Na longasa wybrałem się autobusem do Speke i pozbierałem trochę #squadrats. Został jeden dziad, ominąłem, bo byłem po złej stronie ulicy.
Szarówa trochę, ale częściej będą takie dni - trzeba robić swoje i się nie przejmować.
Na przystanku zagadał jakiś starszy typ, zapytał skąd akcent i rozmowa popłynęła trochę. Kojarzył Lewandowskiego i to, że Polska wydaje prawie 5% GDP na obronę (UK jedynie połowę tego). Pogadaliśmy jeszcze trochę, że to całkiem fajny kraj do odwiedzin i ogólnie rozwojowy. Jak zapytał, gdzie mi lepiej, to powiedziałem, że chyba tu, bo już się przyzwyczaiłem... ale ciekawe jakby to było, gdybym miał z jakiegoś powodu wrócić.
#sztafeta #bieganie
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
@cyber_biker Chyba Wiech wrzucił kiedyś zdjęcie jakiejś wysokiej estakady co ją w Polsce, budował ale to co napisał pasuje też tutaj "Gdyby podpisać to zdjęcie, że to w Chinach, to by się spora część internetu zesrała jak to Chiny są do przodu a jak to UE zostaje w tyle"
Sorki, jeśli już było, ale warto chyba zamieścić, bo może ktoś będzie chętny poczytać takie dzieło jak "Pamiętniki lekarzy". W skrócie to 10 relacji lekarzy, którzy mieli okazję leczyć różnych pacjentów w okresie dwudziestolecia międzywojennego. Zamieszczone fragmenty są za to z "Przekroju". Ogólnie dziełko wydane w 1939 roku.
Cos mi nie pasowalo ze mam az 10 kg maki do chleba.
No i okazjo się w trakcie, ze to jakoś inaczej pracuje niż zwykle i nic w tym dziwnego. Zamiast chlebowej dodałem caputo pizza
Obie miałem w takich samych pojemnikach...
Caputo na oko jest chyba bardziej żółta.
No ale pewnie chleb wyjdzie smaczny itd, ale się rozlał. Wymagał dużo pracy (naciąganie robiłem z 8 razy) i ostrożności przy składaniu bo był bardzo lejąco-klejący gdy się przesadzi z praca.
Także wszystko poza dodatkowymi naciągami było tak samo jak przy mace chlebowej.
Tym razem nie jest to wiec mistrzostwo piekarnictwa, a bardziej "zjemy co wyjdzie". Choć sadze ze struktura będzie ok, a forma nie wyjdzie.
@WiecNo uprzejmie się przypomina że otwieranie międzywymiarowych portali do piekła jest zakazane, chyba że uprzedziło się wcześniej najbliższego doomslayera
Z okazji Święta zmarłych, pociesza mnie myśl że z mojego ciała na koniec kiedy nie zostanie nic poza prostymi związkami organicznymi, zapewne rozpuszczonymi w glebie. W procesie rozkładu ciała na końcu zostają proste cząsteczki głównie związki azotu i węgiel. Po 20 latach w ziemi, bardzo często nie zostaje po nas nawet plama. Często nawet kości, ale najczęściej zostają zęby bo szkliwo to najtwardsza substancja w naszym organizmie. Kości jeśli stracą wodę do tracą giętkość a z uwagi na skład chemiczny może dojść do fosylizacji, w odpowiednich warunkach. Po prostu piękno natury, wszystko wraca do ziemi, tam skąd przyszło. Jest w tym porządek, przyroda nic nie zmarnuje. Nie wiem jak was ale mnie to pokrzepia że nie pozostanie po nas nawet ślad. A po jakimś czasie, kiedy ostatni ludzie o nas zapomną, będzie zupełnie tak jak byśmy nigdy nie istnieli... I to jest piękne... #rozkminy
@hist4min4 dobrze napisałeś, miewają. Przy dostępie do tlenu i wilgoci, w lekkiej glebie po 20 latach zostaną zęby, i może jakieś skrawki kości. Najlepiej zachowują się kości w suchej i gliniastej albo torfowej glebie bez dostępu do wilgoci i powietrza, i przy stałych niezmiennych warunkach środowiskowych. Czyli najllesze warunki to sucha glina, dno rzeki i gruba warstwą mułu a potem rzeka zmienia bieg a warstwą mułu całkowicie odcina dostęp powietrza i często lodowce. W odpowiednich warunkach kości zaczynają wchłaniać substancje mineralne z otoczenia i zaczyna się proces fosylizacji który trwa dziesiątki tysięcy lat. Ale jak zwłoki pozostaną na powierzchni albo Zakopane płytko to śladu nie bedzie już po kilku latach. Sytuację w których kości zostają zakonserwowane na długo to raczej żadkie przypadki a nie reguła.
Na mnie patrza jak ja psychola kotrym jesten jak mowie ze nie chce grobu tylko wyjsc kiedys w gory i nie wrocic, robaki mnie zjedza i zostana zjedzone przez pajaki a te przez ptaki potem kunu itp itd wilki rozniasa moje kosci po majestatycznych miejscach a w pajeczynach i trajektoriach lotu sikorek zostanie troche mnie.
Tu miała być standardowa długa recenzja ciekawej książki, ale po raz kolejny #hejto (a wcześniej #wykop), przypomniały mi, że cokolwiek robię - nie warto. Skoro wszystko co napiszę dłuższego niż to, co można przeczytać na głos na jednym wdechu, będzie uważane (przez niektórych) za #aislop. Chyba sobie odpuszczę "marnowanie" czasu na pisanie recenzji i będę wrzucał jednozdaniówki.
@Hilalum to nie jest foch, to jest zmęczenie materiału, gdy po raz kolejny widzisz zarzut, że:
Ty nie czytasz tych książek, które wrzucasz, bo inni czytają kilka książek rocznie, a nie 200
czytasz na odpierdol, żeby nabić numerki
recenzje pisze Ci AI, bo nie są na 2-3 zdania
jak zgadzasz się z recenzjami z neta, to je ukradłeś i wrzuciłeś jako swoje
recenzje piszesz na przekór innym, którym książka się podobała/niepodobała w przeciwieństwie do Ciebie
książka nie ma prawa Ci się podobać/niepodobać, bo osobie X się niepodobała/podobała
Po którymś kolejnym komentarzu opadają Ci ręcę i zakładasz, że dzielenie się swoją pasją z ludźmi nie ma żadnego sensu. A jednak trochę czasu na to poświęcasz, bo nawet zakładając optymistycznie 20 minut na każdą ze 175 recenzji, daje łącznie blisko 60h, który mógłbym przepierdolić na głupoty, zamiast na pisanie o książkach na Hejto.
A jednak trochę czasu na to poświęcasz, bo nawet zakładając optymistycznie 20 minut na każdą ze 175 recenzji, daje łącznie blisko 60h, który mógłbym przepierdolić na głupoty, zamiast na pisanie o książkach na Hejto.
O to to. Mi na co dłuższych to i godzina potrafi zejść. Ale ja to robię też dla siebie, zapisuję w excelu i mam kronikę swoich książkowych przygód, bo przecież nie da się zapamiętać wszystkiego o wszystkich książkach.
Kategoria: Anime / drama / Romans / Sci-Fi / slice of life
Czas trwania: 10h 50min
Ocena: 8/10
Początek był nieco wolny, ale z czasem poznajesz bohaterów w typowy dla anime stylu: każdy dostaje swój odciek pokazujący ich własne perypetie i robi się coraz ciekawiej.
Jest to trochę nietypowe anime bo pomimo, że jest to rok 2075 czy jakoś tak to nie ma kosmitów, ani asteroidów, ani robotów. Serial jest niemal "realistyczny". Skupia się na ekipie ludzi sprzątających orbitę Ziemi ze śmieci z rozwalonych satelitów.
Bardzo mi się spodobało sposób w jaki zostało wszystko narysowane. Pomimo, że to produkcja ma ponad 20 lat, to wygląda bardzo nowocześnie: bardzo wielu bohaterów 2go i 3cio planowych, wiele lokacji.
Wszystko dzieje się w kosmosie, nie ma grawitacji lub jest mniejsza i serial dba, aby było widać różnice. Taki szczegół, który bardzo mi się spodobał.
A najfajniejsze to fakt łączenia wydarzeń i ciągłość historii. Coś się dzieje w pierwszym odcinku i to zdarzenie jest jakoś wspominane w innych odcinkach. Ktoś coś zrobi głupiego to w kilku odcinkach jest do tego wracane. Storyline żyje od początku do końca i było to w pewnym stopniu bardzo odświeżające.
Pamiętam że miał z parę momentów, ale każdy odcinek (poza końcówką) to osobny epizod który musiał się zamknąć w tych 23 minutach co wychodziło średnio. Miał też kilka naiwnych momentów, a pod koniec zamieniał się w jeszcze bardziej naiwny film akcji. Szkoda.
Wyczekałem ustanie opadów i poleciałem w teren. Zachciało mi się wypróbować jeden skrót i teraz rower cały upierdolony w błocie tyle dobrego, że wczoraj założyłem błotniki to chociaż na mordę nie leciało xD
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin