#depresja

50
1020

8 970,67 + 5,00 = 8 975,67


Kolejny bieg "z ludźmi" za mną. Mimo tłumu było fajnie. Blisko domu, co pozwoliło mi po prostu dotrzeć na miejsce spacerem. Dla kogoś to może być śmieszne ale... przebiegłem 5 km w czasie 27:55, co jest moim rekordem Lekkoatleta jak sie masz Na mecie przypomniałem sobie jednak, gdzie byłem jeszcze dwa lata temu. A byłem w tzw. d⁎⁎ie czyli mówiąc ładniej zjadały mnie powoli moje demony, #depresja i lęki. Wczoraj zameldowałem się na starcie w tłumie ludzi i w cale nie miałem w głowie jedynie myśli, że za chwilę to sobie głupi ryj rozwalę i że może lepiej dać sobie spokój. To jest na prawdę cudowne uczucie.


#sztafeta #bieganie


Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified! #statsbymarvin

2e1d0976-aff7-43f8-a628-663538df4a64

Zaloguj się aby komentować

Jeeeeee, niesamowity sukces, internista wystawił mi skierowanie do psychiatry na "cito", więc udało mi się przyśpieszyć wizytę o całe 5 dni. Wspaniałe.

#depresja

Zaloguj się aby komentować

Chciałbym napisać dłuższy post w temacie #depresja w którym opowiem o antydepresantach i największych obawach przed ich stosowaniem.

Czemu? Zauważyłem że dużo osób ostatnio na hejto pisało w temacie depresji ale też komentarze typu " nie chcę brać lekow bo..". Post będzie zawierał informacje które uzyskałem w trakcie swojego leczenia od profesor psychiatrii, a także moje przemyslenia i opnie z ktorymi sie spotkałem na roznych forach.

Jakie uważacie są największe obawy przed stosowaniem leków, a które warto by poruszyć?

#zdrowie #zdrowiepsychiczne #antydepresanty

@Czokowoko Pisz śmiało i zawołaj mnie. Całe moje życie to ogólnie depresja, ale nauczyłem się z tym żyć. Dobrze jest. Jakie największe obawy przed lekami? Nigdy żadnych nie brałem. Tylko nielegal. Parę lat temu (ok 5) poszedłem do psychiatry, to wysłał mnie na leczenie do jakiegoś profesora (podobno najlepszy w mieście) i polecał grupy wspierające. Tabletek nie chciał dać bo stwierdził, że je przepiję itp. Więc nie wiem. Do pana profesora nigdy się nie zgłosiłem, w grupach nigdy nie brałem udziału. Wydaje mi się to dziwne, czuję że bym się rozkleił i nie mógłbym nic powiedzieć. Nie jestem (zostałem) nauczony dzielić się emocjami. Trochę delikatnie czasem na hejto, ale na żywo nie.

Zaloguj się aby komentować

#zalesie #depresja

K⁎⁎wa, nie chce mi się żyć, ale muszę, bo mam dzieci. Ale gdybym ich nie miał to pewnie by mi się chciało. I bądź pan tu mądry.

@enkamayo że tak zapytam, czy myślisz że jest to związane z czymś konkretny? Piję do tego że ten stan ma bardzo złożone podłoże, nie tylko psychiczne ale i biologiczne jak np niedobór witaminy D3, witamin B.

Bardzo polecam wybranie się do dobrego specjalisty, najlepiej jeśli jesteś w stanie względnie zidentyfikować swój problem. Nie ma się co męczyć, jeśli nie dla siebie to dla dzieciaków :)

Ja sam cierpię na depresję ale wizyta u lekarza psychiatry i odpowiednie dobranie leków pozwoliło mi normalnie funkcjonować i w między czasie dowiedzieć się o biologicznych przyczynach depresji, bo psychicznie nie mam żadnych ku temu podstaw.

@enkamayo długą drogę odbyłam od takiego myślenia, jak twoje do teraz, a i tak nie wiem czy jestem w połowie drogi do stabilnej psychiki. Nie daj się chłopie, po coś tu jesteś. Choćby i dla dzieci. Trzymaj się tego, co ci daje nadzieję i terapia, jeśli tak zdecyduje lekarz to i z lekami.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Uwaga! Chaotyczny wpis, ale potrzebuję katharsis.

Skoro wczoraj był dzień walki z depresją, to może nadszedł czas aby rozliczyć zeszły rok.

W lipcu wraz z partnerką kupiliśmy dom, można powiedzieć, że wymarzone miejsce. Wymagało dużo pracy, ale co to dla nas. Niestety okazało się, że jedyną osobą zaangażowaną w remont byłem ja. Każdy weekend, godziny po pracy czy urlop poszedł na planowanie, remontowanie domu. Wiecie, co jest najgorsze w remoncie starego domu? Remont starego domu. Gdy już myśleliście, że można pójść dalej, bo dana rzecz odhaczona, to zawsze coś się musiało sp⁎⁎⁎⁎zyć. Powoli zacząłem popadać w marazm, coraz mniej chętnie jeździłem, żeby to remontować. No ale powiedziało się A, to trzeba i B. Natłok pracy tak mnie przycisnął, że w końcu zacząłem pękać. Zdarzało mi się płakać, bo projekt, który mieliśmy w głowie w ogóle się nie przybliżał. Dodatkowo czułem, że każda decyzja spoczywała na mnie. Załatwianie pozwoleń na wyburzenie komina, szukanie specjalistów od dachu itp. Na wszystkim musiałem się znać, by mnie nie oszukano. Początkowo zakładaliśmy, że wymienimy dach a potem pójdzie z górki i do końca roku się wprowadzimy. Spoiler alert, zaraz marzec i dom dalej nie zamieszkany.

Dodatkowo czułem presję, bo wiadomo, każdy pyta kiedy się wprowadzamy. I tak wszystko zaczęło się sypać. Wracałem do domu zirytowany, bo nic nie wychodzi, i tylko marnuje czas. Czułem żal, że tak mi to wolno idzie. Zaczęły się problemy w związku. Zaczęliśmy się oddalać coraz bardziej, aż w końcu nastał grudzień. Kilka dni przed świętami pokłóciliśmy się na tyle mocno, że święta spędziliśmy z psem we dwójkę. Nie dociągnęliśmy do końca roku, w Sylwestra się rozstaliśmy. Szkoda, bo na początku grudnia mieliśmy 7 rocznice. No ale jak w związku nie widać żadnych perspektyw, to nie ma co sztucznie go przedłużać. Uczucie, które było z nami przez długi czas, po prostu znikło.

Teraz muszę odkupić część domu, przenieść kredyt do innego banku, kupić jakiegoś gruza żeby móc dojeżdżać do domu i go wyremontować.

Nie wiem czy tag odpowiedni, ale nie mam pomysłu na lepszy.
#depresja


@Pawelvk przykro, ze tak ci się to źle ułożyło ale lepiej teraz niż po ślubie z dzieciakami. Masz dom, masz psa, to juz dużo, reszta się ułoży. Jeszcze mlody chłopak jesteś, zycie jeszcze przed tobą. Wierzę że spotkasz równie wartościową osobę jak ty sam i ulozysz sobie życie szczęśliwie. Trzymaj się

@Pawelvk Czesc,

Dom kupilem w polowie 2023 roku w calkiem niezlym stanie. Mniej wiecej w 6 miesiecy planowalem skonczyc ogord i takie grubsze roboty w domu(bo caly czas w nim mieszkamy)
Samo skonczenie parteru (A to byl lekki remont, malowanie, poprawienie paru przewodow, troche poprawa podlog) trwal 1,5 roku po pracy. Mniej wiecej po 9 miesiacach remontu gdy konca nie bylo widac, chcialem go spalic XD
----------------------------------
juz troche czasu minelo, aktualnie atakuje piwnice(mialem skonczyc w do marca a mam moze zrobione 60% prac...) w przyszylm tygodniu planuje Lquattro aby troche podgonic z robota.
---------------------------------
Jesli jestes jeszcze na etapie rowalki to wspolczuje, bo to sie zawsze przeciaga w nieskoczonosc i nie widac konca... Ale jak wejdziesz w etap odbudowy i bedziesz konczyl pokoj po pokoju, to juz bedziesz mial wiecej wigoru....
Co do wybranki - to skoro odeszla teraz, to raczej i lepiej dla Ciebie, bo jesli nie byla w stanie udzwignac tematu remontu, to ciezsze tematy we wspolnym zyciu zweryfikowalby to znacznie szybciej.

