Dzisiaj odbyto parkrun w pełnym słońcu. Jestem zadowolon z wyniku bo totalnie mi się nie chciało biegać, czuje się niedospany i w ogóle to lenia złapałem.
FAJNIE. (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)
#sztafeta #bieganie
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
@radziol Pytanie na ile wyrównuje to koszty i anty-ekologiczność zbędnych transportów oraz budowy, serwisu i ostatecznie utylizacji tysięcy zbędnych urządzeń ¯\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯
no i stalo sie, wczoraj pojechalem moim autem na przeglad w Austrii XD
Z racji, ze mieszkam na malej wsi, to ludzie sie znaja - a ja jestem "tym gosciem co kupil ten dom ktory wygladal tylko do wyburzenia i przywrocil go samodzielnie do nowoczesnego stanu" (Tak naprawde, to ogrod byl zaniedbany a dom jeszcze przez pierwszych wlascicieli byl wykonczony na extremalnie wysoki stan) - ale wracajac do tematu. Mam na wsi mechanika ktory jest raczej z tych uczciwych.
samochod przegladu nie przeszedl bo gumy zawieszenia maja 11 lat i wygladaja na wybite/zmeczone -> Fakt, ze wygladaja slabo. Samochod trzyma geometrie i sztywnosc zawieszenia, bo co rok na urlopie jade na trzepaczki aby wlasnie uniknac takich sytuacji.
---------------
W kazdym razie remont tylnego zawieszenia. Wycena wg. warsztatu 3500€ - jak wlasciciel sam powiedzial, zrob to sobie w polsce, bo tutaj to polowa wartosci auta i sie nie oplaca.
--------------
Zestaw wachaczy kosztuje okolo 900 zl (bo gdzie sie da, wymienimy tuleje - tuleje w Austrii nie wystepuja jako czesc wymienialna - bo czas pracy, zjada oszczednosci) Mechanik pewnie skasuje mnie z 1000 zl + zbierznosc 200....
Czyli prawdopodobnie za jakies 600€ bedzie wszystko znowu idelanie.
-------------
dlatego tez, na wszystkich grupach na FB zawsze mnie bawi, jak ktos pisze, ze ceny SO takie same a zarobki 2x wieksze.
Może i nie było daleko, może to nie jakieś góry ani mazury, ale odkryłem kawałek pięknej przyrody niedaleko domu. Kumaki nie dały mi spać pół nocy (ale zaświeć latarką nawet w inną stronę to milkną ), sarna szczekała koło 3⁰⁰ i trochę początkowo narobiła mi stracha (ale to w odwecie bo wystraszyłem ja jeszcze wieczorem jak podeszła ze 2 metry ode mnie a ja do niej "No siema!"- jak podskoczyła i w długą!), widziałem zachód i wschód słońca nad Wisłą, zrobiłem fajne ognisko, zjadłem trochę giętej w bułce i przetestowałem nowy hamak.
Delikatnie zmarzłem jak zaczynało się robić jasno, ale to tylko stopy, a że jestem leń to zwinąłem je pod siebie zamiast wyjąć z plecaka turystyczne kapcie z kaczego puchu.
Wczorajszy dzień nie był również spokojny przed mikroprzygodą* bo rano pobiegłem na miejscówkę zobaczyć czy lepiej wziąć czy hamak i dobrze, że wziąłem hamak.
Czy można przeżyć dobry biwak 8 km od domu? Jak najbardziej. I odpocząć sensorycznie bo nic (przynajmniej u mnie) nie resetuje bardziej bodźców niż ognisko, śpiew ptaków i cisza- pomimo, że gdzieś tam- daleko, niesie się dźwięk kolei, samochodów i miejskiego życia. To jednak jest tam, a ja jestem tutaj, jem kiełbasę, liofilizowana carbonara zalana (vibe zdobywania 8k góry jest).
Ogólnie, co zabrałem?
-hamak Ticket to The Moon Lightest Pro
-chińska podpinka do hamaka
-jakiś noname tarp 3*3 ale nie miało padać i przestało wiać to nie rozłożyłem
-kuchenka gazowa i garnek firemaple G2 (bardzo szybko gotuje wodę- polecam)
-noname śpiwór comfort 10 stopni
-krzesełko turystyczne sunodi (bardzo lekkie około 550g ale nie super stabilne trzeba się przyzwyczaić ale polecam)
-piła turystyczna Bahco Laplander (jak na razie polecam, chociaż czas pokaże ale jest ostra skubana- były ofiary a tylko dotknałem palca )
Jedzenie:
-3x bułka
-240 g kiełbasy z dziczyzną
-150g orzechów nerkowca w karmelu
-liofilizowana owsianka, carbonara i zupa pomidorowa
... i wziąłem za mało kcal uwzględniając wczorajsze aktywności, bo zjadłem owsiankę, która miała być na śniadanie, więc śniadanie lekkie bo tylko zupa.
Na nocleg wybrałem miejsce z dosyć młodymi drzewami (aby mi co na głowę nie spadło) a okoliczne suszki zrobiły za opał (generalnie w okolicy paliwa pod dostatkiem). Ognisko na piasku, zrobiłem lekki dołek, a następnego dnia wszystko przysypałem świeżym piaskiem, że nawet nie został po nim ślad.
*Pomysł mikroprzygody zaczerpnąłem od Bushcraftowego (YouTube), a on od kogoś tam jeszcze i tak się poniosła idea: skoro nie mam czasu na długi trekking albo biwak, to dzięki uprzejmości żony mogę zrobić sobie przecież to samo ale w małej skali pomiędzy 17⁰⁰-7⁰⁰. Bo "nie mam czasu" okazuje się słabą wymówką jeżeli zinwentaryzować czas i policzyć ile marnujemy go na bzdury przed ekranem.
@AdelbertVonBimberstein więcej byś o tym hamaku napisał. Mam ale bez moskitiery i czuję że to był błąd. A z drugiej strony nie lubię jak mnie te bzyczące gowniaki dziobią. Jak się do tego wsiada? Ma zamki dwustronne?
@Astro ma zamki z każdej strony możesz nawet ją odpiąć.
Mam też inny hamak Ticket to The Moon taki klasyczny bez moskitiery i dodatkowo moskitierę zewnętrzną też robi robotę ale to dodatkowa waga- chociaż o tyle lepiej, że możesz użyć za worek na bambetle
Z laplandera będziesz zadowolony, to taki mały skurczybyk zjadają y te wszystkie marketów ki na śniadanie. U mnie w plecaku na służbie już jakieś 12 lat i tylko śruba centralna zardzewiała i zeszła nieco farba z ostrza, nadal jest ostry i nadal super rżnie. Wyżej już tylko silky.
Nowy romet jubilat, nigdy nie używany ale sfatygowany. Od 1997 przekładany z 50x z miejsca na miejsce w garażu.
Wymaga wymiany dętek (raczej sparciałe), łańcucha (rozpięty), gripów na kierownicy (rozkleiły się ze starości) oraz dzwonka (zdezintegriwał się) i 1 śrubki z blotnika(odpadla)
(...) szalone jest żądanie, by ludzie źli nie popełniali występków. Kto tego chce, chce rzeczy niemożliwej. A zgodzić się na to, by wobec innych tak postępowali, i żądać, by wobec ciebie nie grzeszyli, byłoby nierozumne i tyrańskie.
JEST! Pierwszy własny w tym roku. Jeszcze mały bo z 20cm (żona tak mówi, ale większość uznałaby za wystarczający ), ale jak już ruszyły to zaraz będę wciskał sąsiadom, bo nie przejem
Jak bym wiedział, że to będzie tak wczesna odmiana to wsadziłbym więcej krzaków a nie tylko 2.
@Vakarian wincej pomocników na boisku którzy nie grają na swoich pozycjach i jedynie sobie podają piłkę, bez żadnych innych prób zdobywania przestrzeni, boisko i kibice wytrzymają
Historia od mojej koleżanki z pracy:
Na whatsappowej grupie przedszkolnej dwie baby wczoraj pożarły się o prezent dla kadry na koniec roku i podobno dzisiaj skończyło się popychaniem i bluzgami w przedszkolu 😂 Poszło o kubeczek - czy ma być ze zdjęciem grupy, czy ze złotymi szlaczkami z rosenthala. Różnica w cenie: 1,5 złotego.
#rodzicielstwo
W zasadzie to tak trochę wracam na portal, a zrobiłem sobie dość dłuższą przerwę. Stresy w życiu i w pracy powodowały to, że człowiek sobie jeszcze bardziej dowalił różnymi bodźcami, w tym również social media, i mózg był po prostu ugotowany. Stąd przerwa w jakiejkolwiek aktywności do czasu, aż głowa się nieco uspokoi. A że jeszcze oprócz pracy etatowej ciągnąłem dodatkową, to strasznie się wypalałem.
No i to chyba ten moment, kiedy mogę znowu wrócić i coś dawać od siebie, a nie tylko lurkować sobie i przepalać czas, jak to miałem w zwyczaju. A że dużo się działo, to czas upuścić troche frustracji z siebie:
- auto, które w teorii sie nie psuje (Volvo here) zaczeło strasznie dziwne rzeczy z elektryka pieprzyć, że bujałem się z tym przez 4 miesiące po warsztatach, co chwila wracając. Na koniec, jak już wszystko zrobione i nawet 2 trasy dłuższe miałem za sobą, przyjebałem w sarne jadąc o 4 rano na szkolenie (dosłownie 15km od domu). Także laweta zamiast szkolenia.
- młodemu wywaliły ostro alergie podczas tej wiosny - ale udało się chociaż ogarnąć testy, które będzie miał dopiero za miesiąc. Za to 2 razy z rodzinką byliśmy już na SOR
- dokładnie wtedy, kiedy zabrałem się za remont łazienki na piętrze i wyniosłem wszystko i skułem płytki, pod brodzikiem na parterze rozszczelniła się rura i zalała mi całą piwnicę. Oczywiście, demontaż części łazienki wszedł w grę.
- zegarek Coros se wziął i se umarł. Przestał działać przycisk głowny, więc nic nie można było zrobić. I jako domorosły zwolennik #diy probowałem sobie go naprawić. Niestety, nie obejrzałem tutoriala żadnego wcześniej i otwierałem go dokładnie z tej strony, gdzie najbliżej jest taśma od ekranu, której poszarpałem ścieżki, więc mam teraz ciemny ekran ale z funkcją wibracji
- a do tego mniejsze urazy i słaba regeneracja sprawiły, że stoję w miejscu z formą.
Ale nie dzieją się same złe rzeczy:
- Zrezygnowałem z pracy dodatkowej na rzecz awansu w moim korpo. Śmieszna rzecz, bo w pracy dodatkowej też proponowano mi awans. Nie robię już też nadgodzin, więc czas poświęcam albo na doładowanie baterii, albo na rodzinę (albo na remont!).
- zamieniłem przemiłą konwersacje z supportem Coros i dostałem od Pani rabat na nowy zegarek w wysokości 20%
- sam naprawiłem wyciek oleju w Volvo spod pokrywy zaworów (brzmi to jak poważna sprawa, ale dokręciłem jedną srubę o ćwierć obrotu. Mekanik here)
- dostałem na urodziny drukarkę 3D i coś tam się bawie, chociaż głownie gotowce lecą
- zacząłem lekko romansować ze #stoicyzm
- miałem parę razy farta i dwa razy byłem na podium w OPEN na 5km
- pojechałem z pracy na rajd Kaszebe Runda swoim rowerem MTB i załapałem się w TOP 15 wyścigu na 70km (to pierwszy raz kiedy przejechałem więcej niż 30km na strzała)
Nie powiem, że teraz jest dobrze, ale jest inaczej. I postanowiłem, że jeśli odwiedzam portal, to też po to, żeby dać cegiełkę od siebie, albo nie wchodzić wcale.
Mega się cieszę, że hejtostats @Marvina tak ładnie wygląda obecnie i że dużo osób tego używa, ja pewnie też niebawem zacznę. A starą sztafetę po prostu zaoram, jak domenka wygaśnie.
Cele na kolejne pół roku?
- przeżyć w zdrowiu
A resztę i tak dowiozę
A i przepraszam, że na PW nikomu nie odpisałem.
#oswiadczeniezdupy