Ależ się wpieprzyłem moi drodzy xD


Jak miałem 5 lat mój stary po prostu wsadził mnie na motorynkę i powiedział - JEDŹ.


Zrobił generalnie to samo co jego ojciec, z tą roznicą że pewnie mój dziadek wcześniej bardziej wytłumaczył możliwości które 5 latek jest w stanie zrozumieć a to znaczy głównie "manetki nie odkręcaj do końca"

A ja tak też zrobiłem. Babcia widziała moją glebę, ojciec dostał przez łeb za głupie pomysły a ja?


A mnie wessało i jedyne o czym myślałem to motorynka.


Więc ojciec jako mechanik z wykształcenia i inżynier z zamiłowania zrobił mi porządnie 3 kolową motorynkę - żałuję że nie mam zdjęć, ale z tyłu były normalne koła od motorynki, zawieszenie, napęd przeniesiony tylko na jedno koło generanie DZIAŁAŁO i o dziwo wyglądało.


Po krótkim czasie konstrukcja poszła w niepamięć a ja dumny mały gówniarz mogłem jeździć już po niezbyt rozległym podwórku na dwóch maleńkich kołach.


Wiecie co sąsiedzi w takim momencie robią w latach 90? Kupują swoim synom motorynkę, albo składają komara, albo wyciągają z szopy to co mają i wręczają swym dzieciakom dając niewielkie instrukcje które skracają się do "nie zabij się" , "po asfalcie masz nie jeździć", "obok Jankowskiego masz jeździć spokojnie bo już był u mnie że jest głośno", "masz wrócić na obiad". Ogólna wolność.


Banda 4 motocyklorynek (2x motorynka, komarek i jeden microcross 80cc)


Ogólnie najlepsza rzecz jaka może się wydarzyć dziecku w małej mieścinie gdzie nie ma za bardzo co robić fajnego.

Później przyszła Yamaha XT125 z lat 80, pojęcia nie mam gdzie mój stary ją kupił ale to było niebo a ziemia pomiędzy motorynką. Nagle okazało się że można jeździć po okropnych dziurach i nie czuć praktycznie nic.

A jak miałem jakieś 14 lat ojciec dorwał Hondę CL350. Piękny scrambler którego czasem mogłem używać a później stał się moim pełnoprawnym motorem na kilka dobrych lat.


I tak to motory były ze mną przez całe życie w zasadzie. Jak tylko zdawałem prawko, ojciec powiedział mi żeby robić od razu kat. A. Bo jak teraz nie zrobię to już później nie będzie mi się chciało.


A później jak niektórzy mogą kojarzyć z #rozkminkrzaka stałem się kierowca zawodowym, przez lata jeździłem autem a nie motorem i… motoru nie dotknąłem przez przeszło 15 lat. Nie było jak. Nie było kiedy.

Chciałem ale nie było mnie stać, albo nie było na to przestrzeni.


No i wpadają wiele lat później moje 35 urodziny, a ja stwierdzam przeglądając OLX - o kurde, Yamahy xj600 51j są strasznie tanie! 2000zł i można coś dorwać jeżdżącego!


Kupiłem starego sztrucla za 2100zł. Zarejestrowany, opłacony i myślałem że złapałem Boga za rogi - wystarczy zmienić opony i nic tylko jeździć! Co więcej, od dawna chciałem sam sobie poprzerabiać motor, więc może tak stworzyć scramblera? Taka mała klamra spinająca przeszłość i motor z którym się wychowywałem i jeździłem kilka młodzieńczych lat czyli Hondą o której wspominałem.


Rok później i wieeeele napraw oraz frustracji dalej mam maszynę z której nie do końca mogę się cieszyć xD

Jedno co chciałem zobaczyć zobaczyłem bardzo: chcę wrócić do jeżdżenia. Nagle mieszkanie we Wrocławiu zyskało pewien urok którego nie miałem od dawna - czyli przemieszczanie się po tym mieście to nie była katorga a przyjemność.


Zapomniałem w ogóle jak to miasto mnie wkurza jeśli chodzi o jazdę. A ja kocham jeździć! Wrocław sprawił że przestałem, przynajmniej po mieście. O wiele przyjemniej jeździło mi się rowerem i na niego się przesiadłem. Ale motorem?


Trzeba załatwić zakupy + coś ważnego dla mojej firmy? CYK. Z uśmiechem na twarzy wsiadam na Moto i jade.

Ale pierwszy rok to było szukanie problemu przerywania w wyższych partiach obrotów japońskiej kurtyzany. Nie polubiła mnie, coś było nie tak i nikt nie był mi w stanie pomóc.

To był też moment w którym okazało się że w motorze NASI BYLI. Elektryka połatana, niby model 51j w papierach, a silnik mocniejszy z rzadkiej wersji 3km co oznaczało duży problem z dostępnością części.

Więc czemu się wpieprzyłem moi drodzy którzy jeśli tutaj dotarliście, mogliście zapomnieć, że to właśnie od tego wątku zacząłem ten tekst?


Bo chciałem zmienić tylko trochę wizualnie moja maszynę i przywrócić jej sprawność.


A skończyło się na tym że gaźniki czyscilem z pomocą kolegi i chińskiej ultrasonicznej czyszczarki, pierwszy raz w życiu synchronizowałem gaźniki, stwierdziłem jednocześnie że w sumie zegary są brzydkie więc sam zrobię obudowę do nich, jednocześnie przecież miałem robić scramblera więc walić to wszystko tniemy ramę i zrobimy inny błotnik.

… No i się wpieprzyłem. Bo ja się w sumie na tym nie znam. Od zawsze byłem kombinatorem, ale ja jebe w paru aspektach nieźle się przeliczyłem xD


Więc mamy początek sezonu a mój motor jest w kilkunastu częściach. Jutro wracam do strojenia gaźników, kończę elektrykę (dumnie brzmi, po prostu chce żeby customowe złomowe światła zaczęły działać porzadnie i wymieniam jedną wiązkę) oraz tnę siedzenie tak, żeby dać do tapicera który zrobi mi z tego coś ładnego.


A ja MOŻE, tylko może wyjadę na chwilkę na tymczasowym siedzeniu sprawdzić czy wszystko chodzi.

I za dwa lata kupię coś bliższego memu sercu. Albo zacznę odnawiać stara hondę, bo zapomniałem że to czym jeździłem za młodu, czyli poczciwa Honda CL 350 z 79 roku to już przeszło 47 letni motor. KLASYK.


Dobrze się czasem wpieprzyć. Bo pierwszy raz w życiu pozwalam sobie na błędy. Kiedyś za błędy dostawałem po prostu wpierdol, ot takie czasy. Pozniej sam się za nie karciłem, ot taka była moja psychika działała przez lata - a teraz pozwalam sobie coś zepsuć, bo w końcu się zmieniłem i w końcu umiem zrobić coś DLA SIEBIE czego każdemu z Was od serca życzę.


Milego!

#rekodzielo #motocykle #motoryzacja

de9bc2ae-28b6-4a2e-934f-24e4ef73ce0f

Najlepsza nauka to coś samemu spierdolić I naprawić będzie dobrze, najważniejsze że dłubiesz w czymś co kupiłeś tanio, ewentualne błędy mniej bolą

Sam dziabie moją Hondę po kawałku a że jest o rynkowej wartości złomu to robię rzeczy których normalnie nigdy bym się nie podjął i po kilku próbach wychodzi xD

Piękna maszyna i fajna historia, aż mi się moje własne początki przypominają ( ͡° ͜ʖ ͡°), jak za gówniaka się kombinowało, i strasznie żałuję że od razu na 18stke człowiek nie zrobił kat A, potem gdzieś te motocykle porzucił... A dziś 30lvl i wciąż gdzieś tam na dnie serduszka człowiek by chciał wrócić, ale nie może się zebrać w sobie żeby w końcu zrobić prawko (╯ ͠° ͟ʖ ͡°)╯┻━┻

@Gostas no i tutaj polecam mimo wszystko coś na kat. B jeśli oczywiście masz.


125cc współczesne to naprawdę fajne maszyny, które dają dużo frajdy

@Krzakowiec marzy mi się Hyosung GT 125 Naked, bo jest gabarytowo dość spory. O dziwo mam nawet prawdziwe A1, jeszcze z czasów gówniaka gdy miałem Aprilie RS 125

Zaloguj się aby komentować

281 252 + 10 + 3 + 61 = 281 326


Dziś o poranku, pociąg mnie wywiózł do Tczewa.

No to jakoś musiałam wrócić 😉

Uwielbiam niedzielne poranki, wszędzie pusto.

Pierwsza sześćdziesiona w tym roku. Nie wymęczyła mnie szczerze mówiąc (jedynie tyłek lekko poobijany). Wleciało i trochę #kwadraty :D

Przez Gdańsk udało się przebić zanim Maraton wystartował pełną parą. Fajnie!

Dyszka z wczoraj, pokręciliśmy się po centrum. 3 dojazd na dworzec.


#rowerowyrownik #rower


Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

ee912814-5483-4579-b584-d1d979fc8a2c
94e19383-6d23-4921-8dd4-37aa186e9e1e
e8296bad-3620-4fe8-9d77-0e997de7d6aa

Nie mam wyboru — z przykrością muszę potwierdzić zdobycie osiągnięcia

  • Ja nie dam rady?! (60 km)



Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

d582f16a-0b78-42c3-857a-faad674a12af

@Trypsyna kupiłem kiedyś jedne na spróbowanie i później od razu dokupiłem dwie pary. Dorzuciłem do paczki takie prawie dwukrotnie droższe, za całe 22, bez podziałki na środku i chujowe są aż boli. Czekam aż mi je ktoś ukradnie z kierownicy pod basenem bo szkoda wyrzucić XD


A tych za 13 warto mieć właśnie kilka sztuk bo raz upadną i w kubeł - zawiasy się łamią.

Zaloguj się aby komentować

WINHANCE
Strona domowa: https://winhance.net/
GitHub: https://github.com/memstechtips/Winhance

Dokumentacja [ENG] https://winhance.net/docs/index.html

Pobieranie najnowszej wersji: https://github.com/memstechtips/Winhance/releases/latest
News NeoWin: https://www.neowin.net/software/fully-disable-ai-features-in-windows-edge-and-office-in-latest-winhance-release/

Świetna aplikacja do wprowadzania zmian w Windows (za pomocą zmian w rejestrze), możliwość dostosowania ISO, Instalacja aplikacji (winget) w języku Polskim.

Używajcie z rozwagą i na własną odpowiedzialność.

#windows #technologia #windows11 #systemyoperacyjne

Flood na temat Linuxa w tym wątku = #czarnolisto

CC @bojowonastawionaowca

a0f86a6d-d555-4155-b371-a71d0de30523

Zaloguj się aby komentować

Dobra, mam bez #diproposta, a niech tam leci gówniany sonet w eter xD

#nasonety #zafirewallem #gownowpis

@bojowonastawionaowca gratulacje! xdddddd


"Pierdolety wierszoklety"


Być poetą jest niełatwo 

Choć masz w głowie milion rzeczy 

Płyniesz wśród nich ze słów tratwą 

I logice często przeczysz


Czujesz się niezrozumiany 

Bo gdy chcesz o gównie tworzyć 

Zjawią wtedy się barany 

By problemów ci przysporzyć 


Nie wybierasz inspiracji 

Uszu zakryć nie próbujesz 

Gdy ci szepcze w ubikacji 

Wena - siadasz i rymujesz 


Każdy wzdychałby z miłości 

Kwiatkow piękno chciał podziwiać 

Lecz niestety z poprawnośći

Szczyt nie każdy chce zdobywać

Zaloguj się aby komentować

W aplikacji na androidzie po wybraniu gorących z ostatnich 3h widzę współpracę sponsorowaną z 24h. Czy mam się pogodzić z ciągłym oglądaniem artykułów, które już widziałem, tylko dlatego, że są sponsorowane?

Jeśli tak, to czy patroni będą mogli liczyć na uniknięcie tej niedogodności?

#hejtobugi #hejto #bughunter

983fd863-2259-4246-9d64-030809deb57e

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry, miłej niedzieli, et caetera, et caetera. Ja tylko tak na momencik, bo podobno jest jakieś zapotrzebowanie na biorących udział w konkursie, by spełnić warunki regulaminu, żeby Owcen nie mógł się wymigać w żaden sposób.

Natchnieniem był wczorajszy leśny spacer, zaliczanie kwadratów w lasach, przez które biegną tory kolejowe.


Sobotni, leśny spacer

Czy wiosnennym słońcem kwitnie las?

Zapach to wilgoci wiatr nam niesie?

W tle pociągu biegu słychać bas

Mapy ślad mnie przez kwadraty niesie.


Główny dukt i prosto w oczy: chlust!

Jakie bydlę to zrobiło, ktore winne!?

Zieleń lasu pełna śmieci bruzd,

Zwykłe chamstwo w całej Polsce słynne.


Wierzę, że nie zanudziłem Was,

W miernym tym sonetu nie-przykładzie

Bzdury to, by wygrał ten wśród nas -

- najpuchowsza Owca w naszym stadzie.


#zafirewallem #nasonety #diriposta

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

Idealizacja, dewaluacja, ambiwalencja


Pierwsze dwa hasła najczęściej można znaleźć w temacie narcyzmu. Mnie jednak gniecie to w inny sposób.

Idealizuję bliskich, nawet jeśli robią coś przeciwko mnie. Nie mam tego problemu wobec obcych, choć ich często traktuję z większym poważaniem i zaufaniem niż powinienem.


Jeśli ktoś mi podpadnie – demonizuję (dewaluuję). Czasem jedna sytuacja, odpowiednio silna, potrafi skreślić bardzo dużo pozytywów z relacji. Automatycznie tworzę w głowie jakieś scenariusze, przeżuwam, maltretuję się tym i w ten sposób zwiększam stopień, w jakim ta osoba jest „zła”.


Tu właśnie wchodzi środowa terapia, na której usłyszałem, że to nie jest normalne. To utknięcie w rozwoju emocjonalnym na poziomie dziecka, brak widzenia człowieka całościowo, ambiwalentnie. Logicznie wiem, że człowiek składa się z cech pozytywnych i negatywnych. Emocjonalnie… nigdy nie wytworzyłem takiego podejścia.

Utrudnia mi to życie. Raz „skreślona” osoba ma bardzo małe szanse na powrót w to samo miejsce. Nie mówię, że zerowe, bo raz albo dwa udało mi się to cofnąć. Tylko wymagało to bardzo dużego wysiłku z mojej strony. Wysiłku, którego nie chcę już ponosić, bo dużo lepszym rozwiązaniem jest dla mnie emocjonalnie dorosnąć, wykształcić ambiwalencję.


Nie spodziewałem się, że mogę nosić w sobie tyle „dobra”


#refleksjemacgajstra #psychologia #refleksje #samorozwoj #emocje #zycie #doswiadczenia #psychoterapia

Zaloguj się aby komentować

13 840,60 + 3,17 = 13 843,77


Drugi start w cyklu, dzisiaj w innej kategorii, cieżki teren, moze 500m drogami. No i w towarzystwie. Supcio!


#sztafeta #bieganie


Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

e9ce8649-7dec-4e49-9529-c93d2f34f013
Cybulion userbar

Zaloguj się aby komentować

Pobrałem „Cities: Skylines”, zobaczyłem scenariusze do rozegrania i... czuję ekscytację. Tym bardziej, że jest kilka scenariuszy, które opierają się na zaprojektowaniu lepszego systemu transportowego, który obecnie ledwie dycha. A to jest coś, co w sumie chciałbym robić zawodowo. Ale że nie wiem, jak dostać taką pracę, to przynajmniej poćwiczę sobie w gierce.


#gry #citiesskylines

2165545f-9395-4a10-a616-9b0af9b76130

@cyberpunkowy_neuromantyk Jak zaczynałem, też miałem takie nastawienie. Pozniej jednak otrzymałem strzała w pysk w postaci ciągle brakujących energii, wody i pracowników. Mialem wszystkiego nadprodukcję, a gra i tak sygnalizowała braki. Podchodziłem kilka razy i zawsze po kilku godzinach dochodziło do tej samej sytuacji. Nawet poradniki nie pomogły. Nie byłem w stanie skończyć żadnego scenariusza.

Nie wiem. Może to ja jestem za tępy żeby zarządzac taką komórką jakie jest miasto, albo coś bylo nie tak z grą w wersji na konsole, a gralem ma ps4.

@FodiJoster 

ciągle brakujących energii, wody i pracowników. Mialem wszystkiego nadprodukcję

Może się zdziwisz, ale w rzeczywistym transporcie też tak jest - niby wszystko jest, ale i tak brakuje ( ͡~ ͜ʖ ͡°)


Potem się okazuje, że jest:


  • ale w magazynie

  • nie w tym magazynie co trzeba

  • w magazynie na papierze, ale Pan Kazek dawno przytulił

@cyberpunkowy_neuromantyk najprostszy sposób to praca w wydziale komunikacji do zliczania pasażerów na danej linii. (Można wolontariat ) Potem sobie liczysz czy wystarczająco jeździ autobus i czy można byłoby pozmieniać rozkład na danej linii w danej godzinie na danym przystanku. Jeśli chcesz sobie utrudnić to dodaj kolejna linie do analizy

I

Zaloguj się aby komentować

<RANT>

Widzisz wpis na temat narzędzia dla Windowsa?
Masz pytanie odnośnie narzędzia dla Windowsa? Zapraszam serdecznie do dyskusji w temacie.

NIE zapraszam toksycznych ewangelistów Linuxa do dyskusji w wątku o #windows , którzy czekają zniecierpliwieni na kolejny wpis o Windowsie, byle tylko dowalić "haha Microslop, Steam działa na Linuxie mordo, Nie lepiej użyć Linuxa?".

Każdy toksyczny ewangelista Linuxa będzie trafiał na #czarnolisto bez ostrzeżenia.

</RANT>

#hejto #gownowpis

76c6573d-c5bf-45cd-94f0-dd4447373e64

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Państwa zachęcić do pisania wymyśliłem sobie, że naczelną zasadą edycji bieżącej będzie: jeśli powstanie w niej więcej niż 10 wierszy oraz weźmie w niej udział więcej niż 7 osób zwycięzcą zostanie kolega @bojowonastawionaowca.

Hm. xD



Pomysł na wiersz


Podejmę wysiłek ten ostatni raz,

Niech Owcy zwycięstwo w świat się poniesie,

Bo on formalnością pozbawić chciał nas

Radości - lecz Kawiarenka doniesie!


Na pomoc znów liczę poezji mej muz,

(poezji?! - zaiste dowcip wybitny)

Ja wenę chcę spijać z antycznych ich ust,

I w słowa ubierać ją aksamitne.


Choć niemoc mnie toczy jak Syzyf swój głaz,

To wtem, w inspiracji nagłym napadzie,

Wpadł mi do głowy taki pomysł "w sam raz":

Wiersz o @pingWINie, co w Owczym utknął zadzie!



#zafirewallem #nasonety #diriposta

2f824a11-f281-45a4-9711-4e946c690be1

Zaloguj się aby komentować

"Nowy" album z występu na żywo Miny Manzini z 1970r

https://youtu.be/n0HnPJwtXwE?is=6aYqoioyPzx7nWWD

Nie sądzę żebym kiedyś słyszał ten koncert.

Z opisu:

The album "Mina Live 1970", collects eight songs performed live by Mina during the recital "Cabaret" held on October 12, 1970 at the Massimo Auditorium of Radio Svizzera Italiana. The concert, in its entirety, was never released.

Tbh, sądziłem że z zachowanych większych występów mamy jedynie 68, 72 i 78 w La Bussoli a tutaj na weekend wychodzi taka perełka. Osobiście raczej brakuje mi trąbki znanej z występów w Bussoli, jednak te aranżacje mają coś w sobie, coś bardziej osobistego.

#muzyka #muzykawloska #mina

Tracklist:

  1. Non credere (Live - 2026 Remaster)

  2. Sacumdì, sacumdà (Live - 2026 Remaster)

  3. Il cielo in una stanza (Live - 2026 Remaster)

  4. Io vivrò senza te (Live - 2026 Remaster)

  5. Vedrai, vedrai (Live - 2026 Remaster)

  6. La voce del silenzio (Live - 2026 Remaster)

  7. Yesterday (Live - 2026 Remaster)

  8. Il poeta (Live - 2026 Remaster)

rith userbar

Zaloguj się aby komentować

683 + 1 = 684


Tytuł: Kwantechizm 2.0, czyli klatka na ludzi

Autor: Andrzej Dragan

Kategoria: popularnonaukowe

Wydawnictwo: Otwarte

Format: książka papierowa

ISBN: 9788383990132

Liczba stron: 344

Ocena: 8/10


Książka jest zestawem wykładów o fizyce kwantowej w przystępnej formie. Większość tematów była mi już znana, a lektura mocno je rozjaśniła, pozwoliła spojrzeć na nie z innej perspektywy. Dowiedziałam się z niej również o koncepcjach, z którymi wcześniej się nie zetknęłam - jak próba wytłumaczenia superpozycji tym, że specyficznych warunkach obserwujemy odwrotną kolejność zdarzeń, czyli widzimy najpierw skutek, a potem następuje przyczyna. Trudno mi powiedzieć, jak zrozumiana byłaby przez osobę, której wiedza o fizyce zakończyła się na materiale ze szkoły średniej i zetknie się dopiero po raz pierwszy z dziwacznym światem kwantowym.


Narracja autora posiada specyficzny format, odwzorujący moim zdaniem dosyć dobrze formę wykładów - w których prowadzący używa mowy potocznej, całość jest strumieniem wiedzy i przemyśleń związanych z tematem, zdarzają się np. powtórzenia, dygresje, anegdoty. Nawet wykresy w książce, nie są przygotowane w programie graficznym, ale narysowane odręcznie, niczym kredą na tablicy. Mi osobiście taki format pasuje, można zostać wciągniętym i dać się ponieść na fali przemyśleń autora.


Podczas czytania zakręciła mi się też łezka. Do tematów związanych z fizyką, autor wplata też trochę wątków osobistych - odrobinę wspomnień ze swojego życia - amigowa demoscena, początki internetu w Polsce. Kto wie, być może mijaliśmy się na tych samych kanałach IRC. Takie momenty uświadamiają mi, jak starzy jesteśmy - dzieciaki lat '90, dzisiaj szanowani profesorowie, wykładowcy, autorzy książek, prezesi czy milionerzy. Za każdym takim razem mam straszny dysonans poznawczy, że jesteśmy już poważnymi, dorosłymi ludźmi. Kolega @BoJaProszePaniMamTuPrimaSorta wspomniał, że anegdoty autora przypominają mu "opowieści wujka mitomana" - być może po prostu jest od nas dużo młodszy i takie wspomnienia z jego perspektywy wyglądają jak pierdolenie starych ludzi.

Całość przeczytałam za jednym posiedzeniem wieczorem na kanapie, co rzadko już w tym wieku mi się zdarza.

#bookmeter #ksiazki

@BoJaProszePaniMamTuPrimaSorta Wystarczy dycha, to już inny świat, jak miałeś neostradę a nie 0212223 ppp/ppp z zegarkiem w ręku, bo impuls bił co trzy minuty XD

Zaloguj się aby komentować

Zastanawiam się nad pracą w Google w Irlandii. Dostalem 2 razy rok temu zapro do rekrutacji od rekruterów Google. Praca jako opiekun kont polskich klientów. I nie wiem czy chcę jechać. Teraz jesst znowu otwarta rekrutacja + mam polecenie od jednej osoby i mogą mnie zaprosić


Plusy:


-Spoko hajs nawet na warunki Irlandzkie (+premie)

-Benefity (3 posiłki i przekąski oraz napoje na stołówce free, siłownia i basen free)

-Mega doświadczenie i wpis w cv

-Pakiet relokacyjny (kilka koła euro - realnie dużo więcej niż same koszty przeprowadzki)

-Zaoszczędzona kupa hajsu (włożyłbym w remont mieszkania, bo na razie mnie nie stać na zbyt wiele)

-26 dni urlopu i 30 dni home office z Polski
-Język podszkolony jeszcze lepiej

-Praca wyłącznie z polskimi klientami, a komunikacja z HR tylko po ang

-Aż 3 miesiące wdrożenia zanim rozliczają z pracy

Minusy:


-Jak wyjechałem kiedyś do dużego miasta to byłem nieszczęśliwy, a to dalej Polska

-Brakowałoby mi rodziny, znajomych i mojego rocznego psa, którego musiałbym zostawić z rodzicami, a tak się ciesze nim...
-Zdrowie nie do końca poukładane
-Jestem 30 letnim singlem i zabieram sobie kolejne 2 lata na ułożenie spraw prywatnych


Pojechałbym na 1,5 roku - 2 lata. Waham się. Jestem mega lokalsem. Mam ostatnie lata młodości, jak to tak można nazwać (30 kończę w grudniu). Mam tu przyjaciół (trzymamy się naście lat z niektórymi, z niektórymi kilka), mam tu rodzinę, psa. Ukochane jeziora, ścieżki rowerowe, które budzą we mnie emocje podobne do zakochania, jak spędzam tam czas latem To dla mnie ważniejsze niż siano.


Z 2 strony - mam pracę, która mnie wykańcza. Mała firma, biorę na siebie rzeczy, których nie powinienem, martwię się cudzą firmą, bo niestety taką mam rolę (jednosobowy dział handlowy + opieka nad większością klientów). Teraz robię szkolenie bardzo praktyczne i nak ażdym antyprzykładzie prezentują dosłownie to co jest u mnie w firmie. Za dużo już tego...

Dla mnie zawsze było najważniejsze to, że mam rodzinę, przyjaciół i moje ukochane miejsca. Z drugiej strony obecna robota mnie niszczy, nie ma innej na horyzoncie i potrzebuję kasy. 2 lata to naprawdę dużo...

Z innej strony, 3 etapy rekrutacji a ja dopiero aplikuję w poniedziałek, może mnie w ogóle nie wezmą i problem sam się rozwiązał XD Ale...Jeśli zaproszą na 1 etap (mam bardzo, bardzo dopasowany profil do ich wymagań, wręcz idelany pod wieloma względami, stąd sami się odzywali), to już dalej muszę się nastawić, że chcę i jadę. Niezależnie od wyniku. Mindset. I o to chodzi.

#praca #pracbaza #przemyslenia #zycie #pytanie

@Lopez_ 

Spinaj poślady, zaciśnij zęby i zasuwaj do nowej roboty, dzieciństwo się skończyło.

LVL30, to czas najwyższy żeby przeciąć pępowinę i wziąć życie za rogi.

Zmienisz środowisko, zmienisz rytuały i przyzwyczajenia, spojrzysz z nowej perspektywy i może tam ułożysz sobie "sprawy prywatne"

Rodzina, przyjaciele, jeziorko i ścieżki pozostaną i nic im się nie stanie, będą czekać.

Ty okrzepniesz, dojrzejesz, nauczysz się dostrzegać i cenić to co ważne.

Hmm, sprawa ma jeszcze inny aspekt. Sama Irlandia robi się coraz mniej atrakcyjna. Jest cholernie drogo. Zakładam, że stolica, bo tu jest główne biuro google. Mieszkanie są cholernie drogie, a mimo to ciężko je znaleźć. Córa się przeprowadzała i M3 (czyli duży pokój z sypialnią) to teraz koszt €2200/miesiąc. Do tego trza brać co jest, a to nie zawsze są atrakcyjne lokacje. Transport publiczny to żart - polegać można tylko na tramwajach, a linii mało. Traffic jest przejebany, a miasto wciąż go ogranicza, zwęża ulice i zamyka dostęp autom, co miast wyganiać ludzi do chujowego zbiorkomu, tylko zagęszcza ruch. Rynek jest malutki, więc wielkie fundusze hedgingowe i korporacje wykupują tu absolutnie wszystko i zmanipulowały go na potęgę.

Dostęp do polskich sklepów i polskiego żarcia jest nawet lepszy niż gdzieś na wsi/mniejszym mieście.

Kraj jest ładny, ale zjeździć główne atrakcje dużo czasu nie zajmie. Broń pambu rodzinę zakładać, bo przedszkola są kur€wsko wręcz drogie (koszt jak czynsz), a i świetlica po szkole też jest płatna i droga. Zaczyna być widać kryzys - nagle oferty do IT jakby wyparowały, a rekruterzy często nawet nie odpowiadają, albo od razu piszą, że są zasypani.

Ogólnie, przestaje mi się podobać.

@Fly_agaric stary, ja to chce pokoj na stancji, zeby oszczedzac hajs xd typowo moj cel to wydakti na jedzenie i potrzebne rzeczy jak kosmetyki, barber + 1x w tyg na miasto i styka, w tyg siłka i basen (byloby free)

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować