Koleżanka w pracy miała dziś załamanie nerwowe, zanoszący się płacz, nie dało się jej uspokoić, cała rozpalona, rozstrzęsiona, no klasyczne objawy jakieś traumy czy cuś...
Przed tem zawsze uśmiechnięta, wesoła, pomocna.
Okazało się, że kilka miesięcy temu poroniła, starała się z partnerem o dziecko, niestety.
Dziś wróciły do niej jakieś demony, zaopiekowaliśmy się nią jak mogliśmy.
A przemyślonko takie, że w życiu nie powiedziałbym, że coś jej dolega, więc proszę Was koledzy i koleżanki -
Nie oceniajmy się z góry, bo nie wiemy co każdy z Nas nosi w sercu, jakie historie Nam towarzyszą i z czym musimy się zmagać na codzień.
Pamiętajcie również, że nie jesteście sami. Są wokół Was rodzina i przyjaciele, rozmawiajcie z nimi o tym co Was gryzie, dawajcie sobie szansę na upust emocji, zgłaszajcie się do specjalistów, dbajcie o siebie...
800 70 2222 - linia dla osób w kryzysie zdrowia psychicznego.
Ostatnio jestem trochę w dołku. Jako że moja historia zaburzeń psychicznych jest długa i kwiecista, postanowiłem zapisać się do specjalisty. W jednej przychodni najbliższy termin to luty, w drugiej nawet jutro, ale 350zł na dzień dobry, a w trzeciej kazali dzwonić we wrześniu to może znajdą jakikolwiek termin. Także ten.
Dlatego jest skrócony urlop macierzyński. Niestety formalności żeby go załatwić są przykre, trzeba potwierdzić płeć dziecka, załatwić w urzędzie akt urodzenia martwego dziecko. Ale do pracy wracasz po 6 miesięcach, a nie tygodniu L4.
Od bardzo dawna mam w końcu 2 cyfrową wagę. I myślałem że będę się czuł z tym lepiej, z pasa zeszło tyle że jestem w stanie włożyć zaciśniętą pięść między ciało a spodnie ale w lustrze nie widzę zbytnio różnicy.
Przy moim wzroście 178 nadal ważę za dużo, ale powolutku do przodu, czuję że jeszcze mogę trochę pociągnąć redukcję.
Duża w tym zasługa roweru na który wsiadlem 1 maja po latach niejeżdzenia,z dietą to jem generalnie wszystko i staram się trzymać limit na fitatu.
Generalnie nie wiem jak to się stało że zacząłem, ostatni rok był ciężki i była stosowana psychoterapia oraz brałem leki na depresję bo byłem bardzo przytłoczony samotnością, ale w pewnym momencie zdałem sobie sprawę że jestem z tym wszystkim sam, i tylko na sam mogę się z tego wyciągnąć, ci wszyscy specjaliści od głowy to tylko tło. Ze względów finansowych musiałem odstawić leki i bałem się bardzo zjazdu w dół, ale pozytywnie zaskoczyłem sam siebie.
Cel na najbliższe miesiące to przetrwać jesień i zimę bez wracania do starych nawyków, zobaczymy czy się uda, rozważam zakup trenażera żeby coś porobić aktywnego w zimę.
@Solar gratuluję tak solidnego zejścia z wagi! Nadal kontynuowałbym rower - obok pływania chyba najszybciej przyspiesza zrzucanie masy Jeździłbym nim jak najdłużej. Kup bieliznę termiczną w decathlonie i ciśnij nawet jak zaczną się przymrozki
Cześć, Hejto! Potrzebuję porady od książkoholików tutaj przesiadujących. Jako gimbus i wczesny licealista pochłaniałem Harry'ego Pottera, Narnię i pożyczałem wiele książek Stephena Kinga od brata. Z biegiem lat kompletnie wypadłem z czytania, ale od jakiegoś czasu coraz mocniej czuję, że chciałbym do tego wrócić.
Problem w tym, że mam ADHD, czasami (już coraz rzadziej) walczę też z depresyjnymi nastrojami i bardzo łatwo się zrazić, jeśli książka nie chwyci od pierwszych stron. Do tego często mimowolnie wracam myślami do szarej przeszłości i szukam czegoś, co pozwoliłoby mi choć na chwilę od tego odpocząć.
Skąd bierzecie inspiracje do czytania? Jak znaleźć książkę, od której warto zacząć po wielu latach przerwy? Sugerujecie się rankingami i jeśli tak, to jakimi?
@zyxeusz Absolutnie żadne rankingi czy polecajki. W takim przypadku chyba najlepiej będzie jeśli wybierzesz jakąś książkę z innej dziedziny, którą się interesujesz np. jakiś reportaż o tej tematyce.
