Czuć tu mniej świeżości; główne motywy przytłaczają historię, przez co nie odczuwamy tej różnorodności świata i życia głównej bohaterki, co dawał nam tom pierwszy. Judyta jest też wyraźnie mniej zabawna, nie ma aż tylu celnych odzywek.


Dalej czyta się to dobrze i szybko, choć ewidentnie książka była pisana, by zdążyć popłynąć na fali popularności "Nigdy w życiu!".


Pokończyły mi się pasujące pola w bingo, więc wrócę do nich po tej serii.


Prywatny licznik: 15/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto

0e66d5fa-f9cd-49f2-b2d0-01dbdf97493e
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

430 + 1 = 431


Tytuł: Nigdy w życiu!

Autor: Katarzyna Grochola

Kategoria: literatura obyczajowa, romans

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

Format: e-book

Liczba stron: 304

Ocena: 7/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/40680/nigdy-w-zyciu


Pamiętam, gdy byłam jeszcze dzieckiem, a moja mama i ciocia zaczytywały się książkami z cyklu "Żaby i Anioły" Katarzyny Grocholi. W głowie utkwił mi obraz tej okładki z gruszką, która towarzyszyła nam podczas którychś wakacji. Wtedy ze strzępków opowieści mamy i ciotki uplotłam sobie teorię, że jest to książka o dorosłych i ich sprawach, a ja przecież dorosła nigdy nie będę, więc nawet nie ma co się interesować.


Parę lat później widziałam zresztą ekranizację "Nigdy w życiu!" z kapitalną rolą Danutą Stenką w roli Judyty ("Ja wam pokażę!" bez niej to absolutny skandal), i dalej jako nastolatka nie przemawiał do mnie w najmniejszym stopniu. No bo kobita na wsi, kogo by to interesowało.


Fast forward do 2026, i... włącza mi się judytowanie. Wajbuję z tym trochę. Podoba mi się chaotyczność myśli Judyty. Podoba mi się ten dom na wsi, świerszcze w polu, ptasi trel, wiejskie mleko, ptasie mleko.


Książka jest lekka, zabawna, trochę naiwna, miejscami krindżowa. Ale nie jest zła. Jest taka w sam raz na początek wiosny. Naprawdę dobrze się bawiłam, czytając ją, mimo że ma już 25 lat.


Niedawno odświeżyłam sobie ekranizację i jej kontynuację, i zaskoczyło mnie to, jak filmowe "Nigdy w życiu" zostało okrojone. Wielu wątków brak, zakończenie się różni, większość przyjaciółek zlewa się w jedną Ulę (a jednak w książce stanowią one armię wsparcia). Ale połączenie książki i ekranizacji przynosi jakieś takie poczucie komfortu.


Wisienką na torcie jest to, że już wkrótce wyjdzie kontynuacja losów Judyty, po 20 latach od ostatniego tomu. Tak że robimy judytowy speedrun.


A chcąc podciągnąć "Nigdy w życiu!" pod czytelnicze bingo wyczytałam, że została uhonorowana prestiżowym ASem Empiku 2001. No to książka nagrodzona.


Prywatny licznik: 14/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto #czytelniczebingo

b9e4fec6-cb41-4a38-b7af-3097837a17c6
e1995348-1d1a-4d82-bea3-a8287e386a17
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

412 + 1 = 413


Tytuł: Columbine. Masakra w amerykańskim liceum

Autor: Dave Cullen

Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie

Format: e-book

ISBN: 9788367324472

Ocena: 9/10


To pierwsza książka, po którą sięgnąłem, nie czytając od dawna. Muszę powiedzieć, nie żałuję.


Jest to wielowymiarowy opis jednej z pierwszych strzelanin szkolnych w USA - tak wielowymiarowy, że poznajemy nawet opinię lokalnej społeczności, początkowo wspierającej, a później znużonej. Poznajemy jednak przede wszystkim Erica, Dylana i ich najbliższe otoczenie i to bardzo dogłębnie.


Autor stara się przedstawić swoją hipotezę na to, co się stało. Nie wiem, czy ma rację - tego niestety się nie dowie już nikt, natomiast wiem, że cała konkluzja jest logiczna i rzeczowa, zaś historia przedstawiona bardzo dobrze.


Czy to jest mistrzostwo literatury faktu? Nie wiem, dlatego wahałem się między 8 a 9. Ale czyta się z zaciekawieniem, mimo że przez konstrukcję książki każdy już wie, co się stanie na koniec. Ale ten koniec i tak porusza.


A i chciałem podziękować pięknie społeczności Hejto za zmotywowanie do powrotu do czytania. Jak to było na jednym plakacie "Czytanie jest jak Counter-Strike. Musicie tylko Państwo zacząć". Warto było i cieszę się, że się udało mi wrócić do tego wspaniałego hobby.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto

de38289d-dc0c-401f-8cac-24b9d92bab69

Zaloguj się aby komentować

411 + 1 = 412


Tytuł: Ostatni gasi światło. Przypowieści o transformacji

Autor: Marta Madejska

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Czarne

Format: książka papierowa

Liczba stron: 312

Ocena: 6/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5209691/ostatni-gasi-swiatlo-przypowiesc-o-transformacji


Zmiana władzy, prywatyzacja, galopująca inflacja — to początek lat 90. w Polsce, czyli okres transformacji ustrojowej. Czas na tyle dziwny i przełomowy, że wciąż pisze się o nim kolejne książki. W tym i tę.

Podejść do książki o najntisach można na kilka sposobów: pisać depresyjnie o tym, co się nie udało; pisać radośnie o tym, co się udało; pisać z tęsknotą o tym, co się utraciło; pisać z rozrzewnieniem o tym, czego się doświadczyło.


Pomysł autorki na tę książkę był następujący: opowiedzieć niemal o wszystkim i zmieścić się w 300 stronach, 2/3 poświęcając na upadające zakłady przemysłowe.

I trochę czuć to, że w pewnym momencie koncepcja na tę książkę uległa zmianie: bo sama opowieść o zamykanych zakładach pracy i ludziach, którzy zostali na lodzie w miejscowościach skupionych wokół fabryk to trochę za mało. Ta część opowieści jest dość sucha. Zakłady padały jeden po drugim. Pracownicy tracili pracę. Dzieci chodziły niedożywione.

A jednak brak w pisaniu o tych tragediach jakiejś emocji. Być może wynika to z charakterystyki tonu autorki, nieco zbyt reporterskim, zbyt kancelaryjnym.


Dużo ciekawszy fragment dotyczy problemów związanych z archiwami po tych zakładach. Pewnie wynika to z dodatkowego zajęcia autorki, bowiem jak wynika z blurba, jest archiwistką społeczną i ratowanie dokumentów to jej pasja. Tu czujemy jakieś emocje, autorka wprowadza nas w świat ocalonych teczek osobowych.


Mamy obowiązkową dyskusję na temat prawa aborcyjnego, podziału miasto/wieś, architektury i urbanistyki, znikającego transportu PKS, postępującej suszy — wszystko to, co powinno się znaleźć w poważnym reportażu o transformacji. A jednak brakuje tu czegoś. Jakiejś duszy. Czegoś, co sprawi, że te lata 90. nam się w tej książce zmaterializują, że wrócą do nas na chwilę. Tylko na czas tej lektury. Tego tu nie odczułam.


Prywatny licznik: 13/52

W czytelniczym bingo jest to natomiast świeżaczek — książka wydana po 2025.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto #czytelniczebingo

a0ae011b-bc2a-4f4e-934d-9f0d20b9bd74
9a163448-cde9-487b-a8a4-ca0561305637
Wrzoo userbar

@Wrzoo tak poza tematem, to takie krzesła, jak te z okładki, tylko palowane na nijako-brązowy były na początku lat 90. w sali geografii w mojej podstawówce.

@Wrzoo im więcej czytam reportaży wydawanych przez Czarne na jakieś polskie tematy ("Głośnik w głowie", Żeby umarło przede mną", "Wszyscy jesteśmy cyborgami", "Dziury w ziemi", "Urobieni", "Zapaść") mają ten sam schemat - wszystko jest złe, niedofinansowane, kiedyś było dobrze, jakoś pieniądze były, teraz każdy jest wrogi, znikąd pomocy, wojewoda się nie interesuje, biurokracja blokuje rozwiązania.

Czekam na wydanie nowej książki Szymaniaka, ale jak go śledzę w social mediach, to znów szykuje się straszenie, a nie coś obiektywnego.

@jedzczarnekoty No jeśli lubisz taki ciężki reportaż, to nie jest zła. Może trafiłam na nią w złym momencie...

Zaloguj się aby komentować

380 + 1 = 381


Tytuł: Wyjarzmiona

Autor: Renata Bożek

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Marginesy

Format: książka papierowa

Liczba stron: 352

Ocena: 6/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5185077/wyjarzmiona


Chłopomania plus powieść łotrzykowska? Przecież tego nie da się popsuć. To musi być genialne. Prawda? Prawda...?


Mamy lata 30. XIX wieku. Rozalia żyje na lubelskiej wsi. W chwili, gdy ją poznajemy, jest dzieckiem, które przemierza pobliski las i obserwuje śmierć młodego panicza na bagnie. Obserwuje też wiele innych śmierci. Do części się przyczynia.

Rozalia, naturalnie, nie chce pozostać na wsi — brud, choroby, brak perspektyw skutecznie ją odstraszają. Zwłaszcza że liznęła trochę lepszego świata, gdy przez krótki czas towarzyszyła małej dziedziczce jako dziewczynka do towarzystwa. W swych dążeniach do poprawy losu kieruje się nienawiścią do wielu osób, które stanęły na jej drodze — w tym do tajemniczego hrabiego Starka, i pragnieniem zemsty.


...To tyle, jeśli chodzi o zamysł, bo książka ta ma sporo wad. Przede wszystkim nie spełnia swoich obietnic z okładki, co najbardziej mnie irytuje. Pod tytułem znajdujemy dopisek: "Czyli historia biednej dziewczyny ze wsi przez nią samą opowiedziana", co jest jawnym kłamstwem, bo przez 99,999% książki narrator jest trzecioosobowy. Blurb na tyle okładki obiecuje też formę podobną do "Hrabiego Monte Christo": że poznajemy początek losów bohaterki, po czym przeskakujemy parę lat do przodu i retrospektywnie dowiadujemy się, w jaki sposób toczyły się jej losy oraz jak znalazła się w miejscu, w którym jest — już jako bogata kobieta szukająca zemsty. A tak nie jest, bo fabuła jest niemal całkowicie liniowa.


