#depresja

50
996

Zauważyłem, że po tygodniu nie kąpania moje włosy lepiej wyglądają niż jak się codziennie kąpałem, układają się ładnie jak u Oskiego.


Mam to szczęście, że nie śmierdzę nawet po miesiącu bez kąpieli, miałem taki epizod depresyjny w gimnazjum gdzie się właśnie nie kąpałem przez miesiąc, jak już założyłem schludne ubrania i się wykąpałem to dziewczyny zawsze komplementy mi prawiły.


Rozumiem teraz dziadków dlaczego niektórzy z nich tak śmierdzą, na stare lata już człowiekowi się nie chce dbać o siebie bo i dla kogo, raz na jakiś czas kąpiel wystarczy jak już głowa zaczyna swędzieć.


#depresja #przegryw

Zaloguj się aby komentować

Od zeszłego roku chodzi za mną wylogowanie, wypadało by już w tym wieku o tym pomyśleć, na razie sobie w głowie myślę na co wydać ostatnie oszczędności z krypto/spadku.


Na razie przestaję dbać o dietę, piję pepsi 2l co parę dni, tanie winka i wódka od czasu wleci, byłem na paru #divyzhejto bez zabezpieczenia w tamtym roku u murzynki, chinek (we Włoszech), jeszcze do latynoski bym chciał iść i jeszcze raz do tych chinek bo na prawdę dobre były


Na pewno bym chciał spróbować LSD, kokainę i amfetaminę, zobaczyć czy amfa pomoże mi w nauce bo też zaczynam studia we Włoszech, mam nadzieję, że narkotyki też by mi pomogły w nawiązaniu jakichś znajomości bo społecznie jestem totalnym zerem na trzeźwo, chcę zobaczyć jak te legendarne akademikowe imprezy wyglądają.


Luźno myślę by też Amerykę zwiedzić, jakieś miejsca z ulubionych filmów a gdy kasa się skończy, wsiąść w samochód i skoczyć w przepaść tam gdzie to zrobił Bill Murray w Dniu Świataka, o ile uda mi się to miejsce znaleźć.


Być może po drodze na dragach znajdę sens życia ale już próbowałem po 20tce terapii, medytacje, karate, kursy tańca, teatru, kluby jazzowe, Woodstocki, nawet pracy w korpo spróbowałem i po czasie coraz bardziej tam sie czułem wyalienowany i nigdzie się nie odnalazłem więc nie mam wielkich nadzei, że tym razem coś się zmieni ale póki jest kasa to warto ją wykorzystać, do grobu jej nie wezmę.


#depresja #neet #przegryw #przegrypo30tce #samobojstwo

6acc376e-5792-4fd3-a8bb-2a005162990c

@KrzysztofBednarczyk szczerze to życzę Ci żebyś wszystkie plany zrealizował poza tym ostatecznym, po tym już raczej przejdzie ochota na wylogowanie.

Zaloguj się aby komentować

Z 5 lat+ temu nieogolony, w 10 letniej kurtce, reklamówce z biedronki przechodząc przez miasto jakaś kobieta zapytała mnie czy chcę coś do jedzenia, musiałem nieźle menelsko wyglądać, że aż jakaś kobieta chciała mi dać jeść. Co śmieszniejsze w reklamówce miałem wtedy procesor i płytę główną za 1500 zł xD


#depresja #neet #przegryw #przegrypo30tce

@KrzysztofBednarczyk a może Cię śledziła i jakbyś z nią poszedł to wtedy jakiś osiłek by Ci tą reklamówkę w bramie zabrał
albo by Cię rymcimcim, ale już się nie dowiesz

Zaloguj się aby komentować

Dlaczego ludzie się tak starają o samobójców?Często mówią, że nie warto, są różne linie wsparcia. Jak ktoś jest stary, głupi jak ja to śmierć jest dobrą opcją, w zeszłym roku miałem zator płucny, myślałem że to zawał i miałem zero strachu z tego powodu, co mam do stracenia? znajomych brak prócz jakichś tam internetowych, umiejętności? brak, problemy z jazdą samochodem, problemy by się porozumieć oralnie z ludźmi - mówię jak Maciuś z Klanu, diagnozę mam niby tylko depresję i zaburzenie osobowości ale przy tym jak przez 10 lat męczyłem maturę z matematyki i prawo jazdy to musi też być u mnie przynajmniej upośledzenie ale psychiatra mówił, że w końcu zdałem, ale co to za życie jak proste rzeczy 10 lat zajmują a lata lecą, tylko się męczę w tym padole i tyle.


#samobojstwo #depresja #przegryw

4e86eaa0-bfec-49eb-93c0-51d994120cbf

@KrzysztofBednarczyk Próbowałeś terapii? Nie raz, ale kilak razy. Ja "przerobiłem" trzech terapeutów zanim udało mi się dobrze trafić. U mnie przewlekła depresja (ponad 20 lat w tym syfie) w tym 10 lat walki, żeby jakoś się utrzymać na powierzchni. W pakiecie mam ostre OCD, lęk uogólniony i ADHD. Kiedyś mnie to tak wyeliminowało z życia, ze straciłem pracę a z domu wychodziłem tylko po zakupy. Taki stan trwał dwa lata. Straciłem znajomości, kontakt z ludźmi (poza najbliższą rodziną), hobby i pasje odłożyłem na półkę na kilka lat. O myślach samobójczych i próbach pójścia na drugą stronę tęczy nie wspominam nawet. Jestem żywym dowodem, że można z tego wyjść. Nie poddawaj się. I nie myśl o tym, że nie masz dla kogo żyć, bo najpierw musisz chcieć dla siebie a inni, to inni i o nich później pomyślisz (czy są czy ich nie ma).

@KrzysztofBednarczyk

Sam się dzisiaj zastanawiałem nad tym.


Pomyślałem, że ludzkość dzięki rozmaitym chorobom psychicznym, w tym depresji, mogła stracić/straciła (to tylko gdybanie, oczywiście) wielu cennych ludzi, którzy mogliby zaoferować coś dobrego światu.

Na przykład Beethoven - przez postępującą głuchotę aż do całkowitej utraty słuchu popadł w depresję i myślał o samobójstwie. Udało mu się to przezwyciężyć i dalej tworzył. Dzięki niemu świat się wzbogacił w różne utwory. Czy dużo by się zmieniło, gdyby ich nie napisał, tylko się zabił? Trudno powiedzieć, jak duży/mały wpływ miała jego postać i muzyka.


Przede wszystkim depresja sprawia, że myślimy sobie o wiele gorzej, niż jest w rzeczywistości. Sam to przerabiam od jakichś dziesięciu lat.

I przykład z życia wzięty - mam kolegę, któremu umarł fragment mózgu, przez co ma problemy z motoryką et cetera. Ma trudności z poruszaniem się, z jazdą samochodem, jednakże ukończył studia prawnicze (i to na UJ), napisał książkę, niedługo skończy drugą i po prostu żyje.

Myślę, że to dlatego ludziom zależy, żeby inni nie odbierali sobie życia. Nigdy nie wiadomo, kiedy się polepszy - albo pogorszy, jak pewnie podpowiada Ci, a na pewno mi, depresja. No ale nie warto jej słuchać. ; )

Ja od września dobierałem leki na ADHD. Teraz wiem jak sobie zjeść pigulke, żeby być "normalnym". Taka plotka - nie potwierdzone info - ale na autystyków wiele leków i substancji działa mocniej. Czy na pewno trafiłeś na dobrego psychologa, który wiedział jak cię prowadzić? Terapia ponad 2 lata u tej samej osoby to oszustwo. No ale jak nie masz kasy na innego, to może w inny sposób?


Idź do klasztoru buddyjskiego albo świątyni. Naucz się medytacji.


Poczytaj filozofii. Jesteś na rencie? Masz czas. Polecam zacząć albo od Eckharta Tollego - Nowa Ziemia. A jeżeli to nie twój klimat to kurs psychologii dla studentów inżynierii (możesz być słaby z matmy nikt tego nie sprawdza). Personality and Its Transformations, Jordan Peterson. Koniecznie wersja z 2017 roku - jest na yt. Znajdziesz.


W szkole tak samo, poprawki itd. oblałem trzy razy pierwszy semestr na studiach. Do tej pory mam za złe mamie, bo wiedziała, że jestem "nienormalny", ale nie wysłała mnie do psychologa. Myślała, że jak mam Aspergera to będę jak Einstein. C⁎⁎ja wafla.


Ale wiesz co? Po latach, moi koledzy od jarania zaczęli wierzyć w płaską ziemię. Kłóciłem się z nimi. Znaleźli filmik jak inżynier tłumaczy matematykę płaskiej ziemi. Tam było coś mocno nie tak, ale byłem za słaby z matmy, żeby im wytłumaczyć.

Więc codziennie siadałem do matematyki z Khan Academy. Chciałem zacząć z liceum. Ale musiałem lecieć od końca podstawówki. I może nie w materiale z podstawówki, ale w tym z gimnazjum często musiałem powtarzać materiał. Rekord to koło trygonometryczne - trzy dni oglądania w kółko jednego filmiku. I po trzech dniach weszło.


Zgaduję, że nie tak wyglądała nauka matematyki u ciebie. Pewnie nauczyciel leciał z tematem i wyjebane (a tak serio to nie miał czasu) czy umiesz czy nie. Tylko że matematyka to nie historia. Wszytko zależy od tego co było wcześniej. Podwinie ci się noga i leżysz. I jeszcze tylko słuchasz, że jesteś idiotą.


Ale nie każdy myśli tak samo szybko. Natura stworzyła ludzi zróżnicowanych, bo takie społeczeństwo najlepiej radzi sobie z życiem. Społeczność identycznych ludzi wyautuje jeden odpowiedni problem. W zróżnicowanym ten problem załatwi jednego. A w dobrze funkcjonującym społeczeństwie inni pomogą mu wstać na nogi.


Co do braku uczuć - też tak miałem. Tak jakby nie byłem połączony z moimi uczuciami. Albo czułem się źle albo dobrze. Z rzeczy którymi mogę się podzielić na ten temat to pomogła mi yoga na osiedlu hippisów. Nauczycielka robiła zawsze duży nacisk na skupienie się na tym jak się czujesz. I z tych ćwiczeń + trochę czasu, udało mi się wejść na level, gdzie jako tako umiem "czuć" emocje. Najśmieszniejsze jest to że w sumie zawsze je czułem, tylko momentalnie się przestymulowywałem nimi. I nie umiałem ich czuć. Nie dostałem tego za darmo jak inni. Musiałem ćwiczyć i ćwiczyć.


A co do kokainy - to jest straszne gówno. "Hakujesz" swój organizm dając mu za darmo neuroprzekaźnik sensu. Już lepiej MDMA. Ułatwia połączenie się ze swoimi uczuciami. Tylko wymaga dużej wiedzy, żeby sobie nie zrobić krzywdy. Jak w sumie wszystko. Jest dużo info o tym jak poprawnie używać np. na erowid.org

A efekt kokainy poczujesz wchodząc do lodowatej wody na kilka minut - ew. lodowaty prysznic. Nie licząc bycia okradanym i wspierania ludzi, którzy obdzierają żywcem ze skóry innych. Ale poziom toniczny dopaminy jest taki sam.

Zaloguj się aby komentować

Skumajcie takie coś. Mam 29 lat (rocznikowo 30). Jestem singlem. Nie wiem co zrobić ze swoim życiem. Serio, dla mnie ono jest rozgrywką pozbawioną fabuły. To nie tak, że jestem z tym sam. Gadam z ziomkami w podobnej sytuacji i też nie widzą światełka w tunelu. A mają jeszcze inne problemy. To jest chyba ta mityczna samotność mężczyzn.

Źle nie jest. Zależy jak na to spojrzeć. Mam mieszkanie do remontu, duże, ale jednak w domu z rodzicami (piętro, ale 90m2 osobne mieszkanie, stary dom). Mam pracę, może uda mi się zmienić i zarabiać lepiej robiąc to samo, ale to się wyjaśni do "przedwiośnia". Wtedy bym naprawdę miał spoko kasę. I co? I c⁎⁎j mi z tego xD

Remont mogę zrobić dla siebie, ale od wiosny małymi krokami najszybciej, trzeba rzeczy po babci ogarnąć, ojcu i ciotce się nie spieszy, bo to duży koszt emocjonalny (zmarła nieco ponad rok temu) i to odkładają, więc siedze na dole ze starymi (oba mieszkania prawie 100m2, to się mieszczę, pracuję na górze zdalnie).

Zastanawiam się, czy nawet jakbym zmienił robotę i zarabiał dobrze, to nie uciec gdzieś na bolta weekendami jeździć. Trochę lipa najebusów wozić, ale ogólnie ja chcę jak najwięcej uciekać od siebie. Bo się męczę. Poza samotnością dokucza mi trochę zdrowie (choroba układu pokarmowego). Od stresu i spinania nabawiłem się też żylaków w nieciekawej okolicy i zwiększonego napięcia mięśni w obrębie miednicy i kręgosłupa. I też mi to dokucza. Mam wyjebany kortyzol ponad normę. Przez ADHD lecę w overthinking i czuję, że przegrałem życie. Katastrofizuje, nadmiernie rozmyślam.

Ogólnie jakby tak na mnie spojrzeć z boku, to jestem dobrze zbudowany, podobno przystojny (według koleżanek), mam gdzie mieszkać, co jeść, mam auto, może niedługo będzie też spoko z kasą, mam grupę przyjaciół, na których mogę mega liczyć w każdej sytuacji, ale 2 najważniejsze rzeczy - zdrowie i życie uczuciowe to u mnie dramat.

O zdrowie walczę. To drugie to już chyba c⁎⁎j strzelił. Łączny staż w związakch 7 lat, a zakochałem się raz w życiu. W osobie z nieprzepracowanymi traumami z poprzedniej relacji (2 lata singielka). Po push-pullu w stylu:" podobam się jej, robi kilka kroków w przód i będąc na wyciągnięcie ręki, kilkanaście w tył". I mam wysrane, bo nie mam ochoty z nikim randkować. Przez rok mi nie uciekła z głowy, więc nie ucieknie jeszcze hoho.


Zastanawiam się po prostu w co uciec. Latem ulgę daje mi rower. Robię kilometry bez opamiętania ze słichawkami na uszach, by uciec od samego siebie. Ale teraz mam potrzebę uciec jeszcze bardziej. Zastanawiam się czy nie iść na bolta albo na jakąś kurierkę, tylko to drugie ciężko weekendowo ogarnąć chyba. Nie mam pomysłu. Praca zdalna i brak ludzi obok od 8 do 16 nie pomaga mi segregowaniu myśli.

W co uciec? Do jarania fajek nie mam zamiaru wracać. Alkoholu od tego roku nie chcę tykać za często, to moje postanowienie, a ja jestem mega konsekwentnym skurczybykiem jeśli chodzi o samodyscyplinę.

Sorry, musiałem się wyżalić, żeby to z siebie wyrzucić, lepiej anonimowo niż ludziom dookoła mnie. Chodzi o to, że czuję się totalnie bezwartościowy jako mężczyzna. Nie mam celu, jestem samotny, nie widzę dla siebie światełka w tunelu. Chciałbym w życiu coś zbudować, ale dla samego siebie to mi wystarczy w sumie materac, telewizor i biurko, niezależnie ile bym nie miał na koncie. Nie mam po prostu motywacji. Gdybym teraz wygrał 100 milionów w Jackpot, to bym chyba z 90 % oddał rodzinie i biednym, bo po c⁎⁎j mi?

#depresja #zalesie #zycie #przemyslenia #gownowpis



@Lopez_ a może właśnie na odwrót nie uciekaj od siebie, tylko poznaj to co Cię dręczy i naucz się z tym żyć? Wygląda na to, że najlepszym rozwiązaniem byłaby dla Ciebie terapia. Przecież sam widzisz, że jedyne czego potrzebujesz to zmiana sposobu myślenia.

Zaloguj się aby komentować

To uczucie kiedy neuropatia do⁎⁎⁎⁎dala Ci tak, że masz problemy z dojściem do kibla, i nie wiesz czy zwalczyć bol medycznym zielskiem czy opiatami, ale dylemat szybko znika, bo przypominasz sobie ze jesteś bezrobotny i nie masz pieniędzy więc nie wykupisz w aptece ani jednego ani drugiego

Dobrze ze chociaż Diablo 3 działa jak powinno, tylko pad czasem z rąk wypada

#depresja

Zaloguj się aby komentować

#podsumowanieroku


Ten rok był dziwny. W takim pozytywnym sensie. Pół roku temu zacząłem leczyć swoją depresję farmakologicznie. Stres dawał już oznaki somatyczne więc tak "przez przypadek" dostałem małą dawkę antydepresantów. I to pozwoliło mi zrobić krok do przodu. Sięgnąć po pomoc psychiatry. Niestety moje przekonanie, że dam sobie radę sam z tym było mylne. Ciężko powiedzieć, że wszystko jest już super. Jest lepiej. Zacząłem korzystać z życia. Achedonia powoli znika. Powróciłem na rower. Wycieczki na nim sprawiają mi radość, odkrywam różne dziwne miejsca. Przy aktualnej aurze zdarza mi się poprostu wybrać się pociągiem bądź samochodem na wycieczkę do jakiegoś miasta i je pozwiedzać. Ruch zagościł w moim życiu na nowo. Wziąłem się za ćwieczenia, spacery, skakankę. Patrząc w lustro bardziej się sobie podobam. Czuję, że ten chaos zaczyna być uporządkowany. (cytując króla Juliana)

Co mi dokucza? Samotność. To nawet nie chodzi o posiadanie drugiej połówki (chyba to nie jest dobry etap) a kogoś z kim mógłbym spędzać czas i dzielić się tym co lubię.

Jakie plany? Szukać swojego wewnętrznego spokoju. Powrót do codziennej medytacji. I utrzymanie aktualnego kursu, plus praca nad swoją mniej przyjemną stroną.


#depresja

@LeniwaPanda Git! Robisz postępy, stworzyłeś świetny konkurs na Hejto i regularnie się udzielasz online. Co prawda to nie real life, ale jest tu masa mordeczek, którym sprawiasz radość

Zaloguj się aby komentować

43 367,5 + 6,22 = 43 373,72

Rezultat z pierwszego dnia Świąt i chyba ostatnie bieganie w tym roku. Miałem w planie wyjść też wczoraj, ale niestety katar i ślizgawka na chodnikach skutecznie mnie zniechęciły.
Chyba już mogę podsumowywać biegowo ten rok. Ile wybiegałem? Nie mam pojęcia, bo tego nie liczę a odinstalowałem w tym czasie Stravę, która mnie wkurzała i tym samym pozbyłem się sporej części statystyk. Na pewno jakimś tam sukcesem dla mnie jest udział w dwóch biegach z ludźmi wszak był to dla mnie ważny krok w walce z #depresja i całą resztą moich demonów psychicznych. Od czasu do czasu idę też pobiegać z osiedlową ekipą biegaczy. Jednak nadal najfajniej truchta mi się samemu z fajną muzyką albo jakimś interesującym podcastem w słuchawkach. Wszystkim hejtowym biegaczom w nowym roku życzę samych sukcesów i wygodnych butów. Nie dajcie się zwariować rezultatom, Stravie i turbobiegaczom postującym w social mediach.

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

#sztafeta #bieganie

@WatluszPierwszy zwariować stravie? Ja nawet nie wiem, że tam się coś dzieje xd zaglądam na całe 2 minuty po dodaniu aktywności, zerkne co tam robiło te 10 osób które obserwuje i którzy są znajomymi w tym z hejto i tyle mnie tam widzieli.


Traktuje tylko jako miejsce do statsow. A lubię cyferki.

@WatluszPierwszy też wywaliłem Stravę, wchodzę może raz na kwartał z kompa. Gratki za przebycie trudnej drogi i powodzenia dalej

Zaloguj się aby komentować

Prośba na PW w ramach #anonimowehejtowyznania

"Zaraz idę porozmawiać ostarni raz z żoną o rozwodzie, jutro startujemy z prawnikiem. Dzisiaj jest ostatnia szansa aby spróbować to ogarnąć. Ciężkie jest to życie. Trzymacie kciuki Tosie i Tomki!" #zalesie #depresja #rozwod

Gdy jest miłość i sympatia przykryta płaszczem żalu i rozczarowań, to warto spróbować z terapią par. Jeśli jest tylko zobowiązanie i głupia konsekwencja to dobry ruch. Ciężko jest być z kimś, kogo nawet się nie lubi. Wytrwałości.

Jak się nie układa, nie ma tego co było a są ciągle jakieś doły itp to trzeba to zakończyć i się przestać męczyć.


Ja sam zastanawiam się czy dobrze wybrałem, odkąd jest dziecko to wszystko zdechło praktycznie.

Otrzymuję tłumaczenia o wiecznym zmęczeniu, staram się i pomagam ile mogę często poświęcając swoje dotychczasowe strefy komfortu.

Do pracy wyjeżdżam o 7 wracam 10 - 11 by być jak najwcześniej przy nich i pomagać, wstają 8-9 więc jest sama z dzieckiem 2-3h w sytuacji gdy dziecko nie idzie do przedszkola.

Podczas gdy dziecko jest w żłobku/przedszkolu a moja jedzie na 14 do pracy i wraca 20 ja jestem znaczne dłużej.

Ciągle słyszę że wszystko nie tak wszystko źle.

Ratunkiem miały być wakacje choć mówiłem że to nie będą wakacje jak dotychczas tylko latanie za dzieckiem - wybrała 37stC i potem narzekała na mnie że c⁎⁎j nie wakacje.

Były wyjazdy weekendowe - też źle

Siedzenie w domu - źle

Wypad na miasto - źle

Jeszcze jak o mnie chodzi to tam już przywykłem do tego i nawet nie zwracam uwagi ale najbardziej mnie boli i wkurwia jednocześnie jak wyzywa dziecko od bachorów dzieciorów i innymi epitetami wszelkiej maści...


Wiem że czasami święty by nie wytrzymał ale takie coś i to praktycznie codziennie nie jest normalne i prosiłem już kilkanaście razy o to by zapisała się do psychologa- nawet nas wspólnie i niech psycholog rozkminia co jest nie tak bo mi się już skończyły pomysły i siły by to ratować.


Nawet przy stole wigilijnym to mówiłem, nie wspomnę że w gąszczu życzeń nawet nie podeszła do mnie by mi życzenia złożyć

Zaloguj się aby komentować

#gownowpis #nostalgia #hejto40plus Życie życie jest kolejo... Czy jak to tam szło. Minął kolejny rok na tym łez padole. Kolejny rok walki z #depresja i OCD w którym ukończyłem terapię. Hura. Zaliczyłem dwa biegi masowe. Wziąłem udział w treningach biegowych i truchtam dalej. Czasami sam, czasami z osiedlową grupą biegaczy. Udało się więc zrobić to słynne wyjście do ludzi. Hura. Kolejny rok bycia mężem i ojcem. Nie zawsze to łatwe, ale staram się jak mogę. Na półce przybyło książek i płyt. Na pewno nie był to łatwy rok i na pewno, jak mówi facet w popularnym nagraniu "nie zapomnę go nigdy".

d95e5b9b-3ea8-41f3-974d-6169d4d933ed

Zaloguj się aby komentować

taki post z p⁎⁎dy, ale naszły mnie nagle #feelsy to chcę to z siebie wyrzucić.

Aplikacja podpowiada że parę dni temu minął mi setny dzień bez alko, to była też decyzja o udaniu się na psychoterapię, a za ciosem poszedł psychiatra. Przełamanie taboo, powiedzenie sobie wprost że jest źle, spróbowanie pracy nad sobą.

Od paru miesięcy jestem na lekach i niby powinno być git, ale wszystko to jakieś takie nie wiem...

Niby są realnie mierzalne sukcesy, ale nic mnie nie cieszy i wszystkie plusy deprecjonuję.

Myślałem, że więcej uda mi się zmienić. A im dłużej w tym siedzę tym pojawia się coraz więcej pytań.

Także ten, życzę wam i sobie żeby ten przyszły rok nie był gorszy niż obecny, trzymam kciuki za wszystkich walczących

#depresja

@Solar Pisarz Żulczyk z innym kolesiem mają podcast "Co ćpać po odwyku" i chociaż wiele przypadków jest różnych, to ja bym powiedział, że coś w tym jest. Więc nawet jak nic złego się nie dzieje, to pomimo depresji spróbuj sobie zapewnić jakąś przyjemność bez używek, coś, o czym może kiedyś myślałeś, ale było szkoda czasy i/lub pieniędzy. Może to być nawet krótki wyjazd, zakup jakiegoś gadżetu czy rozpoczęcie jakiegoś hobby. Chodzi o to, żeby dać mózgowi trochę tej dopaminy z innych źródeł i mieć na co czekać wieczorem, nawet jeśli jest to np. tylko planowanie wyjazdu.

@Solar ludzie już mądre rzeczy napisali, ciężko coś dorzucić. Ale mój autystyczny umysł dostrzegł dwa patterny. Mogę się mylić, ale może przyda ci się to info.


Pierwsze to kryzys środka drogi. Osiągnąłeś wszystkie szybkie\łatwe cele, następne nie są już tak efektowne/efektywne. Początkowy zapał zniknął, a do celu jeszcze za daleko, żeby łapać drugi oddech tylko myśląc o tym, że już "blisko" do celu.


Druga rzecz, to cele. Mózg produkuje dopaminę analizując wyniki działania w relacji do zbliżania się do celu. Może kiedy osiągnąłeś pierwszy cel, który był dosyć oczywisty - nie pić, wszystko ucichło? Może czas na nowy, ambitniejszy, trudniejszy cel? Może to właśnie może być poznanie siebie i swoich emocji, pragnień które miałeś zanim wycofałeś się do szczęścia przez używki?


Nie znam szczegółów, i nie chcę insynuować, że cię znam, albo że sam bym postąpił lepiej. Ale przyszło mi to do głowy jak czytałem Twój wpis.

Zaloguj się aby komentować

potrzebujesz pomocy? masz złe myśli? święta to nie jest dla ciebie najlepszy czas?zadzwoń, porozmawiaj z kimś. nie jesteś sam - jesteśmy tutaj my hejtowicze oraz cały sztab ludzi którzy będą chcieli ci pomóc! damy radę i pokonamy każdą przeszkodę


800 70 2222 - Linia wsparcia dla osób w stanie kryzysu psychicznego Jest linią całodobową i bezpłatną dla osób dzwoniących. Pod telefonem, mailem i czatem dyżurują psycholodzy Fundacji ITAKA udzielający porad i kierujący dzwoniące osoby do odpowiedniej placówki pomocowej w ich regionie.


Jeśli potrzebujesz wsparcia w kryzysie,

dostępne są bezpłatne, całodobowe linie zaufania, takie jak 116 123 (dla dorosłych) i 116 111 (dla dzieci i młodzieży), a także platforma 116SOS.pl, oferująca pomoc przez telefon, czat i e-mail, oraz infolinia wsparcia 800 70 2222 Fundacji ITAKA, działające 24/7, zapewniające natychmiastowe wsparcie psychologiczne, poradę i wskazanie dalszych kroków, często łącząc z lokalnymi placówkami pomocy, np. poradniami zdrowia psychicznego.


#pomoc #pytanie #psychologia #psychoterapia #psychiatria #sos #depresja #przegryw

8f2e37ba-6803-4f12-a71d-ba18d0395958
1ea8d1ff-4faa-450a-b3f4-ad729651ae25
PrzylecialWiekszySamolot userbar

Ostrzegam przed robieniem sobie jaj. Kiedyś bracki zadzwonił zjarany i przerwał połączenie stwierdziwszy wcześniej, że "całe to życie bez sensu ". Może 30 minut zajęło policji trafienie pod właściwe drzwi. Godne podziwu

Potem masz wybór taki: idziesz w to - czyli na obserwacje, albo odpowiadasz finansowo za (wstaw paragraf kw). No i to drugie jest kosztowne więc opłaca się wybrać pierwsze , tak też młody zrobił xD

Zaloguj się aby komentować

Kolejny ch⁎⁎⁎wy dzień rozpoczęty, kąpiel odbyta odbytą, a teraz czas na szybkie śniadanie. Szczerze mówiąc, to zjadłbym wielką pajdę DOBREGO chleba, taka co jeszcze jest delikatnie ciepła, z potężna dawką smalcu ze skwarkami i plastrami ogura kiszonego. A tak to zostanie jajuwa i chleb żytni. Dobre i to. Muszę zacząć szukać pozytywów i radości w rzeczach małych, bo nigdy nie zawrócę z drogi samozniszczenia, samobiczowania i depresji.

A tak przy okazji, wszystkiego nawzajem, I żeby się stary pijany przy wigilii o politykę nie kłócił.

#depresja #gownowpis

cc352dd6-ab72-4081-adc0-8801f25918e6

Nawzajem!

Małymi krokami do celu.


Mi na samobiczowanie pomogła technika "noting" w medytacji. Jak nauczysz się podstawy możesz zacząć ćwiczyć technikę i zauważać kiedy robisz samobiczowanie i "akceptować" że tak mówisz bez reakcji emocjonalnej. Z czasem impuls do samobiczowania słabnie.


Jakbyś się za to nie brał, trzymam kciuki.

Zaloguj się aby komentować

Obejrzę sobie w tym roku opowieść wigilijną. Zawsze ten film wzbudzał we mnie jakieś poczucie refleksji. Obawiam się, że tym razem tego nie zrobi. A ja sam czuję się, że kończę powoli jak taki Scrooge. Nie pamiętam bym kiedykolwiek w życiu był tak wypłukany z miłości, empatii i ciepła jak dziś. W sumie c⁎⁎j wie dlaczego. Zawsze byłem dobrym człowiekiem. Dalej za takiego uchodzę, ale się takim nie czuję. Nawet te święta mi nie robią. A rok do roku jednak czułem, że podczas nich realnie odpoczywam i czuję lekką nostalgię i choćby minimalny klimat.

#depresja #zalesie #gownowpis #przemyslenia

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Mam taką rozkminę, że kiedyś ogladałem filmy/bajki o takiej fabule, że jest sobie jakaś wspólnota, szczęśliwi ludzie i zjawia sie tam jakiś rambo super hero co przyjechał się im pomóc i finalnie przeżywa z nimi super chwile i przygody, z niektórymi wiążąc się emocjonalnie (często przewija się jakaś kobieta z którą czuje się wyjątkowo). I na koniec wszyscy go proszą, by został, a on z kamienną twarzą mówi, że jego czas juz nadszedł i odjeżdża gdzieś w pizdu na koniu, mając w sobie żal, bo w sumie chciałby zostać, ale nie może i musi kontynuować wędrówkę w sumie c⁎⁎j wie po co xD

I tak jako dzieciak się dziwiłem, co za debil, no przecież tam mu było dobrze i byłby szczęśliwy, po co ucieka i dokąd, czego on się boi?


Dziś mam 29 lat i już rozumiem xD Smutne to strasznie. Mniej więcej taki sam pancerz noszę obecnie na sobie. Emocjonalną blokadę, lęk przed bliskością i przekonanie o tym, że nie warto się emocjonalnie angażować w nic. Z rodziną relacje uległy ochłodzeniu, w życiu prywatnym mimo zainteresowania u kobiet na pewnym etapie po prostu zostawiam ostatnie 2-3 drzwi zamknięte na zamek.

Zabrzmi to cipowato jak nie na mężczyznę, ale chyba już nie potrafię kochać ani nie chcę być kochanym i jedyne co bym chciał to iść do przodu jak taran i odhaczać jakieś życiowe questy, może jeździć po świecie jako przedstawiciel dużej firmy, w sumie żałuję, że nie zostałem jakimś komandosem ryzykującym życie.

Życie, życie jest nowelą


#zycie #gownowpis #Przemyslenia #psychologia #depresja #takaprawda #zwiazki #logikaniebieskichpaskow #niebieskiepaski




@Lopez_


Zabrzmi to cipowato jak nie na mężczyznę


To mylne przekonanie, że coś jest „cipowate”. Jesteśmy ludźmi, a nie maszynami bez emocji. Mamy pełne prawo do przeżywania całego ich spektrum.


Rozumiem Cię, ponieważ uważam, że bycie w związku jest trudniejsze niż bycie samemu.


Co do relacji z rodziną... cóż, jeśli ja nie zadzwonię, to nikt się do mnie nie odezwie. Jedynie mama czasem do mnie zadzwoni, ale mam wrażenie, że głównie po to, żeby się wygadać. Jasne, zapyta, jak się czuję i o moją dziewczynę, ale na tym koniec.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Perfekcjonizm mnie zabija.


Kiedyś na szkolenie, w którym brałem udział, spóźniła się kobieta. Później powiedziała o sobie, że jest perfekcjonistką. Pomyślałem wtedy, że co z niej za perfekcjonistka, skoro nie dopilnowała wszystkiego i nie zdążyła na umówioną godzinę. Dopiero z czasem zrozumiałem, dlaczego tak się stało.


Wszystko przez perfekcjonizm właśnie.


Wielokrotnie przestrzegałem początkujących pisarzy przed przypadkiem Granda z „Dżumy”, który nie skończył swojej powieści, ponieważ ciągle poprawiał pierwsze zdanie. Wielokrotnie przywoływałem słowa Ernesta Hemingwaya, który napisał, że „The first draft of anything is shit”.


Pierwszy draft obojętnie czego jest beznadziejny.


A ja, żeby uniknąć napisania czegoś beznadziejnego, w ogóle unikałem pisania.


Przez swój perfekcjonizm prawie zawaliłem licencjat. Promotorka wyznaczyła nam terminy oddania poszczególnych rozdziałów, żebyśmy się na spokojnie ze wszystkim wyrobili. Jak można się spodziewać, nie wyrobiłem się w żadnym terminie. W październiku mieliśmy pierwsze seminarium, pierwszy rozdział oddałem dopiero pod koniec czerwca (gdy miał zostać skończony najpóźniej do początku marca), a pozostałe dwa rozdziały napisałem w ciągu dwóch tygodni przed ostatecznym terminem. Dobrze, że wcześniej zrobiłem potrzebne mi badania, ponieważ w innym przypadku mogłoby być nieciekawie.


A przecież wystarczyłoby napisać pierwszy rozdział tak, jak się potrafi. Potem przeczytać go i poprawić zauważone błędy. Następnie wysłać do promotorki, żeby naniosła swoje sugestie. W ten sposób i wyrobiłbym się w terminach, i skończyłbym z o wiele lepszą pracą. Przecież to takie oczywiste i proste.


Perfekcjonizm bardzo przeszkadza mi w takich oczywistych i prostych rzeczach. Mimo że dobrze o tym wiem i napisałem nawet tekst poradnikowy skierowany właśnie do początkujących postaci, mam problemy z pokonaniem perfekcjonizmu.


Tyczy się to nie tylko pisanych przeze mnie tekstów. Perfekcjonizm potrafi skutecznie odebrać radość z innych obszarów mojego życia.


Dostałem 98% z egzaminu? Było tak blisko do stu.

Pominąłem coś w gierce i dowiedziałem się o tym po paru godzinach? Walka z myślami, czy wczytać zapis i powtórzyć parę godzin rozgrywki.

Nie dałem z siebie wszystkiego na treningu? Ogromne niezadowolenie, że nie wykorzystałem czasu, który poświęciłem.


Wieczne niezadowolenie z samego siebie i wieczne poczucie, że jestem niewystarczający dobry. Nic dziwnego, że zdiagnozowano u mnie depresję.


Staram się z tym walczyć. Staram się nauczyć akceptować popełniane przez siebie błędy i być bardziej wyrozumiałym dla samego siebie.


Pomaga mi w tym... book nook, który ostatnio kupiłem. Moja dziewczyna bardzo chwali rękodzieło, złożyła już parę modeli, więc stwierdziłem, że czemu nie, też spróbuję.


O rany, jakie to jest ogromne wyzwanie dla mojego perfekcjonizmu. Masa małych elementów do sklejenia, a ja mam problemy już z dużymi.


Dzisiaj rano obudziłem się i sprawdziłem, jak wyszedł element, który skleiłem wczoraj wieczorem. Wyszedł tak, że kawałek zeszytu, którym go dociążyłem, przykleił się do tego elementu. Co mi się udało, to zdrapałem, ale wciąż nie wygląda to perfekcyjnie.


I co? Nic, muszę się nauczyć z tym żyć. Nie mam zapasowej tekturki, a przecież nie kupię nowego zestawu za prawie dwieście złotych tylko dla jednego elementu.


To ogromna lekcja pokory. Spróbować robić wszystko jak najlepiej się potrafi, a jeśli coś nie wyjdzie, to wyciągnąć z tego wnioski i pójść dalej. Nie roztrząsać tego w kółko i w kółko. Nie zadręczać się.


Nie jest to łatwe, ale coraz częściej się udaje.


#depresja #przemyslenia #piekloperfekcjonistow #tworczoscwlasna

06be912c-79fb-4f07-8832-23ec290aa7f4

Zaloguj się aby komentować

Wyjeżdżał ktoś z was gdzieś samemu na okres sylwestrowo noworoczny? Jeśli tak to gdzie albo polecacie jakieś miejsca w europie? Nie chce mi się siedzieć samemu w domu w tym czasie, gdy będzie odwiedzać rodzina i wypytywać o to czy mam dziewczynę, ile zarabiam itd, będzie to mnie bardziej dołować niż widok normickich par wszędzie ale może bym coś ciekawego gdzieś zobaczył. Co o tym myślicie? Warto?

#podroze #pytanie #samotnosc #depresja

Zaloguj się aby komentować