Zaloguj się aby komentować

Słowo „narcyz” zrobiło zawrotną karierę w języku potocznym. Pojawia się w poradnikach psychologicznych, nagłówkach prasowych i komentarzach w Internecie na określenie osób egocentrycznych, aroganckich czy emocjonalnie niedostępnych. Tymczasem narcyzm to złożona cecha osobowości, której źródeł można...
Byłem u ojca i piłem sobie kawkę, a w tle leciały jakieś polityczne pierdy, których nie dało się słuchać. Tate skomentował i przełączył na Vive czy inny kanał muzyczny.
I tak jak nie oglądam- tak się zachwyciłem.
Nie, nie żenującym klipem Miley Cyrus, w którym giba się jak pierdolony rezus. XD
Tym teledyskiem Laga Dyga
https://m.youtube.com/watch?v=vBynw9Isr28&pp=ygUVbGFkeSBnYWdhIGFicmFjYWRhYnJh
Absolutny majstersztyk, głównie wizualny, w barokowo- manichejskim wydaniu.
Nie wiem na ile inspiracją mogły być prawdziwe wydarzenia ze Strasburga z 1518r. tzw. dancing plaque:
*Tłumaczenie przez AI*
W lipcu 1518 roku kobieta znana jako Frau Troffea weszła na wąską uliczkę w Strasburgu we Francji i rozpoczęła gorączkowy taneczny szał, który trwał od czterech do sześciu dni. Pod koniec tygodnia dołączyło do niej 34 innych osób, a w ciągu miesiąca tłum tańczących, podskakujących i pląsających ludzi urósł do 400 osób.
Władze zaleciły „więcej tańca” jako lekarstwo dla dręczonych tancerzy, ale pod koniec lata dziesiątki mieszkańców Alzackiego miasta zmarły na zawały serca, udary i z wycieńczenia spowodowanego nieprzerwanym tańcem.
Przez wieki to dziwaczne wydarzenie, znane pod nazwą plagi tańca lub epidemii tańca z 1518 roku, wprawiało naukowców w zakłopotanie, gdy próbowali znaleźć przyczynę bezmyślnego, intensywnego i ostatecznie śmiertelnego tańca. Historyk John Waller, autor nadchodzącej książki „A Time to Dance, A Time to Die: The Extraordinary Story of the Dancing Plague of 1518” („Czas tańczyć, czas umierać: Niezwykła historia plagi tańca z 1518 roku”), długo badał tę chorobę i twierdzi, że rozwiązał jej zagadkę.
„To, że wydarzenie miało miejsce, jest bezsporne” — powiedział Waller, profesor Uniwersytetu Stanowego Michigan, który napisał także artykuł na ten temat, przyjęty do publikacji w czasopiśmie Endeavour.
Waller wyjaśnił, że historyczne zapisy dokumentujące zgony spowodowane tańcem — takie jak notatki lekarzy, kazania wygłaszane w katedrze, lokalne i regionalne kroniki, a nawet ogłoszenia wydawane przez radę miasta Strasburga w szczytowym momencie tanecznego szaleństwa — „nie pozostawiają wątpliwości co do faktu, że (ofiary) tańczyły”.
„Ci ludzie nie tylko drżeli, trzęśli się czy mieli konwulsje; mimo że byli w transie, ich ręce i nogi poruszały się tak, jakby celowo tańczyli” — powiedział.
Możliwe przyczyny
Eugene Backman, autor książki z 1952 roku „Religious Dances in the Christian Church and in Popular Medicine” („Tańce religijne w Kościele chrześcijańskim i w ludowej medycynie”), poszukiwał biologicznego lub chemicznego źródła manii tańca. Backman i inni eksperci tamtego okresu uważali, że najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem jest sporysz — pleśń rosnąca na łodygach wilgotnego żyta. Spożyta nieświadomie w chlebie, pleśń ta może wywoływać gwałtowne drgawki i omamy, ale, jak zaznacza Waller, nie powoduje „skoordynowanych ruchów trwających całymi dniami”.
Gdy socjolog Robert Bartholomew z australijskiego James Cook University badał to zjawisko, zaproponował teorię, że tancerze wykonywali ekstatyczny rytuał herezyjnej sekty. Jednak Waller odpowiada: „nie ma dowodów na to, by ci ludzie chcieli tańczyć”.
„Wręcz przeciwnie” — dodał — „według zapisanych relacji, wyrażali strach i desperację”.
Nietypowe wydarzenia poprzedzające epidemię
Seria klęsk głodu, spowodowana przez srogie zimy, piekące lata, nagłe przymrozki niszczące plony oraz przerażające burze gradowe, poprzedziła maniaczy taniec — wyjaśnia Waller. Fale śmierci z powodu niedożywienia przetaczały się przez region. Ci, którzy przetrwali, często byli zmuszeni do zabicia wszystkich swoich zwierząt gospodarskich, zaciągania pożyczek, a w końcu do wychodzenia na ulice i żebrania.
Okolicę pustoszyły epidemie ospy, syfilisu, trądu, a także nowej wówczas choroby znanej jako „angielski pot”.
„Region ogarnęła trwoga i irracjonalny lęk” — powiedział Waller.
Jednym z tych lęków, wywodzącym się z legendy chrześcijańskiej, było przekonanie, że jeśli ktoś rozgniewa św. Wita — sycylijskiego męczennika zmarłego w 303 roku — ten zesłać może plagę przymusowego tańca.
Waller wierzy więc, że przyczyną epidemii była tak zwana „masowa choroba psychogenna” — forma zbiorowej histerii, która zwykle poprzedzona jest skrajnym stresem psychicznym.
Zbiorowa histeria
Ivan Crozier, wykładowca w Science Studies Unit na Uniwersytecie w Edynburgu, powiedział portalowi Discovery News, że „całkowicie zgadza się” z wnioskami Wallera.
„Jego kulturowe wyjaśnienie, połączone z uwzględnieniem kontekstu warunków życia ludzi nad Renem i Mozelą w tamtym okresie, jest bardzo przekonujące i przewyższa argumenty dotyczące sporyszu, który jest związkiem podobnym do LSD” — stwierdził Crozier.
„Sporysz wywoływał u ludzi wizje, a nie energię do tańca” — dodał.
Crozier jest światowym autorytetem w kwestii jeszcze innej epidemii zbiorowej histerii: koro.
Od co najmniej 300 roku p.n.e. epidemie koro — irracjonalnego lęku mężczyzn przed tym, że ich genitalia zostały skradzione lub śmiertelnie kurczą się do wnętrza ciała — przetaczały się przez różne rejony świata, zwłaszcza Afrykę i Azję. Najnowszy udokumentowany przypadek miał miejsce w 1967 roku, kiedy to według artykułu w Singapore Medical Journal ponad 1000 mężczyzn używało klamerek i zacisków, próbując chronić się przed paraliżującym strachem.
„W obu przypadkach widzimy, jak kwestie kulturowe wpływają na zbiorowe zachowania” — wyjaśnił Crozier, tłumacząc, że istniejące wcześniej przesądy, lęki i przekonania, zarówno w przypadku koro, jak i epidemii tańca, doprowadziły do tego, że grupowe wierzenia przerodziły się w „działanie zbiorowe”.
Waller wyjaśnił, że ofiary często wpadają w mimowolny stan transu, podsycany stresem psychicznym oraz oczekiwaniem, że ulegną zmianie stanu świadomości.
„Dlatego w grupach doświadczających poważnych trudności społecznych i ekonomicznych, trans może być wysoce zaraźliwy” — powiedział.
Śmiertelny taniec i... śmiech
Co najmniej siedem innych ognisk epidemii tańca odnotowano w średniowiecznej Europie, głównie w rejonach otaczających Strasburg. Według raportów medycznych, w bardziej współczesnej historii duża epidemia miała miejsce na Madagaskarze w latach 40. XIX wieku — opisano wówczas „ludzi tańczących dziko, w stanie transu, przekonanych, że są opętani przez duchy”.
Być może najdziwniejszym udokumentowanym przypadkiem zbiorowej histerii była epidemia śmiechu w Tanganice (dziś Tanzania) w 1962 roku. Artykuł opublikowany rok później w Central African Journal of Medicine opisał to wydarzenie.
Wszystko zaczęło się od żartu opowiedzianego przez uczniów w szkole z internatem. Młode dziewczęta zaczęły niekontrolowanie się śmiać. Początkowo były to krótkie napady śmiechu, które z czasem wydłużały się do godzin, a nawet dni.
Ofiary, niemal wyłącznie dziewczęta, cierpiały na bóle, omdlenia, problemy z oddychaniem, wysypki oraz napady płaczu — wszystko to było związane z histerycznym śmiechem. Potwierdzając starą prawdę, że śmiech jest zaraźliwy, epidemia rozprzestrzeniła się na rodziców uczniów, inne szkoły i okoliczne wioski.
Minęło osiemnaście miesięcy, zanim epidemia śmiechu ustała.
Leczenie umysłu
Według epidemiologa medycznego Timothy’ego Jonesa, adiunkta w dziedzinie medycyny prewencyjnej w Vanderbilt University School of Medicine, który sam opisał przypadek histerii w Belgii po spożyciu napoju gazowanego, „epidemie chorób psychogennych prawdopodobnie występują częściej, niż się powszechnie przypuszcza, a wiele z nich pozostaje niezauważonych”.
Jones zaleca, aby lekarze zajmujący się takimi przypadkami „staram się oddzielić osoby z objawami powiązanymi z ogniskiem epidemii”, przeprowadzali badania w celu wykluczenia innych przyczyn, monitorowali pacjentów, zapewniali tlen w przypadku hiperwentylacji, starali się minimalizować niepokój jednostki, powiadamiali władze sanitarne oraz zapewniali pacjentów, że choć ich objawy „są realne... pogłoski i raporty o domniemanych przyczynach nie są tożsame z potwierdzonymi wynikami badań”.