To, co chyba irytowało mnie najbardziej, to próby stylizowania języka na gwarę lubelską. Kurczę, sporą część życia spędziłam na lubelszczyźnie, i... to nie tak ludzie tam gadają. Dużo tu mazurzenia. Ale co ja się tam znam. Ta gwara jednak utrudnia czytanie przez znaczną część książki, jako że również narrator nią mówi. Jeszcze bardziej irytujące są nieustanne "poprawki". gdy narrator w pewnym momencie zaczyna mówić coś w stylu: "ciosnek, tfu, czosnek", poprawiając się po losowych słowach. Okej, taki zabieg jest w porządku przez pierwszych kilka stron, ale towarzyszy nam niemal przez całą książkę. Do tego często musimy się domyślać, o co chodzi narratorowi i bohaterce, bo część wątków i sytuacji nie jest opowiedziana wprost.


I tak, zamiast skupić się na przyjemności czytania i losach bohaterki, mamy trochę nie wiadomo co napisane trochę nie wiadomo jak o nie wiadomo czym. I, jak to często bywa w takich przypadkach, końcówka napisana na odwal się.


Książka przyda się natomiast w ramach #czytelniczebingo, by zapełnić okienko "Nietypowy system magii lub technologia", bo mamy tu wielokrotne nietypowe czarowanie przy pomocy kołtunów i wierszyka po angielsku, którego nauczyła się główna bohaterka. Naciągane, ale skorzystam.


Prywatny licznik: 12/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto

6989d88a-bfcc-4894-90fe-e17ed2a08e6b
2929901b-4131-4b40-aab4-8a834f1df6b8
Wrzoo userbar

@Wrzoo

W swych dążeniach do poprawy losu kieruje się nienawiścią do wielu osób, które stanęły na jej drodze — w tym do tajemniczego hrabiego Starka, i pragnieniem zemsty.


Powinna przejść na służbę do Lannisterów, mają wspólnego wroga ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Zaloguj się aby komentować

#ksiazka #muzyka #punk #grunge

"Wszyscy kochają nasze miasto"


Książka ta jest zapisem wypowiedzi z ponad 250 wywiadów przeprowadzonych przez autora z muzykami związanymi ze sceną Seattle. Mamy tu m.in. muzyków Nirvany, Mudhaney, L7, Hole, Soundgarden, Melvins. Jest też dużo o kultowej wytwórni Sub-Pop. Nie jestem i nigdy nie byłem entuzjastą tego gatunku muzycznego, mimo że lata 90. kiedy nastąpiło wejście grunge'u do mainstreamu przypadł na moje czasy szkolne. Niemniej książka podana w formie historii mówionej jest tym, co bardzo lubię. Dzięki temu można zgłębić ten muzyczny fenomen, poznać historie zespołów i klimat samego miasta. Najbardziej interesujące wydały mi się wszystkie wypowiedzi dotyczące wytwórni Sub-Pop i perypetii jej założycieli oraz kapel, które wzięli pod swoje skrzydła. Na koniec ostrzeżenie - to jest pozycja dla muzycznych nerdów. Przeciętny czytelnik nie przebrnie przez mnogość nazwisk, miejsc i nazw kapel.

e08c758f-d21e-4afa-9b93-b82a98903a18

@A381 czytałem. Niezła, chociaż chyba spodziewałem się czegoś więcej. Na pewno na plus styl autora. Można przeczytać bez męczenia się nawet, jeśli nie jest się muzycznym świrem. Ja na szczęście jestem

Zaloguj się aby komentować

339 + 1 = 340


Tytuł: Poczta literacka, czyli jak zostać (lub nie zostać) pisarzem

Autor: Wisława Szymborska

Kategoria: Publicystyka literacka, eseje

Wydawnictwo: Znak

Format: e-book

Liczba stron: 200

Ocena: 7/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5117372/poczta-literacka-czyli-jak-zostac-lub-nie-zostac-pisarzem


Było sobie ponoć takie czasopismo, jak "Życie literackie". Sama go nigdy w rękach nie miałam (pewnie dlatego, że przestało być wydawane zanim się urodziłam). Było ono natomiast pismem dla tych, którzy lubią pisać (i czytać). Czytelnicy mogli nadsyłać doń swoje wiersze, nowelki, opowiadania, listy. Część z nich była publikowana, część odrzucana, a część... komentowana. W rubryce "Poczta literacka" zamieszczane były odpowiedzi na niektóre z tych listów.


Okazuje się, że znacznej części tych odpowiedzi udzieliła anonimowo Wisława Szymborska, która wraz z Włodzimierzem Maciągiem prowadziła tę rubrykę od lat 60. W tej książce natomiast zostały zebrane jej odpowiedzi. Nie wszystkie, naturalnie, ale te co ciekawsze.