Ewentualnie jakaś szeroko pojęta klasyka, ale w krótszym formacie: jakiś Orwell albo Huxley na przykład. Ogólnie klasyka, którą powinno się znać ( ͡° ͜ʖ ͡°) aby mieć konteksty do innych dzieł, a niekoniecznie patrząc na ich poziom literacki (cholerni erotomani z początku poprzedniego wieku jak ja ich nienawidzę ( ͡° ͜ʖ ͡°)).
@LeniwaPanda Kiedyś widziałem zdjęcie jakiejś tablicy z napisami typu "facet może płakać", "mężczyźni też mają uczucia", "chłopaki mogą czuć się słabi" itd. a pod spodem ktoś dokleił kartkę z napisem "takich właśnie facetów wszyscy mają w d⁎⁎ie". Niestety jest to prawda. Mimo tej całej fali gadek o emocjach, czułości, uczuciach... niewiele się zmieniło.
Zresztą miałem okazję rozmawiać kiedyś z terapeutką par, która to potwierdziła.
Przepraszamy nauczycieli i uczniów za przerwanie zajęć. Uwaga, komunikat:
W nawiązaniu do tego wpisu, witam z czterotygodniowego L4.
Jeszcze z dobrych wieści, weszło moje cv do potencjalnie fajnej firmy i będzie rozmowa. Bidkojn rośnie, dzięki czemu wczoraj w końcu zobaczyłem tę pozycję na plusie. Jeszcze żeby dino odbiło na moment, to byłoby super
Zadzwoniłem na początek do przychodni, do której chodzę. Tak, mamy psychiatrę, najpierw jednak wizyta kwalifikacyjno-wspierająca u psychologa, termin na początek czerwca. Po kwalifikacji wizyta u psychiatry na luty 2027.
Dotychczas hasło "ochrona zdrowia psychicznego w polsce nie istnieje" miałem jako niepotwierdzony slogan. Teraz widzę, że jest nawet gorzej.
@Kaligula_Minus A jakie kwalifikacje trzeba mieć, żeby być psycholożką? Przecież to nie jest nauka ścisła, ani nawet nauka. Czy jak otworzę jutro "gabinet" to mi tam wjadą bagiety, że nie mam uprawnień?
Mateusz został pobity w szatni. Do tego dostał uwagę od wychowawcy
14-letni Mateusz z Susza popełnił samobójstwo, rzucając się pod pociąg Pendolino z powodu długotrwałego dręczenia w szkole, na które nie reagowała dyrekcja.
Jego rodzice wielokrotnie zgłaszali przypadki nękania, a dzień przed samobójstwem został pobity w szatni i dostał uwagę od wychowawcy. Szkoła opublikowała w sieci krótkie kondolencje, blokując dodawanie komentarzy pod wpisem.
Tak działa psychika, kiedy skrzywdzony człowiek, jest niesprawiedliwie traktowany przez instytucje które powinny mu pomóc. Patrząc na to wszystko, nie da się jednoznacznie winić szkoły, która też ma ograniczone zasoby, a nauczyciele muszą mierzyć się kłamstwami na każdym kroku. Tylko co zrobić, aby takich sytuacji było jak najmniej ?
@Fulleks Może i mamy za chwilę najniższą dzietność na świecie i ubywa co roku 200.000 polaków, ale za to przynajmniej państwo skutecznie gardzi jeszcze tymi co tutaj żyją. Witamy w PL gdzie dla każdej instytucji jesteś wrzodem zwłaszcza jak jesteś uczciwy, myślący i skromny a nie cwaniak z bogatymi patusami rodzicami.
Tyle w temacie i nawet nie ma co tu dyskutować udawać że jest inaczej.
Patologię w szkołach dziś tworzą przede wszystkim rodzice. Za moich czasów nauczyciel mógł prz⁎⁎⁎⁎⁎⁎olić w łeb aż zadzwoniło jak się coś zbyt grubo przeskrobało. Kanarki we łbach się nie lęgły. Figle były niegroźne. Był ład, skład, porządek, respekt i wiadomo gdzie była granica, którą jak się przekroczy to nauczyciel prz⁎⁎⁎⁎⁎doli linijką brzozową a ojciec w domu kablem od prodiża przywróci ustawienia fabryczne. Klasa pod opieką nauczyciela była jak w domu pod opieką ojca i matki.
Dziś niech tylko nauczyciel zrobi zbyt trudny sprawdzian i się sypnie parę luf to zaraz pie⁎⁎⁎⁎⁎ięte madki zawiązują komitety odwoławcze i zasypują dyrekcję pismami z żądaniem zmiany nauczyciela danego przedmiotu.
O chamstwie dzieci i pyskówkach w stronę nauczycieli a także o relacjach rówieśników między sobą nie wspomnę, bo to oddzielny temat rzeka.
U córki w klasie po zmianie nauczyciela j. ang. była właśnie taka sytuacja. Wystarczyła jedna madka, pewnej dziewczyny, która po tej zmianie zjechała ostro w dół z ocenami bo przyszła młoda nauczycielka, narzuciła tempo nauki, zaczęła wymagać.
