#ksiazka

1
314

30 + 1 = 31


Tytuł: Quo vAIdis


Autor: Andrzej Dragan


Kategoria: Popularnonaukowa


Wydawnictwo: Otwarte


Format: książka papierowa


ISBN: 9788363944223


Liczba stron: 320


Ocena: 8/10


Dragan jest już chyba swoistą gwiazdą rocka wśród ludzi interesujących się fizyką i okolicznymi tematami. I o ile jego dorobku naukowego nie jestem w stanie ocenić to jego działalność związana z popularyzacją nauki wśród ogółu uważam za ścisłą topkę w Polsce. Dzięki swojemu głębokiemu zrozumieniu tematu, elokwencji oraz temu, że jest on osobą wielu, niekoniecznie zbliżonych do siebie talentów potrafi on przedstawić w sposób jasny i przejrzysty problemy które normalnie są poza zasięgiem zrozumienia przeciętnego człowieka. I chociaż nie jestem jeszcze w stanie jeszcze skonstruować własnej sieci neuronowej to mam już dużo lepsze czucie tego co się dzieje gdzieś w dalekich centrach obliczeniowych gdy proszę o wygenerowanie obrazka aligatora na rowerze albo proszę o podanie domowych sposobów na bolące biodro.


I muszę przyznać, że jest to cholernie fascynujące, że cały proces sprowadza się do mnożenia przez siebie milionów liczb.


Dzięki książce dogłębnie poznamy też opinię autora nt. tez wygłaszanych przez Yanna LeCuna.


Z czystym sercem polecam - Dragan w swojej typowej, wysokiej formie.


#bookmeter #ksiazka

64ed0782-e0c0-4761-b64f-9e9ea98a5bea

Ja to nie mogę z ludzi którzy go krytykują. Chyba zwykle są przekonani o swojej elitarności i elitarności nauki, innego wyjaśnienia nie mam - a Dragan świetnie to przełamuje według mnie

@Kuba0788 ja mam problem gdy ekspert w jednej dziedzinie (fizyka kwantowa), zaczyna wypowiadać się o czymś całkowicie innym (AI).

Zaloguj się aby komentować

9 + 1 = 10


Tytuł: Jak rozbiłam szkło. Moje dorastanie wśród Świadków Jehowy

Autor: Tulia Topa

Kategoria: Biografia, autobiografia, pamiętnik

Wydawnictwo: Znak JednymSłowem

Format: książka papierowa

Liczba stron: 336

Ocena: 7/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5202440/jak-rozbilam-szklo-moje-dorastanie-wsrod-swiadkow-jehowy


Ze Świadkami Jehowy nie miałam zbyt wiele do czynienia, choć temat od zawsze mnie ciekawił. Bo gdyby się zastanowić, to jest to jedna z większych sekt działających w Polsce (o ile nie największa), pranie mózgu leci w niej na całego, i jakimś cudem dalej istnieje.


Autorka opowiada o organizacji z perspektywy córki Starszego, co jest o tyle cenne, że miała głębszy wgląd w jej działania. Sama też nie była "szeregową" członkinią zboru, tylko angażowała się w głoszenie; obowiązywały ją też surowsze reguły z uwagi na pozycję jej ojca.


Z książki dowiadujemy się, jak wygląda codzienność Świadków Jehowy, jakie zasady obowiązują, jak się zmieniają. Autorka porusza też, naturalnie, kontrowersje związane z organizacją: sądy, skandale (zwłaszcza związane z wykorzystywaniem nieletnich), dominację mężczyzn nad kobietami we właściwie wszystkich aspektach funkcjonowania, a także pełną inwigilację i presję ze strony innych członków zboru.


Sama książka jest miejscami przegadana (zdarzają się powtórzenia tych samych myśli, czego nie lubię), dałoby się ją skrócić. O ile sama autorka jest postacią dla mnie trochę "śliską" (nie jestem fanką jej stylu prowadzenia swoich social mediów), o tyle była to ciekawa lektura, pozwalająca zajrzeć trochę w głąb sekty.


Prywatny licznik (od początku roku): 1/52


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto #swiadkowiejehowy

bc2ba174-4fad-413b-97b3-41b78cced2c3
Wrzoo userbar

@Wrzoo za smarkuli czytałam książkę dla młodzieży Chłód od raju. To była historia dziewczyny, która należała do zboru, a potem zaczęła szukać własnej tożsamości. Właśnie tam też był opisany ten upokarzający "rytuał" spowiedzi wobec wszystkich świadków, gdzie robili jej istne przesłuchanie dotyczące jej "grzechów". Wówczas mnie -13-14letnią dziewczynkę, bardzo to wstrząsnęło. Zresztą do dziś, choć fabułę mgliście pamiętam, to akurat wrażenia podczas czytania tego konkretnego opisu pamiętam do dziś. W każdym razie, jak masz wolne dwie godzinki to polecam, książeczka jest ciut dłuższa niż nowela.

@Wrzoo

Sekta to to samo co kościół taki czy inny. Dlatego w USA nie ma kościołów i sekt, tylko związki wyznaniowe

Znasz kogoś kto uciekł z klasztoru lub seminarium duchownego? Ja tak, tam też piorą mózgi a instytucje dalej istnieją ¯\_(ツ)_/¯

@Wrzoo


Dzisiaj miałem okazję porozmawiać z dwiema kobietami od nich. Oczywiście postanowiłem pośmieszkować sobie twierdząc, że wierzę w Megawęża9, ale w paru przypadkach zadałem poważne pytania.


Na przykład kobieta powiedziała, że piszący w Internecie ludzie kłamią. Więc zapytałem, skąd pewność, że ludzie, którzy napisali Biblię, nie kłamali - skoro według kobiety to najstarsza książka napisana przez ludzi, to moim zdaniem to idealna okazja, żeby napisać to, co chciałoby się, żeby ludzie przeczytali i w to uwierzyli, żeby niczego nie kwestionowali.


I użyła chyba techniki manipulacyjnej, twierdząc, że interesuje się historią oraz geografią, i przeprowadziła badania i sprawdziła, że Biblia mówi o prawdziwych wydarzeniach, które miały miejsce w przeszłości.


Ogółem nie przeszkadza mi, że wierzą w to, w co wierzą. Za to przeszkadza mi, że chodzą po domach i wydają się żerować na ludziach słabszych, których łatwiej jest zmanipulować rozmową o Bogu et cetera.

Zaloguj się aby komentować

1794 + 1 = 1795


Tytuł: Wilk w białej furgonetce

Autor: John Darnielle

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: ArtRage

Format: książka papierowa

Liczba stron: 240

Ocena: 8/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5196448/wilk-w-bialej-furgonetce


Opowieść dorosłego żyjącego w cieniu wypadku z czasów nastoletnich, który permanentnie okaleczył jego twarz. Gra korespondencyjna, którą tworzy, i ludzie, którzy w nią grają.


O czym jest "Wilk w białej furgonetce"? Ciężko to określić. Jest to współczesna literatura piękna — coś, od czego zazwyczaj stronię, bo czuję się trochę za głupia, by w pełni ją zrozumieć. Nie ma prostej, jasnej fabuły. Jej akcja jest wręcz odwrócona — przez całą książkę próbujemy zrozumieć, co było przyczyną wypadku, co do niego doprowadziło, i wyjaśnienie dostajemy na samym końcu.


Ale w większości jest to pewnego rodzaju spowiedź. Dowiadujemy się, kim jest narrator, w jaki sposób myśli z jego opowieści i wspomnień. Opowiada nam, w jaki sposób dochodził do siebie, skazując się jednocześnie na całkowitą izolację. Odczuwamy to, co sam odczuwał — pewną rezygnację połączoną z pogodzeniem się z losem.


Książkę tę poleciły mi zaprzyjaźnione bibliotekarki z silent book clubu, i choć nie zmieniła ona mojego życia, to była miłym zaskoczeniem jako reprezentant gatunku, który zwykle omijam.


Prywatny licznik (od początku roku): 56/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto

ce96f9ba-f565-4ebe-b55f-e5f317d07d85
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

1781 + 1 = 1782


Tytuł: 451° Fahrenheita

Autor: Ray Bradbury

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Mag

Format: e-book

ISBN: 9788374809221

Liczba stron: 176

Ocena: 10/10


Miałem jeszcze kilka dni do końca roku to postanowiłem, że przeczytam coś krótkiego. Okazało się, że Czterej pancerni mają 768 a 451 F tylko ~180 to przeczytałem tę drugą. Wiedziałem, że to coś o paleniu papieru i antyutopia. Brzmi ok, jedziemy. Autor miał pomysł na zakazanie książek w państwie, przykleił się tego pomysłu ich palenia przez jakąś inkwizycję OSP i za cholerę nie chciał puścić. Takie to średnie wszystko, ani odkrywcze ani jakoś szczególnie nie przybliża samego świata bo wszystko jest jakieś takie po łebkach. A mogłem zamiast tego przeczytać pierwsze 180 stron 4 pancernych :<


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto #451fahrenheita

2a791bd6-0965-464b-a9bc-e27dd93de60b
owczareknietrzymryjski userbar

@owczareknietrzymryjski jeżeli w następnym roku też będziesz dodawał wpisy, to dawaj książkom 7/10, bo tej oceny i tak jest zawsze najwięcej, a nie będziesz przy okazji zaburzał rozkładu. Poza tym jeżeli nie chce ci się lub z jakiegoś powodu nie potrafisz (co to za wytłumaczenie?), to zastosuj - tak jak wyżej zasugerowano - dwu lub trzystopniową skalę.

Zaloguj się aby komentować

1752 + 1 = 1753


Tytuł: Droga królów

Autor: Brandon Sanderson

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Mag

Format: e-book

Liczba stron: 1136

Ocena: 7/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4896952/droga-krolow


Hej, dzieci, jeśli chcecie... poczytać dobre fantasy, to "Droga Królów" jest nawet okej.


Cykl "Archiwum burzowego światła" polecił mi @Dziwen (najwyraźniej jest tu spora grupka ewangelistów tej serii, ale Dziwen to jej papież). Wiele już o samej "Drodze Królów" zostało też powiedziane, ale parę zdań wprowadzenia napisać trzeba.


Jest to przede wszystkim kobyła. Dość męcząca, bo opowieść jest gęsta — przebrnięcie przez nią zajęło mi prawie miesiąc (co jest o tyle dziwne, że niemal dwa razy dłuższą "Wojnę i pokój" czytałam nieco ponad miesiąc). Opowieść zbudowana jest na paru wątkach dotyczących kilku głównych bohaterów — arcyksięcia, niewolnika, młodej szlachcianki-uczennicy i skrytobójcy, których z pozoru nic nie łączy.


Akcja tak naprawdę rozwija się dopiero w połowie książki, by nabrać rozpędu w ostatnich 15 procentach. Z tego powodu mamy wciąż wrażenie, że nie za bardzo coś tu się dzieje i ten pierwszy tom serii jest po prostu mocnym wprowadzeniem w świat przedstawiony. Tak poza tym, to mamy bitwy z dziwnymi ludami, niestworzone nazwy zwierząt i roślin, a także świecące kamyczki będące jednocześnie walutą i — uwaga, uwaga — źródłem mocy dla wybranych.


Jest to w moim odczuciu "męskie" fantasy. Na pewno spodobałoby się mojemu bratu. Czy mi? Nie porwało mnie aż tak, bym rzucała teraz kolejkę książek i zabierała się za kolejny tom. Ale może wrócę do tej serii w przyszłym roku.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto #abś

9b434249-af58-4f96-b519-fc49fee8bae8
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

1706 + 1 = 1707


Tytuł: Niezwyciężony

Autor: Stanisław Lem

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

Format: książka papierowa

ISBN: 9788308060377

Liczba stron: 260

Ocena: 10/10


Jakiś czas temu widziałem trailer Gdy Invincible na podstawie Niezwyciężonego. Trailer nic mi nie mówił a bardzo zaintrygował. Postanowiłem książkę przeczytać przed ewentualnym zagraniem w gierkę (nie wiem czy mi pójdzie na moim laptopie, się zobaczy). Klimacik jest, styl pisania zmienia się odpowiednio do rozwoju historii. Ciężko to wytłumaczyć bez spoilerowania. Na początku jednak widać wyraźnie dumę i wyniosłość kiedy to ludzkość jest mega pewna siebie i swoich możliwości.


Specjalnie więcej nie piszę bo jednak łatwo zaspoilerować i odebrać całą przyjemność z czytania tej książki jeśli wie się cokolwiek więcej. Imo lepiej podejść nieświadomym i nawet nie czytać tych kilku zdań na tylnej okładce książki bo już one mówią za dużo.


Bardzo przyjemne sci-fi. Takie retro, do którego Lem przyzwyczaił.


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto #niezwyciezony

db7cc8b0-f8b3-4248-b7a8-0d4470c47f34
owczareknietrzymryjski userbar

@owczareknietrzymryjski wydaje mi się, że to jest ta jedna z nie wielu książek Lema która mogłaby sprawdzić się jako film i odnieść sukces.

Zaloguj się aby komentować

1667 + 1 = 1668


Tytuł: Bajty Polskie 3.0

Autor: Bartłomiej Kluska, Mariusz Rozwadowski

Kategoria: rozrywka

Wydawnictwo: Gamebook

Format: książka papierowa

ISBN: 9788397169715

Liczba stron: 364

Ocena: 10/10


Trzecie wydanie bajtow polskich. Nie trzeba czytać oryginalnego wydania ani 2.0 żeby ogarnąć historię. Autorzy przeprowadzają czytelnika po historii polskich gier komputerowych, ich autorów, narodzin i rozwoju komputerowej i konsolowej rozrywki. Zaczyna się od gierek robionych na oscyloskopach przez naszych dziadków następnie atari, pegazusy, comodory, amigi aż wreszcie przez komputery. Wszystko okraszone masą screenów z opisywanych gier (~60 screenów na dwie strony).


Miałem kiedyś za dzieciaka C64, pamiętam że coś na nim grałem. Jednak człowiek był młody, głupi, nie miał skąd brać wiedzy jak tego używać i ten etap życia jakoś nie specjalnie zapadł mi w pamięć. Poza momentem w którym ktoś pożyczył moje kasety i potem nie oddał. nie wspominam z łezką w oku tamtych czasów, że kiedyś to było itd. Historie powstawania gierek na te i pokrewne platformy czytałem z takim samym zaangażowaniem emocjonalnym co powstawanie gierek na odrę w latach 60. Kiedy w książce przyszły jakieś czasy które mogłem pamiętać bardziej świadomie to był już koniec książki. Nie mówię że to było nudne tylko nie znałem tamtych gier. Ten obrazek, który wrzucałem wczoraj o Kulkach z 1995r to była przed ostatnia strona. Dla mnie książka bardziej jako ciekawostka. Bardzo ładnie wydany album z historią polskich gier. To chyba pierwsze wydanie ze screenami. Niestety ten pomysł z wrzucaniem jednego wielkiego screena na całą stronę gdzie środek (tam gdzie najczęściej jest cała akcja) wypada na łamaniu taki średni.


Mega dużo ciekawostek i smaczków od kuchni. Jak działały giełdy w Polsce, jak to ludzie wydawali swoje gierki w raczkującym przemyśle growym, kto publikował swoje listingi w zagranicznych czasopismach, jak zatwardziali atarowcy reagowali na pegazusa, jak się robiło gierki za granicą i wiele wiele innych. A jak jeszcze pamiętasz bajtka, top secret to nostalgia i dodatkowa frajda gwarantowana.


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto #bajtypolskie

fe158903-6c57-4500-8819-61b7efe4ece2
owczareknietrzymryjski userbar

@owczareknietrzymryjski Przeczytałem całe od deski do deski. Poczatkowe gry też nie znałem. Czasy "Top secret" z wypiekami na twarzy u mnie to juz moje statium, gdzie grałem w gierki. Nie wspomniałeś o fajnych dodatkach pocztówek z grafikami z gier.