I o rety, ta Szymborska to cięty język miała. Trochę jak w anonimowych komentarzach w internecie, dawała znać aspirującym pisarzom, żeby lepiej z pisaniem dali sobie spokój. Że z talentem literackim trzeba się urodzić. Że mogą być zamiast tego świetnymi czytelnikami.


Nie mamy, niestety, wglądu w listy samych autorów — nie możemy sami ocenić tego, co nadesłali (poza paroma cytatami wrzuconymi do odpowiedzi). I o ile miejscami rzeczywiście daje się poznać talent Szymborskiej, jej uwagi czyta się z zainteresowaniem, to nie mogę oprzeć się wrażeniu, że jest w tym miejscami jakiś bullying. I wtedy już przyjemność z lektury trochę opada. No ale, ocenia nas przecież noblistka.


Prywatny licznik: 11/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto #czytelniczebingo

52b698b9-17b1-4bc3-89db-224330b482ab
71ee386c-98b3-4fbd-b283-dde0cccc37b1
Wrzoo userbar

Zapożyczam listę wyzwań :) już nawet podepne Wrony pod książkę krótka acz intensywna.

Polecisz coś pod Nietypowy system magii lub technologia

@Wrzoo właśnie ta tematyka jest mi całkiem obca, pachnie mi romamtsami, których unikam z daleka. Ale spróbuję Hotel. Dzięki :)

Ale coś czuję, że będę zgrzytać zębami.

Zaloguj się aby komentować

319 + 1 = 320


Tytuł: Owady Polski. Tom 1

Autor: Marek W. Kozłowski

Kategoria: Flora i fauna

Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza MULTICO

Format: książka papierowa

Liczba stron: 360

Ocena: 9/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/3981706/owady-polski


"Tyle zwlekałam z tym albumem o owadach... Ale ej, on ma tylko 360 stron i dużo zdjęć, pewnie przeczytam go w trzy dni i fajrant!"

O, moje niedoczekanie. Ta książka to gęścioch.


Jest to skarbnica wiedzy o polskich owadach, a konkretnie wszystkim tym, co nie jest chrząszczem (z uwagi na liczność gatunków, o chrząszczach powstał oddzielny tom). Mamy błonkoskrzydłe, mamy pluskwiaki, mamy parazytoidy wszelkie. Paskudztwa małe i duże. A jednocześnie są to niezwykle ciekawe paskudztwa. To, jak różną budowę, życie i zwyczaje mają poszczególne owady, budzi zachwyt. Masa zdjęć i ilustracji dopełnia przyjemności z lektury.


Autor, bardzo znana postać świata entomologii, potrafi naprawdę przekazywać wiedzę. Opisy gatunków czyta się z ogromnym zainteresowaniem, choć nie jest to prosta lektura dla laika. Niemniej, autor dokłada wszelkich starań, by zaciekawić czytelnika. Widać, że jest to pasjonat — człowiek, który poświęcił swoje życie badaniom insektów, bo to po prostu uwielbia. Zaraża wręcz taką dziecięcą uważnością i ciekawością wobec świata owadów.


Chyba jedyny minus, który muszę przedstawić, to... rozmiar i waga książki. Ciężko było czytać ją nawet w łóżku.


Przy okazji, jest to realizacja drugiego z trzech wyzwań w ramach #zimowewyzwania, a mianowicie:

Przeczytaj książkę, którą od dawna trzymasz na półce i odkładasz na później

Zalegała już od dłuższego czasu na stoliku kawowym, ale wreszcie udało mi się ją ukończyć i mogę ją teraz bez wyrzutów sumienia odłożyć na półkę.


Prywatny licznik (od początku roku): 10/52


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytelniczebingo #owady

31cb62fd-a4f3-4671-be03-364114dd6080
836d1f91-58d3-47f3-93de-6dc17e5e31bf
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

268 + 1 = 269


Tytuł: Welewetka. Jak znikają Kaszuby

Autor: Stasia Budzisz

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie

Format: e-book

Liczba stron: 304

Ocena: 7/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5087257/welewetka-jak-znikaja-kaszuby


Do sięgnięcia po "Welewetkę" zachęciła mnie jedna z bibliotekarek na ostatnim Silent Book Clubie. Może nie bezpośrednio — po prostu gdy o niej opowiadała, wzbudziła moją ciekawość. Mimo że mieszkam na Pomorzu, to Kaszuby zawsze były czymś egzotycznym. W końcu sami Kaszubi, poza etnomiejscówkami przesyconymi folklorem, to dość zamknięta społeczność.


Nie byłam pewna, czy odnajdę się w jej czytaniu i od paru lat nieco omijałam tę książkę — Kaszubi trochę traktują Gdańszczan jako gorszy sort Pomorzan. W końcu Gdańszczanie to nie Kaszubi.


Autorka opowiada o Kaszubach i kaszubskości przez pryzmat swojego stosunku do nich oraz przez historię swojej rodziny. Nakreśla nam losy Kaszubów przed drugą wojną światową, w jej trakcie, i po. Rysuje obraz narodu, który sam nie wie, czy jest narodem; grupy etnicznej, która od początku była podzielona (Niemcy/Polacy, Północ/Południe, Separatyści/Asymilujący się itp.).


Przy tym urozmaica tę opowieść wieloma kolorowymi anegdotami — wierzeniami, przesądami, albo historią kobiety, która czuje się "oszukana", bo w trakcie pisania magisterki dowiedziała się, że strój kaszubski nie jest zbytnio historyczny.


Jest to przyjemny reportaż, wart sięgnięcia przez kogoś nieobeznanego w kaszubskości. Na wspomnienie zasługuje też okładka, która niezwykle mi się podoba.


Prywatny licznik (od początku roku): 9/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto #ksiazkowebingo

4957de36-4ff9-4391-9da4-6ce1577e473e
aeee2b3f-7596-462c-bb01-7d3d1facd241
Wrzoo userbar

@Wrzoo Muszę w wolnej chwili wypożyczyć. Również jestem z Pomorza (ziemia chełmińska team), znam wielu Kaszubów, generalnie są to w większości mili ludzie, ale jak czytam o tańcu feretronów, jajecznicy ze szprotami lub też brzmi mi uszach kolęda wykonana przez pracowników Drutexu to czasami czuję się, jakbym trafił do innego świata.


Każdy region jest nietypowy, ale Kaszuby to już taki świat, że aż dziwi mnie, że nie doczekał się własnej wersji "Świętej wojny", gdzie tamtejszy Bercik od kilkunastu lat siedzi na bezrobociu, bo Unia uwaliła go limitami na dorsze, a jego największym wrogiem byłby szwagier, którego oskarżałby o wysokie życie dzięki zbijaniu interesów z Nikosiem w Trójmieście.

Zaloguj się aby komentować

243 + 1 = 244


Tytuł: Wrzos

Autor: Maria Rodziewiczówna

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Wolne Lektury

Format: e-book

Liczba stron: 269

Ocena: 9/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5016627/wrzos


A przecie przypomniała mi kwiat! Wie pani, jaki? Wrzos! Znam takie wrzosowiska w kwiecie. Zdrowie od nich idzie i robią wrażenie czegoś bardzo subtelnego, a silnego. Ona ma taki wdzięk nieświetny, niepozorny. Cieniutka, skromniutka, bez blasków, barw, form okazałych, taka gałązka koralowa, osypana drobniutkim kwieciem, łagodnej barwy, a kształtów nadzwyczaj ślicznych, gdy się im przyjrzeć uważnie! I nie zwiędnie to, i nie osypie się.


Początek XX wieku: fabryki, spaliny i tyfus widziane z okien salonów i buduarów. Ona ze wsi, on z Warszawy. Obydwoje wchodzą w to małżeństwo z rozsądku, nie z miłości. Jego życie ma się pozornie nie zmienić, a w jej przejść rewolucja. I wszyscy tylko czekają, aż parweniuszce powinie się noga.


"Wrzos" jest jedną z tych książek, które potwierdzają, że klasykę literatury da się lubić. A może wręcz uwielbiać, bo bardzo trafia w mój gust. Są piękne stroje, obrazy, wykwintne dania, ale też bieda, brud, choroby i pełen przekrój charakterów. Cudo.


Prywatny licznik (od początku roku): 8/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto #czytelniczebingo

e97f4e1f-9c00-4cf4-856b-eeef0124f295
a45555c8-7c3f-4756-9e82-89d47b878bf7
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

231 + 1 = 232


Tytuł: Wyobrażone Życie. Wyprawa na egzoplanety w poszukiwaniu inteligentnych istot pozaziemskich, stworzeń lodu i zwierząt supergrawitacyjnych

Autor: James Trefil, Michael Summers

Kategoria: popularnonaukowa

Wydawnictwo: Copernicus Center Press

Format: e-book

ISBN: 9788378865278

Liczba stron: 287

Ocena: 10/10


Książka traktuje o życiu szeroko pojętym. Bo czym tak na prawdę jest życie? Jak jest definiowane? Czy życiem są tylko struktury węgla i wody? Czy mogą być oparte na innych pierwiastkach? Jakie planety sprzyjają rozwojowi życia. Czy planeta na której żyją musi obracać się wokół gwiazdy? Na te pytania i o wiele więcej odpowiadają autorzy książki. Opowiadają o życiu takim jak nasze, następnie jest sekcja o życiu innym niż nasze a na koniec jest o życiu kompletnie zupełnie nie takim jak nasze.


Polecam czytać ja jednak w formie papierowej (albo na kolorowym czytniku, ja miałem tylko cz/b). Wydawnictwo wyprzedaje ją za jakieś grosze. Jest w niej masa ciekawych grafik NASA z turystyki gwiezdnej. Do zobaczenia tutaj: https://www.jpl.nasa.gov/galleries/visions-of-the-future/


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto #wyobrazonezycie

f40c4a3b-e8cb-4f52-8404-f66f0638b54e
owczareknietrzymryjski userbar

Zaloguj się aby komentować

208 + 1 = 209


Tytuł: Wprowadzenie do Buddyzmu Zen

Autor: Daisetz Teitaro Suzuki

Kategoria: Religia

Wydawnictwo: Vis-á-Vis/Etiuda

Format: książka papierowa

Liczba stron: 168

Ocena: 7/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/57201/wprowadzenie-do-buddyzmu-zen


Do przeczytania tej książki skłonił mnie podkast "Co ćpać po odwyku", który niezmiernie lubię, a konkretnie opowieści jednego ze współprowadzących — Julka Strachoty — o jego doświadczeniach z Zen. Ponadto pamiętam, że @Sweet_acc_pr0sa wspominał, jak lubi filozoficzne książki z tego wydawnictwa i że są one bardzo przystępnie napisane.


Pozycja ta to uosobienie pola "Książka krótka, ale intensywna" z #czytelniczebingo. Jest to mentalna cegła. I nie chodzi mi tu o to, że nie da się przez nią przebrnąć; raczej o to, że treść jest na tyle intensywna, że wielokrotnie trzeba czytać te same zdania, by choć trochę je pojąć.


Zen właśnie takie jest: niepojmowalne ludzkim umysłem, bo nie chodzi o to, by je pojmować. Dla osób, które kierują się w życiu przede wszystkim logiką (w tym dla mnie), zrozumienie Zen nie ma racji bytu, bo nie da się go zrozumieć — nie opiera się na logice. Celem Zen, jeśli dobrze to rozumiem, jest osiągnięcie satori, oświecenia, które polega na przyjęciu nowej perspektywy, by "zrozumieć" świat na nowo. Nie chodzi tu o osiągnięcie stanu pustki, tylko stanu pełni. Jedynie zaginając obecny sposób myślenia, wykręcając mózg za pomocą koanów (nielogicznych dla niewprawionego umysłu, zagadkowych opowieści) można w pewnym momencie osiągnąć satori i w pełni posiąść Zen.


Z książeczki tej wynika też, że Zen nie jest dla każdego. Wymaga wytrwałości w dążeniu, pracy umysłowej, rozważania. Tym trudniejsze jest do osiągnięcia przez człowieka Zachodu, który żyje w świecie logiki i opiera się na starogreckiej dialektyce. Być może z tego powodu nie jest dla mnie, przynajmniej nie teraz, bo nie czuję braku związanego ze sferą duchową, którą Zen mogłoby zapełnić, ale na pewno coś we mnie po tej lekturze zostanie.


A, i książka niezbyt nadaje się do czytania przed snem (jednocześnie usypia i wymaga dużego skupienia, by zrozumieć, co autor ma na myśli). O wiele lepiej czyta się ją w przychodni.


Prywatny licznik (od początku roku): 7/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto #czytelniczebingo


#buddyzm #zen

af1e4538-eee9-496e-85eb-a6a7dfc0e3e6
2e890673-60f6-45c9-9690-1744b7ba6ed8
Wrzoo userbar

@Wrzoo No ale taguj proszę #buddyzm i #zen


Troszkę uzupełnię.

Celem Zen, jeśli dobrze to rozumiem, jest osiągnięcie satori, oświecenia, które polega na przyjęciu nowej perspektywy

W zasadzie to oświecenie jest efektem ubocznym. Jeśli ktoś dąży do oświecenia to tam nie dotrze, jeśli tam nie dąży, to się tam znajdzie, ale zgubi się na nowo, gdy się zorientuje, że jest na miejscu.


koanów (nielogicznych dla niewprawionego umysłu, zagadkowych opowieści)

Koany są nielogiczne również dla wprawionego umysłu, bo ich celem jest wysadzenie praktykującego z dualizmu myślenia (dobry-zły, działa-nie działa). Nie mają mieć rozsądnego rozwiązania, które da się opisać słowami i zawrzeć w książce.


@Statyczny_Stefek Dziękuję za sprostowanie i wciąż uważam, że moja ocena nie jest godna tych tagów — wciąż nie wiem, o czym mówię.

Odkąd odwiedziłem japońskie ogrody zen chce trochę poznać temat buddyzmu zen. Próby oglądanie czegoś na yt - porażka, nic nie rozumiałem, jakiekolwiek skupienie odlatuje momentalnie. Muszę kiedyś tą lekturę wziąć do ręki 😄

@ColonelWalterKurtz jeśli masz ochotę na coś przystępnego na początek, bez ryzyka, że będzie za dużo i za "duchowo", to polecam nagrania szkoły "Pusta Chmura" na YT, jest tam cała playlista pt. "wprowadzenie do Zen" i jest to opowiedziane od podstaw i ze świeckiego punktu widzenia.

Zaloguj się aby komentować

185 + 1 = 186


Tytuł: Historia kobiet w 101 przedmiotach

Autor: Annabelle Hirsch

Kategoria: historia

Wydawnictwo: Słowo/obraz terytoria

Format: książka papierowa

Liczba stron: 432

Ocena: 6/10


Link do LubimyCzytać: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5210377/historia-kobiet-w-101-przedmiotach


Zobaczyłam tę książkę w katalogu nowości w bibliotece i zainteresował mnie format. Dałam się trochę zbaitować.


Przedmioty, które dobrała autorka, służą jako ilustracja do opisu historii kobiet i ich miejsca w społeczeństwie na przestrzeni lat. Zaczynamy od prehistorii, kończymy zaś na współczesności. Każdy przedmiot przedstawiony jest na czarno-białym zdjęciu (minus, bo autorka czasem mówi o detalach i barwach, których nie widzimy) i poświęcone są mu około 2,5-3 strony tekstu.


I o ile do doboru opisywanych przedmiotów (których w większości nie znałam) i opisania ich historii — a wraz z nią historii kobiet — nie mogę się przyczepić, to, niestety, ta książka ma tę samą wadę, co wiele innych książek z historią kobiet w tle. Autorka rzuca w niej bardzo "zaczepnymi" i tendencyjnymi zdaniami. Bo hurr durr mężczyźni źli, a kobiety uciskane hurr durr. Zawsze sięgając po tego typu książkę mam nadzieję, że tym razem tak nie będzie, i zawsze się zawodzę. Mimo dobrych zamiarów autorki, ma to zupełnie odwrotne działanie, odbiera to przyjemność z czytania i nie mogę z czystym sercem polecić tej pozycji.


Ciekawostka z książki na osłodę: "Przygody Tomka Sawyera" Marka Twaina były pierwszą książką napisaną w całości na maszynie.


Prywatny licznik (od początku roku): 6/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto #czytelniczebingo

5ee1e3ef-5abe-46de-b481-ffb8f7fbeacf
8b857f96-061b-4770-89a9-b7591dbda387
Wrzoo userbar

@Wrzoo "hurr durr mężczyźni źli, a kobiety uciskane hurr durr" to jest faktycznie bolączka większości książek na ten temat. Zresztą podobnie jest z tematyką rasizmu. Zawsze uciskani czarni i biali jako potwory żądne krwi, gwałtu i gotowi wieszać na szubienicach. Obiektywizm takich pozycji bardzo na tym traci.

@WatluszPierwszy bo te książki nie są pisane jako obiektywne źródło wiedzy nieznanej na jakiś tam temat, tylko pod polityczną agendę

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

143 + 1 = 144


Tytuł: Kwiaty dla Algernona

Autor: Daniel Keyes

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Rebis

Format: e-book

Liczba stron: 298

Ocena: 9/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4875015/kwiaty-dla-algernona


Inteligencja i wykształcenie niewzbogacone ludzkimi uczuciami nie mają żadnego znaczenia.


To jedna z tych niepozornych książek, które widzi się, że inni czytają, a zdecydowanie za mało się o nich słyszy. A przy okazji jest to klasyka science fiction — pierwsze wydanie pochodzi z 1966 roku.


Charlie Gordon jest upośledzonym umysłowo mężczyzną po trzydziestce. Został porzucony przez rodzinę. Jego codzienność to praca w piekarni, gdzie zamiata podłogi i dostarcza zamówienia. Uczęszcza do szkoły — bardzo zależy mu na tym, by nauczyć się pisać i czytać. Jego nauczycielka zachęca go do wzięcia udziału w eksperymencie doktorów Straussa i Nemura, którzy chcą wykonać na nim operację mającą zwiększyć jego IQ.


Operacja się udaje, i Charlie staje się inteligentniejszy. Odkrywa przy tym jednak niewygodną prawdę o sobie i świecie, o swojej przeszłości i tym, jak naprawdę do tej pory postrzegali go ludzie.


Powieść ta ma formę pamiętnika, dzięki czemu znajdujemy się w centrum wydarzeń i jeszcze silniej empatyzujemy z Charliem. Śledzimy jego rozwój z każdą przewróconą stroną. Czujemy jego dylematy moralne, wątpliwości, frustracje. Jest to naprawdę fenomenalna książka, napisana lekko i przemyślanie.


Prywatny licznik (od początku roku): 5/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto #czytelniczebingo

1d9c9e18-af38-4533-b10a-7491b86f6efb
6cd565c6-bd5d-47a3-96d0-3fb527e8af79
Wrzoo userbar

@Wrzoo jako, że to wpisy pamiętnika to początki były dla mnie trudne, a zanim zrozumiałem że błędy to celowy zabieg to myślałem że mam jakieś upośledzone wydanie xd

Zaloguj się aby komentować

90 + 1 = 91


Tytuł: Dziewczyna z konbini

Autor: Sayaka Murata

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

Format: e-book

Liczba stron: 168

Ocena: 7/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5203788/dziewczyna-z-konbini


Przeglądam czasem Reddita, w tym społeczność /r/ireadabookandadoredit. Niedawno ktoś wrzucił tam post na temat książki "Convenience store woman" i z miłym zdziwieniem odkryłam, że została przetłumaczona na polski. A że opis mnie zainteresował, to stwierdziłam, że machnę ją przy okazji.


W książce tej śledzimy losy 36-letniej Keiko, która od dziecka ma trudności ze zrozumieniem reguł i norm panujących w społeczeństwie. Kobieta ewidentnie jest w spektrum, co jednak nie przeszkadza jej znaleźć swojego miejsca na ziemi: sklepu konbini, czyli japońskiego całodobowego odpowiednika naszej Żabki na sterydach, w którym pracuje dorywczo.


Keiko mierzy się z pytaniami bliskich, nie traktujących jej zatrudnienia i stanu panieńskiego poważnie, o jej plany na przyszłość. Czy ugnie się i dostosuje do wymagań społeczeństwa? I jaką rolę w jej decyzji będzie miał redpillowiec, który zatrudnia się w tym samym konbini?


Jest to książka lekka i przyjemna, w sam raz na raz, nie wymaga zbyt wiele od czytelnika. Ot, miły przerywnik.


Prywatny licznik (od początku roku): 4/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto #czytelniczebingo

c74caf97-3a31-431d-8829-2d29d41c59fe
a1595ac1-f5a0-4b2d-8d18-e6f09a41d837
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

83 + 1 = 84


Tytuł: Wierna rzeka

Autor: Stefan Żeromski

Kategoria: Klasyka

Wydawnictwo: Książka i Wiedza

Format: książka papierowa

Liczba stron: 224

Ocena: 6/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/123200/wierna-rzeka


Czasami książki wpadają w nasze ręce przypadkiem. Tak było i z "Wierną rzeką" Żeromskiego — krótkim dziełem tego autora, którego wcześniej nie kojarzyłam. Podobno było ono dawniej lekturą szkolną (choć nie za moich czasów). A że Żeromskiego lubię, to stwierdziłam, że czemu nie.


W "Wiernej rzece" poznajemy historię księcia Józefa Odrowąża, który, będąc ciężko ranionym w trakcie powstania styczniowego, trafia do majątku państwa Rudeckich. Pod ich nieobecność dworkiem opiekuje się ich krewna, panna Salomea Brynicka. Salomea przyjmuje Józefa, pielęgnuje go i w wielkiej konspiracji ukrywa go przed wojskami rosyjskimi.


Dalszy opis wydarzeń byłby solidnym spoilerem, dlatego zwieńczę go tylko tym, że książka nie jest przewidywalna, a końcówka przynosi niespodziewany zwrot akcji.


Bardzo lubię Żeromskiego za język, którym się posługuje. Jego dialogi są oszczędne, a przy tym naturalne; drobne opisy przyrody tchną wrażliwością i czułością. Może i "Wierna rzeka" nie jest najbardziej porywającym dziełem autora, ale po prostu dobrze się je czyta.


Prywatny licznik (od początku roku): 3/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto #czytelniczebingo

c44ca8ed-eed5-4c8a-b8f3-c06396390687
09d28052-7e01-43a5-b548-06b403370dcf
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

74 + 1 = 75


Tytuł: Faraon

Autor: Bolesław Prus

Kategoria: Powieść historyczna

Wydawnictwo: Wolne lektury

Format: e-book

Liczba stron: 520

Ocena: 7/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/3900520/faraon


Kontynuując zeszłoroczny projekt nadrabiania klasyki literatury, tym razem zabrałam się za "Faraona" Bolesława Prusa. Wybór padł na to dzieło głównie dlatego, że któregoś razu w hotelu widzieliśmy z Owczarkiem początek jego ekranizacji z 1966. Od tamtej pory nieustannie chodził mi po głowie.


"Faraon" jest powieścią wielopłaszczyznową. Przede wszystkim opowiada o przygotowywaniu się do objęcia tronu przez młodego księcia, Ramzesa XIII, o jego planach reform i chęci podporządkowania sobie kapłanów. Z drugiej strony jest to też powieść próbująca przedstawić czytelnikowi realia starożytnego Egiptu (na tyle, na ile Prus był w stanie, biorąc pod uwagę ówczesny stan wiedzy). Mamy też fragmenty ewidentnie wychowawcze, ale też tajemnice, miejscami magię — jest więc trochę elementów sensacyjnych.


Prus, naturalnie, popełnił trochę błędów. W końcu stan wiedzy dotyczącej starożytnego Egiptu z końcówki XIX był inny niż obecnie. Niemniej, nie zmienia to odbioru powieści.

Miejscami "Faraona" czyta się mozolnie. Musimy przebrnąć przez długie opisy budowli i rytuałów pogrzebowych. Inne zaś fragmenty (na przykład podróż młodego księcia przez nomy, czyli prowincje Egiptu) nie mają zbyt wielkiego znaczenia dla fabuły, jakby Prus zmienił koncepcję po ich napisaniu. Kulminacja odbywa się w zasadzie w ostatnich trzech rozdziałach, dlatego do ich nadejścia akcja rozgrywa się powoli i czekamy, aż coś się wydarzy.


Ciekawostką jest to, że powieść, mimo że publikowana we fragmentach w "Tygodniku ilustrowanym", do redakcji trafiła w całości (w przeciwieństwie do "Lalki", która również ukazywała się we fragmentach, ale była pisana przez Prusa na bieżąco).


Prywatny licznik (od początku roku): 2/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto #czytelniczebingo

5776eeae-0466-49b5-9506-8d93a8c9020f
59aa8a87-f2ab-4b54-b5ed-d2439974320a
Wrzoo userbar

@Wrzoo Przeczytalem to kilka lat temu i no podobalo mi sie. Sienkiewicz to nie jest ale jak na egzotyczna przygodowke napisana przez kogos kto nigdy nie byl w Egipcie to daje rade.

Polecam film na podstawie tej książki - solidna produkcja, świetne aktorstwo, oprawa muzyczna/pieśni robią mega klimat. Obecnie w rodzimej kinematografii nie ma żadnych szans żeby takie widowisko zobaczyć. Takich filmów się po prostu nie robi już.

Zaloguj się aby komentować