Udało jej się nakręcić niemalże wszystkich pozostałych i walczyły cały rok, pisała paszkwile, jeździła po domach zbierała podpisy (oczywiste wyjebałem ją na zbity pysk). Skutek był taki, że w kolejnym roku angielskiego uczyła klasę emerytka, która miała wyjebane po całości, angielski znała na poziomie "odmień być" - no weź się tato... Zajęcia prowadziła z komputera, włączała coś np. w yt, coś tam od czasu do czasu duknęła ala Ądrzej Duda "best friend is the best frent i the best frent poznaje się w biedzie", rozdawała 4,5,6 jak czapnik czapki i było za⁎⁎⁎⁎ście. A za⁎⁎⁎⁎ście było do momentu aż któraś kolejna stwierdziła, że przecież tak być nie może, bo "dzieci marnują czas z takim nauczycielem, który nic nie uczy". I zawiązała kolejny komitet walki z kolejnym nauczycielem, który nic nie uczy... Znów paszkwile, podpisy.... Cyrk kometa.
Rozumiecie to? Takie k⁎⁎wa rzeczy się działy. Jak na jednym z kolejnych zebrań wygarnąłem z grubej rury bez owijania w bawełnę to się pogniewały oba komitety czyli w sumie chyba 20 z 26 osób.
Nawet gdyby nie były to dane z IDZD, to w sumie nie byłbym zdziwiony. Trudno jest zachować stabilność psychiczną jako indywidualista, a nie kolejna cegiełka w murze. Konserwy wszystkich chcą sprowadzić do swojego nudnego konformizmu.
Może przesada dodawać przez anonim ale lepiej dmuchać na zimne...
Słyszeliście o czymś takim jak Liminal Spaces? To takie miejsca, często opuszczone, które kiedyś miały pewien sens i cel, ale zostały z różnych względów opuszczone i cechują się brakiem obecności człowieka.
Pewnie słyszeliście, bo takie miejsca wywołują u niektórych pewne poczucie nostalgii, przemijania.
A co powiecie o pracy w miejscu które staje się takim Liminal Space?
W miejscu gdzie jeszcze kilka lat temu szła produkcja na 3 zmiany, firmowa kantyna serwowała średnio smaczne ale w miare tanie jedzenie, ludzie siedzieli przy biurkach czy stali przy lince i wytwarzali coś, co było komuś potrzebne.
Ale to było kiedyś. Fabrykę zamknięto. Na miejscu powstał park przemysłowy, ale z różnych względów firmy wynajmujące pomieszczenia nie potrafią zagospodarować tego miejsca i jedna po drugiej wypowiadają wynajem.
I jesteście wy. Szeregowi pracownicy którzy jakimś cudem przetrwali masowe zwolnienia, zamknięcie się firmy matki, przejście do innej spółki. Jesteście specjalistą od przybijania jakiejś tam pięczątki, specjalistą których nikt już za bardzo nie potrzebuje.
Firmowa kantyna już dawno nie działa, z 3 zmian produkcyjnych idzie jedna, a i to bardziej przypomina jakąś manufakturę o limitowanym nakładzie. O podwyżkach możecie zapomnieć, jakiekolwiek kursy czy szkolenia są zablokowane, kierownictwo stara się jechać tak długo póki koła nie odpadną. Pracujecie, ale wiecie że to na dłuższą metę nie ma sensu, to wszystko zaraz padnie i zostaną tylko puste pomieszczenia z przygaszonym światłem. I ciszą. Ciszą na hali produkcyjnej.
Ja pracuję w takim miejscu. I pomimo tego, że szukam pracy bo ta sytuacja mi już wchodzi na łeb to nie jest łatwo na rynku. Z miesiąca na miesiąc czuje się coraz gorzej, mam coraz mniej motywacji żeby wstawać rano i pracować.
#liminalspaces #praca #pracbaza oraz #zdrowiepsychiczne #hejtoanonimowewyznania #hejtoanonim
Fakt że się uchowałeś znaczy że jesteś wartościowy dla tej firmy. Niestety, biznesuyprzechodzą lepsze i gorsze chwile, tak to już jest, rośnie cały czas tylko inwestorom z tagu #gielda
Sam pracuję w fabryce. Głośnej, ludnej, jadącej 24/dobę. Są jednak z rzadka takie dni kiedy produkcja stoi, a na zakładzie zamiast paruset osób jest parę. W tym ja. To są te moje ulubione
@Nighthuntero obejrzyj sobie stary serial Determinator z Gonerą i Olszówką. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Nic nowego w Polsce Powiatowej. Masz kontakty z władzą centralną/sam jesteś z władzy centralnej?
To zawsze będą ciebie po d⁎⁎ie całować i ułatwiać wszystko. Media zwęszyły aferę? I co? Prokurator "dziura w d⁎⁎ie" zajmie się tym niezwłocznie? KEK