#zdrowiepsychiczne

1
131

Chciałbym napisać dłuższy post w temacie #depresja w którym opowiem o antydepresantach i największych obawach przed ich stosowaniem.

Czemu? Zauważyłem że dużo osób ostatnio na hejto pisało w temacie depresji ale też komentarze typu " nie chcę brać lekow bo..". Post będzie zawierał informacje które uzyskałem w trakcie swojego leczenia od profesor psychiatrii, a także moje przemyslenia i opnie z ktorymi sie spotkałem na roznych forach.

Jakie uważacie są największe obawy przed stosowaniem leków, a które warto by poruszyć?

#zdrowie #zdrowiepsychiczne #antydepresanty

Znajomy był bardzo nerwowy, nadpobudliwy i twierdził, że ciągle śledzą go jakieś służby.Wiem to nie depresja, ale leki brał.Po lekach był „zamulony”, bełkotał i to z mojego punktu widzenia nie był ten sam człowiek.po jakimś czasie przestał brać i lepiej mi się z nim dogaduje.Byle nie wchodzić na tematy o służbach i podsłuchach.

Tego bym się najbardziej obawiał.Stania się „zombie”.

Nie wiem może miał do du.y lekarza o źle dobrane leki?

Niektórzy mówią o przybraniu masy ciała, najczęściej kobiety się tego obawiają Miałam też znajomą, która twierdziła że od antydepresantów zaczęła olewać różne problemy, przez co zaczęły się nawarstwiać i pogłębiać

Zaloguj się aby komentować

"Kopnełabym cię, gdybym mogła"

Kojarzycie, jak filmy braci Safdie dążą ku złemu? Irytujące "Nieoszlifowane diamenty", świetny i niepokojący "Goodtime"? "Wielki Marty" się trochę wyłamał z konwencji, ale to było solo Josha. To teraz Josh jest tylko producentem, ale Mary Bronstein świetnie się wpasowała w ten klimat. Lubię takie kino, bardziej to realistyczne niż jakieś gangsterskie pierdy. Rose Byrne świetnie odgrywa ten kryzys.

Poniżej staram się nie spoilować, ale czytaj ostrożnie.

No, to poznajemy matkę, terapeutkę, osobę w przewlekłym kryzysie - w jednym. Obserwujemy, jak się powoli stacza w każdej z tych ról w zasadzie. Tyle powiem.

Oraz to, że świetnie widać tu pewną pętlę (ona i jej klientka), w sensie lustra. Zauważcie też, że włosy jej siwieją, twarz szarzeje.

Polecam. Dołącza do listy filmów, które warto polecać innym, a której to listy nie pamiętam niestety za bardzo.

#filmy #zdrowiepsychiczne

40d9ed10-1d3f-4856-9a8e-a188c9bd663d

@RogerThat Ten film był straszny! Męczyłam się na nim strasznie, ten kryzys był w filmie przedstawiony bardzo konturowo - ostro wręcz, głowa mnie bolała gdy wyszłam z kina i prychałam jak alergik na samą myśl o perypetiach bohaterki.


Bardzo nieznośnie uczucia przyniósł mi ten film - i chociaż nie mam zamiaru powtarzać seansu albo ocenić go tak jak ty - doceniam w swoim notatniku sam fakt, że ten obraz aż tak fizycznie na mnie zadziałał. Masakra!

Zaloguj się aby komentować

295 + 1 = 296


Tytuł: Niewysłuchani. O śmierci samobójczej i tych, którzy pozostali

Autor: Halszka Witkowska, Monika Tadra

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Format: książka papierowa

ISBN: 9788383523835

Liczba stron: 528

Ocena: 10/10


Jedna z książek, którą przeczytałem już w styczniu tego roku, więc nadaje się do mojego prywatnego licznika oraz do wpisu na bookmeter.


Pozycja, którą niezwykle trudno oceniać w klasyczny sposób, bo nie została napisana po to, by się ją stricte "dobrze czytało". To reportażowo-psychologiczna opowieść o śmierci samobójczej widzianej z perspektywy tych, którzy zostali - rodzin, bliskich, partnerów. Od początku wiadomo, że nie chodzi tu o statystyki ani teorie, lecz o realne historie i realne konsekwencje.


Bardzo wyraźnie widać podział ról między autorkami. Halszka Witkowska wnosi do książki solidne zaplecze merytoryczne - wiedzę suicydologiczną, kontekst psychologiczny, wyjaśnienie mechanizmów i mitów związanych z samobójstwem. Monika Tadra skupia się na oddaniu głosu bohaterom: prowadzi rozmowy, porządkuje relacje, pozwala im wybrzmieć bez ocen i bez skrótów. Dzięki temu książka jest jednocześnie rzetelna i bardzo ludzka.


Lektura poruszająca i ciężka, z wieloma momentami, w których nie umiałem poradzić sobie z emocjami i nawet teraz jak o niej piszę to nadal mam ochotę się rozpłakać, zrozumieją to szczególnie osoby, których ktoś bliski samemu odebrał sobie życie. 10/10 jako wyraz szacunku dla wagi tematu i sposobu, w jaki został przedstawiony.


APEL NA KONIEC: Jeżeli masz gorsze chwile to zawsze możesz napisać do mnie na priv, porozmawiamy o wszystkim i o niczym, pogramy na Kurniku, powymieniamy się muzyką. Pamiętaj - nie jesteś sam/a!


#bookmeter #desmodczyta 3/52

#czytelniczebingo 3/25: Książka spoza strefy komfortu


Dodatkowe tagi: #zdrowiepsychiczne #psychologia #depresja

5a2e3c53-126e-4714-bd4d-6591245b4c59
6da6418f-ebac-4e6b-9fa7-4fe4a7bc8d85

« Your flickering is more than just a small flame Welcome to the party, it's a ball game Pick up the stick it's time to get hit with Ayo ayo ayo ayo my bat Suicide is never going to save you When I cried, it was because I came too You are the one I want to know right now Ayo ayo ayo ayo kiss this »

Zaloguj się aby komentować

@LeniwaPanda - 3 godziny i tylko 6 piorunów - na portalu gdzie ponad 90% użytkowników to faceci - gdzie kiedy każdy powinien sobie ten krótki filmik obejrzeć bo go temat dotyczy

Można się z pewnymi elementami jego nawet nie zgadzać - ale z tym, że dojrzała i świadoma męskość jest wartością samą w sobie nie ma co nawet dyskutować (no chyba, że ktoś bardzo chce - to posłucham kontrargumentów).

Zaloguj się aby komentować

Smutny #mapporn

Ilość prób samobójczych wśród dzieci w 2025 r.

1925, z czego 161 "skutecznych"

Ilość prób wśród 7-12 lat: 83

#dzieci #zdrowiepsychiczne

e1b2ed80-6db7-4642-92e8-30757506dbed

Ciekawe jakie przełożenie na próby ma sytuacja w domu, hejt w szkole i porównywania siebie z ludźmi na insta i tiktoku, zaniżona samoocena, depresja itp. i co ma największy wpływ.

Zaloguj się aby komentować


O odwadze graniczącej z frajerstwem. Co się dzieje gdy spotyka się dwoje ludzi z różnym tempem, rozjebanych emocjonalnie


Rozwala mnie czasem to jak odwaga stoi blisko głupoty. Ale często jest punkt gdzie po pewnym czasie odwaga znika. Będzie to kolejny chaotyczny wpis po energolu


Na wstępie.

Byłem u psychoterapeuty, jak kiedyś mówiłem. Tylko raz w październiku, bo wcześniej byłem w kwietniu i w maju. Bo dał mi do zrozumienia że nie widzi u mnie nic co wymaga terapii. Że możemy próbować jeśli chce, ale on uważa że to szkoda mojego czasu i pieniędzy. Choć teraz wiem że moje szybkie tempo i emocje które mnie zalewają mogą się nadawać na terapię


“Teraz do meritum chwil

Których nie zamienię w widmo” xd

We wigilię napisałem co mi leży na sercu do byłej która mnie zghostowała

Po c⁎⁎j? Bo o tym myślałem, chciałem odzyskać kontrolę i iść dalej. Nie powiem, pomogło


Do chwili gdy odpisała dwa dni później.

Po 2,5 miesiąca ciszy

Wkurwiła się (ojoj xD). Odpisała szczerze, o czerwonych flagach, moim ego, jej uczuciach i ogólnie co jej nie pasowało. Miałem odpisać z wkurwieniem. Uznałem jednak po kilku wersjach i godzinach że dalsza agresja nie ma sensu, więc odpisałem bardziej miękko. Popisaliśmy chwilę, i okazało się że bierze assertin i trittico (miała problemy z bezsennością, gdy byliśmy razem)


26 grudnia. Zapytałem wieczorem czy chce spróbować od nowa. Uznałem że wchodzimy na 100 lub w wcale. Dodałem że dam tyle czasu ile potrzebuje


29 grudnia pogadaliśmy ponad 40 min przez telefon. Wystartowała najpierw ze co to miała być ta pierwsza wiadomość. Żartowała że druga, miękka odpowiedź zakrawa o “borderkicie”

Gdy zacząłem gadać, zamknęła się i słuchała, nie wiedząc co powiedzieć, raz mówiąc “to nie tak”. Usłyszałem że jej się śniłem, wyciągnąłem ze tęskniła, że było jej głupio po tym co zrobiła itd. Nie usłyszałem tak lub nie. Tylko że się “zastanowi”. Później musiała iść, ja popisałem z kumpelą. Gdy wróciła i powiedziała że jest, odpowiedziałem “to bądź xd”. Zażartowałem później że za karę będzie musiała założyć koszulkę Norrisa, którego nie lubi (F1 to jedna z naszych wspólnych pasji)


Przykład co było “nie tak”? W pewnym mieście over 200.000 jest kawiarnia z psami, gdzie mówiłem jej 2-3 wcześniej że chce ją zabrać. Poszły do niej z przyjaciółką (mieszkająca 350km dalej) i wrzuciły rolkę. Mogą chodzić gdzie chcą, c⁎⁎j w to. Jednak to zdjęcie potraktowałem jako “wiadomość”, bo jeszcze nie minął miesiąc od końca kontaktu


6 stycznia napisałem po ciszy napisałem czemu się nie odzywa i nie odbiera. Odp “Zenek, powiedziałam Ci że potrzebuje przemyśleć. To co powiedziałeś, że potrzebuje chwili”

9/10 wrzuciła zdjęcia z dziadkiem w szpitalu. Pisalismy z 5 minut. Później mnie wyciszyła na mess

13 zapytałem się czy “żyje. Chcę Cię zrozumieć, ale zderzam się ze ścianą”

Żyje, wypisują dziadka następnego dnia.

W czwartek widziałem że jest zajęta cały dzień. Aaa w piątek…. xd. Miałem “mental breakdown”, I zacząłem się dobijać. Po kilka połączeń i wiadomości SMS których nie miałem jak usunąć. Później sobie przypomniałem o lekach, więc tak, będzie reagować wycofaniem. Raz już uciekła


Teraz? Wysyłam w piątek jedną wiadomość i patrzę co się dzieje.


Czy moje dobijanie się jest zrozumiałe i chęć częstego kontaktu po ghostingu? Jest

Czy jej cisza jest zrozumiała, gdy sama bierze SSRI i pewnie sama sobie ze sobą nie radzi? Jest

Czy dobijanie się w piątek było głupotą? No było

Czy Ona mogła odpisać, gdy pewnie widziała że mi już odpierdala? Nie ma obowiązku, ale mogła odpisać lub odebrać

Czy będziemy razem? Najprawdopodobniej nie

Czy mogę sobie spojrzeć w lustro, mówiąc że starałem się dla kogoś kogo bardzo kochałem? Zdecydowanie


Są dwie osoby które nakręcają spiralę. Więc biorę krok w tył. I mimo że będę miał znów “overthink” i stres, to najlepiej zobaczyć co się stanie. Ona sama z siebie nie napisze. Ustaliłem co zrobię, i będę się trzymał. Jeśli trzeba, odejdę. Dlatego uważam że potrzebuje terapeuty, by pracować nad tym że emocje mnie zalewają gdy chodzi o takie sprawy


#przemyslenia #chcepogadac #chcesiewyzalic #ssri #zalesie #zdrowiepsychiczne

Czy moje dobijanie się jest zrozumiałe i chęć częstego kontaktu po ghostingu? Jest

Moim zdaniem nie jest. Tym bardziej, że dziadka miała w szpitalu i mogło na nią spaść więcej obowiązków. Po co się dobijać do kogoś skoro nie odbiera ani nie odpisuje? Przecież jak będzie mogła to odpisze lub oddzwoni.

Ile masz lat jeśli mogę spytać?


Znaczy... Ja jestem ostatni by dawać ludziom rady związkowe, ale myślę, że powinieneś przestać, usunąć kontakt do laski i zapomnieć.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

W telewizji sporo reklam, to widzę jakieś porównanie i widzę, że pojawiła się nowa kategoria reklam - leki na stres i zły nastrój. Depresanum, positivum i inne takie. Widać tendencję w narodzie.

Swoją drogą - tabletki na stres xdd za⁎⁎⁎⁎sty sposób.

#telewizja #zdrowie #zdrowiepsychiczne

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Jakbyście się zastanawiali czy można zmieścić 6op Medikinet CR10 + 6op Symla 50mg w drzwiach Octavii IV - tak, można


#motoryzacja #skoda #zdrowiepsychiczne #heheszki #adhd

9f7a7a74-9660-48ed-8910-09b59bad08a0
radidadi userbar

Zaloguj się aby komentować

Zapraszam na wpis o temacie: "Dlaczego nudzenie się jest dobre i w XXI wieku ludzie zapominają jak to robić"

Jeśli nie obchodzą cię przyczyny, niżej opisałem korzyści z nudzenia się i jak ćwiczyć.
W angielskiej literaturze ten stan nazywa się nudą aczkolwiek u nas bardziej pasuje stan nic-nierobienia i tak też można tutaj traktować to słowo.

Czemu przestajemy się nudzić?
1. Nadmierna stymulacja cyfrowa i natychmiastowy dostęp do rozrywki.
Masz chwilę dla siebie, chcesz odpocząć albo idziesz do toalety, co zrobisz? Pewnie momentalnie odpalasz hejto.pl albo tfu instagrama lub jak masz 50 lat facebooka. Zapewne pierwsza twoja myśl: "Co będę tak siedział jak mogę w tym czasie coś obadać w małym internecie". I cyk doom scrolling.

2. Zaburzenia uwagi, trudności z wyłączeniem bodźców lub „byciem samemu ze sobą”. Powiązane częściowo z pkt 1. Coś musisz robić, bo czujesz realny dyskomfort z braku bodźców. Siadasz chwilę w ciszy i pierwsza myśl "No czegoś mi brakuje"

3. Zmiana kulturowa
Współczesne społeczeństwo promuje nieustanne bycie w ruchu, wielozadaniowość i wyeliminowanie przerw - co sprawia, że stan „nic nie robienia” staje się postrzegany jako stracony czas lub słabość.

4. Podwyższony próg stymulacji i „uzależnienie” od bodźców. Odnosi się do wszystkich punktów wyżej. Czym częściej jesteśmy stymulowani, tym bardziej musimy więcej bodźców dostarczać. Najlepszym przykładem są obecne dzieci które przy oglądaniu filmu na yt muszą puścić jakiegoś subway serfera, koniecznie zwiększyć prędkość filmu żeby nie marnować czasu + jeszcze odpalenie telefonu.


Nuda i jej wpływ na mózg
Sam proces nudzenia się, jest bardzo ciekawy i efekt wejścia w ten stan jest odczuwany praktycznie natychmiastowo.
No dobra ale jakie są te korzyści:

1. Wzrost kreatywności i myślenia twórczego
Pamiętasz jeszcze stan w którym siedzisz i nic nie robisz i nagle zaczynają ci przychodzić do głowy rożne pomysły? "W sumie mógłbym napisać posta o tym", "Ten biznes mógłby być całkiem ciekawy", "Ciekawe co tam u X, w sumie nie gadałem z nim X lat" albo "Może narysuję X, bo jeszcze tego nie robiłem" itd.

2. Motywacja do zmiany i poszukiwania nowości
Powiązana z ptk 1. Nazwijmy to efektem pojawiającej się żarówki z kreskówki xD Pomysły które wytwarzają się podczas tego stanu sprawiają, że jesteśmy bardziej zmotywowani do ich realizacji, sprawiają wrażenie bardziej przemyślanych "częściowo tak jest" i dzięki temu wydają prostsze do osiągnięcia.

3. Odpoczynek dla mózgu i samo-refleksja - Pomimo tego że nasz mózg pracuje podczas nudy i poszukuje bodźców zastępczych, stan w który przechodzi jest zupełnie inny niż stan w którym znajduje się podczas rutynowego dnia. Sprawia to że ten czas sprzyja regeneracji psychicznej, odciążeniu od oczekiwania na kolejne bodźce zewnętrzne.

Nie będę rozpisywać dokładnie ale dla zainteresowanych ten tryb nazywa się DMN (Default mode network) i odpowiada min za konsolidację wspomnień, autorefleksję, tworzenie tożsamości wykorzystując inne obszary mózgu.

4. Ograniczenie stymulacji - nawet jeśli to potrwa tylko chwilę, nasz mózg przez jakiś czas będzie odczuwał efekty zmiany trybu pracy, będzie mniej nastawiony na bodźce a w konsekwencji pozwoli to wyregulować zapotrzebowanie ciągłej stymulacji i "parcie" na to żeby coś się działo.


Jak ćwiczyć nudę?
Nuda to nie medytacja, że musisz specjalnie zostać pustelnikiem na szczycie góry. Wystarczy że ograniczysz ilość bodźców których doświadczasz codziennie. Poświęć dziennie chociaż trochę czasu, żeby wejść w ten stan, a z czasem będzie ci łatwiej.

Znajdź miejsce / moment w którym ilość bodźców będzie ograniczona. Siadasz i tak nic nie robisz. Myślisz że to proste? No to spróbuj

Ćwiczyłem w podobny sposób i na początku po kilkunastu sekundach mój mózg błagał mnie o jakiś bodziec. "Może niech leci filmik na YT w tle chociaż albo inny Spotify?". Natomiast po chwili, kiedy nie dałem temu ćpunowi narkotyków, czułem się jakby mój mózg przewija film z mojego życia, wymyślał nowe pomysły które pomogą mi zrealizować cele itd. a po wszystkim nie pamiętam kiedy byłem tak zrelaksowany. Polecam!

Zapraszam do dyskusji i dzielenia się wrażeniami jeśli próbowaliście.

Nudźcie się! Cześć!

PS Pisałem wpis z palca, więc mogą pojawiać się błędy ale już zostawiam bo podobno jak zrobisz błąd w internecie to więcej osób się aktywuje żeby ci go wytknąć xD

#nuda #zdrowie #zdrowiepsychiczne #mozg #ciekawostki

8e5fe7da-7fc1-4657-803f-7037934a23db

Wypowiadała się na ten temat jakaś psycholog w kontekście wprowadzenia zakazu używania telefonów na przejściach dla pieszych.


Mówiła, że ludzie nie potrafią się nudzić i nawet właśnie stojąc na światłach dosłownie tą minutę lub dwie muszą wyciągnąć telefon i na nim grzebać, a potem wchodzą na pasy.

Ja to u siebie zauważyłem jakiś czas temu, że zaczynam się robić przebodźcowany. I to nie tylko przeglądanie małego internetu na kiblu, albo oglądanie shortsów/tictoków, ale też np odpalanie podcastów, czy muzyki zawsze kiedy tylko się da. Więc zacząłem sobie powoli ograniczać.


Na kiblu już tylko sram (i czasami jeszcze pocieram oczy (przed podtarciem tyłka ofc)). W pracy zacząłem ograniczać muzykę, bo zauważyłem, że czasem przeszkadza mi się skupić (praca taka, że mogę słuchać sobie muzyki całe 8h, więc tak robiłem kiedyś). Ostatnio już nieraz łapię się po pracy, że w ogóle przez cały dzień nie uruchomiłem spotify nawet na chwilę.


Podcastów też słucham dużo mniej. Kiedyś miałem całą listę, a potem przeszukiwałem w poszukiwaniu nowych całego jutuba. Teraz już nie mam parcia. Najczęściej jak wychodzę na dłuższy spacer. Na krótsze często nawet już nie zabieram słuchawek. Koniec końców okazało się całkiem przyjemne pozostawanie z własnymi myślami. Okazało się, że jestem całkiem interesującą osobą xD

Zaloguj się aby komentować