Zaloguj się aby komentować

Dokładnie dziś mijają 24 miesiace odkąd nie przydazyla się ani jedna noc zdbym przespał 8 godzin, a moja średnia dziennego snu z tego okresu wynosi 3 godziny.

#depresja

sluchaj ja lekarzem nie jestem ale jestem dosc mocno przekonany ze przez tak dlugi okres tak zlej jakosci snu po prostu mozg ci umiera. Nie wiem, co sie u ciebie dzieje, ale na pewno juz doswiadczyles jakiegos powaznego i chyba trwalego urazu. Konsultacje z lekarzem do skutku, melatonina?

Zaloguj się aby komentować

Wydaje mi się ze życie z #depresja jest takie jakieś nie wiem. Twój mózg przestaje myśleć ze może być dobrze. Jak jesteś w najwyższym punkcie życia, to nie cieszysz się z tego, tylko boisz ze zaraz spadniesz. Jak dzieje się coś złego, to wydaje się ze nigdy się nie zmieni i już zawsze tak będzie.


Jeśli chodzi o leki, to wydaje mi się, że każdy powinien spróbować innej substancji psychoaktywnej niż alkohol, najlepiej pod okiem lekarza.


Kiedyś zapytałem psychiatry, kiedy się jest pacjentem, a kiedy narkomanem. Psychiatra odpowiedział, ze to zależy czy bierzesz dawkę przepisana przez lekarza. Taka różnica między psychiatra ulicy, który chce sprzedać jak najwięcej, a psychiatra lekarzem, który przynajmniej miał zajęcia z etyki.


Mam kilka diagnoz, bo jestem nieufny, ale co do zasady eksperci się zgadzają. Łeb zjebany.

@wombatDaiquiri Dobry psychiatra powinien szukać sposobu dla pacjenta na jak najmniejszą/najsłabszą dawką leku. W Polsce są niestety psychiatryki w których pacjenci na dzień dobry dostają końskie dawki dla zasady a.. same rozpoznanie chorób jest bardzo ograniczone (mam w głowie konkretny psychiatryk, ale z pewnych powodów nie mogę go wskazać )

@wombatDaiquiri Jak jesteś w najwyższym punkcie życia, to nie cieszysz się z tego, tylko boisz ze zaraz spadniesz. Jak dzieje się coś złego, to wydaje się ze nigdy się nie zmieni i już zawsze tak będzie.

To ja tak całe życie funkcjonuje. Zawsze myślałem, że wszyscy tak mają

Zaloguj się aby komentować

Trudny wpis to będzie, przynajmniej z mojej perspektywy. W pewnym sensie taki osobisty coming out (no homo xD).

Mam depresję. Taką stwierdzoną przez psychiatrę, nie że jest mi trochę smutno. Z perspektywy czasu całe moje życie od dzieciństwa to epizody depresyjne. Najpierw przemoc fizyczna i psychiczna ze strony matki - skrzętnie ukrywana. Do tego ustawianie na każdym kroku, skrajne pilnowanie manier czy zachowania, warunkowanie miłości. Potem rozwód rodziców, nastawianie mnie przeciwko Tacie, manipulacje. W pewnym momencie (co uzmysłowiłem sobie dopiero w ostatnich tygodniach) utraciłem poczucie sprawczości. To czy będzie opierdol, czy nie było poza moją kontrolą. Nie było ważne czy wypełnie obowiązki domowe czy zapomnę. Ważne było to, czy matka wróci z pracy wkurwiona albo bardzo zmęczona. Często zrzucała na mnie odpowiedzialność za ten stan rzeczy. Nie będę się specjalnie rozpisywał na temat poszczególnych sytuacji, pozwolę sobie na jedną.

>byń mną, lvl 4-5

>podobno byłeś niegrzeczny w kościele, choć teraz tego nie pamiętasz

>z kościoła jedziecie prosto na obiad do dziadków

>po wejściu do domu dostajesz wpierdol pasem - nie taki zwykły, w tyłek. Po całym ciele.

>leżysz, wijesz się z bólu i krzyczysz "mama nie bij, mama nie bij" - to nie pomaga.

>widzisz nienawiść w jej oczach, obok ktoś przechodzi jakby nic się nie działo.

>brak profitu, ale to nie patologia, bo przecież w domu nic nie brakowało.

Tato nic nie wiedział, tak dobrze to wszystko ukrywała, ja byłem na tyle mały że nie byłem w stanie tego zakomunikować. Pewnie powinien był wiedzieć, ale wyszło jak wyszło. Nie mam mu tego za złe, podczas którejś z rozmów powiedział że gdyby wiedział o tym wcześniej, to byłoby mu dużo łatwiej dojść do siebie po rozwodzie. Mamy świetny kontakt, Tato jest super.


Jestem w trakcie trzeciej terapii. Pierwsza była super, ta też jest bardzo obiecująca. Po sesjach chodzę w pewien sposób podkurwiony i roztrzęsiony jednocześnie - to dobrze. Kilka miesięcy temu odważyłem się iść do psychiatry - teraz biorę śmieszne cukiereczki. To była dobra decyzja - jeśli się nad tym zastanawiasz, nie zwlekaj. Żałuję, że nie zrobiłem tego wcześniej. Nie jest idealnie - raz lepiej, raz gorzej. Na pewno dużo łatwiej niż z samą terapią, łatwiej obserwować własne myśli i zachowania z boku.


Mam 30 lat i dopiero teraz zaczynam w pełni odkrywać jak bardzo wpłynęło na mnie w pewnym stopniu traumatyczne dzieciństwo. Wiele rzeczy, które robię jest automatyczne, takie zachowania obronne które mi się utrwaliły. Wiele sytuacji mnie stresuje, a nie wiem dlaczego. Nie pozwalam sobie na pewne emocje i często czuję się źle z tym, że coś robię lub że się zdenerwowałem. Sytuacji nie poprawia typowy gaslighting ze strony matki - "przecież to było tak dawno a ty to dalej roztrząsasz", "już cię za to przepraszałam", "zostaw to za sobą i skup się na relacji a nie rozgrzebywaniu przeszłości". Na ten moment odcinam się od niej na tyle na ile to możliwe. Chciałbym, żeby ta relacja była lepsza, ale obiecałem że nie kiwnę już palcem żeby cokolwiek z tym zrobić. Wiele było prób z mojej strony, wiele rozmów i tłumaczenia na spokojnie - trafiało do niej na 2 tygodnie, czasem na miesiąc i wracało stare.


Na szczęście mam najwspanialszą żonę na świecie - rozumie mnie jak nikt inny, oboje jesteśmy dla siebie wsparciem. Zawsze. Syn zaczyna coraz więcej gadać i wchodzić w interakcje - to też bardzo, bardzo cieszy i daje nadzieję na lepsze jutro. Walczę przede wszystkim dla siebie, ale też dla nich - żeby nie musieli chociaż w ułamku przechodzić tego samego co ja.

Mam nadzieję, że ten wpis nie odbije się na mnie negatywnie. Dzięki @Fafalala - Twój wpis był dla mnie pewnego rodzaju inspiracją i pozwolił na dopuszczenie do siebie myśli, że opisanie swojej historii jest możliwe. To oczywiście nie ten sam kaliber - nie chcę żeby ktoś pomyślał, że chcę to jakkolwiek porównywać. (No kruwa, nawet tu wchodzi zastanawianie się czy dobrze robię...).

#depresja #zalesie


Edit: nie czytałem swoich wypocin po napisaniu, więc wybaczcie jeśli są nazbyt bełkotliwe.


6502 userbar

@6502 dziękuje Ci za ten wpis - doceniam ile Cię musiało to kosztować, a jednak mimo wszystko zdecydowałeś się uzewnętrznić. Ja co prawda nie doświadczyłem żadnej krzywdy w dzieciństwie, ale takie wpisy, jak Twój i @Fafalala sprawiają, że staram się już w dorosłym życiu bardziej obserwować otoczenie, bo może ktoś obok potrzebuję pomocy

@6502

Chciałbym, żeby ta relacja była lepsza


to błąd. popieram przedmówców - choć wiele osób tego na początku nie rozumie, całkowite odcięcie się od toksycznych ludzi to najlepsze, co można zrobić, bo to oni są podstawową blokadą i bagażem do normalnego funkcjonowania. tym bardziej, że tacy ludzie kompletnie nie rozumieją swoich błędów, co boli dodatkowo. "to było dawno, zostaw to za sobą, idź pobiegać"


moja różowa ma babcię, która ani zawodowo, ani moralnie nic w życiu nie osiągnęła, mimo to kręci całym domem jak cygan słońcem. Z zewnątrz najbardziej sympatyczna osoba jaką spotkasz w najbliższym tysiącleciu, w domu gdy nikt nie patrzy żmija wysysająca energię i chęć do życia z rodziców i z rodzeństwa różowej. przestaliśmy tam regularnie jeździć i się tym przejmować, a najlepszym uczuciem jest to, że nie ma na różową już żadnego wpływu.


niestety, to trudna decyzja, ale masz jedno życie i nie warto go marnować dla ludzi, którzy nie zasługują na Twoją uwagę i starania, tym bardziej, że ból psychiczny jest najgorszym i najbardziej wyniszczającym dla zdrowia.


I jeśli się na to zdecydujesz, to tak naprawdę już wygrałeś

Zaloguj się aby komentować

@WujekAlien mam takiego kumpla co co rusz powtarza te same historie. Nawet mu mówiłem, że już opowiadał, a dwa dni później znowu mi to mówi. Ale... Nauczyłem się po prostu słuchać po raz kolejny xD

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

23 lutego – Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją


Depresja to choroba. Nie „gorszy dzień”, nie „brak motywacji”, nie „weź się w garść”. To realne, często niewidoczne cierpienie, które może dotknąć każdego – niezależnie od wieku, sytuacji życiowej czy tego, jak bardzo „ogarnięty” wydaje się na zewnątrz.


Dzisiejszy dzień jest przypomnieniem, że rozmowa ma znaczenie. Wysłuchanie ma znaczenie. Zauważenie ma znaczenie.


Jesteśmy społecznością. Może różnimy się poglądami, zainteresowaniami czy poczuciem humoru, ale łączy nas jedno – po drugiej stronie ekranu zawsze jest człowiek.


Jeśli przechodzisz trudny czas – nie musisz zostawać z tym sam. Możesz napisać. Możesz się wygadać. Możesz powiedzieć, że jest ciężko.


Pamiętaj, że istnieje hejtoanonim.pl – miejsce, w którym można całkowicie anonimowo podzielić się swoimi problemami. Znajdziesz tam również listę telefonów i instytucji oferujących wsparcie w różnych rodzajach kryzysów – psychicznych, emocjonalnych, rodzinnych czy życiowych.


Czasem pierwszy krok to po prostu napisanie kilku zdań.


Dbajmy o siebie nawzajem.

I pamiętajmy – proszenie o pomoc to nie słabość. To odwaga.

Jeśli możesz – bądź dziś dla kogoś uważny. Jeśli potrzebujesz – pozwól sobie pomóc.


#depresja #anonimowehejtowyznania


Najważniejsze telefony i adresy pomocowe:


@hejtoanonim Jim Carrey, ktory swego czasu chorowal na depresję, mowil ze to choroba ciala, ktore nie chce juz dluzej odgrywac powierzonej mu roli. W sensie, ze zmuszasz sie do zycia, ktorego nie chcesz żyć, do bycia postacią, ktorą nie chcesz. Zgodzisz się z tym? https://m.youtube.com/shorts/HtWoeEhG8gA

Prawidlową reakcją na depresję powinno byc więc odpuszczenie sobie, zdjecie z siebie presji i bycie sobą.

Zaloguj się aby komentować

No tak, dziś dzień depresji. Przez jednych nadużywana, przez innych lekceważona. Tak naprawdę pi*da, które odbiera nam jedno z podstawowych życiowych praw - prawo do radości. Radości bo oddycham, bo w końcu pada deszcz i rozpuszcza białe g***o, bo zarzucilam na łóżko narzutę, choć zwykle zostawiam barłóg i idę...

Więc wszystkiego najgorszego dla depresji. A dla ludzi, nawet powolnych, ale stanowczych kroków, by uwolnić się z jej obleśnych macków.

#depresja #heheszki #memy #damyrade

13bed4e0-482b-43ab-b007-1890922db4db

Depresję najczęściej maja osoby, które nawet do końca nie są tego świadomi.


Mnie rozpierdala jak gówniarze teraz wszystko tłumaczą takim dużym czerwonym przyciskiem z wymówką depresja.


Nie chce mi się pracować bo depresja

Nie chce mi sie uczyc bo depresja

Nie chce mi się chodzić do szkoły bo depresja


Ale na telefonie to pro elo k⁎⁎wa gitara siema fachowiec.

Na imprezę depresji też nie zabiera - a szkoda.


Takie osoby przy depresji to nawet nie stały...

Zaloguj się aby komentować

Śmieszne jakie to jest prawdziwe.


Tak jak nastrój wpływa na sylwetkę i mimikę, tak mimika i sylwetka wpływa na nastrój.


Depresji pewnie nie wyleczysz uśmiechem. Ale chociaż raz dziennie uśmiechnąć się do siebie w lustrze i powiedzieć kocham cię poprawia nastrój i relację z samym sobą.

Zaloguj się aby komentować

@Z_buta_za_horyzont Nie wiem czy ten gif jest do Walki z depresją, do łapówek czy pomocy potrzebującym. Jeszcze jakby obok mapa leżała to już byłby komplet.

Zaloguj się aby komentować

#depresja #psychologia #zdrowie #leczsiezhejto

Dziś 23 lutego, Światowy Dzień Walki z Depresją czyli tą k...ą je...aną z którą sam zmagam się od ponad 20 lat. Nie wiem, co tu mądrego powiedzieć. Walczę i jestem aktualnie na dobrej drodze, by odzyskać siebie. Co dostałem od depresji w "prezencie"? Standardowo doła, niechęć do życia, niechęć do ludzi i świata, zmarnowane lata, zawalone studia, prawie dwa lata bezrobocia, gdy choroba wzięła nade mną górę i... próbę samobójczą, którą moja pamięć tak wyparła, że przypomniałem ją sobie dopiero niedawno. Z tego miejsca mówię WALCZCIE KUR...WA, błagam. Jeśli macie problem mówcie, to nie jest słabość, to choroba. Nie jestem dobry w pisaniu takich rzeczy, ale serio prośba o pomoc a w skrajnym wypadku nawet krzyk rozpaczy, to nie jest coś złego. Poza tym dbajcie o bliskich i pytajcie o ich samopoczucie. Niestety depresję można, nawet latami, maskować i czasami trudno ogarnąć, że ktoś z naszych bliskich zmaga się z tą chorobą. No i pamiętajmy, że to cholerstwo to choroba przewlekła i niestety bywa śmiertelna.

9e3bd23c-dd85-4a23-a994-cea38838089c

Z własnych obserwacji uważam, że walkę z depresją należałoby zacząć od szerokiej diagnostyki naszego organizmu. Sprawdzenia poziomu pierwiastków: żelaza, cynku, miedzi itp... potem witaminy, hormony i tak dalej... Organ po organie. Układ po układzie.

U mnie w zasadzie od szkoły podstawowej z gadatliwego dziecka stałem się samotnikiem. przez lata czułem się źle i nie wiedziałem dlaczego.

Raz przy wyraźnych objawach typu zaniki pamięci poszedłem zaniepokojony do psychiatry. Dostałem sertralinę, czyli SSRI i nara. Mnóstwo objawów ubocznych, ale jakoś psychika sobie radziła, więc wymęczyłem te pół roku i do widzenia.

Przy kończeniu ostatniego związku postanowiłem, że pójdę na terapię. Mimo niechęci do leków terapeutka mnie zachęciła i inny psychiatra po dokładnym wywiadzie przepisał moklobemid (inhibitor MAO, w skrócie nie znikają tak szybko z organizmu "hormony szczęścia"). Zero efektów ubocznych, wróciłem zachowaniem do tego beztroskiego gadatliwego dziecka.

W połączeniu z terapią i zdrowszym środowiskiem udało się wyleczyć chorobę, która mnie trapiła od lat. Da się, ważne by się nie poddawać i jeśli lekarz/terapeuta nie pomaga to szukać kolejnego.

Z moich niepotwierdzonych naukowo obserwacji SSRI są bardzo często przepisywane, a długofalowo mało komu pomagają w leczeniu. Dodatkowo, z SSRI zawsze istnieje ryzyko bezpowrotnej utraty libido, czego lekarze często nie mówią.

Zaloguj się aby komentować

Z okazji walentynek życzę wam "wynurzenia" z głębi smutku.
Pamiętajcie że smutek, depresja i poczucie przegrywu jest w głowie. Wystarczy zmienić nastawienie by być (w miarę) szczęśliwym.
A jak to osiągnąć?
Zaakceptować stan rzeczy i zobaczyć że jest w nim sporo pozytywów oraz dostrzec że stan odmienny, w związku oprócz pozytywów posiada liczne negatywy.
Dodatkowo negatywy obecnego stanu spróbować naprawić lub choć zaszpachlować.

Także może i nie macie drugiej połówki ale też czas który możecie spożytkować jak chcecie, nie macie mnóstwa zmartwień, nikt wam nie stoi nad głową. To lepsze niż ślęczeć z wypalonym związku, gdy twoja druga połówka ciebie wkurza ale ty nie masz gdzie uciec więc zamykasz sie w kiblu na długi czas lub wstajesz wcześniej rano by przy kawce pokontemplować czy ... płacić alimenty po nieudanym związku.

Wiem ze możecie czuć się samotni, ale w takim razie poszukajcie ludzi z podobnymi zainteresowaniami co wasze.
Życie wśród znajomych nabiera smaku i sensu. Wybierzcie się choćby w lato na orlik czy inne boisko. Poszukajcie odpowiednich grup na facebooku.


https://www.youtube.com/watch?v=l-OHz9bJAc8


#walentynki #przegryw #psychologia #depresja #samotnosc

@4pietrowydrapaczchmur


No, to prawda. Trzy miesiące bycia samemu po niezbyt fajnym związku uważam za jeden z najlepszych okresów w moim życiu. Pełna (no prawie, bo mieszkałem ze współlokatorkami) swoboda, grasz, do której chcesz, robisz, co chcesz, no coś niesamowitego.

Zaloguj się aby komentować

295 + 1 = 296


Tytuł: Niewysłuchani. O śmierci samobójczej i tych, którzy pozostali

Autor: Halszka Witkowska, Monika Tadra

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Format: książka papierowa

ISBN: 9788383523835

Liczba stron: 528

Ocena: 10/10


Jedna z książek, którą przeczytałem już w styczniu tego roku, więc nadaje się do mojego prywatnego licznika oraz do wpisu na bookmeter.


Pozycja, którą niezwykle trudno oceniać w klasyczny sposób, bo nie została napisana po to, by się ją stricte "dobrze czytało". To reportażowo-psychologiczna opowieść o śmierci samobójczej widzianej z perspektywy tych, którzy zostali - rodzin, bliskich, partnerów. Od początku wiadomo, że nie chodzi tu o statystyki ani teorie, lecz o realne historie i realne konsekwencje.


Bardzo wyraźnie widać podział ról między autorkami. Halszka Witkowska wnosi do książki solidne zaplecze merytoryczne - wiedzę suicydologiczną, kontekst psychologiczny, wyjaśnienie mechanizmów i mitów związanych z samobójstwem. Monika Tadra skupia się na oddaniu głosu bohaterom: prowadzi rozmowy, porządkuje relacje, pozwala im wybrzmieć bez ocen i bez skrótów. Dzięki temu książka jest jednocześnie rzetelna i bardzo ludzka.


Lektura poruszająca i ciężka, z wieloma momentami, w których nie umiałem poradzić sobie z emocjami i nawet teraz jak o niej piszę to nadal mam ochotę się rozpłakać, zrozumieją to szczególnie osoby, których ktoś bliski samemu odebrał sobie życie. 10/10 jako wyraz szacunku dla wagi tematu i sposobu, w jaki został przedstawiony.


APEL NA KONIEC: Jeżeli masz gorsze chwile to zawsze możesz napisać do mnie na priv, porozmawiamy o wszystkim i o niczym, pogramy na Kurniku, powymieniamy się muzyką. Pamiętaj - nie jesteś sam/a!


#bookmeter #desmodczyta 3/52

#czytelniczebingo 3/25: Książka spoza strefy komfortu


Dodatkowe tagi: #zdrowiepsychiczne #psychologia #depresja

5a2e3c53-126e-4714-bd4d-6591245b4c59
6da6418f-ebac-4e6b-9fa7-4fe4a7bc8d85

« Your flickering is more than just a small flame Welcome to the party, it's a ball game Pick up the stick it's time to get hit with Ayo ayo ayo ayo my bat Suicide is never going to save you When I cried, it was because I came too You are the one I want to know right now Ayo ayo ayo ayo kiss this »

Zaloguj się aby komentować