#przegryw

229
9691

Różne sposoby przedstawiania świata gangsterskiego we współczesnym kinie


Ludzie z jakiegoś powodu lubią mitologizować i romantyzować gangsterskie życie. Do pewnego stopnia przyczyniły się do tego filmy o mafii. Same gangi do pewnego stopnia też starały się utrzymywać pozytywny wizerunek u zwykłych ludzi. We współczesnych czasach jednak popkultura do pewnego stopnia zaczęła odmitologizować obraz gangstera który kieruje się szlachetnymi zasadami. Stało się to chociażby za sprawą filmu, a potem serialu Gomorra, albo serialu Umbre (ten opowiada o rumuńskiej mafii). Jeszcze wcześniej dokonała tego trylogia filmów Pusher. Nawet jednak już w słynnym Ojcu Chrzestnym mafia dalej była brutalna, dalej dochodziło do spisków, walk o władze, a sam Michael Corleone był zimnokrwisty i działał w sposób wykalkulowany oraz bezwzględny. W drugiej części rozkazał nawet zabić swojego własnego brata z powodu zdrady. Po prostu maskowano to pewną elegancją i poczuciem stylu której współczesnym gangsterom często brakuje.


W Polsce natomiast mit prawilnego gangusa pozostaje jakimś cudem jeszcze żywy w popkulturze (choć też podlega coraz większemu wyśmianiu). Przekonałem się o tym gdy obejrzałem niedawno film sprzed pandemii, ale wciąż względnie nowy "Jak zostałem gangsterem". Ponoć jest to produkcja oparta na faktach, ale w praktyce seria filmów "Szybcy i Wściekli" jest w moich oczach bardziej wiarygodna. Jest to bowiem nic innego jak zwykła fantazja o zdobywaniu mocy co za chwile wykaże.


Historia opowiada o prawilnym chłopaku z dzielnicy co z jednej strony miał problemy z agresją i ogólnie był impulsywny, ale z drugiej inteligenty, charyzmatyczny, zdolny tworzyć długoterminowe plany. Dość szybko więc osiąga sukces, zostaje jednym z największych gangsterów w kraju, znajduje kompetentną ekipę, dobrego ziomka który zostaje jego prawą ręką, gorącą laskę, zdobywa dużo kasy i kupuje sobie ładną rezydencje za miastem. Pozostaje jednak gangsterem z twardymi zasadami. Z policją nie gada i jest lojalny wobec swoich ludzi, a oni są lojalni względem niego. Jakimś cudem w jego ekipie nie dochodzi do żadnej zdrady. Jego potencjalni wrogowie to idioci których łatwo się pozbywa i wszystko idzie mu względnie dość łatwo. Kilka razy sam przyznaje, że ma mocne szczęście. Dlatego napisałem, że to zwykła fantazja o mocy przebiegająca według klasycznego schematu gdzie główny bohater jest początkowo nikim, ale potem szybko osiąga ogromną potęgę, niszczy wrogów i po drodze zdobywa bardzo atrakcyjną kobietę (czasami nawet harem kobiet).


Do tego protagonista co chwile rzuca jakieś życiowe mądrości na poziomie jakiegoś kiepskiego coacha. Brutalność oczywiście w tym filmie się pojawia i jest ukazana nawet dość dosadnie, ale co z tego skoro sama fabuła jest mocno naiwna. Na szczęście miałem okazje niedługo później zobaczyć też lepszy, japoński film o gangsterach o tytule "Wściekłość". Reżyser przedstawił w nim bezkompromisową dekonstrukcje motywu honoru w Yakuzie.


W walce o wpływy gangsterzy Yakuzy nie wahali się wzajemnie zdradzać, spiskować przeciwko sobie, a końcowo zabijać. Pada nawet dość wymowny dialog w którym stwierdzono, że słynne obcinanie palca by zmyć hańbę już nic współcześnie nie znaczy. W ten sposób świat gangsterski zostaje ukazany jako powrót do Hobbesowskiego stanu natury gdzie toczy się wojna każdego z każdym, a cywilizowane reguły zdają się być zawieszone. Kto miał siłę nie tylko zabijał, ale też często upokarzał swoich wrogów, własnych podwładnych czy zwykłych ludzi czy to bijąc ich do nieprzytomności za zwykłe zabranie głosu bez pozwolenia czy okaleczając ich.


Nie było tym filmie żadnych szlachetnych gangsterów tylko goście którzy bez problemu pobiliby niepełnosprawnego gdyby zaszła tak potrzeba i wbili nóż w plecy własnemu bratu dla osobistych korzyści. Brakuje mi współczesnej produkcji polskiej która by ukazywała gangsterskie porachunki w równie bezwzględny i brudny sposób, a "Jak zostałem gangsterem" miało technicznie szanse być taką historią poświęconą człowiekowi który idzie po trupach do celu. Zamiast tego dostałem opowieść jak to trzeba być prawilnym gangusem co się trzyma ze swoimi ziomkami na dobre i złe.


Jest to nie tylko naiwne, a przez to szkodliwe romantyzowanie życia gangsterskiego co zwyczajnie nudne. Oczywiście dla przeciętnego normika takie podejście może mu się wydawać szokujące, ale z drugiej strony może dzięki temu skończyłaby się idealizacja różnych form patologii. Z trzeciej dawałoby to pole do jakieś refleksji na temat ludzkiej natury. Idea, że człowiek zdolny krzywdzić innych dla pieniędzy kierowałby się jakimiś honorowymi zasadami jest dość zabawna. Oczywiście wewnątrz grupy panują pewne hermetyczne reguły, ale wynikają one z pragmatyzmu lub pomagają budować pewną zbiorową tożsamość, a nie są wyrazem szlachetnego charakteru przestępcy.


Ostatecznie jak mówiłem w świecie przestępczym chodzi głównie o zdobywanie władzy i pieniędzy. Ludzie którzy wchodzą do tego świata to albo biedni desperaci, albo jednostki patologiczne wychowane w nieodpowiednim środowisku, albo bezwzględni psychopaci i należy o tym pamiętać.


#przegryw #filmy #seriale #kino #przemyslenia #filozofia

e5b33990-9566-4530-ad52-4e6a4c26c2f5

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Po dzisiejszej burzy mózgów ze swoim alter ego i intensywnym przeglądaniu ofert pracy doszedłem do wniosku że po skończeniu studiów zapisuję się na prawo jazdy kategorii C. Oto opcje które mam na stole:
1. Zrobienie magisterki z FiRu ale nie mogę znaleźć pracy biurowej mimo że kończę już 3 rok więc wątpliwe że znajdę ją później
2. Wegatacja od kołchozu do kołchozu za minimalną, to szczególnie w połączeniu z pkt 1.
3. Zapisanie się do policji
4. Zrobienie C i znalezienie pracy a potem odłożonie większej gotówki i zrobienie E plus wyjazd za granicę.
Niestety mieszkając w powiatowej dziurze zbyt wielu więcej opcji nie ma, a wysyłając CV do wojewódzkiego i tak nie spotykam się z odzewem bo nie mam doświadczenia ehhhh

#przegryw #studia #praca #bekaztransa #zycietruckera

Bez sensu robić mgr jak po licencjacie nie ma się pracy w zawodzie lub wokoł jego.

Od policji lepiej wojsko - praca w policji siada na psyche, a w wojsku możliwe że prawo jazdy C miałbyś w pakiecie. Nie wiem jak to w wojsku jest, chyba jak masz jakąś specjalizacje typu kierowca mechanik to nie koniecznie biegasz po lesie

Zaloguj się aby komentować

285 DZIEŃ BEZ ALKOHOLU

Zainteresowanych moimi poczynaniami i próbami ogarnięcia swojego życia, tzw. wyjścia z przegrywu zapraszam do obserwacji - #corruptedfiles

WSTĘP DO TAGU I WSTĘP DO NOWEGO ROZDZIAŁU
Pewnie niektórzy z was kojarzą wpisy z tagu #huopwsiowy - opisywane zmagania z uzależnieniem oraz próby ogarnięcia swojego życia. Pewnie niewielu z was pamięta, ale otarłem się o bezdomność, straciłem swego czasu pracę przez uzależnienie, podjąłem wiele głupich decyzji w okresach picia (nie tylko w stanie nietrzeźwości, ale w stanie ogólnej sytuacji życiowej). Uważam, że straciłem dużo - przede wszystkim czasu. Przepicie wielu lat młodości pozostawiło po sobie ślady, których nie wymazuje zwykłe zaprzestanie odurzania się. Gdybym ten czas poświęcił na cokolwiek innego - byłbym dosyć fajnie ustawiony w życiu. To właśnie męczy mnie najbardziej - świadomość zmarnowanego potencjału. Bo ja jestem dosyć inteligentny, ogarnięty... i to jest chyba w tym wszystkim najgorsze.

Dlaczego nowy tag, nowy rozdział? Już wyjaśniam. Poprzednio głównym motywem było odstawienie alkoholu - wielokrotnie przestawałem. Wielokrotnie pisałem, że poświęcam czas na dojście do siebie, żadnego nacisku na rozwój, skupiam się na pozbyciu się alkoholu. 285 dni temu zaszyłem się. Jest to pierwszy raz od wielu lat, gdzie wytrzymałem dłużej niż marne 50 dni (miewałem takie przerwy wielokrotnie i polegałem). Dotarłem do etapu, o którym myślałem - jak minie trochę czasu, alkohol zniknie i będzie to pora na stawianie kroków w kierunku bardziej nieznanych terenów.

POCZĄTEK BŁĄDZENIA W TUNDRZE
Jakby to opisać - dotychczasowo byłem w ciepłej drewnianej chatce gdzieś pośrodku Jakucji w środku zimy i tylko rozmyślałem o tym, że kiedyś się ubiorę i wyjdę. Od grudnia już się ubierałem. Obecnie - postawiłem pierwszy krok poza próg ciepłej chatki.

Latem jeszcze jakoś dawałem radę - rower, natura, praca i sen. Wraz z rozpoczęciem się jesieni moje samopoczucie skutecznie pikowało w dół, została praca i sen. Spałem za dużo, robiłem za mało, nie miałem siły psychicznie i fizycznie. Pod koniec roku czułem się na tyle pewnie by zadbać o swoje zdrowie psychiczne. Podejrzewałem u siebie ADHD, było to też powiązane z moimi przygodami z alkoholem. Diagnoza i od grudnia leki. Początkowo metylofenidat w dawce 36mg działał okej, byłem zachwycony. Później jego działanie było coraz słabsze, pojawiały się czasem skutki uboczne. Zwiększenie dawki wzmocniło nieprzyjemne skutki. Byłem na to gotowy - wiedziałem, że za pierwszym razem się może nie udać, ale i tak mnie to troszkę zdołowało. Żyłem dalej, przerwa świąteczna, wolne od pracy, gry, treningi i brak motywacji do działania.

Z początkiem roku po konsultacji z lekarzem, zmieniłem lek na Elvanse, dawka 35mg. Lek wykupiłem ale zbierałem się do wypróbowania go aż do niedawna. Pierwsza połowa stycznia to wegetacja na concercie - nawet gierki mi się odpalić nie chciało. Od kilku dni zażywam Elvanse, i to jest chyba to.

Przykładowy dzień dzisiaj - po nocce w kołchozie spałem jakieś 4h, o godzinie 13:00 pobudka, lek, kawa, suplementy. Jak w zwykłe dni mam problem z rozpoczęciem treningu, tak teraz gdy to piszę, to robię to pomiędzy seriami. Zmęczenia brak, zmulenia brak, jest motywacja, skupienie, jest idealnie.

JAKOŚ TO BĘDZIE
Od niedawna moje podejście do życia się zmieniło mocno - mam wszystko gdzieś. Nie w złym sensie - nadal się staram, nadal robię to co muszę, ale wiem, że na niektóre rzeczy wpływu nie mam. Dzięki takiemu podejściu mam mniej stresu, jestem mniej zdołowany. Jako, że zaczął się kolejny rok, a ja wchodzę w ten etap bez bagażu w postaci uzależnienia - nareszcie planuję jakiś rozwój, jakieś kroki ku polepszeniu swojej sytuacji.

Obecnie zabezpieczam się finansowo, by mieć większy spokój. W niedalekiej przyszłości jest plan podwyżki w pracy oraz rozpoczęcia pobocznych aktywności, z których może coś wypali i przyniesie mi dodatkowy dochód i co najważniejsze radość. Jak tylko pogoda będzie odpowiednia to zaczynam sezon na rower bo brakuje mi bardzo spędzania czasu na świeżym powietrzu.

No i chyba tyle... ciekawe ile się wydarzy w tym roku. Jak ktoś ma jakieś pytania odnośnie #alkoholizm czy nawet #narkotykizawszespoko i uzależnień to zapraszam, ja zawsze chętnie się dzielę doświadczeniem (XD), tak samo odnośnie substancji typu #metylofenidat i tym podobnych.

Wpis jest czysto "rozpoczynający" nowy tag - #corruptedfiles i dlatego jest lekko nijaki, ogólny. W nastepnych postaram się poruszać konkretne kwestie uzależnienia, przegrywania i wygrywania, odpierdzielania, ciągów alkoholowych i maratonów masturbacyjnych na kacu xD.


#przegryw #alkoholizm #alkohol #narkotykizawszespoko #adhd #medikinet #metylofenidat #elvanse #zdrowie #depresja

4e24725c-fb97-45ff-bab5-65d8e62b804d

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Mordko już tak mówiłem ze jestem skończony x razy, po burzy wychodzi słońce, praca nad emocjami i wiara, pogody ducha😇

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Ehh jutro na 10h wiec moge posiedziec, moj ulubiony niszowy youtuber wypuscil 4 godzinny filmik o histori Five Nights At Freddys, zrobilem sobie herbatke lyknolem polowe xanaxa i bede pil herbatke, niestety tango z mango sie skonczylo ale jakas jagodowa tez dobra.

#gownowpis #niedzielawieczur #przegryw

ErwinoRommelo userbar

@Umypaszka uwielbiam ale to rano/ w dzien lub w razie chorobyc czarna earl grey sytrynka to moja ulubiona, ale wieczorem juz nie bo ledo daje rade po 6h pospac, a mnie bebetka budzi.

Zaloguj się aby komentować