Poza swoim znaczeniem medycznym, Waller uważa, że takie epidemie, zwłaszcza te z minionych wieków, mają „ogromną wartość historyczną”.
Według niego plaga tańca „wiele mówi nam o niezwykłej wierze ludzi późnego średniowiecza w świat nadprzyrodzony, ale także pokazuje, do jakich ekstremów może nas doprowadzić strach i irracjonalność”.
Dodał: „Mało które wydarzenie, moim zdaniem, tak wyraźnie ukazuje niezwykły potencjał ludzkiego umysłu.”
#sredniowiecze #epidemie #psychologia #ciekawostki
Zaloguj się aby komentować
#heheszki #humorobrazkowy #psychoterapia #psychologia #memy

Zaloguj się aby komentować

W latach 30. XX wieku nikt nie zadawał tego pytania. Harold Manville Skeels postanowił to zrobić i sprawdzić, co stanie się z dziećmi, które zamiast chłodnej rutyny instytucji otrzymają czułość i opiekę. Eksperyment, który przeprowadził, wywołał falę krytyki, ale jego wyniki były niepodważalne. Czy...
Jak sądzicie: jaka jest różnica między "osobowością" a "charakterem"? #pytanie #psychologia
@rain moim nic nie znaczącym zdaniem, to taka sama, jak między pogoda, a klimatem. Klimat kształtuje się latami poprzez szereg uwarunkowań środowiskowych, na olbrzymim terenie. Pogoda, jest zjawiskiem dostępnym na mniejszym obszarze. Może za nią odpowiadać ukształtowanie terenu, ilość betonu, woda w okolicy. Tak w skrócie.
Osobowość kształtuje się latami na wielkim obszarze własnych doświadczeń, natomiast charakter wynika z klimatu, ale najbardziej ujawnia się w sytuacjach nietypowych/ekstremalnych. Tak jak zjawiska pogodowe. Ale to na prawdę duży skrót myślowy.
Zaloguj się aby komentować
Ze snów to powinni horrory kręcić. Zawsze jak jestem ekstremalnie padnięty, to śni mi się coś poyebanego, ale dziś było wyjątkowe.
Pierwsza scena jestem jakby w sali tortur, pełnej ludzi przywiązanych do kozetek. Chodzę między tymi ludźmi i wbijam im w bok wielkie rozgrzane do czerwonego igły. Ludzie wyją z bólu, czuć smród palonego mięsa, a w ręku mam urządzenie pokazujące poziom krzyku i bólu. I jak porządnie te igły wbijam, to wskazówkę wyrzuca poza skalę, a urządzenie przydziela mi punkty. Wiem, że jak zbiorę sto punktów, to będę mógł odebrać toster, bo na ścianie jest wielki telebim, który pokazuje różne nagrody i kto ile punktów zdobył.
Zmiana scenerii. Ide jakąś ulicą, nad otwartą studzienką stoi jakaś laska i krzyczy pomocy. Podchodzę i pytam się co się stało, dziecko wpadło czy coś. Ona na to, że w środku jest koń. Jaki koń, myślę, przecież by się nie zmieścił. Podchodzę, zaglądam i faktycznie jest! Ale pies, nie koń. Mówię lasce, że chyba ochujała jak psa z koniem myli. Ta zagląda i mówi że koń. Zaglądam i qrwa faktycznie koń. No nic trzeba wyciągać. Zaczynamy wyciągać i wyciągamy, wyciągamy, w międzyczasie z wiosny zrobiło się lato, potem jesień, a potem zaczął śnieg padać. W końcu wyciągnęliśmy i co się okazało? Że to pies z koniem zrośnięte dupami i odgalopowali w siną dal radośnie poszczekując.
A potem budzik zadzwonił i różowa do mnie, że się strasznie rzucałem w nocy.
Mózg to jest jednak strasznie porypane urządzenie.
#sny #swiadomesny #hydepark #psychologia #heheszki
Zaloguj się aby komentować
Dziś damy trudne i z życia wzięte.
Plot twist:
17-letnia dziewczyna po sąsiedzku ewidentnie się w tobie zabujała. Ty jesteś poważnym dojrzałym facetem z żoną na karku. Dziewczę może mieć tzw. daddy issues, czyli skłonności do dużo starszych facetów, gdyż mieszka samotnie z matką, ojciec zmarł parę lat temu.
#hydepark #spoleczenstwo #psychologia #moralnosc
@kitty95 Zwal sobie i przemyśl jeszcze raz czy chcesz rozpierdalać sobie małżeństwo i ułożone życie w tym wieku. No chyba, że nie kochasz żony, i szukasz pretekstu do rozstania się albo ci na niej nie zależy.
Nie wiem jak to u ciebie wygląda, ale jeżeli kochasz żonę i macie udany związek to nie warto. Jeżeli ci obojętne to śmiało, faktycznie taka okazja może się nie powtórzyć. Ale zanim pomyślisz penisem plz pomyśl też głową. I piszę to jako zapewne sporo młodszy typ od ciebie. Zdradzanie nie jest fajne. A szansa, że to wyjdzie na jaw jest ogromna bo ona zapewne najnormalniejsza nie jest i albo będzie chciała więcej, albo np będzie cię potem szantażować, że powie o wszystkim twojej żonie itp.
Zaloguj się aby komentować
Co tam sądzicie o FOMO? Fear Of Missing Out, czyli strach przed utraconą korzyścią, wypadnięciem z obiegu, nie załapaniem się na trend.
#hydepark #psychologia #spoleczenstwo
Zaloguj się aby komentować
Hehehe Pani się nie poznała, że jestem jedniety :D
Zdałem psychotesty :D
Dziwna sprawa
#psychologia

Zaloguj się aby komentować

Osoby, które odczuwają silny lęk przed byciem singlem, deklarują większą skłonność do podejmowania skrajnych działań, które, choć mogą prowadzić do znalezienia partnera, to kosztem życia zawodowego czy rodzinnego. Obniżają też swoje oczekiwania wobec związku, aby osiągnąć romantyczny cel, co...
640 + 1 = 641
Tytuł: Z tego się nie wyrasta – kompendium ADHD
Autor: Jóźwiak Jarosław, Tarnowska-Ciosek Iwona
Kategoria: psychologia/nauki medyczne
Wydawnictwo: Groomedia
Format: e-book
ISBN: 978-83-972377-0-4
Liczba stron: 200
Ocena: 9/10
Bonjour! Dorzucę coś pierwszego od siebie - choć akurat 3 tygodnie temu pojawił się ten tytuł
Moja pierwsza książka z tematu ADHD, ale chyba właśnie wtedy sprawdza się najlepiej i tak bym ją polecił. Książka jak mówi tytuł to kompendium, a więc porusza z grubsza większość rzeczy, w tym mity związane z tym zaburzeniem, ale nie zagłębia się za bardzo w żaden z nich. Książka jest o tyle fajna, że może ją przeczytać osoba z ADHD, osoba z podejrzeniem u siebie ADHD, rodzic dziecka z ADHD, partner osoby z ADHD, itd.. Oczywiście temat ADHD nadal jest bardzo wrażliwy, pełny stereotypów i raczej trzeba się wcześniej mocno zastanowić czy na pewno chcemy dać danej osobie taką książkę lub w ogóle powiedzieć o tym, że posiadamy/ podejrzewamy to zaburzenie, ale jak już się zdycydujemy to ta książka według mnie będzie dobra.
Czy polecam? Tak, zdecydowanie. Książka jest pisana rozdziałami, w formie wywiadu z lekarzem psychiatrą - jednym z najbardziej rozpoznawalnych w tej dziedzienie w Polsce, który sam ma ADHD, więc czyta się ją dość sprawnie, nie ma problemu aby czytać ją wybiórczo lub wrócić do niej po czasie. Dowiedziałem się z niej całkiem sporo, uświadomiła mi wiele rzeczy i nie żałuję czasu ani pieniędzy (niestety dość droga).
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #czytajzhejto #ksiazka #ksiazki #psychologia #adhd

Zaloguj się aby komentować
Oglądam "Dojrzewanie" odcinek 3. i podoba mi się ta psycholożka, choć na sesji by mnie pewnie denerwowała xd Pytanie o to, co młody czuł i to, że interesuje ją pryzmat, przez który on patrzy na siebie, a nie tylko rzeczywistość. Fajny materiał do samo-analizy, jeśli ktoś takowej potrzebuje, czy nawet do zwykłej refleksji, co każdemu by się przydało.
Poza tym polecam odnajdować w sobie różne rzeczy. Np. odkąd wiem, czym jest teoria więzi, wiem skąd moje zachowanie w relacjach. Dzięki temu widzę schemat, mogę go zauważyć, gdy wystąpi i choćby zignorować. Gdybym wiedział, czy jest teoria więzi w 2018 r. moje życie mogłoby wyglądać zupełnie inaczej.
No i fakt, że psycholożka i młody przez 50 minut jechali tę scenę bez cięć, ja pierdykam. Szacunek.
#seriale #przemyslenia #psychologia
Zaloguj się aby komentować

Publikowanie przez rodziców treści, które ukazują dziecko, kiedy płacze, jest zmartwione, przestraszone lub zaskoczone, to tzw. parental trolling, czyli forma cyberprzemocy - przestrzegają badaczki tego zjawiska, zwracając uwagę na możliwe skutki popularnych zachowań w sieci.
Naukowczynie z...
Pisze sobie z koleżanką od jakiegoś czasu, którą poznałem X czasu temu. Pewnego razu z góry zaznaczyła, że my to tylko kumple. Wtedy znaliśmy się słabo i byliśmy tak raz na kolacji i trochę gadaliśmy. To jest rodzina mojego przyjaciela. No, ale potem wyszliśmy ze 3 razy, nagle kontakt codziennie, z jej inicjatywy rozmowy, a teraz z jej inicjatywy są propozycje jakichś spotkań (ale zawsze czuję, że czeka jak ja zapodam termin, ona tylko mówi, że chce iść i patrzy co napiszę), pojawiły się jakieś komplementy, tu tamto między wierszami jakieś odnoszenie się bezosobowo do jakichś sytuacji "co powinien zrobić chłop".
W normalnych okolicznościach to bym przycisnął temat i zobaczył co dalej, jak taki małolat co sobie spróbuje poderwać i jak się nie uda to c⁎⁎j, ale autentycznie po prostu się boję. Ciut ponad rok temu zakończył mi się długoletni związek, potem miałem vibe na randki i raz się wkręciłem w jedną laskę i srogo przejechałem, po tym jak na finiszu mnie zghostowała, kilka dni wcześniej zachowując się wręcz jak zakochana. To potem wszystkie inne próby to takie jak jazda na hamulcu, często się wycofywałem w jakimś momencie lub nie chciałem pociągnąć fabuły.
A teraz to nawet szczerze nie wiem, czy oczekiwania się zmieniły, czy to jakieś zalążki przyjacielskiej relacji. Bo na ten moment przyjaciółki to mam dwie, w tym jedna to rodzina mojej rodziny, a druga to kumpela z byłej roboty (o niej niżej).
No tak po prostu. Czuję się, jakbym miał mało czasu w życiu, jedną szansę na coś trwałego (28 lvl) i bał się podjąć ryzyka. Boje się też zranienia, niezrozumienia. Najchętniej bym doszedł do jakiegoś momentu i się wycofał. Nie wiem, coś sobie udowodnić? Sprawdzć? Krytykowałem jedną moją dobrą kumpelę, że robi tak samo z różnymi chłopami i jej to wytykałem, a mam to samo. Podłoże identyczne - długoletni związek i jakieś traumy.
Mam ochotę spojrzeć sobie w lustro i zadać pytanie "po co sobie to robisz chłopie i co chcesz sobie udowodnić". Bo problemów z kobietami nie mam, a wręcz odwrotnie, jak złapię kontakt, to wychodzi. Tyle, że to trochę tak, jak w meczu piłkarskim. 15 minut szarży i zdobywasz prowadzenie, ale potem jak masz to utrzymać i przejść do defensywy, to najchętniej byś zszedł z boiska i zamknął się w szatni i popłakał jak ostatnia p⁎⁎da. No ale w sumie czemu? Przecież wygrywałeś i szło dobrze, a na porażkę nic nie wskazywało. A oddajesz walkowera.
Mam takie wrażenie, że czułbym presję. Jakiś stres i tak dalej. W sumie nie wiem dlaczego...Mam pracę, poukładane w głowie, fajne perspektywy i plany na siebie, do wyremontowania własne mieszkanie, auto, grupę przyjaciół od kilkunastu lat na dobre i na złe (wychodzimy co weekend ekipą od małolata). I po co ja sobie to robię? Dlaczego nie czuję się pewnie?
W sumie to nie wiem, powyłażę se z nią i dam się temu potoczyć samodzielnie. Niby mi się podoba, ale mam pełno obaw. Czasem mam taką huśtawkę, że jak mam "poczucie" w rozmowie, że jesteśmy tylko ziomki, to jest mix. Albo odetchnięcie z ulgą, albo takie "szkoda". A jak czuję, że jednak coś na rzeczy, to albo endorfiny, albo "o k⁎⁎wa co teraz".
#zwiazki #randkujzhejto #gownowpis #psychologia #przemyslenia
@dradrian_zwierachs Ale ona podkręca teraz, wczesniej tego nie robila wcale. Do tego używa słów "wiesz, jakbyśmy mieli kręcić to...". No w sumie friendzone dla mnie nic złego patrząc na powyższe mioje "objawy", ale problem jest szerszy niż ona. W zeszłym roku mnie bajerowała naprawdę spoko dupa i sam to gasiłem w zarodku. Dlaczego? Bo tak, bo nie mam luzu, a z nią się nie gadąło dobrze. No i sam sobie odmówiłem dymania xD
Tu friendzone nawet nie jest taki zły, bo jest bardzo spoko dziewczyna, a ja czasem lubię z babami pogadać, bo otaczam się w takim typowo męskim towarzystwie i nawet 'toksycznie męskim", bardzo prawicowym, patriarchalnym i z presją na sukcesy i parcie do przodu w życiu ogółem. Indywidualizm mocno, baba to dodatek, taka Trumpoza trochę czasami wyłazi z nas.
@Lopez_ u, to musisz chyba wybrać czy chcesz kontynuować w uczucia (jeśli się łasi to odbij piłeczkę), czy wolisz zdziczeć z idolami. pamiętaj, że idole przemijają, a relacja, sztuka jej budowania i utrzymania nie są wcale na wyciągnięcie ręki - to trzeba ogarnąć i zmierzyć się przede wszystkim z samym sobą.
@FriendGatherArena Jakbyś mnie poznał poza Hejto, to sam byś tak powiedział, gro osób mi tak mówi i mnie naprawdę lubią - i klienci (ludzie 40-50 lat także), i znajomi i rodzina i w ogóle sielanka w relacjach z ludźmi. Ten portal to wyrażanie rzeczy z zakamarków mojego umysłu i oczyszczenie się z nich przed światem zewnętrznym. Ofiara w Internecie jest lepsza niż w realu. Tu jestem Lopez podkreślnik dolny, a nie Jan Kowalski z Warszawy (dla przykładu).
Zaloguj się aby komentować
Mam taką przypadłość (kolejną xd) że nie umiem zapamiętać imion i nazwisk ale cytaty z książek i filmów, proszę bardzo.
Warunek, że film mi się podobał.
Mój brat mówi że jestem pod tym względem nienormalny bo umiem rzucać tekstami z filmów co oglądaliśmy za dzieciaka, z książek też.
Idąc dalej tropem zapamiętywania, nie umiem zapamiętać twarzy. Sąsiadów, ludzi z pracy, nauczycieli. Nic. Nazywa się to nawet: prozopagnozja.
Ludzi poznaje np po psie lub marce samochodu albo 'kontekstowo' np. jestem na klatce schodowej i widzę kogoś, cyk - sąsiad. Przed blokiem - chyba sąsiad. 300m dalej - obcy. Ludzie mają mnie za czuba albo gbura przez to, najczęściej przy zapoznaniu się od razu im o tym mówię.
Bardzo często muszę widzieć twarz by ją zapamiętać.
#psychologia #zjebanie
Zaloguj się aby komentować
Przez większą część roku stacja badawcza SANAE IV jest jednym z najbardziej odizolowanych miejsc na Ziemi. Życie w bazie jest trudne, a czasami może być przerażające.
Na początku marca na krawędzi klifu, 170 km w głąb lądu od szelfu lodowego, rozegrały się sceny jak z horroru. Załoga wysłała rozpaczliwą wiadomość SOS, w której napisano, że jeden z członków zespołu napadł na innych, molestował seksualnie kolegów i groził im śmiercią.
Ale pomoc była daleko. Baza leży ponad 4000 km na południe od Kapsztadu, a ewakuacja do najbliższych sąsiadów — niemieckiej bazy oddalonej o 300 km — była wykluczona. Ucieczka była niemożliwa, ponieważ statki i...
#psychologia #psychoterapia #pytanie
Hejka Kasie i Tomki.
Dojrzałem do kolejnego etapu w moim życiu i zdecydowałem że jednak potrzebna psychoterapia.
Czy ma ktoś namiar na psychologa który:
będzie dostępny online,
nie będzie nie wiadomo jak drogi (wiadomo że pojęcie względne ale liczę na w miarę normalne koszta),
najlepiej mężczyzna w wieku zbliżonym do mojego (37lvl) - są problemy które wydaje mi się mogą być trudne do zrozumienia przez kobiety (mogę się mylić).
Dzięki!
@pokeminatour najlepiej psychologa -psychoterapeutę, bo mianem psychoterapeuty może określać się każdy, to nie jest zawód regulowany, więc ktoś bez odpowiednich studiów i przygotowania ot tak może nim zostać. Co do terapii online, podobno pleso therapy ma dobrych terapeutów, choć jak już wspomniała Wrzoo najlepiej mieć terapię na żywo, ale czasem się nie da
Zaloguj się aby komentować
#kognitywistyka #psychologia & źródło
Krista i Tatiana Hogan (urodzone 25 października 2006) to Kanadyjki, które są bliźniaczkami syjamskimi zrośniętymi głowami (craniopagus).
[...]
Wspólna świadomość
Unikalne połączenie wzgórzowe bliźniaczek może dostarczyć wglądu w filozoficzne i neurologiczne podstawy świadomości. Twierdzi się, że nie istnieje empiryczny test, który jednoznacznie potwierdziłby, że w przypadku niektórych doznań bliźniaczki dzielą jedno przeżycie, a nie dwa identyczne, ale odrębne. Jednak biorąc pod uwagę specyficzne lokalizacje treści świadomych w mózgu oraz nakładające się ścieżki neuronalne w ich mózgach, można argumentować, że bliźniaczki faktycznie dzielą pewne doświadczenia. Jeśli tak jest, mogłyby one stanowić dowód na możliwość współdzielenia doświadczeń między mózgami.
Zaloguj się aby komentować
Kończyłem dwa kierunki studiów. Pierwszy był stricte nauczycielski, drugi w zakresie mojej obecnej pracy (w sumie od początku kariery zawodowej). Jako młody chłopak, student na licencjacie miałem praktyki w szkole, do której uczęszczałem. Równolegle robiłem praktyki w klubie bokserskim, w którym boksowałem jako młody chłopak, jako asystent trenera. To był wolontariat do odbębnienia, ale podszedłem do tego na serio.
To co mi zapadło w pamięć, to podejście trenera vs nauczycieli i pedagogów. Podczas wizyty w gabinecie pedagogicznym rozmawialiśmy o trudnych uczniach, bo zapoznawała mnie z dokumentacją. Z ust Pani pedagog padły słowa "On ma ADHD, to w ogóle nie warto z nim nic zrobić, a jakikolwiek sport to byłaby dla niego nagroda, to jest debil". Poczułem się jak zdzielony szmatą w twarz. Przypomniałem sobie czasy (wtedy) 10-12 lat wstecz. Też jestem nadpobudliwy, mam ADHD. Problem w tym, że gro kadry nie ma pojęcia czym się to objawia (do tego wrócę). Jeden z nauczycieli WF (ten, u którego robiłem praktyki to był mój były nauczyciel i był nim z pasji) miał taki sam punkt widzenia, kiedy na zastępstwie miałem zajęcia z 6 klasą. I było tam 2 chłopaków właśnie z sekcji bokserskiek.
Sport wyciągnął mnie w życiu na prostą. Nauczył mnie więcej niż cokolwiek innego. Jako chłopak w szkole podstawowej sprawiałem problemy wychowawcze. Słabo się też uczyłem, bo mi się nie chciało. Byłem skreślony. Nauczyciele traktowali mnie pogardliwie. MImo to, miałem swoje pasje, które nigdy nikogo nie interesowały, bo wychowywaliśmy się w pruskim systemie, gdzie nagradzano tylko "dobrych ze wszystkiego". I to nic, że mogłeś być świetny z 2-3 rzeczy, nie byłeś dobry ze wszystkich po trochu, nie byłeś dobry wcale. W wieku 13 lat piłem pierwszą wódkę, latem z 1 na 2 klasę gimnazjum robiliśmy pijackie eskapady na osiedlu. Trzymałem się z chłopakami z robotniczych rodzin, choć sam pochodziłem z bardzo wykształconej. W międzyczasie popalanie szlugów, w wieku 15 lat posmakowałem "dopalacza" (myślałem, że to trawa). Chwilę potem doszły mi problemy nerwicowo-depresyjne.
Zawsze byłem sportowcem, ale dopiero boks nauczył mnie w życiu wszystkiego. Wygrywać, przegrywać, pokory, skromności, zasad i przede wszystkim walki o siebie i dążenia do celu, ogólnie ciężkiej pracy. Mniej więcej wtedy podciąnąłem się w nauce, nauczyciele zaczęli mnie dostrzegać wyłącznie dlatego, że zacząłem mieć z ulubionych przedmiotów dobre oceny. Finalnie dziś mam niezłą pracę, grupę przyjaciół, jakieś oszczędności, mieszkanie (to akurat w spadku), nienajgorsze auto (kupiłem za własne pieniądze, zaoszczędzone żyjąc na wynajmie, więc spoko), kobiety mnie lubią i uważają za fajnego gościa, choć w gimnazjum uchodziłem za zjeba.
Sport mnie wyciszył i nauczył dyscypliny. Pytanie tylko ile dzieciaków dostało szanse? Ilu z nich mogło rozwijać swoje pasje, nauczyć się czegoś w życiu, a na ilu postawiono krechę, bo nie byli tacy jak wszyscy - zwyczajni? I teraz po długim wstępie - o czym jest ten post.
ADHD to nie tylko nadpobudliwość ruchowa. Istniej pierdyliard rodzajów tego zaburzenia. Moja siostra o swoim ADHD dowiedziała się w wieku 33 lat. I często jest to wymówka dla ludzi, lub "o, wow, jestem jakiś inny". Nie. Przyjrzyjmy się nieco pewnym objawom, niewidocznym gołym okiem. Z takich bardziej błahych:
-impulsywność
-upartość
-gadatliwość i ogólny ekstrawertyzm
-ogromna wyobraźnia
A teraz z innej beczki:
1.Niedobory dopaminy - osoby z ADHD potrzebują często bodźców. Niektórzy uzależniają się od adrenaliny (sporty ekstremalne i tym podobne), seksu, alkoholu, nikotyny. Świat to dla nich za mało. Potrzebują nieustannych bodźców. W zależności od nasilenai, ale siedzenie w domu i prowadzenie szarego życia jest jak sznur na szyi.
2.Pamięć krótkotrwała - nie zawsze pamiętam o czym rozmawiałem z ludźmi, mam tendencję do problemów ze skupieniem się, w dodatku szybko zapominam mało ważne rzeczy. W pracy wszystko notuję w excelu, prowadzę kalendarz, bo bez tego ani rusz
3.Wszystko albo nic - osoby z ADHD są często idealistami i perfekcjonistami. Jest czarne i białe. Albo coś się uda na 100 %, albo się nie udało wcale. Albo odnosisz sukces, albo porażkę. Wszystko chcesz osiągnąć od razu. Masz wobec siebie bardzo duże wymagania. Jeśli ogarnąłeś te "basicowe" ADHDowe objawy i dążysz do czegoś w życiu, to zjada cię twoja własna ambicja. Ambitny plan zrealizowany na 80 % jest dla ciebie porażką. Dla innego człowieka średnio-ambitny zrealizowany na 70 % to sukces. Jednego dnia czuję się, jakbym miał podbić świat, innego, jakbym przegrał wszystko.
4.Radość - nie potrafię celebrować małych sukcesów. Z dużych sukcesów cieszę się chwilę i potrzebuję kolejnego bodźća. Mój pasek "baterii" w postaci dopaminy rozładowuje się zdecydowanie szybciej niż u was. Często jeśli odniosę mały sukces, uśmiechnę się kącikami ust i powiem "Fajnie". Przy dużym - nie rozpamiętuje.
5.Związki - bardzo dużo rozpamiętywania nieporozumień, potrzeba absolutnej pewności, że wszystko jest dobre i stabilne, częsty strach przed jutrem, poczucie niezrozumienia
6.Niepokój - jestem przyzwyczajony do uczucia niepokoju. Odczuwam je bardzo często. To taka mieszanka podwyższonego kortyzolu z niedoborem dopaminy. Wyobrażasz sobie, że masz ważną wizytę u lekarza za 3 dni lub ważny egzamin? Czasem czuję się tak codziennie, czasem nie.
7.Bujanie w obłokach - Są takie dni, że potrafię pracować na 20 % efektywności bo myślę o niebieskich migdałach i marzę. Potem potrafię to odbić pracą na 200 % i naprawdę mega wynikami.
8.Inteligencja emocjonalna - bardzo łatwo potrafię rozgryźć problemy drugiego człowieka, mam wrażenie, że czuję i widzę więcej niż inni, szybko zdobywam zaufanie, ludzie mają tendencje do zwierzania mi się ze swoich problemów, umiem przekonać do siebie ludzi, łatwo "się sprzedaje" (pracuję jako handlowiec b2b do kluczowych klientów w branży, z której mam wykształcenie). Jestem bardzo dobrze odbierany.
Moja terapeutka powiedziała mi, że duży wpływ na te czujkę miała psychoterapia (jako nastolatek chodziłem 2 lata. Wyleczyłem problemy nerwicowo-depresyjne do 0 i zbudowałem mega pewność siebie. Obecnie chodzę, bo jestem rok po rozstaniu z planami na życie i próbuję przepracować swoje problemy. Poszedłęm tam, bo jestem dojrzały i rozumiem problematykę, nie dlatego, że mam jakąś depresję czy lęki/myśli natrętne).
Powiedziała mi też, że jestem taką osobą, z którą można siedzieć przy piwie do 5 rano i konie kraść. Nasze spotkania na zaplanowaną godzinę częśto wydłużają się do godziny 10 minut, godziny 15 minut. Mówi mi też, że mężczyzn takich fajnych do pogadania i ze sztywnymi zasadami i etyką moralną jest dziś bardzo mało i że to świat nie pasuje do mnie, nie ja do świata.
Podsumuję to tak. Jedna z najbardziej inteligentnych osób, które znam, jest skrajnym przypadkiem ADHD. Niesamowicie inteligentny gość, który potrafi rozgryźć drugą osobę ot tak, przejrzeć w 5 minut, rozwiązać każdy problem, przekonać do siebie każdego. Powiedziałbym urodzony handlowiec lub tepraueta. I wiecie co? Kilka lat na emigracji, zaledwie średnie wykształcenie, brak planów na życie. Podróżuje po Europie i nie może się nigdzie odnaleźć, bo po prostu nie wysiedzi w miejscu. Nikt z nim nic nie przepracował, nikt go nie nauczył jak sobie radzić. Za to jest uzależniony od seksu i ma tendencje do próbowania różnych używek psychoaktywnych, zazwyczaj takich, które interpretuje jako wycieczki duchowe. Pogubiony chłopak.
Smutne jest to, że przypadków takich jak np Kuba Wojewódzki (choć prywatnie go nie lubię), Szymon Majewski czy ze "świata" - Jim Carrey, Michael Phelps czy WInston Churchill - jest niewiele. Z reguły potencjał tych ludzi ginie pod butem systemu.
A dla osób z ADHD świat to za mało. I mogą naprawdę dużo osiągnąć. Potrzebują tylko mentora, który poprowadzi ich przez życie. Mi go zabrakło, bo mój tata jest specyficzny i zabrakło mi ojcowskiej ręki (myślę, że może mieć aspergera). Ojcowską ręką był dla mnie boks, który uratował mi życie. Ale co z tymi, którzy nie mieli szczęścia?
#psychologia #adhd #adhddoroslych #psychiatria #gownowpis #przemyslenia #sport #edukacja #szkola #takaprawda #zycie
@ruhypnol Znamy się 12 lat. Powiedziała mi to między słowami, jak rozmawialiśmy o potrzebie budowania stałego związku, jako komplement i tak, że mamy zmierzac już do końca. Wyjaśnię kontekst
"Dobra, gadamy teraz tak i fajnie się gada, jestes takim chłopakiem, że z tobą to do 5 przy piwie by mozna bylo gadac,a le m,usimy juz konczyc sesje"
2 kontekst - odnosnie trwalych relacji i tego, co mi nie pasuje pod katem poznawania nowych osob, raczej w formie komplementu i poinformowania, zebym nie bral na siebie tego, ze np to ja nie pasuje do swiata
Zaloguj się aby komentować