Problemy ze snem ostatnio. Ciężko było przestawić się na wstawanie o 5:30 po wakacjach.
Eh, już myślałem, że udało się wyprowadzić sen, wczoraj zasnąłem 22:30 wg trackera. Dzisiaj senność była już o po 21 i prawie udał się Święty Graal - pójście spać o 21:30.
Ale dopadły w końcu wkurwiające myśli i c⁎⁎j strzelił.
Ale nic, zrozumiałem w końcu o co chodzi z melatoniną. Że ona jest średnią pomocą w zasypianiu (chociaż nie najgorszą). Za to jest (razem ze światłem rano) super w przesuwaniu zegara biologicznego*.
A dobrze ustawiony zegar + przepracowane stresy = dobre spanko w nocy i energia i chęci do życia w ciągu dnia.
*Melatonine na przesuwanie zegara jemy w małych dawkach już po biologicznym południu¹ (anti nadir). Czyli późnym popołudniem albo wczesnym wieczorem. Małe dawki - teraz używam przekrojonych na pół tabletek 1mg melatoniny czyli ok. 0.5mg, już po 1800.
Nie chodzi o to, żeby chciało się od razu spać (chociaż efekt widziałem już tego samego dnia, chciało mi się spać godzinę wcześniej), ale o przesunięcie zegara. Tak żeby naturalnie ciśnienie na sen było duże wcześniej, tak żeby móc naturalnie zasnąć o pożądanej godzinie.
To w połączeniu z małymi dawkami melatoniny pomogło zasnąć po 22, a nie po 24-1.
Teraz trzeba popracować nad dyscypliną medytacji i pomedytować więcej przez jakiś czas, tak żeby przemyśleć/przepracować sobie rzeczy w ciągu dnia, a nie ruminować w nocy i nie móc spać od wzrostu ciśnienia z nerwów.
Są wakacje i klub strzelecki zamknięty, więc mogłem zapobiegawczo znaleźć sobie inne zajęcie na odstresowanie.
Pozdro nocne marki i tomki!
1: jakby ktoś chciał doczytać: drugi punkt zerowy krzywej odpowiedzi fazowej
ang. the second zero crossing / crossover point of the phase-response curve, PRC
Screenshot: wczorajszy udany dzień/noc i prawie idealne 6h50m snu (optimum 7h15 min wg trackera).
Tak żeby naturalnie ciśnienie na sen było duże wcześniej, tak żeby móc naturalnie zasnąć o pożądanej godzinie.
Ale bierzesz pod uwagę że chronotyp możesz mieć taki że Twoje naturalne godziny aktywności są później? Bo można próbować wieku rzeczy albo po prostu zaakceptować wbudowany zegar biologiczny i z nim nie walczyć.
potem 2h snu, i żeby kontaktować wziąłem leki na ADHD (concerta) których nie można łączyć z kofeiną bo mi serce j⁎⁎⁎ie
popiłem mocną kawą
Gadam w tempie 15 słów na sekundę, plącze sie w tym co chce powiedzieć, i czuje jak mi serce wali. Musze siedzieć w miejscu żeby nie podnosić bardziej ciśnienia
Jedna rozmowa za mną, czuje że wypadłem na solidne 6.5/10
za 30 minut kolejna
jak mnie karetka zabierze to postaram sie dodać wpis na hejto
Zagadaj z lekarzem, żeby ci dał też jedno opakowanie Ritalinu modified release albo zamiennika.
Właśnie na takie akcje jak np. nie brałeś leku, a potrzebujesz na krótko. U mnie zaczyna działać szybciej niż Concerta i trzyma krócej, więc mogę nawet np. po 16 wziąć coś takiego.
A feta uliczna @wonsz niestety nie jest tak czysta i bez wagi miligramowej nie zrobisz sobie dokładnej dawki. A przy ADHD granica między dawką leczniczą, a taką, po której będziesz nafurany, jest czasem bardzo cienka.
I jak coś to też jestem #bojowkaamfetaminy , ma dużo łagodniejszy profil efektów ubocznych niż metylofenidat. Nie ma takiego stresu po kawie, co najwyżej lekki haj, a potem low. Na pewno nie tak, że wpadniesz w panikę.
2 lata od mojego wpisu:
https://www.hejto.pl/wpis/niedawno-dostalem-diagnoze-adhd-i-leki-mialem-od-poczatku-kariery-programisty-pr
Warte dopowiedzenia, że koniec końców akurat ten lek mi nie podszedł. Testowałem z psychiatrą inne:
medikinet CR
concerta/atenza
elvanse
Najbardziej podeszła concerta, działa z 12h. Mimo że to ta sama substancja, uwalnia się inaczej w organizmie.
Efekt tak subtelny, że jak nie biorę tego leku, to czasami wydaje mi się, że w ogóle go nie potrzebuję.
Natomiast jak go wezmę, to nagle idzie usłyszeć własne myśli i zachowuję się dużo mniej chaotycznie.
Największą różnicę widzi dziewczyna, gdy jeździmy samochodem. Bez leku wkurzam się, przeklinam na innych kierowców. Z lekiem oaza spokoju.
Teraz robię sobie dłuższą przerwę od tych leków, zobaczyć czy da się funkcjonować bez nich, bo koniec końców, jakoś nie widzi mi się, brania ich do końca życia.
@rybeusz objawy mam podobne u siebie, tez sie w koncu wzialem za badania, bylem na tescie moxo i psycholog twierdzi, ze jest jakies adhd i zaleca leczenie farmakologiczne, psychiatra za to kaze jeszcze dive zrobic, ale czuje jakby mi mowila, ze wymyslam i ja oszukuje, zobaczymy co diva powie, z jednej strony stwierdzaja, ze za pozno u mnie pojawily sie problemy z koncetracja
Nigdy nie czułem potrzeby, bo byłem turbo sportowcem. Treningi 5x w tyg, boks zamiast siłowni (wyładowanie, a teraz tylko siłka 4x w tyg), życie ułożone z kobietą, która była z charakteru dobrze zorganizowana i pracowała w księgowości, brak czasu wolnego i człowiek się nie zastanawiał. Teraz jestem singlem, mam 30 lat, poza pracą zdalną tylko siłka i w weekend kumple i czuję negatywne skutki mojej "urody", bo zaczyna do mnie docierać, że w tym wieku odpalanie się jak zapałka nie jest ok, wdawanie się w bójki jak trochę wypije też nie jest ok (chociaż raz na 10 razy to ja zacząłem, a tak to męskie ego mnie do tego pchało na zasadzie musze się postawić. Najgorsze jest to, że zazwyczaj to ja byłem górą w tych bójkach i na drugi dzień moralniak i rozkmina czy komuś się krzywda nie stała, wolałbym ja dostac po ryju i mieć bekę potem). Mój ojciec całe życie też nieleczone ADHD i pamiętam że ciało miał spięte jak agrafka. A mnie przed 30 dopadła hipertonia mięśni dna miednicy i oczywiście od spinania ciała i mojej osobowości. Ćwiczenia oddechowe robią mega robotę.
Mam dni, kiedy pracuję na 200 %, mam dni, kiedy na 20 %. Mam huśtawki nastroju, od eufy po totalny dołek tego samego dnia. Nie czułem tego będąc młodszym, bo nie dochodziły poważne problemy.
Często wracam do palenia szlugów, bo problemem nie jest sam nałóg, tylko skoki dopaminowe, które mi daje papieros. Wśród ludzi z ADHD, których znam, jestem jedyną osobą, która nie bierze kokainy. Co ciekawe - większość z nich ma podobną drogę zawodową jak ja, pracuje w handlu, odnosi sukcesy, potrafi pracować 24h i potem 48h nic nie robić, ale ich 24h jest bardziej efektywne niż 2 tygodnie zwykłego gościa.
Czasem nie znam umiaru z alkoholem. Nie przez problem alkohoowy, tylko przez potrzebę ulgi + robienie wszystkiego szybko. Szybko jem, szybko piję. Mam drina? Zeruję, bo nie umiem nic na spokojnie. Mam kawe? Wypijam ekspresowo jak sok. Nie delektuję się. Jem? Kiedyś się potrafiłem srogo ulać, bo nie dawałem czasu mózgowi przyswoić info z żołądka, że jestem najedzony i żarłem na wyścigi.
K⁎⁎wa, teraz jako już w pełni dorosła i dojrzała osoba czuję, że muszę iść po tabsy. Nie pomaga mi to, że jestem sam - pracuję zdalnie, mieszkam w sumie zaraz sam (w tym roku robię na piętrze rodzinnego dużego domu mieszkanie albo na start chociaż pokoj 30m2).
Brakuje mi boksu, ale nie będę chciał do niego wracać. Ponieważ wiem, że pójdę tam, pouderzam w worek czy na tarczę, ale będzie ciągnęło wilka do lasu. Będę chciał być lepszy od innych, sparować, jak dostanę po głowie, to przestawię się w 100 % na ostre treningi, żeby kogoś przeskoczyć. To potem znów propozycja walk/zawodów, a ja nie mam na to czasu, chęci i muszę podreperować zdrowie (układ pokarmowy od 2 lat daje mi w kość). Poza tym boks jest taki, że jak nie masz czystej głowy, to nie wychodź do ringu, a ja nie mam.
Potrafię mieć grafik dnia taki: praca zdalna do 16.30, spacer z psem, siłownia, obowiązki domowe, w weekendy jeszcze rozmowy z native spekaerem po ang, spotkania z kumplami, a i tak czuję, że się nudzę, bo w mojej głowie się dzieje za mało, albo za dużo, c⁎⁎j wie już.
Nie umiem odpoczywać. Dla mnie to strata czasu i gonitwa myśli. Jak uszkodziłem kolano 2 tyg temu, to pierwsze 2 dni na d⁎⁎ie czułem jakbym był na urlopie życia. Wszystko zwolniło, oglądałem telewizje i cieszyłem się jak dziecko.
K⁎⁎wa, no nie wiem co jeszcze. Dla ciekawostki powiem, że wszystkie osoby ADHDowe co poznałem łączyły 2 rzeczy, które u mnie widać na horyzoncie. Masa ludzi przy sobie, ogromne zaufanie od nich, sprawna manipulacja, dużo kasy, przedsiębiorczość i..rozjebane życie prywatne i nałogi. No fajnie k⁎⁎wa
U mnie dobrze dobrany medikinet zastąpił wszystkie używki i dużo pomógł przy pracy zdalnej, ale to była połowa sukcesu, druga połowa to konsumowanie książek i innych materiałów o ADHD w kontekście autoterapii. Medi ci pomoże w pracy zdalnej, wystawi stały rytm dnia, wyciszy głowę i sprawi że mniej cię będzie ciągnąć do ryzykownych zachowań. Bardzo polecam spróbować i poświęcić trochę czasu na dobranie dawki, mi odmienił życie na lepsze. Co do tego że problemy ci wychodzą dopiero teraz, to normalne. Sport też bardzo pomaga, dlatego nie miałeś potrzeby jak tyle ćwiczyłeś.
Jeśli chodzi o alko, to nie powinienem cię oceniać, ale brzmisz jak osoba która nie powinna pić. Mam ochotę napisać bardziej niemiłe rzeczy, ale nie będzie to konstruktywne.
Zdecydowanie zrób diagnozę i spróbuj, jest spora szansa że ogarnie ci to sporo życia.
Z tego co czytam to solidne poszlaki są. Szukaj diagnozy ADHD u dorosłych i polecam uczciwie przejrzeć opinie czy dane miejsce rzeczywiście diagnozuje, czy tylko przyklepuje (osobiście w Harmonii od Luxmedu rzeczywiście mnie diagnozowali, ale od razu zaznaczyłem że chcę się nauczyć, nie tylko przyklepać).
Na pewno nie nastawiaj się w 100% bo ja tu widzę też oznaki wywalonego w kosmos testosteronu (lub zaburzeń o podobnych efektach) i jeśli nie masz ADHD to metylofenidat tylko pogorszy sprawę.
Co do samego medikinetu to u mnie wybitnie zredukował to "rozchwianie", ale raczej w małej skali (i jest szansa, że je usunie, nadal jestem na etapie kalibracji). Jak miałem długie, nudne i niezbyt pilne tematy to potrafiłem jak wahadło na przemian zmuszać się do pracy i wyrzucać sobie że nic nie robię. Ostatecznie efektów nie było z tego żadnych poza gigantycznym stresem.
Teraz nie mam tej wielkiej przeszkody, ale reszta problemów to raczej kwestia pracy psychologicznej. Wystarczy samemu i konkretne efekty są nawet bez leku. Miałem na to trochę czasu bo przez zamieszanie z terminami od diagnozy do leku minęło pół roku xD
Więc jak pisze @kkdawid - pomaga bardzo, ale tylko połączenie lek+terapia. Nie nastawiaj się na to jak na magiczną pigułkę, powiedziałbym wręcz że w szerokim ujęciu to świadomość daje tu więcej.
Dla mnie metylofenidat to game changer, tylko u mnie żeby działał dobrze potrzeba dograć mnóstwo czynników takich jak dieta (dużo białka, i nieglodzenie się), sen. Na chwiejność emocjonalna pomaga mocno, gdy był temat który mnie rozchwiał na kilka dni to gdy dzialał stawałem się buddyjskim, stoickim mnichem patrzącym na sytuację z dystansu a gdy nie działał to byłem zdenerwowany.
Obiecałem popełnić mały przewodnik jak pomóc sobie w walce z depresją, pomocą z łagodzeniem objawów autyzmu oraz ADHD używając zwykłych probiotyków dostępnych w aptece.
Pamiętajcie iż nie jest to leczenie zastępujące farmakologię, należy używać go wspomagająco. Jeśli odniesie skutek nie rezygnować także samodzielnie bez konsultacji z pozostałych medykamentów.
Wszystkie podawane artykuły są z renomowanych źródeł żadne sponsorowane albo "instytut z dziury w d⁎⁎ie imienia Radżara Kiełbasiara w Islamabadzie" których ostatnimi czasy sporo w necie.
Wszelkie źródła to solidne opracowania, linki w treści.
Zgodnie z najnowszymi badanami wpływu mikrobiomu jelitowego dieta w depresji powinna być ubogą w proste cukry, alkohole, białka mleka (kazeina/ laktoza) gdyż na skutek zaburzenia zdrowego mikrobiomu jelitowego u osób między innymi z depresją następuje rozkład cukrów prostych, kazeiny oraz glutenu i cukru. Kazeinę można przekształcić w kazeomorfinę, gluten w gluteomorfinę i gliadynę w gliadynmorfinę. Zidentyfikowano sześć neurologicznie aktywnych peptydów: beta-kazomorfinę, alfa-gliadynę, dermorfinę, deltorfinę 1, deltorfinę 2 i peptydy modulowane przez morfinę, w tym beta-kazomorfinę i alfa-gliadynę
Wszystkie wymienione związki są pochodnymi opiatów.
Problem z ich przetwarzaniem występuje także w niektórych chorobach autoimmunologicznych oraz w AUTYZMIE
Pierwsze efekty pojawiają się w wypadku łączenia z betaglukanem nawet w ciągu tygodnia, aczkolwiek cykl terapeutyczny to minimum 6-12 tygodni.
Jeśli masz rozwaloną mikrobiotę po jakieś antybiotykoterapii kup także zwykły probiotyk np. sanprobi super formula, sanbiotics super, vivomixx
Nigdy nie jaraj się probiotykiami w stylu 1000 miliardów bakterii w 1 kapsułce.
Liczy się ilość szczepów.
Jeśli masz ADHD/Autyzm tak jak ja możesz odezwać się na PRIV pomogę
W Katowicach i okolicach można się ze mną oraz z jednym z wykładowców z Śląskiego Uniwersytetu Medycznego umówić na bezpłatne wykłady dla nauczycieli oraz rodziców uświadamiające znaczenie diety w autyzmie, jeśli ktoś jest zainteresowany priv.
Jakby się to dało przypiąć gdzieś żeby każdy kiedykolwiek wchodzący na tag #depresja #autyzm #adhd mógł na niego trafić było bardzo miło Panie OWCEN @bojowonastawionaowca
no i zleciało mi 31 dni bez palenia, nie wiem czy złamałem zasady ale zapaliłem pół jointa z CBD na juwenaliach (był konkurs na skręcanie na czas, i chciałem sie sam sprawdzić. Skręciłem w 2:26 xD) jakieś 2 dni temu
Wnioski?
Po miesiącu moje samopoczucie jest w sumie podobne jak po tygodniu bez palenia. Melatonina ułatwiała zasypianie w pierwszych dniach
Zdarzały się epizody depresyjne, średnio raz w tygodniu. Miałem je już dużo wcześniej, ale teraz nie mam czym zagłuszyć myśli. Nie jestem dumny z tego że zamiast palenia piłem wtedy szklankę whisky, ale nie popadam w alkoholizm i nie czuje potrzeby regularnego picia. Wole to od marzenia o położeniu głowy na 20 kilowym worku saletry
Zapisałem sie na judo, i staram sie ogolnie trenować 5 razy w tygodniu (5 razy krav maga, 2 razy judo). W poniedziałki i środy przez podwójne treningi wychodze z domu o 18 i wracam o 23, a w piątki mam sparringi na krav madze gdzie próbuje używać judo. W weekendy regeneracja, chyba że chce poskakać na trampolinie
Mam wrażenie że kasy w portfelu zostaje podobnie, chociaż teoretycznie oszczędzam te ~500zł na miesiąc
Przez pierwsze dni robiłem więcej roboty żeby nie myśleć o paleniu więc myłem podłogi, zmywałem, gotowałem etc. ale teraz znowu mam wyjebane i jest jako srako. Powiedziałbym że mam w domu schludnie, choć nasrane. Mam w zlewie dwie miski i kubek, i są w nim od chyba 3 dni bo mi sie nie chciało zmywać. Z robotą sie znowu zaczynam opierdalać
Nie wiem czy planuje rzucać na stałe. Jak mnie koleżanka zaprosi na palenie to na 99% nie odmówię. Nie mam dalej w domu rzeczy żebym mógł wrócić do regularnego palenia. Żadnych bletek, crashera, bonga ani nic. Musiałbym coś cudować z puszką, zakładając że miałbym co palić ale jakbym chciał kupić temat to co najmniej tygodniowy zapas bym musiał wykupić. Być może kiedyś kupię żeby palić po pracy, ale to dopiero plany
Mam leki na #adhd (concerta 2*18mg) i umiarkowanie czuje jakieś efekty
Podsumowując: nie ma jakiejś wielkiej zmiany, więc nie będę wam pi⁎⁎⁎⁎lił "Czuję się milion razy lepiej, robie mnóstwo rzeczy, jest w pyte. Nie rozumiem jak można palić, jakie to niezdrowe..." - jest w zasadzie tak samo i troche sie sam zastanawiam po co rzucałem i czy było mi to do czegoś potrzebne. Jest lepiej niż jak kiedyś paliłem po 3-4 razy dziennie mając prace, studia i treningi tego samego dnia
Dwa razy rzucałem, po pięc lat przerwy. Zawsze od razu, bez wspomagaczy. Wiem że palenie siedzi motzno w głowie. Teraz jaram, ale już schodzę powoli do lata, a potem cyk. I tak już zapewne zostanie
Włączam ekspres, robię kawę do kubka, biorę się za przygotowanie Twarogu do spożycia (rzodkiewka, szczypiorek, awokado, sweet chili), w międzyczasie śniadanie do szkoły dla młodego, zmywarka i inne duperele.
I wszystko się rozchodzi o to czy przypomni mi się o kawie zanim ekspres się w nią wypłucze...
Dzisiaj przypomniał mi dźwięk ekspresu - nie zdążyłem.
Otaguj to jakoś not safe for work albo not safe for life.
Czy może chodzi o to, żeby przekonać rodziców, że warto ($$ gain) jednak zainwestować w diagnozę, terapię, leki oraz psychoedukację rodziców dzieci z ADHD?
Otrzymałem wczoraj przesyłkę z USA z Apollo Neuro. Zegarek Garmin noszony. Interesuje kogoś jak zmienią się wykresy stanu zdrowia po trzech tygodniach? Producent obiecuje, że w ciągu 21 dni funkcje życiowe się poprawiają:
@redve łatwiej nie palić na metylfenidacie. Nie ma ciśnienia takiego.
Gorzej z kawą, bo to bardziej nawykowe. Ale kawa z metylfe może utrudniać dobranie dawki.
Jeżeli lekarz ci tyle już powiedział, to spoko.
Powinieneś też wiedzieć, że higiena snu jest mega ważna przy dobieraniu dawki. Łatwo jest używać stymulantów jako stymulantów, a nie jako leków na ADHD. Jak jesteś niewyspany, to nie wiadomo jakiej dawki potrzebujesz, bo dawka na zwalczenie niewyspania i zaleczenie ADHD jest inna niż samo zaleczenie ADHD u wyspanej osoby.
Trzymam kciuki, żeby udało się dobrać leki i żebyś nauczył się ich używać
P.S.: gdybyś przesadził z dawką przez pomyłkę albo i nie i zaczął czuć panikę, niepokój, ogólnie czuć się źle, to dobrym sposobem jest coś porobić. Pobiegać, iść szybko, jechać na rowerze. Cokolwiek, żeby pozbyć się nadmiaru energii.
Ja np tak miałem, gdy połączyłem wyższą dawkę Concerty z szampanem bezalkoholowym, który okazał się być na białej herbacie i mieć dużo kofeiny. Po godzinie musiałem wyjść z imprezy i szybko się przejść gdzieś.
Im bardziej jestem świadomy mojego ADHD, tym bardziej widze, że nie potrafię w zyciu zwolnić ani pozbawić się emocjonalnego rollercoastera
-Jak kobieta, to tylko podobna do mnie, dająca mi oksytocynę, dopaminę, uczucie niepewności, potrzebę karuzeli emocjonalnej
-Jak wysiłek fizyczny, to najlepiej do. całkowitego zajechania się. I najlepiej jak najczęściej. 6 treningów w tygodniu. Najlepiej 4x mocna siłka i 2x rower po 50km/dzień.
-Jak imprezy, to też do rana. Polany drin, wyzerować od razu
Po prostu jak coś robić, to bez umiaru. Nie lubię spokoju. Nie lubię ciszy. Nie lubię odpoczywać. Lubię tylko intensywność. Ten po⁎⁎⁎⁎ny mechanizm jest zauważalny absolutnie wszędzie. W życiu prywatnym, w sporcie, nawet w jedzeniu. Jedzenie musi mieć mocno intensywny smak, nie mdły. Lubię kwaśne, słone, ostre, wyraziste, a nie lubię łagodnego i delikatnego. Jem szybko, piję szybko, jestem w ciągłym biegu.
Własciwie chyba tak kocham ten sport, bo on mi daję namiastkę spokoju. Zajechanie się na ostrym treningu daje mi stan wyciszenia, odprężenia, braku gonitwy myśli i uczucia błogości po wysiłku, który mi naturalnie cieżko osiągnąć.
Przez to niestety też łatwo uzależniać się np od fajek, inni od kokainy. Szybkie dopaminowe skoki. Znam dużo ludzi z ADHD, którzy często sięgają po koks. Na szczęście zostałem wychowany w ten sposób, że nałogi to gówno i nie jestem ani alkusem (chociaż bardzo lubię się napić) i ostatnie 5 tygodni nie ruszam nic, bo mam reżim diety/treningu, nigdy nie miałem cugów ani nic, nigdy w życiu nie brałem narkotyków.
Mam ogromną chęć powrotu do rywalizacji. No bo adrenalina. Trenowałem lata sporty walki. Brakuje mi tego gonienia króliczka - budowanie formy, wysoki kortyzol przed walkami. Ale może mogłaby być to siatkówka, którą hobbystycznie kocham, ale za bardzo nie mam gdzie grać, ale tęsknię za męską rywalizacją i emocjami.
Jak mówimy o gonieniu króliczka, to tak wygląda moje życiue. Gonię za czymś i odczuwam ekscytację, złapię to i już mi to jest obojętne. Chyba też dlatego najlepiej czułem się jak miałem posypane zdrowie, bo widziałem małe efekty i moją drogę niczym w "Rockym" jak trenował od 0 do szczytu formy, a potem jak mam efekt końcowy, to nie umiem tego docenić.
Najgorsze jest to, że chciałbym to zmienić, może pójkść po leki na ADHD, ale jestem uzależniony od tego. Strasznie się boję przeciętności, boję się nijakości, nie chcę być NPCtem, boję się spokoju, bo kojarzy mi się z nudą, byle jakością, a ja uważam że mam w sobie coś wyjątkowego.
Najgorsze jest to, że chciałbym to zmienić, może pójkść po leki na ADHD, ale jestem uzależniony od tego. Strasznie się boję przeciętności, boję się nijakości, nie chcę być NPCtem, boję się spokoju, bo kojarzy mi się z nudą, byle jakością, a ja uważam że mam w sobie coś wyjątkowego.
Leki mogą też po prostu dawać trochę więcej spokoju, nie muszą robić z ciebie npc. Np u mnie metylfenidat robił npc (chociaż podejrzewam, że dawka była za duża i to przez to), ale lisdex już nie (chyba, że wymieszam z kawą).
Mam w pracy typka, były bokser, też taki mocno dohajpowany. Po 50 zrobił sobie coś w nogę i ramię. I nie mógł już codziennie wychodzić i robić rzeczy. Udało mu się z diagnozą i dzięki lisdex teraz ma chill. Inaczej by go chij strzelił od siedzenia w domu.
K⁎⁎wa, czegoś mi w życiu brakuje i w sumie nie wiem czego. To znaczy brakuje mi wiele rzeczy, ale jak sobie tak spojrze na moje żyćko, no to jakoś wszystkie to takie nie wiem.
2 lata temu wróciłem do rodzinnej miejscowości w kompletnej ruinie. Posypane zdrowie na maksa, utrata roboty, zakończony wieloletni związek, bardzo zła kondycja psychiczna, a po 2-3 miesiącach tej ruiny wypłukałem się z oszczędności przez melanże. Nie miałem nic sam z siebie, ale miałem ziomków i rodzinę.
No to dziś odbudowałem oszczędności, mam pracę (wkurwia mnie xd), mam do wyremontowania własne mieszkanie po babci 90m2 na piętrze domu, mam super psa, takiego jakiego zawsze chciałem (rasa i charakter), dalej mam kumpli na których mogę liczyć, naście lat ta sama ekipa. Zyskałem (odnowienie kontaktu) 2 przyjaciół, z którymi mam super relacje (W tym jedna baba, co było kiedyś nie do pomyslenia). Najważniejsze - zdrowie systematycznie lepiej i w porównaniu do tego co 2 lata temu to o wiele, byc może w niedalekiej przyszłości po raz kolejny w życiu przezwyciężę swoje problemy, gdzie inni by się poddali. No motyw jak z Rockyego. Do tego na lato szykuje się forma życia (ćwiczę sporo na siłce), z ryjca wyglądam atrakcyjniej niż kiedykolwiek. Rzuciłem szlugi, ograniczyłem alkohol do minimum.
I co? I c⁎⁎j. Czuję jakąś pustkę. Samotność po prostu. Nie doceniam nic z tego co mam. Z tych wszystkich pięknych rzeczy przewinęło się nieszczęśliwe zakochanie (1 raz w życiu, a mam 29 lat) i to chyba wystarczało, skumulowane z pracą na Home office i pon-pt brakiem kontaktów z ludźmi (weekendy z przyjaciółmi, w tygodniu 100 % focus na sobie).
Motywacji nie mam wcale. Motywację to miałem 2 lata temu, paradoksalnie, kiedy czułem się jak martwy. Teraz to mam tylko dyscyplinę. A jestem osobą, która potrafi w dyscyplinę. Właściwie wszystko co robię, robię z 2 powodów. Pierwszy, bo widzę jakiś sens i jestem zdyscyplinowany. Drugi - nienawidzę się poddawać, dla mnie to cecha dla pizd (wychowany jestem sportowo i ze środowiska sportów walki). Jestem strasznie zawzięty, aż przesadnie.
Nie wiem k⁎⁎wa czemu. Było tak źle i byłem optymistą. Teraz jest w miarę dobrze i pracuję nad tym, żeby było docelowo tak jak chce i w sumie jestem zobojętniały na świat i wszystko robię rutynowo bez werwy.
czegoś mi w życiu brakuje i w sumie nie wiem czego
Nie wiem k⁎⁎wa czemu. Było tak źle i byłem optymistą. Teraz jest w miarę dobrze i pracuję nad tym, żeby było docelowo tak jak chce i w sumie jestem zobojętniały na świat i wszystko robię rutynowo bez werwy.
Brakuje Ci samoświadomości. Nie masz kontaktu ze swoim ja, nie rozmawiasz z sobą, nie potrafisz tego, albo podświadomie się tego boisz. To wszystko o czym piszesz, to są tego objawy. No i tu jest jeszcze element tego, że koniecznie ma być tak jak Ty chcesz i nie zaakceptujesz żadnej innej rzeczywistości, a jest to nierealna wizja. I jak sam tego doświadczyłeś jak było źle to byłeś optymistą, bo do czegoś dążyłeś. Teraz to osiągnąłeś i pustka, więc podświadomie czujesz, że jak osiągniesz znów to co chcesz, to znów będzie pustka. Nie doceniasz tego co masz i co byś nie osiągnął nie będziesz tego doceniać, już na jakimś poziomie to dostrzegłeś. Zaczynasz od d⁎⁎y strony, poznaj siebie, naucz się cieszyć z tego co jest i wtedy zdobywaj więcej. W innym przypadku zawsze będziesz czuć tę pustkę i będziesz wiecznie niezadowolony.
Mój mózg dostał mózgotrzepa. Overthinking lvl hard. Myśli mi pędzą, jak chomik w karuzeli, nie potrafię się na niczym skupić. W robocie rzeczy rozpoczęte o 6:00 mam do teraz rozgrzebane, co chwile zerkam na hejto, łażę z konta w kąt po domu, patrzę za okno... W pakiecie ból głowy.