Zaloguj się aby komentować

1614 + 1 = 1615


Tytuł: Katabaza

Autor: Rebecca F. Kuang

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Format: e-book

Liczba stron: 612

Ocena: 8/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5173822/katabaza


Od kiedy zapoznałam się z prozą Rebecci F. Kuang, wpadłam po uszy. Autorka wplata w swoje powieści wątki, które są mi bliskie (językoznawstwo, mity), ale też które mnie ciekawią (daleki wschód, środowisko akademickie).


W "Katabazie" autorka łączy w zasadzie wszystkie te wątki. Główna bohaterka, Alice Law, jest doktorantką magii lingwistycznej na Cambridge. Schodzi do piekła, by ocalić duszę swojego promotora. Promotor, wiadomo, potrzebny jest jej, by obronić pracę doktorską i uzyskać to, na co pracuje od lat: stanowisko akademickie. W tej podróży towarzyszy jej inny doktorant, Peter Murdoch. Peter specjalizuje się w magii analitycznej i konkuruje z Alice o miano najlepszego doktoranta. Podróż do piekła nie jest jednak, oczywiście, łatwa. Muszą w końcu przejść przez wszystkie 8 kręgów, odnaleźć swojego promotora wśród milionów dusz, nie zginąć, i jeszcze do tego wrócić na ziemię...


Bardzo dobrze czytało mi się tę powieść. Jest to fantasy typu, który lubię — bez wróżek i wampirów. Fajny, przemyślany świat pozwala zagłębić się w lekturze. A smaczki w postaci paradoksów, wątków lingwistycznych i równań wszelakich trącają w dokładnie te struny, które lubię.


Prywatny licznik (od początku roku): 54/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto

39e6eec6-5ceb-4f36-98fd-ca76d15554b7
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

1605 + 1 = 1606


Tytuł: Księga Innych Miejsc

Autor: Keanu Reeves, China Miéville

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Format: książka papierowa

ISBN: 9788383912455

Liczba stron: 488

Ocena: 10/10


Książka oparta na serii komiksów BRZRKR wydawanych w 2021r w 12 zeszytach. Wspólne elementy książki i komiksów to główny pomysł czyli 80000 lat temu przychodzi na świat główny bohater. Dziecko ludzkiej matki i boskiego ojca. Dzieciak jest potężny i nieśmiertelny. Znaczy umiera ale potem się odradza. I na tym bez spoilerów opiera się główny pomysł który przedstawiony był najpierw w formie rysunkowej a potem w rozwinięciu na stronach książki.


Książka nie jest idealną adaptacją komiksów. W większości rozszerza historię, dodaje nowe wątki, albo całkowicie zmienia zakończenie. Imo ciężko byłoby zrobić inaczej, komiks skupiał się na czymś innym bo jest bardziej graficzną formą a nie tekstową. Zresztą książka to głównie rozkminy i vibe. Dużo vajbu, w klimacie, siedzisz sobie ze znajomymi jaracie zielsko i wymyślacie sobie historie o typie który jest nieśmiertelny, to znaczy jest śmiertelny ale się odradza i wszystko pamięta. Jakie są jego motywy, co pamięta, co może robić przez te 80000lat, co robią inni ludzie na świecie, czy wiedzą czy nie wiedzą. Potem to wszystko spisujecie w postaci książki et voila "księga innych miejsc". Dodać tylko znane nazwisko na okładce i można wydawać.


Polecam czytać książkę i co jakiś czas sięgać sobie po zeszyt komiksu (dostępne do czytania w internecie). Główny bohater w komiksie wygląda jak Reeves a w książce ma jego vibe. Można też przeczytać tylko komiks, jest to graficznie najlepszy jaki widziałem w życiu (czytałem tylko kaczory donaldy więc się znam).


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto #ksiegainnychmiejsc

65d12614-8aa0-4ff5-a4e4-13bb268e0de3
owczareknietrzymryjski userbar

Zaloguj się aby komentować

Zainspirowana komentarzem @WujekAlien , który napisał że posiada ponad 1000 książek - przychodzę z pytaniem. Ile macie książek u siebie? I pytanie extra: ile z nich jeszcze czeka na przeczytanie? 😁

U mnie aktualnie znajduje się około 30 książek. Większości z nich planuję w niedługim czasie dać drugie życie na vinted.

#ksiazki #ksiazka #czytajzhejto #hejtoczyta #czytanie #domowabiblioteczka

Ile posiadacie książek w domu?

429 Głosów

Zaloguj się aby komentować

1562 + 1 = 1563


Tytuł: Wojna i pokój. Tom IV

Autor: Lew Tołstoj

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: PIW

Format: e-book

Liczba stron: 437

Ocena: 8/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/135928/wojna-i-pokoj-t-iv


Koniec przygody z "Wojną i pokojem". W sumie na całość zszedł mi nieco ponad miesiąc.


Czwarty tom ukazuje nam pogorzelisko, dosłownie i w przenośni. Napoleon decyduje się na odwrót i powrót do Paryża, zostawiając za sobą spaloną Moskwę. Doświadczenie wojny zmienia wszystkich bohaterów: jedni tracą bliskich, w innych zachodzą całkowite przemiany moralne. Każdy próbuje odnaleźć się w nowej rzeczywistości.


Dalej jestem zdania, że trudno jest współczesnemu czytelnikowi utożsamić się z rozterkami bohaterów. Upłynęło znacznie za dużo czasu, wojny wyglądają już zupełnie inaczej, zmieniła się też kultura i normy społeczne. Dlatego też ciężko jest zżyć się z opisywanymi postaciami i w pełni przeżywać ich losy.


Tym niemniej jest to wiekopomne dzieło, które świetnie opisuje niemal wszystkie aspekty wojny i jej wpływu na naród. Fajnie jest móc je w końcu odhaczyć.


Prywatny licznik (od początku roku): 53/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto

c4107c02-014a-43e4-bc1e-09f94e90711a
Wrzoo userbar

1533 + 1 = 1534


Tytuł: Wojna i pokój. Tom III

Autor: Lew Tołstoj

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: PIW

Format: e-book

Liczba stron: 458

Ocena: 8/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/135927/wojna-i-pokoj-t-iii


Nie poddaję się i cisnę dalej z "Wojną i pokojem".


Tom trzeci otwiera tę część "wojenną" dzieła. Bo podobno pierwsze dwa tomy opisywały czasy pokoju, zaś kolejne dwa opisują czasy wojny.


W tym tomie śledzimy losy naszych bohaterów w czasie marszu Napoleona na Moskwę oraz bitwy o Borodino. Dla niektórych oznacza to udział w krwawych działaniach wojennych; dla innych — ucieczkę z moskiewskich rezydencji. Inni jeszcze szukają sensu i znaczenia istoty życia i swoich działań, reewaluując dotychczasowe wartości.


Ciekawe są analizy narratora dotyczące działań wojennych, odnoszące się do wniosków badaczy historii. Laikowi dalej ciężko ogarnąć opisy manewrów wojsk, ale jest ich teraz trochę mniej z uwagi na chaotyczność potyczek.


A, no i cel książkowy na ten rok osiągnięty.


Prywatny licznik (od początku roku): 52/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto

aba226de-978c-4182-924b-562a4f06b00d
Wrzoo userbar

@Wrzoo podziwiam. Ja nie dałem rady przez to przebrnąć. Nie można powiedzieć, że to nudna książka, ale ma coś takiego, że nie da się jej czytać

Zaloguj się aby komentować

1509 + 1 = 1510


Tytuł: Strzelby, zarazki, maszyny. Losy ludzkich społeczeństw

Autor: Jared Diamond

Kategoria: popularnonaukowa

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Format: książka papierowa

ISBN: 8372551154

Liczba stron: 544

Ocena: 10/10


Jared Diamond - biolog, z zamiłowania lingwista i podróżnik. Przeprowadza czytelnika przez milenia ludzkiej historii i wszystkie kontynenty (poza Antarktydą). Pokazuje jak rozwijała się cywilizacja na każdym z nich. Jak wyglądała produkcja żywności, udomawianie zwierząt, rozwijanie odporności na lokalne choroby, wynalazczość, powstawanie pisma i jaki to wszystko miało wpływ na rozwój ludów te tereny zamieszkujących.


Bardzo dobrze mi się czytało tę książkę. Mimo, że została wydana 28 lat temu, dalej jest całkiem aktualna. Autor wykłada wiedzę w całkiem przystępny sposób. Jest masa przykładów, mapek, tabelek. Były nawet dwie wklejki ze zdjęciami. W późniejszych rozdziałach wraca do informacji z poprzednich części książki. Czułem się, że retencja wiedzy po tej lekturze będzie spora.


Należy jedynie wziąć poprawkę na to, że tytuł może trochę oszukać. Nie jest to opowieść o strzelbach, zarazkach i maszynach. Tytułowe przedmioty są jedynie tłem całej historii, która jest o wiele ciekawsza niż może to wyglądać na pierwszy rzut oka.


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto #strzelbyzarazkimaszyny

d80ba809-3f87-484d-be42-15ca636a18b4
owczareknietrzymryjski userbar

"Należy jedynie wziąć poprawkę na to, że tytuł może trochę oszukać. Nie jest to opowieść o strzelbach, zarazkach i maszynach. Tytułowe przedmioty są jedynie tłem całej historii, która jest o wiele ciekawsza niż może to wyglądać na pierwszy rzut oka."

Widzę że nie tylko ja odniosłem takie wrażenie.

Zaloguj się aby komentować

1502 + 1 = 1503


Tytuł: Wojna i pokój. Tom II

Autor: Lew Tołstoj

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: PIW

Format: e-book

Liczba stron: 459

Ocena: 7/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4974651/wojna-i-pokoj-t-ii


Udało mi się przebrnąć przez tom drugi "Wojny i pokoju". Nie wiem, czemu, ale ten szedł mi dużo oporniej niż pierwszy.

Podobno pierwsze dwa tomy traktują o czasach pokoju, natomiast kolejne dwa — wojny. W teorii we wszystkich czterech ta wojna z Napoleonem jest kanwą wydarzeń. W tomie drugim jest jednak gdzieś w tle, na dalszym planie, gdyż cesarze Napoleon i Aleksander żyją we względnej zgodzie.


Ten tom skupia się na życiu i rozterkach ludzi, którzy w wojnie udziału nie biorą. Są więc dworskie bale, rozterki finansowe, romanse, bałałajki, arszenik i rozmyślania na temat moralności.


"Wojna i pokój" nie porywa jak trylogia Sienkiewicza, ale też czyta się ją dobrze. Zobaczymy, jak dalsze tomy.


Prywatny licznik (od początku roku): 51/52


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto

18f2c6d4-dc1d-4f70-9dd1-92291a4699be
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

1455 + 1 = 1456


Tytuł: Ultraprzetworzeni ludzie. Dlaczego wszyscy jemy rzeczy, które nie są jedzeniem... i czemu nie możemy przestać?

Autor: Chris van Tulleken

Kategoria: popularnonaukowa

Wydawnictwo: Marginesy

Format: e-book

Liczba stron: 448

Ocena: 3/10


Książka jest raczej słaba merytorycznie…


Już tłumaczę dlaczego: książka jest w całości pisana pod tezę, a wszystkie przedstawione informacje są tak sprytnie manipulowane żeby tylko to potwierdzić.


Co więcej, książka jest po prostu broszurką reklamową dla systemu klasyfikacji żywności NOVA, który nie tylko że jest krytykowany przez środowisko naukowe, ale nawet na pierwszy rzut oka prostego człowieka widać że coś z nim jest nie tak.


Najbardziej urzeka mnie, że w książce występują dwie praktycznie wykluczające się wzajemnie tezy które zamiennie są stosowane do wyjaśnienia tego zjawiska, w zależności od tego które akurat pasuje emocjonalnie do opisywanej anegdotki.

Są to: (będę się do nich odwoływał jako “punkt 1” i “punkt 2”)

1. “W dzisiejszych czasach jemy coś co nie jest i nigdy w historii nie było jedzeniem. Konsumujemy związki które zostały wytworzone w nowoczesnych laboratoriach, wpychamy do gęby sztuczne produkty inżynierii chemicznej, a spychamy na margines prawdziwe jedzenie, naturalne pożywienie, produkty które jedli nasi przodkowie przez miliony lat i do których wyewoluowaliśmy.” Trzeba przyznać że jest to świetnie wzbudzający emocje truizm. Włos się jerzy na głowie, ciężko się z tym stwierdzeniem kłócić, a nawet i nagle człowieka łapie motywacja pt “TO JA BĘDĘ JADŁ NATURALNIE”. Generalnie dobieranie argumentów pod takie zrywy emocji było w książce obrzydliwie nadużywane, ale poczekajcie aż przejdę do… holocaustu.

2. Skład chemiczny jedzenia nie ma ŻADNEGO znaczenia. Suma wartości odżywczych, soli, błonnika, tłuszczu, węgli - to wszytko NIC NIE MÓWI o jedzeniu które jemy, oraz na nic nie wpływa. Zwracanie na to uwagi jest błędem, używanie wskaźników które to podsumowują (jak Nutri-Score) jest błędem, i jedyne na co powinniśmy patrzeć to wskaźnik NOVA zaproponowany przez profesorka z Brazylii w sposób tak arbitralny że aż pomyślicie że upraszczam i spłycam, gdy już go przedstawię.


Więc oto przedstawiam.

Skrót klasyfikacji NOVA:

Grupa 1. Żywność nie przetworzona - owoce, nasiona, bulwy, mleko, jaja, mięso, grzyby, itp.

Grupa 2. Składniki kulinarne - W jakiś sposób obrobione, zazwyczaj spożywane z produktami grupy 1. Ta grupa jest uznawana za pozytywną… bo jeśli ktoś kupuje dużo produktów z tej grupy to znaczy że musi je zużywać do gotowania, a wiec zdrowo je xd Jest w tym jakaś logika, nie powiem xD Przykłady: cukier. No jak kupujesz dużo cukru to raczej już nie kupujesz drożdżówek, które są przetworzone, wiec to dobrze, co nie? Kolejne przykłady: oleje roślinne, masło, smalec, ocet, mąka, miód (tego ostatniego nie rozumiem w sumie).

Grupa 3. Przetworzone rzeczy z grupy 1, poddane konserwacji, oraz uzupełnione produktami z grupy 1. W sumie to większość domowego jedzenia łapie się właśnie tutaj, ale też i kupne rzeczy w puszkach, słoikach, czy butelkach.

Grupa 4. Żeby produkt trafił do grupy czwartej, oznaczanej na czerwono, musi… Składać się z pięciu składników xDDDDDD Nie, to nie żart. Dokładnie w ten sposób profesor Monteiro stworzył swoją skalę. Tak więc książka opowiada o różnych “strasznych” procesach przetwórstwa żywności żeby finalnie za złe uznać wszystko co ma pięć składników lub więcej, kropka. Dodatkowym opisem tej grupy jest że te produkty są tanie, gotowe od razu do spożycia, wyglądają apetycznie, mają atrakcyjne opakowanie, i często kampanie marketingowe. Przykłady: napoje gazowane, energetyki, ciastka, czekolada, lody, cukierki, słodycze, pizza z biedronki, hamburgery, zupki błyskawiczne.


Powiecie tak: “no zaraz, ale przecież produkty z grupy 4 to sam syf z tego co przedstawiłeś w przykładach”. Jeśli tak uważasz to masz racje, ale patrz punkt 2 powyżej: Te produkty nie są zdaniem autora szkodliwe przez to co zawierają, ani przez ilość wartości odżywczych, tylko przez sam fakt należenia do grupy 4, który może wynikać z ilości składników.


Dajcie mi wyjaśnić to jeszcze raz, bo to ważne.


Gość wpakował produkty (o których wiemy że są niezdrowe, bo chociażby dlatego że większość z nich jest zajebana cukrem, dziwnymi dodatkami i tłuszczami trans) do grupy produktów szkodliwych, i teraz mówi że są szkodliwe DLATEGO ŻE SĄ W TEJ GRUPIE. Cała podstawowa zasada forsowana przez pierwsze 150 stron tej książki to właśnie to. Że produkt szkodzi BO JEST W GRUPIE KTÓRĄ NAZWANO ULTRAPRZETWORZONĄ, CO BRZMI STRASZNIE, A NIE ZE WZGLĘDU NA JAKIEKOLWIEK WŁAŚCIWOŚCI FIZYCZNE/CHEMICZNE/BIOLOGICZNE/ODŻYWCZE. Nieźle, co?


Oczywiście tak durny system jest krytykowany w środowiskach naukowych w sposób dosyć bezlitosny. Jak sobie z tym poradzić w książce będącej bezmyślną broszurką reklamową pisaną pod tezę? Ano w sposób Goebbelsowski: wybrać te krytyczne opinie które są pisane przez osoby związane w jakikolwiek sposób z żywnością przetworzoną (np pracowali dla ha tfu Nestlé) a następnie wytknąć im to. W ten sposób można zbudować super aurę oblężonej twierdzy gdzie krytyka systemu NOVA to ostatnia desperacka próba ratowania biznesu przez złe koncerny.


Przejdźmy do rozdziału który bardzo fajnie pokazuje w jaki sposób pisana jest książka.


Żeby ładnie zdemonizować dzisiejsze dodatki do jedzenia przenieśliśmy się w czasie do drugiej wojny światowej, podczas której Niemcom zaczęło brakować tłuszczu do jedzenia. Był to ponoć poważny problem, który trzeba było jakoś rozwiązać. Na szczęście jakiś niemiaszek wpadł na pomysł jak przerabiać parafinę (będącą odpadem z produkcji ropy naftowej) w pierwszy na świecie syntetyczny tłuszcz jadalny. (Tutaj śmieszna dygresja że to było opisywane w atmosferze punktu 1, czyli jedzenia rzeczy które nigdy nie były jedzeniem, ale z tego co zrozumiałem w książce to ostateczny produkt zaliczał się do organicznych kwasów tłuszczowych tych samych co w tkance zwierzęcej, ale teraz patrz punkt 2 - to nie ma znaczenia czym był, albo z czego się składał, ważne że był zły). No więc mamy pięknie nakreślone kto tworzy sztuczne jedzenie - NAZIŚCI! I TO Z ROPY! Mało Ci? No to śmiertelność takiego masła została ustalona przez… średnią długość życia członka załogi ubota w boju, wraz z liczbą 60 dni. Nie było powiedziane wprost że “od tego masła umrzesz w 60 dni”, nie. Było mistrzowsko powiedziane że dłużej żyć nie musisz, a to rozbudza wyobraźnie nawet lepiej.


Mało? No to jeszcze dopiszmy że to masło było testowane w Auschwitz, bo nikt nie wiedział czy serio nadaje się do jedzenia.


No jeśli po takiej mieszance emocji nie czujesz wstrętu do UPF (Ultra Processed Food) to ja już nie mam sił Ci tłumaczyć. Ale czy masło to faktycznie było szkodliwe? A NIE WIEM, TEGO NIE NAPISALI XDDDD


Podoba mi się też, że w paru miejscach autor napisał że schudnięcie gdy jest się grubym jest NIEMOŻLIWE bez operacji, a nawet jak się uda to MUSI BYĆ EFEKT YOYO, a tak w ogóle to otyłość jest ZAWSZE TOTALNIE POZA ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ OSÓB CIERPIĄCYCH NA NIE, i porównał do raka.


Książka totalnie pomija możliwość… Liczenia kalorii. Tak jakby to nie istniało. No po prostu nie da się. Ale z drugiej strony po co miałbyś to liczyć skoro (punkt 2) wartości odżywcze nic nie dają, nic nie wnoszą, nie mają znaczenia, liczy się tylko czy losowy profesor z Brazylii uznał że to czwarta grupa czy nie czwarta grupa. Tylko byś czas tracił.


Generalnie pierwsze 2 części książki były dla mnie okropne i ledwo przez nie przebrnąłem.


A potem?


Potem w sumie zrobiło się nienajgorzej xd


Autor omawiał szkodliwośc różnych dodatków, przywoływał ciekawe badania (chociaż nadal manipulując nimi i np w jednym opisie wspomniał kilkukrotnie o EKSPERTACH i SPECJALISTACH poddanych badaniom podczas gdy wyszukałem na necie że byli to... studenci). Opisywał wiele zbrodniczych praktyk wielkich korporacji i generalnie sypał anegdotkami jak z rękawa.


Mam ból d⁎⁎y, bo ja naprawdę bardzo chciałem się z tą książką zgadzać. Ja nadal szczerze wierzę że śmieciowe żarcie to syf, że korporacje są jednoznacznie złe, a takie Nestle to powinno pójść do rozstrzelania. Ale no ta książka bardziej sprawiła że momentami czułem się jak ich obrońca przed totalnie źle przedstawionym ciągiem oskarżeń a nie hejter, którym w sumie chciałbym być.


Nie wiem czy polecam xD Wołam @rith bo u niego w recenzji podpatrzyłem ten tytuł.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto #dietetyka #dieta

1ae1c0c7-76de-466d-9252-998567867012

Szarlatani od żywieniowego voodoo zawsze będą wmawiać że należy jeść jak w czasach kiedy średnia długość życia wynosiła 30 lat a dorosły mężczyzna ważył 40 kilo (nasi zdrowi praprzodkowie). Bo przyznanie że dzisiejsza żywność jest lepsza niż kiedykolwiek a przede wszystkim dostęp do niej i jej zróżnicowanie może i było by zgodne z prawdą, ale czy napisałbyś o tym dobrze sprzedającą się książke?

@Szara_Kaseta Co to znaczy "jedzenie jak nasi przodkowie"? Weźmy tylko ostatnie 12 tys. lat. To są społeczności z kompletnie różnych regionów świata - od mroźnej tundry po żyzne niziny Mezopotamii czy Egiptu, od społeczności bez zorganizowanych struktur społecznych - wolnych grup łowców-zbieraczy, którzy "robili" tylko na swoją rodzinę, po pierwsze miasta i cywilizacje, gdzie garstka elit zmuszała poddanych do dorabiania się garba, dzielenia się owocami swojej pracy i spijała śmietankę. Od społeczności żyjących z dala od mórz, na górskich glebach ubogich w jód, borykających się z chorobami tarczycy, po społeczności wyspiarskie.

@GazelkaFarelka Właśnie o to chodzi, człowiek zawsze jadł to do czego tylko miał dostęp, bo dostęp był ograniczony czy to przez miejsce czy uwarunkowania społeczne. A teraz?. Mam ochote na Kimchi? Jest w lodówce. Carbonara? Prosze cie bardzo, Pad Thai? Jadłem w zeszłym tygodniu. A potem widze taką książke gdzie autor mówi ze kiedyś to było jedzenie, teraz nie ma XD

Zaloguj się aby komentować

1447 + 1 = 1448

Tytuł: Kamieniarz

Autor: Camilla Läckberg

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Czarna owca (hehe)

Format: książka papierowa

ISBN: 9788381437011

Liczba stron: 536

Ocena: 6/10

Zacznę od tego co mi się w książce nie podoba. Po pierwsze można z niej dosyć łatwo spomiędzy wierszów wyczytać jakie autorka ma poglądy - dla mnie już sama ta cecha jest w powieściach wadą. I nie chodzi tu nawet o to, że te poglądy w znaczącej mierze nie odpowiadają moim tylko o to, w jaki sposób się one ujawniają, tzn. w tym w jak groteskowy i nieporadny sposób są przedstawione postacie reprezentujące idee przeciwne do tych z którymi autorka się utożsamia - i te nieporadnie stworzone postacie są dla mnie drugą główną rzeczą która mnie mocno irytowała. Przygruby, łysawy, niezbyt bystry komendant policji o bardziej konserwatywnym spojrzeniu na świat wciąż ubolewa nad tym jak to młodsi nie mają szacunku do jego pokolenia i jak to młodsze pokolenie mało wie o życiu. Leniwy, niekompetentny policjant ze starszego pokolenia swoim olewactwem doprowadza do katastrofy. Matka jednej z głównych bohaterek swoim brakiem czułości oraz apodaktycznością doprowadza do skrzywienia psychicznego córki. Mąż siostry głównej bohaterki jest stereotypowym, przerysowanym przemocowym psychopatą. Teściowa głównej bohaterki te wredne, złośliwe babsko. Strasznie koślawo przedstawiono też postać chłopaka z aspergerem, można by rzecz, że wręcz w sposób karykaturalny. Tylko bidne kobiety są z tym całym bałaganem pozostawione same i muszę to wszystko ogarniać a jeszcze do tego użerać się z tymi starymi babami, dziadami i tępymi facetami. Generalnie w książce (a w zasadzie w całej serii którą zdążyłem przeczytać do tej pory) wciąż powtarzają się następujące motywy - pokolenie młodych, dorosłych ludzi zostało skrzywdzone przez starsze wychowujące je pokolenie poprzez jego konserwatyzm, brak czułości i zrozumienia, kobiety są generalnie związkach są poszkodowane - czy to poprzez macierzyństwo które w książkach autorki jest przedstawione głównie jako cierpienie czy też przez mężczyzn, którzy albo są przemocowcami albo niewierni albo leniwi(nawet partner głównej bohaterki, postać pozytywna co chwila ma wyrzuty sumienia bo pracuje zamiast pomagać partnerce w wychowaniu dzieci). Ogólnie z książki można wyciągnąć wniosek, że posiadanie dziecka można porównać do pobytu w Guantanamo w roli więźnia - tylko cierpienie, uwiązanie i brak jakichkolwiek perspektyw na poprawę w jakiejś rozsądnej przyszłości. Sam dobrze wiem, że wychowanie dzieci to nie jest wesołe miasteczko i momentami jest baaaaardzo ciężko ale bez przesady - w końcu w ostateczności to co dostajemy w zamian wynagradza nam wszystko ze znaczną nawiązką. Teraz pomimo tego narzekania dlaczego tak stosunkowo wysoka ocena? Otóż pomimo tych wad książka jako typowe czytadło sprawia się bardzo dobrze. Rozdziały znikają nie wiadomo kiedy, fabuła wciąga, nie ma nużących dłużyzn - pomimo sporej objętości byłem bardzo zaskoczony jak szybko udało mi się ją skończyć. Na plus też można zaliczyć wstawki z przeszłości charakterystyczne dla tej serii - z jakiegoś powodu kreowanie postaci w tych fragmentach wychodzi autorce znacznie lepiej. Jako książka na odmóżdżenie ten tytuł jak najbardziej się nada.

#bookmeter #ksiazka




e33aa81a-d8d6-4bad-8c10-b60d49b04aa8

Zaloguj się aby komentować