
Społeczność
Depresja
społeczność ludzi chorujących na depresję

Społeczność
społeczność ludzi chorujących na depresję
Zaloguj się aby komentować
Panie i Panowie ze #swiniobicie - nie chcę deprymować Was, ale jeżeli jednocześnie się odchudzacie i jecie słodycze, pizzę czy kebaby - to nic z tego nie będzie.
Brzmi jak trywialna prawda. Ale zastanówcie się dlaczego to robicie. Otóż #psychologia zna odpowiedzi na te pytania.
Otóż jedzenie tego typu rzeczy jest związane z regulowaniem emocji. Np. lęków wywołanych przewlekłym stresem.
Mechanizm jest taki: przewlekły stres powoduje u mnie wewnętrzne lęki. Żeby to odreagować jem 500 ml lodów. Czuję ulgę. Stres jest przewlekły, więc znów daje o sobie znać...
Odchudzanie jest procesem będącym konsekwencją określonych zachowań żywieniowych, a nie celem samym w sobie. Cel sam w sobie to określone, stałe zachowania żywieniowe oraz stałe zaprzestanie szkodliwych zachowań żywieniowych.
Żeby ten cel osiągnąć, należy wykonać najpierw pracę z psychologiem, by nie odreagowywać lęków kompulsywnym jedzeniem, tylko inaczej radzić sobie ze stresem. W sposób pozytywny.
Z fartem!
Zaloguj się aby komentować
Ostatnio @Ten_koles_od_bialego_psa wrzucił wpis o #dieta i #depresja . Jak go zobaczyłem, to od razu pomyślałem sobie, że znowu będzie polecana dieta śródziemnomorska. A tutaj zaskoczenie, @Ten_koles_od_bialego_psa zaproponował dietę keto, bez glutenu i kazeiny (dieta GFCF). Postanowiłem po kilku latach znów zagrzebać się w temat jedzenia i sprawdzić prezentowane rozwiązania.
1. Przejedzmy do pierwszego cytowanego tekstu:
The Role of Various Types of Diets in the Treatments of Depressive Disorders https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC12566067/
Super przegląd literatury naukowej w temacie depresji i diety. Same autorki piszą:
Specifically, Mediterranean and anti-inflammatory dietary patterns appear most consistently beneficial, likely through modulation of inflammation, improvement of gut microbiota composition, reduction of oxidative stress, and promotion of neuroplasticity. Some studies indicate potential positive effects of the ketogenic diet, although findings remain limited and heterogeneous.
Czyli dieta śródziemnomorska jest "lepsza" niż keto, mimo to @Ten_koles_od_bialego_psa promuje keto. W żadnym innym cytowanym tekście nie ma badań o wyższości diety keto nad śródziemnomorską w leczeniu depresji.
2. Ale jedziemy dalej, @Ten_koles_od_bialego_psa wrzucił ten tekst:
Opioid peptides in autism spectrum disorder and gluten-free casein-free diet as a therapeutic approach https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC12860830/
Autorzy piszą w nim:
While some studies have suggested that GFCF diets improve autistic symptoms, others have not found significant behavioral improvements or significant reductions in urine peptide concentration. This limits the diet’s widespread recommendation for the general population and suggests that future research should focus on identifying specific ASD subgroups that may benefit from the diet.
Czyli jeden rabin powie, że dieta GFCF pomoże, a drugi, że nie ma to żadnego znaczenia. Jednak nic o tym nie przeczytacie w wpisie @Ten_koles_od_bialego_psa xD
Dalej mi się nie chciało sprawdzać, ale te dwa punkty już pokazują mi, że @Ten_koles_od_bialego_psa nie jest rzetelnym ekspertem i należy ostrożnie korzystać z jego porad.
Z mojej strony podrzucę wam dwa badania ze ślepą próbą (randomized controlled trial - RCT) nad dietą śródziemnomorską, w leczeniu depresji:
- https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/28137247/
- https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/29215971/
W obydwu badaniach dieta śródziemnomorska doprowadziła do obniżenia objawów i poprawy stanu pacjentów.
A i jeszcze taka ciekawostka, herbata lawendowa jest tanim i łatwym wspomagaczem w leczeniu depresji: https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/32444033/
Z fartem!
Zaloguj się aby komentować
Prawicowy chłopskorozumizm na temat depresji w całej swej żałosno-podłej krasie.
#depresja #bekazprawakow #polityka

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Wydaje mi się ze życie z #depresja jest takie jakieś nie wiem. Twój mózg przestaje myśleć ze może być dobrze. Jak jesteś w najwyższym punkcie życia, to nie cieszysz się z tego, tylko boisz ze zaraz spadniesz. Jak dzieje się coś złego, to wydaje się ze nigdy się nie zmieni i już zawsze tak będzie.
Jeśli chodzi o leki, to wydaje mi się, że każdy powinien spróbować innej substancji psychoaktywnej niż alkohol, najlepiej pod okiem lekarza.
Kiedyś zapytałem psychiatry, kiedy się jest pacjentem, a kiedy narkomanem. Psychiatra odpowiedział, ze to zależy czy bierzesz dawkę przepisana przez lekarza. Taka różnica między psychiatra ulicy, który chce sprzedać jak najwięcej, a psychiatra lekarzem, który przynajmniej miał zajęcia z etyki.
Mam kilka diagnoz, bo jestem nieufny, ale co do zasady eksperci się zgadzają. Łeb zjebany.
Zaloguj się aby komentować
Będzie o zaburzeniach emocjonalnych, możliwe że o #depresja , ale się nie diagnozowałem do tej pory, więc nie wiem.
Wczoraj miałem coś w rodzaju balu absolwentów, tylko większość znajomych z roku nie jest jeszcze absolwentami (w sensie - niewiele osób zdało wszystkie egzaminy). Impreza nie tak zła, tylko chyba podszedłem do niej ze złym mindsetem.
Tego samego dnia rano miałem egzamin pisemny, do tego nie byłem pewien czy dobrze mi poszło, bo pytania wybitnie mi nie podeszły. Znając moje zdolności, mógł być z tego kolejny termin, niestety już wrześniowy. Rozpoczęłoby to lawinę opóźnień i w konsekwencji zamiast zacząć staż w październiku, musiałbym czekać do maja. Zdałem, ale dowiedziałem się o tym dopiero o 17 (bo za trudno włączyć opcję "pokaż wyniki" w teście pisanym na komputerach). Pierwsza reakcja - "k⁎⁎wa, teraz jeszcze te dwa". Różowa się cieszy, ja z kamienną miną dzwonię do ojca, mówię "zdałem", słucham tego co mówi i się żegnam. Zero zadowolenia z siebie, zero dumy. Jakbym wykonywał zaległą pracę i cieszył się, że tym razem obyło się bez potrącenia z wypłaty.
Dojeżdżamy na bal, postaliśmy w kolejce do szatni, potem w kolejce do zdjęć, do bufetu. Przy stole najbliżsi znajomi, jednak wszyscy rozmawiali z różową, bo ja niczego nie słyszałem. Mimo chwilowego rozluźnienia kieliszkiem wina, cały czas czułem napięcie. Chciałem iść potańczyć, ale nie różowa nie ma na tyle siły, żeby spędzić w ten sposób cały wieczór (j⁎⁎ać szpilki). Kolejne rozmowy się nie kleiły, jeśli byłem zaangażowany to wychodziły płytko. Jeśli ktoś chciał ze mną rozmawiać, to tylko o sobie. Było kilka takich momentów, że znajomi komplementowali moje włosy włosy, ale najbardziej zapadła mi w pamięć chwila, kiedy koleżanka złapała mnie za kosmki i zapytała mojej dziewczyny czy mi to układała, a ze mną w sumie nie zamieniła ani słowa xD
Większość wieczoru siedziałem i patrzyłem się w przestrzeń, czekając aż skończą się rozmowy, w których nie brałem udziału. Na parkiecie wzrok mi uciekał, nie potrafiłem się skupić, patrzyłem na tych ludzi jak przez szybę. Wszyscy tacy szczęśliwi, uśmiechnięci, ale nie docierało do mnie, że też powinienem taki być. Co chwilę ktoś rzucał "uśmiechnij się". Zawinęliśmy się kiedy zniknęła nasza ekipa, bo już nawet nie było z kim rozmawiać.
Jeśli oglądaliście "Chłopców z ferajny", pewnie kojarzycie postać Tommiego, niskiego gnojka z kompleksami granego przez Joe Pesciego. Tak się czuję od jakiegoś czasu. Zrzęda, dzieciak nie potrafiący schować swoich emocji do kieszeni, wiecznie niedowartościowany w swoim mniemaniu. Tylko lepiej sobie radzę gdy ktoś ze mnie żartuje, bo nie biorę tego za obrazę.
Kiedyś na zabawach byłem duszą towarzystwa. Tańczyłem, śmiałem się, rozmawiałem z każdym, wszędzie mnie było pełno. Wczoraj też myślałem, że jakoś to będzie. Nie wiem co mi się popsuło we łbie, ale w życiu nie obwiniłbym za to kogoś innego. To wszystko powyżej, nawet jeśli ma inny wydźwięk, jest kwestią mojego nastawienia i tylko ja ponoszę winę za to, że się wczoraj kiepsko bawiłem i popsułem zabawę paru innym osobom swoim zachowaniem.
Wybieram się na terapię, raczej na jesieni, bo obiecałem sobie, że pójdę w pełni za własne, kiedy będzie mnie na to stać. Tylko nie wiem, czy ona na to wszystko pomoże. Trochę #wstyd dodawać takie wpisy, ale w sumie to po wczoraj nie czuję, żebym miał się komu wygadać. Różowej zawsze mogę, ale ona też ma ze mną ciężko.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Witam,
Wróciłem z Grecji. Czy pomogło? Tak, dopóki byłem tam i się przyzwyczaiłem. Po powrocie zastały mnie te same ściany i miejsca, zatem złe myśli wróciły.
Byłem dzisiaj u psychiatry na NFZ, do którego rejestrowałem się w zeszłym roku. Miły chłop, powiedział że u ludzi różnie to trwa, u mnie chyba dłużej niż krócej. Trochę mnie podbudował, ale nie proponował terapii, a ja też nie nalegałem. Powiedziałem, że generalnie jest już lepiej, ale bywają dni, zwłaszcza wieczory, gdy ogarnia mnie rozpacz i wpadam tak jakby do studni.
Zapytał, czy chcę SSRI. Powiedziałem, że nie wiem, ale chyba jednak chcę, przekonam się, jak działają. Dostałem sertralinę, kupiłem w aptece i w domu już zjadłem.
Jebane k⁎⁎wa aplikacje randkowe tylko obniżyły moje poczucie własnej wartości. Teraz muszę popracować nad tym, by je odbudować.
Odezwę się za jakiś czas.
#depresja
Nie znam Twojej sytuacji, ale czy próbowałeś terapii? Leki brzmią jak ostateczność. Kraków to duże miasto, na pewno jesteś w stanie znaleźć dobrego terapeutę który pomoże ci z tego wyjść.
Piszę to jako osoba będąca w podobnym dołku jakiś czas temu, od 2 lat na terapii. Obecnie chodzę na kurs tańca, uczę się hiszpańskiego poznaję ludzi a jestem od ciebie starszy o kilka lat ;)
Nie wpadaj w użalanie się nad sobą, zamiast tego podejmij działanie.
Zaloguj się aby komentować
Zastanawiam się, czy iść na terapię na NFZ gdy wrócę do Polski.
Gdy mam lepszy dzień, czuję się dobrze, natomiast gdy jest gorzej, czuję się fatalnie.
Czy to jest normalne wahanie nastroju jak u wszystkich ludzi, czy wymaga to opieki lekarskiej. Sam nie wiem. Może lepiej zająć się hobby i wychodzeniem do ludzi, niż chodzeniem do lekarza? Przyczyna jest znana: porzucenie pół roku temu. #depresja
@DerMirker Idź do psychiatry, on zdecyduje czy potrzebujesz leków, czy od razu terapii. Być może twój obecny stan nie nadaje się na terapię.
Jeśli się boisz leków od psychiatry - nie bój się. Krąży jakaś plotka że na psychotropach człowiek siedzi i wali głową w ścianę, albo jest warzywem. Nic bardziej mylnego. Odpowiednio dobrane leki sprawiają, że czujesz się najzwyczajniej w świecie normalnie i nie odczuwasz smutków, wewnętrznego bólu, czy ogólnie tych negatywnych rzeczy, które czujesz teraz. Wiedz, że są różne leki. Może się zdarzyć tak, że to co dostaniesz spowoduje że będziesz się czuć źle w inny sposób - ważne żeby iść ponownie do lekarza i poprosić o inne leki. Mam z tym trochę doświadczenia, gdybyś chciał dowiedzieć się więcej napisz na priv
Uszy do góry, jeszcze wyjdzie słońce i wróci radość!
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Co tam u mnie? Postanowiłem pojechać na miesiąc do Salonik, by trochę zmienić otoczenie i dać głowie odpocząć, zobaczyć coś innego. Takie jakby sanatorium sobie zrobić.
Czy mi się to udało? I tak, i nie. Z jednej strony czuję się psychicznie trochę lepiej, z drugiej natomiast dokucza mi tu samotność, nikogo nie znam, spędzam zdecydowanie zbyt dużo czasu w internecie.
Nie wiem, czy to była dobra decyzja, ale staram się o tym nie myśleć, tylko cieszyć tym miejscem. Wciąż wierzę, że jeszcze będę kiedyś szczęśliwy.
#depresja

@DerMirker wiadomo, że na depresję to “idź pobiegaj”, ale serio nie doceniałam kiedyś wartości ruchu ciała w kontekście pozytywnego oddziaływania na głowę. Byłam ciamajdą na wf-ie i to mnie skutecznie zniechęciło do sportu na większość życia, dopiero po 30. zaczęłam odczuwać z tego przyjemność. Więc spaceruj jak najwięcej, albo nawet chodź bez celu, “zgubienie” się w obcym mieście to moja ulubiona opcja zwiedzania
Zaloguj się aby komentować
Dzisiaj zauważyłem pierwsze siwe włosy na skroni, to chyba wydarzenia ostatnich miesięcy odcisnęły swój ślad.
Teraz już jednak mogę przestać zaklinać rzeczywistość, że jeszcze jestem młody.
#depresja
@DerMirker siwienie może być korelacyjne z wiekiem, a nie przyczynowo-skutkowe. Jest mnóstwo powodów siwienia włosów. Nie musi to być związane z wiekiem.
Szybciej osiwiejesz od stresu albo skłonności genetycznych niż wieku. Zresztą chłopie, nie ma nic złego w siwych włosach.
A jak uważasz, że lepiej Ci w kolorze, to nałóż farbę. Jest '25.
Zaloguj się aby komentować
Co tam u mnie? Na sinusoidzie emocjonalnej ostatnio znowu jadę w dół. Zrozumiałem, że odbudowa straconego związku zajmie mi wiele lat do przodu i spełnienie swojego marzenia o ślubie i rodzinie będzie bardzo trudne.
Zrozumiałem też, że moja była narzeczona była jedyną osobą, z którą mogłem rozmawiać o emocjach i gdy jej zabrakło, nie mam po prostu nikogo, z kim mógłbym o tym rozmawiać. Dopiero po paru miesiącach to do mnie dotarło.
Właśnie mija pół roku, wcale nie jest lepiej, ale jakoś się trzymam i dalej walczę o siebie. Pozdrawiam serdecznie wszystkich porzuconych ludzi.
#depresja
Z perspetywywy chyba osoby bardziej doświadczonej niż ty powiem ci szczerze, że baby to same problemy. Nie znam nikogo, kto cofając się 15-20 lat wstecz powtórzyłby swój błąd. Chociaż 3/4 to rozwodnicy z problemem w postaci braku dostępu do dzieci. Chodzi generalnie o to, że najpierw jesteście przyjaciółmi i kochankami a potem następuje fala zdarzeń, która sprawia, że oboje jesteście już zupełnie innymi ludźmi niż wtedy gdy się poznaliście.
Ja wiem, że osoby samotne chcą znaleźć partnera ale osoby z partnerem często żałują i chciałyby mieć święty spokój. Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma. Mam nadzieję że pomogłem
Zaloguj się aby komentować
Wczoraj wieczorem napad lękowy, leżałem zwinięty w kłębek na podłodze i ryczałem. Przynajmniej zrozumiałem, co było wyzwalaczem i czego unikać.
#depresja
Wystawianie się na bodziec jest znanym sposobem w psychologii na budowanie tolerancji, oswajanie się i zmniejszanie wrażliwości na triggery. Jest jednak druga strona medalu, bo zwiększanie rezylencji w momentach, w których nie jesteś na to gotowy może w zbyt dużym stopniu obciążyć Twój układ nerwowy, więc to co będziesz dalej z tym robił zależy od Twojej dyspozycji na ten moment. Sam musisz to ocenić.
Mi ogólem w radzeniu sobie z bólem pomaga pisanie i mówienie o trudnościach bliskim, chociaż to drugie jest znacznie trudniejsze.
Trzymaj się tam ziomuś.
Zaloguj się aby komentować
Za mną druga rozmowa z psychologiem terapeutą. Spotkania polegają na rozmowach, pyta się o moje emocje i lęki. Nawet jestem zadowolony z ich przebiegu, ale czuję wewnętrznie straszną pustkę i strach przed przyszłością. Nie wiem, co będzie ze mną dalej.
#depresja
@DerMirker u mnie również były różne lęki i strach przed przyszłością. Poszedłem na dobrą terapię i zdecydowanie po ponad 2 miesiącach działa.
Po, hatfu, sertralinie branej kilka lat temu miałem ogromną niechęć do leków, ale terapeutka zdecydowanie zachęcała i jestem jej za to wdzięczny. Trafiłem na świetnego psychiatrę, który zrobił dokładny wywiad i tak mi dobrał leki, że nigdy w życiu nie czułem się dobrze jak teraz, ale nie tak, że mam ciągle cudowny nastrój, tylko jest... normalnie. Jakby tak od zawsze miało wyglądać życie.
Zaloguj się aby komentować