Coś dla fanów pareidolii.
https://facesinplaces.blogspot.com/
#heheszki #ciekawostki #pareidolia #smieszneobrazki #humorobrazkowy #koniecinternetu
Coś dla fanów pareidolii.
https://facesinplaces.blogspot.com/
#heheszki #ciekawostki #pareidolia #smieszneobrazki #humorobrazkowy #koniecinternetu
Zaloguj się aby komentować
#ksiazki #muzyka #punk
"The Best Seat in the House: A Cock Sparrer Story"
Steve Bruce
Jestem z siebie dumny, bo przeczytałem tę książkę w oryginale. Zresztą innego wyjścia nie było, bo nie ma polskiego tłumaczenia

Zaloguj się aby komentować
311 145,60 - 4,63 = 311 140,97
Poranny spacer, czy uda się jeszcze coś więcej wyspacerować?
Czas pokaże, czas pokaże
#ksiezycowyspacer
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Zaloguj się aby komentować
Mam problem z zasilaczem od komputera, ale nie wiem czy to jest kwestia samego zasilacza. Wydaje identyczne dźwięki jak na tym filmie www.youtube.com/shorts/wS4vaZ-4z1Y Jak na razie zauważyłem to tylko podczas gry w Doom The Dark Ages, dźwięk nasila się gdy wejdę do menu opcji graficznych. Dźwięk jest nieregularnym, czasem występuje częściej, czasem mniej. Wszystkie ustawienia na max oprócz path tracingu, vsync włączony, czyli zablokowane na 60 k/s. Nie uświadczyłem tego dźwięku nigdzie indziej nawet na maksymalnym obciążeniu pc w programie HWiNFO64.
Pod filmem jest komentarz: "W dziale pomocy technicznej powiedziano mi, że ten dźwięk wynika z przejścia między niskim a średnim obciążeniem. Wymieniłem już urządzenie raz, ale sytuacja się nie zmieniła. ...to w pewnym sensie wiąże się też z instalacją elektryczną w moim domu."
I tu pojawia się kolejna kwestia, około 2 lata temu miałem podobne problemy z zasilaczem w innym komputerze, dźwięk aktywował się losowo, intensyfikował pod dużym obciążeniem. Wymieniłem go, problem zniknął.
Czy to faktycznie może być problem instalacji elektrycznej w domu? Jak rozwiązać ten problem?
Mój sprzęt:
Zasilacz: FSP 1350W
Procesor: Ryzen 9 9900X
Karta graficzna: RX 9070 XT
#pcmasterrace #pc #komputery #informatyka #elektronika #elektryka #zasilacz
Rozumiem, że chodzi o to klikanie? Możliwe, że jak wspomniałeś zasilacz przechodzi w większe obciążenie, które jest amplitudarne i będzie tak przeskakiwać. Próbowałeś jakoś sztucznie dodać jakieś elementy prąd jedzące? Możliwe, że gdy przekroczysz ten moment obciążenia to przestanie i nawet pasowałoby tak zrobić, żeby ustabilizować pracę zasilacza, bo poluzować pasa pewnie nie ma z czego.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
684 + 1 = 685
Tytuł: Terminator
Rok produkcji: 1984
Kategoria: Sci-Fi
Reżyseria: James Cameron
Czas trwania: 1h 47m
Ocena: 9/10
Jak dobrze pamiętam to ostatnia moja ocena tego filmu to 10/10, więc trochę spadło.
Wciąż jednak jest to jeden z moich ulubionych filmów ever - to bez zmian.
Przygody Sary Connor i Kyle'a z przyszłości to zarazem piękna choć krótka relacja, której skutkiem będzie nowy lider wielkiej rewolucji w przyszłości. Tymczasem z przyszłości przybywa też potężna maszyna T-800, która ma za cel zabicie Sary.
Bardzo ciekawa jest konstrukcja filmu, która po krótkim wprowadzeniu pokazuje nam rzeczywistość dotychczasowego świata Sary - kijowa praca, znajomi, ot zwykłe życie młodych ludzi bez większych perspektyw. Jak się domyślamy życie dziewczyny zmieni się za chwilę diametralnie i nagle wpadniemy w nową rzeczywistość - wielkiego strachu i ucieczki przez śmiertelnym zagrożeniem.
Niesamowite jak dobry to wciąż film i choćby nakręcili tysiąc terminatorów to już żadna część nie odda tego niepowtarzalnego klimatu z pierwszej części.
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app
#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem




Zaloguj się aby komentować
956 + 1 = 957
Tytuł: Wyspa bijących serc
Autor: Laura Imai Messina
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Grupa Wydawnicza Relacja
Format: ebook
Liczba stron: 320
Ocena: 8/10
Niektóre książki mają tak nietypowy punkt wyjścia, że trudno uwierzyć, iż powstały na bazie prawdziwego miejsca. Wyspa bijących serc jest właśnie taką historią. Inspiracją dla powieści stała się istniejąca w Japonii wyspa Teshima, na której znajduje się archiwum ludzkich głosów - miejsce, gdzie ludzie zostawiają wiadomości dla tych, których już nie ma. Brzmi niezwykle, a jednocześnie trochę nierealnie. I właśnie wokół tego pomysłu Laura Imai Messina buduje swoją opowieść.
Główni bohaterowie to ludzie naznaczeni stratą. Każde z nich próbuje poradzić sobie z pustką pozostawioną przez bliskich, choć robią to na zupełnie różne sposoby. Spotkanie ich losów prowadzi do historii bardziej o żałobie i pamięci niż o samych wydarzeniach. To książka bardzo spokojna, momentami wręcz kontemplacyjna, która nie próbuje szokować czytelnika ani przyspieszać tempa tam, gdzie nie jest to potrzebne.
Najbardziej podobało mi się to, że autorka nie traktuje straty wyłącznie jako źródła cierpienia. Owszem, jest tu dużo smutku, ale równie dużo miejsca poświęcono pamięci, wspomnieniom i temu, jak obecność zmarłych potrafi nadal wpływać na życie tych, którzy zostali. Telefon, do którego nie można się dodzwonić, a mimo to ludzie zostawiają w nim wiadomości, jest jednym z najpiękniejszych literackich symboli, jakie spotkałem w ostatnim czasie.
Książka bardzo mocno korzysta też z japońskiej wrażliwości. Nie ma tu wielkich dramatycznych scen ani emocjonalnych eksplozji. Zamiast tego dostajemy ciszę, niedopowiedzenia i małe gesty, które znaczą więcej niż długie monologi. Dla jednych będzie to ogromna zaleta, dla innych wada, ale mnie ten sposób opowiadania historii bardzo odpowiadał.
Co ciekawe, mimo że centralny motyw jest tak niezwykły, książka ani przez chwilę nie wydaje się sztuczna. Wręcz przeciwnie - im dłużej ją czytałem, tym bardziej myślałem o tym, że każdy człowiek nosi w sobie rozmowy, których nigdy nie odbył albo nie zdążył dokończyć. Autorka wykorzystuje niezwykły pomysł, by opowiedzieć o czymś bardzo uniwersalnym.
To jedna z tych powieści, które nie opierają się na zwrotach akcji ani tajemnicach. Jej siłą są emocje, atmosfera i refleksja nad tym, jak radzimy sobie z nieobecnością tych, których kochaliśmy. Może nie jest to książka dla każdego, ale jeśli ktoś lubi spokojne, melancholijne historie o ludziach i uczuciach, to trudno przejść obok niej obojętnie.
Nietypowy pomysł, piękne wykonanie i dużo więcej ciepła, niż sugerowałby temat żałoby.
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
Ostatnio nie mogłem dostać się do ortopedy, za dziengi, na NFZ to na cmentarz lekarz z wizytą domową by musiał do mnie przyjść, bo terminów nie ma lub tak długie. Wizytę dostałem z oczekiwaniem circa 1,5 miesiąca. I co? Ano cud, w tym czasie ustąpiło, lekarz powiedział, bym się zgłosił, jak będą widoczne objawy. Nauczyłem się wierzyć w samouzdrawianie. I ile pieniędzy zaoszczędzone, oczywiście tych z kasy NFZ
Zaloguj się aby komentować
683 + 1 = 684
Tytuł: Hellraiser IV: Dziedzictwo krwi
Rok produkcji: 1996
Kategoria: Horror
Reżyseria: Kevin Yagher, Joe Chappelle
Czas trwania: 1h 26m
Ocena: 5/10
Po paździerzowej części trzeci to nawet była miła odmiana, Czwarta część przygód Cenobitów w piekle i na ziemskim padole, wróć! Tym razem Cenobici trafiają do kosmosu.
Ogólnie ta część serii to tak naprawdę trzy opowieści: o pierwotnym zabawkarzu L'Merchancie, który konstruuje specjalną kotkę na zamówienie, która staje się portalem do piekła. Od tego momentu ród zabawkarza na zawsze zostanie związany z piekłem i Cenobitami.
Druga opowiastka to już lata 90. Potomek rodu mierzy się ze strażnikami kostki oraz z demonem, ukrytym w ciele ponętnej kobiety.
A trzeba opowieść to już przyszłość - ostatni z rodu postanawia przygotować ze swojego statku kosmicznego pułapkę, która raz na zawsze zamknie portal do piekieł.
W sumie nawet brzmi klawo, jest ciekawie, fajne historyjki, jakby wszystko grało, a jednak czegoś brakowało, czegoś co by trzymało widza za ryj, kazało mu czekać z niecierpliwością na kolejne losy bohaterów. Ale duch ledwo wisi nad tym dziełem, i mimo ciekawych pomysłów - bardzo łatwo zapomnieć o tym tytule już na drugi dzień.
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app
#filmmeter #filmy #horror #kinozmahjongiem

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować

Odwiedziwszy Berlin postaramy się pokazać historię tego miasta poprzez jego kulinaria. Zaczniemy od kuchni staroberlińskiej, o wyraźnych pruskich konotacjach, sytej, prostej, często jednogarnkowej, podawanej i dziś, choć dominującej w czasach, gdy Berlin był stolicą Prus, a potem cesarstwa...
682 + 1 = 683
Tytuł: Poldi
Rok produkcji: 2026
Kategoria: Dokumentalny / Sportowy
Reżyseria: Nicolas Berse, Simone Schillinger
Czas trwania: 1h 34m
Ocena: 6/10
Dokument o Łukasz Podolskim - dumie niemieckiej Kolonii.
Charyzma Podolskiego zaprowadza nas w różne rejony jego życia - jak się żyło i dorastało w Niemczech, jak wyglądały początki jego kariery, wszystko to przeplatane motywami z dzisiejszych czasów - gdy Łukasz mieszka już w Polsce i gra w Górniku Zabrze.
Nad wciąć mocno aktywnym 40-latkiem wisi widmo emerytury, ale widać, że nie jest mu spieszno opuścić boisko. I zapewne nie stanie się to jeszcze, skoro Górnik wygrał teraz Puchar Polski, a sam Poldi przejął klub.
Dużą zasługą oglądalności tego dokumentu jest humor i charyzma Podolskiego. To prosty koleś, z mocnym nastawieniem na rodzinę, ale jeszcze mocniejszym na piłkę nożną. Widać, że to jego życie i nie przeszkadza mu, że nie zrobił aż takiej wielkiej kariery jak Ronaldo czy Messi.
Jego prawdziwym domem zostanie zapewne do końca Kolonia - tam jednak dorastał i tam rozpoczęła się jego wielka kariera, do dziś jest tam traktowany niczym bóg. Ale miło, że Poldi postanowił na koniec osiedlić się na Śląsku i postawić klub na nogi.
Miło się oglądało, nawet nie trzeba być fanem futbolu, po prostu ciekawie zobaczyć jak wygląda życie polskiego imigranta w Niemczech, jak te dwie różne tożsamości złożyły się na całość jako człowieka.
Dostępny na Netflix.
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app
#filmmeter #filmy #pilkanozna #kinozmahjongiem

Zaloguj się aby komentować
Placki przerużne #dziennikpizzy
Cóż mogę rzec, ciasto już wychodzi przewidywalne, dokładnie takie jak sobie wymarzyłam 🤤 Muszę się przejść do jakiejś pizzerii bo dawno nie byłam, a może coś mnie zainspiruje do jakichś eksperymentów. Muszę przyznać że proces uczenia, eksperymentowania jest bardzo uzależniający i chętnie wrócę do nawet nieudanych testów, aby znowu móc obserwować jak rosną skille. Myślę też nad piecem opalanym drewnem, ale nie wiem czy będzie mi się chciało bawić z tym, jednak piec elektryczny jest bardzo wygodny.
Pytanie do was, macie jakieś fajne, sprawdzone kompozycje pizz bezmięsnych z dodatkami z serów, warzyw, owoców, orzechów czy takich mniej oczywistych jak miód itp? Chciałam pobawić się różnymi smakami w przyszły weekend i szukam inspiracji 😀
Na zdjęciu jeden placek nie pasuje do reszty, pewnie widać 😄 bo zaszła potrzeba wypieku w jeden dzień i zastosowałam stary, sprawdzony przepis. Oczywiście udał się ale to jednak nie to samo co na cieście wyczekanym
#pizza #gotujzhejto

Zaloguj się aby komentować
Znalazłem nowe, darmowe gry:
[Itch.io] Flufftopia (100% off / Free)
https://smokesomefrogs.itch.io/flufftopia
[GOG] Remothered: Broken Porcelain (100% off/Free)
https://www.gog.com/en/game/remothered_broken_porcelain
[Steam] Remothered: Tormented Fathers (100% off / FREE)
https://store.steampowered.com/app/633360/Remothered_Tormented_Fathers/
#promocjeCzlowiekaCebuli
Zaloguj się aby komentować
314 935 + 23 = 314 958
Dzień dobry
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Zaloguj się aby komentować
314 745 + 30 + 100 + 60 = 314 935
Nie było kiedy wrzucić, sorki za obsuwę więc.
W Boże Ciało planowałam 80-90 km, ale tak jakoś wyszło, że wpadła stóweczka, już druga w tym sezonie - bardzo się cieszę! Coraz lepiej mi wychodzą dłuższe dystanse.
Stufka asfalcikiem wyłącznie, może z kilka km szutru - widziałam z bliska zająca, wyskoczył mi pod koło - ale to są potwory! Zawsze kojarzą się z puchatymi kulkami, a to całkiem porządnie duże zwierzaki.
Ogólnie jechałam drogami, niektóre po remontach, niektóre w trakcie - ruch samochodowy nikły, a przez to, że jeden odcinek remontowany - ruch zerowy, tylko ja i swój rower!
Ruch wokół wiosek spory - kościółkowcy zapchali autami całą jedną wiochę, a w innej musiałam się przedzierać przez procesję - ale na spokojnie się udało przejść z rowerem bokiem. Gdy już zjechałam z dróg i doturlałam się do R10 to muszę przyznać - wysyp rowerzystów imponujący.
W niedzielę luzacka przejażdżka z kumplem. Chill outowo.
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin




Zaloguj się aby komentować
Jedna z najrzadszych i najdroższych ras kota domowego
Khao manee były początkowo znane jako khao plort, co oznacza „całkowicie biały”. Charakteryzują się krótką, gładką, całkowicie białą sierścią, różowym nosem i różowymi poduszeczkami łap, a także wyrazistymi oczami o czystym, intensywnym kolorze, które bywają porównywane do kamieni szlachetnych. U kotów tej rasy, podobnie jak u innych białych kotów, występuje niekiedy heterochromia – osobniki jednym oku błękitnym i jednym złotym są uznawane za najrzadsze i są najwyżej cenione.
Rzadkość khao manee wynika przede wszystkim z faktu, że do niedawna koty tej rasy były ściśle związane z rządzącą Tajlandią rodziną królewską i prawo zabraniało wywożenia ich poza granice kraju, przez co nie były dostępne nigdzie indziej. Zmieniło się to dopiero w ostatnich dekadach – w 1999 roku kilkanaście osobników zostało sprowadzonych do Stanów Zjednoczonych, a w roku 2004 także do Francji. Zmiana ta była podobno spowodowana obawą, że rasa może z czasem zaniknąć, a współpraca z profesjonalnymi hodowcami z innych części świata dawała jej większe szanse na przetrwanie.
Khao manee należą do pięciu ras kota domowego, które jakiś czas temu zostały oficjalnie uznane za narodowe symbole Tajlandii i elementy narodowego dziedzictwa kulturowego (pozostałe to suphalak, korat, korn ja i wichien maat, czyli kot tajski). W kraju swojego pochodzenia są wciąż łączone z rodziną królewską, są też przedstawiane jako przynoszące szczęście i dostatek – choć warto wspomnieć, że dostatek jest w pewnym sensie warunkiem posiadania khao manee. Kot tej rasy może kosztować od siedmiu do nawet jedenastu tysięcy dolarów.
#ciekawostki #zwierzeta #koty #kotki #kitku #azja #tajlandia



Zaloguj się aby komentować
Według GUS średnia krajowa za pierwszy kwartał tego roku wyniosła 9 562,88 zł brutto.
W opinii wielu średnia krajowa jest sporo zawyżona i ważniejszym wskaźnikiem jest mediana która wynosi 7907,20 zł brutto. A jak to wygląda u was?
#zarobki #ekonomia #praca
@Merkury mam powyżej średniej ale to głównie dlatego, że mam 2 prace, sporo nadgodzin i bonusów. Gdyby wziąć gołą wypłatę to pewnie plasowałbym się w okolicach mediany.
Inna sprawa, że ta średnia krajowa gówno jest warta przy obecnej metodzie liczenia. 3/4 kraju patrzy na to i tylko się frustruje zastanawiając się czemu zarabiają tak mało.
Zaloguj się aby komentować
Astrologowie ogłaszają tydzień niezwykłych kotów domowych!
Zaloguj się aby komentować
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna