Zdjęcie w tle

KrzysztofBednarczyk

Specjalista
  • 58wpisy
  • 96komentarzy

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaczęło się od samotności. Nie podobała mi się oraz innym moja rachityczna sylwetka. Dlatego w samotności, za zamkniętymi drzwiami pokoju, rozpocząłem treningi w domu. Po kilku miesiącach ojciec wysłał mnie na osiedlową siłownię. Ale nadal byłem i jestem samotnym, płaczącym wilkiem. Płaczącym nad swoją sylwetką i samotnością. W tej swojej samotni od ponad 20 lat wykuwam swoje ciało na coś, co mam nadzieję będzie mnie satysfakcjonować. Mnie, bo jeśli doświadczenie mnie czegoś nauczyło, to na pewno tego, że wszystkich nie zadowolę. Dlatego jeśli masz otwarty umysł i jesteś w stanie przyswajać niekonwencjonalne, wyrobione latami treningów metody służące mi w podróży po lepszą sylwetkę, siłę i satysfakcję z samego siebie, to zapraszam do odwiedzania mojej pustelni.


#przegryw

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Mordko już tak mówiłem ze jestem skończony x razy, po burzy wychodzi słońce, praca nad emocjami i wiara, pogody ducha😇

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Noworoczny challenge jedzenia fast foodu codziennie podtrzymany, dzisiaj wjechał duży rollo, zauważyłem, że zaczynam już sapać od jakiegoś czasu, nigdy tak nie miałem.


Wczoraj z 4 litry Pepsi na dolewkach w Burger Kingu wypiłem, wieczorem do snu 2 Perly i dzisiaj rano prawie się zbełtałem, miałem odruch wymiotny ale nic nie leciało.


#depresja #przegryw

0e9fc0a1-e292-4b6b-be40-1959253383b2

@KrzysztofBednarczyk u mnie jest kilka kebabów ale liczą się tylko dwa-noor kebab na senatorskiej - kutang wołowy za 30 zeta długości przedramienia z sosem mieszanym - kula, kapuśniak, słodko-pikantne sosy, mocno zgrilowany gorący placek lub

-kebab king w obrzydliwie grubym placku z pieca tendori, jak zamawiasz wołowinę to trzeba patrzeć na ręce żeby ciapate nie wymieszały z tanią kula z kurczaka. lawasz gruby, smak średni, sosy średnie, warzywa średnie, ledwo ciepłe mięso-d⁎⁎y nie urywa

@KrzysztofBednarczyk to żaden challenge. To rzucenie rękawicy i powiedzenie poddaję się.


Challenge to byłby zdrowo jeść chociaż 2 dni w tygodniu. I potem mógłbyś rozwinąć to do 3, 4.


W sumie dwa dni to jest jeden dzień gotowania bo szkoda nie gotować od razu na dwa dni.


Sałatka warzywna, np Rucola i pomidory+oliwa. Do tego jakieś węgle i mięso, tylko w odpowiedniej proporcji - sałatka powinna zajmować pół talerza.


To jest zmaganie z tym co wmawiają ci reklamy, z tym do czego przyzwyczajony jest organizm, ze skillami w planowaniu obiadów, umiejętnych zakupach, gotowaniu. Zwłaszcza flora bakteryjna tutaj steruje. Niestety, nieumiejętna dieta rozwija złą florę bakteryjną - dająca zaparcia, wzdęcia i depresję. A taka zła flora wymusza na tobie niezdrowe jedzenie. Np. sprawi, że nie możesz przejść obok stoiska ze słodyczami w sklepie nie kupując nic. Albo, że uważasz to za normalne pić wodę z cukrem do obiadu (ala. cola pepsi itp.). Wiesz, że właściciel fabryki pepsi nie daje jej dzieciom i sam jej nie pije?


Po czasie zdrowszego jedzenia organizm domaga się warzyw w obiedzie, a słodkie picia odrzucają. Tylko trzeba przebrnąć przez dolinę cierpienia i do tego dojść. Ale nie jesteś sam, nawet jeżeli TWÓJ MÓZG CHCE CIĘ ZABIĆ.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@KrzysztofBednarczyk Tak jak owczarek pisał to daj sobie szansę i skorzystaj z tego co jest dostępne. Ze swojej strony postaram się doceniać Twoje wpisy gdy opiszesz na czym z perspektywy osoby w depresji polegają takie numery pomocy i zawsze możesz opisać swoje odczucia, co uważasz, że jest dobre, a co według Ciebie działa źle.

Zaloguj się aby komentować

@KrzysztofBednarczyk a ja wczoraj całą drogę do pracy zmusiłem się, żeby mimo mrozu i zamieci mieć uśmiech na twarzy. I po czasie zmienił mi się humor. Aż śmieszne, że można negatywnie oceniać coś tak neutralnego jak zimny wiatr i śnieg zimą. Potem już było z górki. Cały dzień ktoś mi próbował z czymś pomóc albo być miły. Kolega mudżin miał coś z kichami i latał srać kilka razy. Miałem lżejszą pracę w rzeźni i dwa razy to ja za niego stanąłem na lince. A potem się z nim zamieniłem, żeby miał trochę lżej i mógł polecieć do toalety jak go przyciśnie, ale kazałem mu myć ręcę przed jedzeniem.

Zaloguj się aby komentować