Jest taka blondynka. Czasami ją widzę, ona widzi mnie. Czekamy sobie na nocny autobus. Tajemniczo się uśmiecha, może zalotnie, a może ma ze mnie bekę. Wczoraj zbierałem się na odwagę, miałem podejść i zagadać, ale miała słuchawki na uszach i wyszedłbym na creepa pewnie i wszystko szlag trafił. Może jakby mi starczyło odwagi żeby klepnąć ją w plery i zapytać, czego słucha... eh. Nieważne.
#przegryw

