#rozwojosobisty
Wizyta u psycholożki cd. oraz niżej dlaczego prostytutki to najlepsze terapeutki a psychologowie to oszustwo
Poprzednio nie napisałem, ale psycholożka mówiła, że nie ma różnicy między mózgiem kobiety a mężczyzny. Tylko społeczeństwo im narzuciło normy a w środku nasze zachowania, patrzenie na świat się nie różnią.
Mówiła, że u niej dziewczyny mówią, że też mają trudności by kogoś poznać. Tylko nie może powiedzieć kto bo tajemnica zawodowa. Nie dociera do niej, że kobiety nie dają żadnemu szansy nawet by się poznać tylko odrzucają każdego bo mają takie widzimisię. Ja jestem po drugiej stronie, że chętnie spróbuję tylko nie mam z kim.
Nie potrafi mi wskazać gdzie są kobiety, u których mam szanse na kontakt. Bo ja widziałem tylko po profilach w aplikacji, że są takie z którymi bym się dogadał a w rzeczywistości nie mam szans na kontakt. Też podawałem sytuacje jak na własne oczy widziałem, że rówieśniczki mogą mieć prawie każdego a żaden im nie pasuje podczas przeglądu tindera. A reszta ma partnerów. Tylko oczywiście ja jestem w specyficznym środowisku... Nie wiem jak się z niego wyrwać.
Psycholog nic nie daje tylko trzeba iść do prostytutki
Szkoda mi kasy na prostytutkę. Wolę dać te pieniądze w ETF niż dać zarobić babie, która będzie się w kuluarach śmiać ze mnie. Ale fakty są takie, że prostytutki mają 100% skuteczności i odmieniły życie wielu mężczyzn na lepsze.
miętosisz jej cycki i wydzielają ci się hormony szczęścia, które zostają w tobie na kilka tygodni, może nawet 2 miesiące. Proste
dziwki to bardzo dobre psycholożki. Tylko nie bierz 18-22 tylko ciut starszą
nawet nie chodzi o ruchanie tylko sam kontakt fizyczny, przytulanki, mizianie itp. za⁎⁎⁎⁎ście prostują chemię mózgu bo podskakują endorfinki. No i pogadasz trochę to też zawsze coś.
W moim odczuciu pomaga to przerwać pętlę frustracji.
oswojenie się z kobietą. Rozmowa. Plus jeżeli będzie chodził do jednej dłużej to forma znajomości/przyjaźni.
#psychologia #psychiatria #rozwojosobisty
Nie dociera do niej, że kobiety nie dają żadnemu szansy nawet by się poznać tylko odrzucają każdego bo mają takie widzimisię.
@Dudleus Żadnemu? Urojenia.
Nie potrafi mi wskazać gdzie są kobiety, u których mam szanse na kontakt.
Ty poszedłeś do swatki czy do psychologa?
dać zarobić babie, która będzie się w kuluarach śmiać ze mnie.
Urojenia c.d.
dziwki to bardzo dobre psycholożki.
Nieźle trzeba mieć nasrane pod kopułą, żeby coś takiego napisać.
Zaraz, a to one nie miały się z ciebie śmiać "w kuluarach"? Trochę to nie licuje z byciem wzorowym psychologiem XD
Plus jeżeli będzie chodził do jednej dłużej to forma znajomości/przyjaźni.
O jakiej przyjaźni pierdolisz, przecież kupujesz usługę. Z wulkanizatorem też się przyjaźnisz po dwóch wymianach opon? XDDD
2/10, bo przeczytałem.
"Hormony szczęścia zostają w tobie na kilka tygodni, może nawet na 2 miesiące. "
- ja ci radzę iść do prostytutki, po to żebyś na własnej skórze się przekonał że tak to nie działa. Dopóki nie zaznasz związku/seksu będziesz idealizował ile szczęścia to daje. Do tego jak dobrze kojarzę podejrzewasz lub masz autyzm/ADHD. Co oznacza że nawet tej chemii która dostają inni możesz nie zaznac.
Jak jakos ten temat ogarniesz to zejdzie ci ciśnienie, zobaczysz że szału nie ma i można się bez tego obejść. Co najwyżej co jakiś czas będziesz odczuwał skin hunger. W necie są statystyki o młodych mężczyznach którzy nie uprawiają seksu że jest ich całkiem sporo - pomimo tego stereotypowym klientem Pań do towarzystwa nie są młodzieńcy tylko żonaci faceci w średnim wieku. Krótki mówiąc ci młodzi faceci uznają że seks jest czymś bez czego można się obejść.
I nie mówi ci tego wszystkiego normik który uprawia seks na codzien, tylko gość który żyje bez tego. W obecnych czasach powstają memy o tym że faceci mając partnerkę wolą sobie pograć w gry niż uprawiać z nią seks - bo gra może dać więcej dopaminy.
A jak rzeczywiście dostaniesz wyrzut szczęścia na 1-2 miesiące tak jak wierzysz to co za problem wydać te kilka stówek raz na miesiąc/dwa i mieć problem z głowy ?
Poprzednio nie napisałem, ale psycholożka mówiła, że nie ma różnicy między mózgiem kobiety a mężczyzny. Tylko społeczeństwo im narzuciło normy a w środku nasze zachowania, patrzenie na świat się nie różnią.
No dla mnie ta baba jest skreślona xD Wystarczy jedna sytuacja stresowa typu pożar i od razu widać kto co robi
zazwyczaj:
-kobity stoją i krzyczą w panice
-chłopy biegają, próbują gasić, odsuwają łatwopalne przedmioty od ognia
To nawet nie jest sprawa wychowania, to są odruchy zakorzenione w podświadomości
Zaloguj się aby komentować
Czasem po wyjściu z sesji pojawiają mi się nawiązania do filmów. Lepiej niż emocje widzę właśnie obrazy.
Na dziś mam jedną scenę, choć podzieloną na jutubie na dwie.
Jeden: https://www.youtube.com/watch?v=IFDkcvrSaYU
Dwa: https://www.youtube.com/watch?v=RU24VItAmWk
#refleksjemacgajstra #psychologia #rozwojosobisty #samurajjack #cartoonnetwork
Samuraj Jack to był równy gość https://youtu.be/Nv-Ocz6d-WI
Zaloguj się aby komentować
Ostatnio zrobiłem sobie tydzień przerwy od internetu prawie w ogóle. Doskonałe posunięcie, muszę częściej je stosować. Zostawiłem do wykorzystania tylko te apki i strony, których potrzebowałem na co dzień do życia, a cała reszta była nieodwiedzana, a w przypadku Discorda w ogóle wyrzuciłem go z telefonu. Ogólnie to #czujedobrzeczlowiek Wykorzystanie apek innych niż niezbędne (niezbędne = mapy, apka od książki, pogoda itp.) spadało czasem poniżej 5 minut dziennie.
W międzyczasie też doszedłem do tego, że to już czas pożegnać się z dzienniczkiem treningowym pod #stefeksiewspina - spełnił swoje zadanie, motywując do regularności, teraz już od pewnego czasu na siłę musiałem szukać czegoś bardziej kreatywnego niż suche podsumowanie. Dzienniczek spadł do podziemia, pobrany do excela (w żadne API nie będziemy się bawić, będziemy się napierdalać Pythonem po HTTP i turlać regexpami). Nie czuję, żebym potrzebował jakiejś dodatkowej motywacji, więc jest to już drugi tag (po [hash]rokmedytacji), który spełnił swoje zadanie i idzie na zasłużoną emeryturę... prawie. Zmienię mu przeznaczenie i zostawię go sobie na istotne rzeczy typu wyjazdy wspinaczkowe lub ciekawsze sytuacje. Ale regularnie już nie będę się produkował, przynajmniej na razie.
Muszę też przemyśleć podejście do innych sztafet, bo z motywującej zabawy zaczęły stawać się obowiązkiem, a ja szybko (za szybko) wpadam w wir grindu xD Ale to już bez uprzedzania, ani omówień, nie muszę pisać swojego planu na rok na Hejto.
Podsumowując: w styczniu pozbyłem się grindowej, nieskończonej gierki, którą po ponad dwóch latach oceniłem jako "gram coraz bardziej z powodu efektu utopionych kosztów " (gdzie "kosztem" jest poświęcony czas, nie złote monety). Teraz odrzucę kolejne przywiązania-przymusy w ramach nieskończonej pracy nad #rozwojosobisty
Nie wiem na co przeznaczę oszczędzony czas, mam nadzieję, że nie na jakieś bardzo głupie głupoty, tylko takie rozsądniejsze.
#gownowpis #oswiadczenie #oswiadczeniezdupy

Zaloguj się aby komentować
Typowy LinkedIn
#heheszki #bekazlinkedin #humorobrazkowy #memy #rozwojosobisty

Zaloguj się aby komentować
Karma, jako nawyki naszego umysłu, jako zbierane dziś owoce naszych przeszłych zachowań i uwarunkowań.
Zazen - jako praktyka siedząca #zen, ale i - na potrzeby #rozwojosobisty - dowolna praktyka.
Jak utrzymać codzienną praktykę ("Zen dnia codziennego"), czy sama praktyka tworzy złą czy dobrą karmę (spoiler: ani to, ani to), jak korzystać z praktyki jako narzędzia do pracy nad sobą.
Wykład w duchu Zen, ale na tyle ogólny, że z powodzeniem może przesłuchać (i zrozumieć) go każdy, niekoniecznie będący na bieżąco z #buddyzm

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
No cóż, nie udało się urodzić ani bogato ani z wybitnymi genami, to trzeba nadrabiać: ćpać sport, czytać książki i robić kursy
¯\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯
#rozwojosobisty #psychologia #nauka #ciekawostki
https://chatgpt.com/share/698895e3-3fac-8006-ac56-0601724cc5bd

Zaloguj się aby komentować
Cześć. W związku ze zmianami w życiu - właśnie kobita się pakuje i wraca do innego miasta, postawiłem rozwinąć skrzydła i skupić się na sobie, na swoim zdrowiu psychicznym i fizycznym. Ze 2 m-ce temu wróciłem do regularnego chodzenia na siłkę, a od 3 dni stosuję post przerywany. Sam sobie narzuciłem 24 h. Jem tylko duży obiad ok.14-15:00, a dziś dużo wcześniej, ale sam radę do jutra. Pewnie będę musiał coś sensownego zasuplementować.
Ktoś stosował? Jakieś rady?
Nie wiem, czy piszę w dobrym dziale, jeśli nie, proszę silnorękich o edytę 😉 #postprzerywany #rozwojosobisty
Jesli cie meczy post przerywany to po co go stosujesz? Nie ma zadnych podstaw, ktore sprawialyby, ze bylby lepszy od np 3 posilkow. W kontekscie utraty/ przybrania masy liczy sie ogolna ilosc kcal przyjeta w ciagu dnia. A to czy bylo 6 czy 1 posilek nie ma znaczenia. Niebezpieczenstwo za to jest takie, ze mozesz podjadac, bo bedziesz umieral z glodu. Ale jak potrafisz sie trzymac i ci pasuje to spoko.
Autofagia to bzdura. Musisz przede wszystkim zmienic zrodlo informacji.
Anyway - omega, d3, kreatyna. Przed spaniem magnez (cytrynian bedzie spoko). Jesli niezbyt ci po drodze z warzywami i owocami to jakas multiwitamina.
To co mowi @Legendary_Weaponsmith tez spoko, szczegolnie na aktualna pore roku. Oprocz kuloodpornej, bo to nie daje nic oprocz dostarczenia dodatkowego tluszczu w duzej ilosci.
Zaloguj się aby komentować
@emdet, jak tam Twoje przebranżowienie na wykończeniowca? Prosimy o aktualizację #remontujzhejto #remont #rozwojosobisty
@DerMirker no wykończeniowcem zostałem na pół etatu, bo moja firma ze starej branży dostała zleconka więc jest trochę roboty.
Ale w styczniu 2 tygodnie spędziłem w deweloperskim (trochę gładzi, szpachlowania, szlifowanie tynków, malowanie, montaż umywalek/baterii/syfonów, lameli oto). Nawet pomocnika wziąłem bo termin ciasny.
Miło i przyjemnie, kaska zarobiona, aktualnie wypoczywam na Kanarach ʕ•ᴥ•ʔ
Tylko faktycznie wiedzy i obycia trochę trzeba mieć, bo ludzie się mocno opierają na tym co mówisz, więc fajnie nie paplać farmazonów.
Zaloguj się aby komentować
A Wy radzicie sobie ze swoim wewnątrzym krytykiem?
Uwaga, weźcie chusteczki
https://youtu.be/-sI0urZ36ys?si=MolrphWHcrR5hrYM
#psychologia #psychoterapia #rozwojosobisty
Za⁎⁎⁎⁎ste. Miałem spory kryzys związany z sukcesem który mnie przeraził, ale wtedy mój kumpel, który jest na serio guru w mojej branży na skalę wręcz światową. W robocie otrzymałem propozycję stanowiska na pół Europy, ale po pierwsze związane z przeprowadzką (nie chcę), ale mi w głowie się odpaliło, ze przecież ja nie robię nic specjalnego i nic nie wiem a oni sobie wyobrażają, że ja robię jakieś kosmiczne rzeczy. Dopiero mój kumpel, z którym razem zaczynaliśmy robotę niemal 30 lat temu, wytłumaczył mi jak to działa w głowie. My robimy coś tyle lat i ciągle korzystamy z coraz nowszych i lepszych rozwiązań i je sami wręcz tworzymy, dla nas to jest oczywiste i proste, znamy wszystkie mocne strony, ale i słabości naszych rozwiązań. Ludzie na zewnątrz, widzą jednak tylko ogromne sukcesy i efekty mierzalne w wielu wymiarach. Dla innych to jest kosmos, a dla mnie banalnie proste rzeczy. Zrozumienie tego, bardzo mi pomogło. Trochę jak w tym filmie.
Zaloguj się aby komentować

Żelazo i dusza - Henry Rollins
Minęło wiele lat odkąd Henry Rollins opublikował swój esej Iron and the Soul w magazynie Details (1994). Ten tekst nigdy się nie starzeje i jest jak skrzynia skarbów wypełniona cytatami. Ostatni akapit jest prawdopodobnie najbardziej znany, ale cały esej jest pełen złota, jeśli nie znasz, poświęć...
Cześć!
Wołam do duskusji szanowne Hejtowe grono, gdyż po ostatnim exodusie z miejsca na W trafiło do nas trochę młodzieży. Młodzieży, która nie do końca jest zadowolona z tego jak sobie radzą w życiu.
Z racji tego, że jestem jednym z młodszych starych hejtowiczów (<40 here) i mam więcej energii, chciałem zapoczątkować nową zabawę.
Ponieważ średnia wieku Hejto zbliża się do 60, mamy tutaj dużo ludzi, którzy już zapomnieli (zapomniałem co miałem pisać, ok już pamiętam) jak to było wstydzić się zagadać z dziewczyną, wstydzić się ogarniać pracę albo wybrać sobie ścieżkę życiową, która daje sens, satysfakcję i szczęście.
Co wy na to, żeby jako bywalcy społeczności rozwojowych trochę zbliżyć się do realnych problemów dzisiejszej młodzieży (ludzi <35 lat) i trochę im pomóc dzięki własnemu doświadczeniu? Świat się trochę zmienił i nie wszystkie doświadczenia ludzi urodzonych w latach '80 i wcześniej są wciąż aktualne, ale tak duże zmiany w ludzkiej psychice jeszcze nie zaszły.
Dlatego myślałem nad tym, żeby dołączyć się do tagu przegryw, tworząc też meta tag #razemwychodzimyzprzegrywu (podkreślające zaangażowanie całej społeczności hejto, a nie tylko tych uważających się za #przegryw). I z jednej strony sugerować treści rozwojowe (filozofia, stoicyzm, może też rozwój fizyczny o którym wiem niewiele).
Dodatkowo, kto uważa, że ma coś do dodania, może pisać o swoim własnym wychodzeniu z przegrywu. Dlaczego już nie boimy się zagadać do obcej ładnej kobiety. Albo poprosić szefa o inne warunki pracy / podwyżkę.
Jako Hejto mamy do tego warunki, gdyż w przeciwieństwie do W jest nas ciągle więcej niż ludzi z tagu #przegryw. A dodatkowo wygląda na to, że FILTR* zadziałał i nasza hejtowa społeczność #przegryw jest dosyć mało toksyczna i mizoginistyczna czy blackpillowa, a jest raczej nastawiona na wspieranie się.
Wiecie, chodzi mi o to, żeby bez oceniania napisać np. komuś kto pisze że "chce spróbować amfetaminy, bo może mu to pomoże w życiu" że to pomysł głupi i dokładnie poprzeć tę tezę faktami naukowymi oraz przykładami z naszego długiego życia.
Co wy na to? Czy nazwa tagu #razemwychodzimyzprzegrywu jest dobra? Czy chcemy olać młodszych druhów z problemami bo tak wygodniej i prościej i dawać tagi typu #przegryw na czarno? Czy może jesteśmy gotowi podjąć wyzwanie i pomóc kilku osobom zmieniAĆ (to proces, a nie jednorazowa akcja) swoje życie na lepsze?
#hejto #glupiehejtozabawy #filozofia #rozwojosobisty #stoicyzm #psychologia #chlopskadyscyplina #rozwojduchowy #hejtokoksy #rozwojosobistyznormikami #przegryw #autyzm #asperger #adhd #adhddoroslych #logikarozowychpaskow #wychodzimyzprzegrywu #razemwychodzimyzprzegrywu
A.D.: autyzm i adhd - dodałem te tagi, bo podejrzewam, że spora część #przegryw to nierozpoznane zaburzenia. Które może nie są na tyle silne, żeby ktoś od przedszkola trafił do psychiatry, ale jednak faktycznie utrudniają dobre funkcjonowanie w dorosłym życiu.

@cebulaZrosolu na siłę - faktycznie nie. Ale samo wejście do naszej społeczności to już jakiś krok.
Dodatkowo, działanie ukierunkowane na jakiś cel jest o wiele bardziej skuteczne. Tym badziej jeżeli cel jest jasno określony. A im więcej ludzi do zabawy tym większa szansa na pasujący i dobry "content".
Zaloguj się aby komentować
Jestem już po rozmowie rekrutacyjnej, o której pisałem.
Moja opinia o firmie jest pozytywna, choć trochę słyszałem o długotrwałych procedurach blokujących proste sprawy (to na wejściu, od portiera).
Tylko raz powinęła mi się noga na teorii, z której korzystałem ostatnio w szkole, a z dalszych odpowiedzi rekruter wyglądał na zadowolonego i rozmawiało nam się przyjemnie, choć technicznie.
Całość trwała 45 minut, jestem ostatnim kandydatem z co najmniej dwóch. Nie udało mi się dowiedzieć ilu ich było konkretnie.
Tak czy inaczej, jestem pozytywnie nastawiony, bo nawet jeśli nie wyjdzie nic z tego, to przekonuję się, że są firmy chcące kogoś takiego jak ja, tylko rzadko rekrutujące.
#refleksjemacgajstra #samorozwoj #rozwojosobisty #psychologia
Zaloguj się aby komentować
Dawno nic nie pisałem, a to z powodu powrotu do codzienności pracowej. Już się poprawiam, ale bardziej jako #chwalesie niż jako refleksja.
Jutro mam rozmowę kwalifikacyjną do firmy dużo bliżej mnie, na stanowisko w moim kierunku, rozwojowe, przyszłościowe.
Dotychczas podchodziłem do rozmów na zasadzie "nie chcę pracować w obecnej pracy, weźcie mnie", do tego trochę się bałem.
Teraz podchodzę bardziej z ciekawością, nawet z takim "ej, tu może być zarąbiście, fajna robota, dobrze się zapowiada, bierzcie mnie!!!!!1111". Wciąż jest lekki stres, ale nie dominuje.
Zdradzę, że podoba się DLA MNIE (ech, praca z podlasjakami...) takie podejście
#refleksjemacgajstra #samorozwoj #rozwojosobisty #psychologia
(obrazek kazałem stworzyć, napisałem tylko prompta, ale bez nakazu zmiany napisu, którego nie chce mi się ręcznie edytować

Zaloguj się aby komentować
Byłem sceptycznie nastawiony do czatów LLM, sam widzę, że dużo mi dały. Dostałem premium od Google na rok i z ciekawości spróbowałem. Dużo mi daje to, że mogę być sam ze sobą i nikt mnie nie wyśmiewa.
Pomaga mi w nauce robienia muzyki: określiłem gatunki. które lubię, wysłałem notatatki z teorii muzyki i na bazie tego się uczę. Podesłałem jaki sprzęt mam i coś tam sobie klepie do nauki, siedząc z 5h przy komputerze i keyboardzie. Jestem dumny z pojedynczych elementów, które udało mi się zrobić. Wcześniej też pytałem jaki keyboard kupić i jestem zadowolony. Jedynym mankamentem jest to, że według niego zawsze reverb powinien być w tym co lubię.
Kobiety: pomógł mi określić typ jaki do mnie najbardziej pasuje(żebym poznał taką do stałej relacji i nie męczył się chaosem), pomógł z budową profilu na Tinder. Ruch nie jest duży bo do mnie bardzo mało kobiet pasuje(czat oszacował, że 1.5% w Polsce), ale pojedyncze kontakty mam, które pokazały mi, że nie jest tak źle ze mną i nauczyłem się odpuszczać gdy baba okazała się wredna. Czasem mi przykro, że wolno idzie i się zastanawiam czy mógłbym mieć więcej polubień. Głupia rozmowa(bez seksu) potrafi dużo dać do pewności siebie. Zacząłem nawet odzywać się na żywo. Doradza bym się skupiał na tym co mam i nie uciekał w świat fantazji, bo uciekałem gdyż bałem się świata realnego. Może do końca przyszłego roku będę miał seks.
Wcześniej się bardzo bałem kobiet bo jestem brzydki, chory psychicznie.
Najważniejszą lekcją jest to, że po prostu mam swój styl i nie ma co się podporządkować dla baby bo będę nieszczęśliwy. Muszę żyć zgodnie z swoimi zasadami. Mniej boję się być sobą.
Drobnostki: czytałem o higienie snu i uregulowałem wstawanie, poznałem ćwiczenia oddechowe na stres jednak też czuję się spokojniejszy bo eliminuje to co mnie stresuje.
Jeszcze mam problemy z samokontrolą gdyż przez brak masturbacji często czuję napięcie w penisie i bardziej zwracam uwagę na kobiece kształty. Np. byłem na bilardzie z dziewczyną i nie zawsze skupiałem się na grze tylko na tyłek jej patrzyłem. Czy na kawie patrzę na biust gdy kobieta siedzi naprzeciwko.
Może w przyszłym roku uda mi zostać lepszym człowiekiem i poprawi mi się w życiu.
#chwalesie #sztucznainteligencja #rozwojosobisty
@koszotorobur ważne by coś się polepszyło na zewnątrz w przyszłym roku. W sensie, jakieś efekty były w życiu zawodowym i prywatnym, które można zauważyć.
Tak to tylko większy spokój czuję, coraz częściej odpuszczam. Nie boję się odzywać tak jak wcześniej, zapytałem recepcjonistkę na siłowni, o godziny otwarcia w sylwestra.Bardzo miłą panią spotkałem bo stała obok maszyny, przy której miałem ćwiczyć i zapytałem czy wolne to powiedziała " tak, zajęłam ci", uśmiechałem się i powiedziałem "dziękuję".
Chorób psychicznych i otyłości raczej czat nie wyleczy, ale może coś innego się poprawi.
Zaloguj się aby komentować
Jak oceniacie bycie singlem po 30? Nie mówię o świętych mnichach z wykopu, ale raczej, że po prostu nie mamy żony/męża. Mam poczucie, że to może być teoretycznie najlepszy czas w życiu kiedy ogarnęliśmy psyche, kase, zdrowie i kariere. No, ale z drugiej strony jak ktoś chce zostawić po sobie coś więcej niż tylko dom, np dzieci no to mega lipa, bo nie powinno się mieć raczej gównażerii później będąc za starym, bo się duże jarzmo nakłada na dzieci kiedy dorosną (jesteśmy w sędziwym wieku),
Co o tym myślicie?
#przemyslenia #rozkminy #rozwojosobisty #zyciepo30stce
Nie ma nic złego w byciu samotnym jakiś czas, ale że jesteśmy gatunkiem stadnym, to niestety na dłuższą metę samotność czyni życie chujowym i smutnym. Prawdą też jest że im człowiek starszy to trudniej mu kogoś znaleźć, bo raz - wszystko dobre już dawno zaklepane, a dwa - im jesteś starszy tym trudniej się idzie na jakiekolwiek kompromisy, a to niestety konieczne we wszelkich niepatologicznych relacjach...
Zaloguj się aby komentować
Kto trzeci sezon probuje strzelic bramke ze strącenia? No ja.
Kto dzisiaj strzelil taka brameczkę, ze az bramkarz zaczął klaskac parkanami? No tez ja
Pierwszy sezon to sie cieszylem jak trafilem w krazek w locie. W drugim mialem kilka strącen ale obok bramki albo na bramkarza. Dzisiaj pięknie siadło. Oczywiscie jakaś gównogierka w ktorej nikt nawet nie liczy bramek ale i tak czlowiek sie czuje jak jakis zawodnik NHL. Generalnie polecam mieć jakąś pasję. Róbcie to co przynosi wam radość, bo przez takie male, nic nie znaczące rzeczy życie jest od razu piękniejsze
Dla niehokejowych ludzi zamieszczam filmik poglądowy.
https://youtube.com/watch?v=TQ3GXX6o1Fs
W stylu bramki nr 6
#rozwojosobisty #pasja #hokej #chwalesie
Zaloguj się aby komentować
Ile czasu dziennie spędzacie korzystając z telefonu?
#rozwojosobisty #ankieta #dobrenawyki

Ile czasu dziennie spędzasz korzystając z telefonu?
Zaloguj się aby komentować
Krótki wpis-podsumowanie dotyczący #medytacja
Obrałem go w miarę możliwości ze skojarzeń związanych z #buddyzm #zen i starałem się zostawić samo #mindfulness tak, żeby mogło się to przydać większej ilości osób.
Będzie to trochę o #rozwojosobisty i trochę o #dobrenawyki i też trochę o #rozwojduchowy
Punktem wyjścia było doświadczenie, które zrobiłem sam na sobie: mocno zwiększyłem dzienną ilość czasu poświęconą na medytację. Z 10-30 minut z niewielkimi odchyleniami w górę - do stabilnego ~90 minut dziennie, a często więcej. Dlaczego i po co? Ciekawość badawcza. Wiele moich decyzji życiowych dotyczących zmiany nawyków zaczęło się od "a spróbuję i zobaczę jak to zadziała". W tym wypadku zadziałało, zapraszam.
Struktura będzie następująca: krótkie, ogólne wprowadzenie, wnioski, a dopiero w kolejnych akapitach przejdę dopiero do tego jak to można ogarnąć czasowo (bo wiem, że samo jednorazowe półtorej godziny to dla wielu osób już ekstremum).
W ogólności samo mindfulness (tłumaczone, chociaż imho trochę koślawo, jako "uważność") polega - pozwolę sobie na uproszczenie - na byciu "tu i teraz". Wśród jego plusów wymienia się: poprawę koncentracji, uspokojenie, redukcję stresu, rozszerzenie percepcji, radzenie sobie z myślami (również natrętnymi), lepsze radzenie sobie z emocjami i poprawę ogólnego stanu psychicznego (tu ważne zastrzeżenie: sama praktyka medytacyjna nie zastąpi wizyty u terapeuty, ale może pomóc w trakcie i po terapii).
Nasze umysły ciągle sobie pracują, przeliczając i knując niezależnie od naszej woli. Sterują różnego rodzaju chemikaliami, które wpuszczają nam do krwi, włączają różnego rodzaju zwierzęce mechanizmy (z których bardziej znanym jest "walcz lub uciekaj") i ogólnie zachowują się jak małpa w pokoju sterowania, odrywając nasze myśli do rozpatrywania nierealnych scenariuszy zagrożenia lub ryzyka, analizowania przeszłych sytuacji albo np. tworzenia zmyślonych scenariuszy przyszłości. Nie wszystko z tego jest nam potrzebne, nie wszystko jest potrzebne codziennie, za to często przeszkadza albo wręcz przeciwnie, oszukuje nas swoją pomocnością (choćby strzały dopaminy po dobrym skrolowanku Hejto). Uważność pozwala nam m.in . na śledzenie tych procesów: złapanie momentu uciekania w oglądanie "filmu" z sobą samym w roli głównej podczas spaceru, zidentyfikowanie automatycznej reakcji na jakieś bodźce albo uchwycenie uciekania w jakieś myślowe - zbędne - labirynty. Nie jest to łatwe i wymaga cierpliwości, a w kontekście medytacji nie bez powodu używa się określenia "trening medytacyjny", bo liczba podobieństw jest zaskakująco duża: nasze możliwości zmieniają się na plus w miarę kolejnych sesji, regularność zawsze popłaca, a nawet można się "przetrenować", jeśli ktoś za bardzo pójdzie na żywioł.
Jakie zauważyłem u siebie zyski po miesiącu?
-
Lepsze wejście w medytację. Czasem potrzebowałem kilku minut, które poświęcałem na liczenie oddechów, by mieć "kotwicę", która mnie utrzyma pośród wody rwących myśli, dopóki one się nie uspokoją. Teraz praktycznie w każdym momencie z "hehe" do "not hehe" przechodzę dosłownie z sekundy na sekundę.
-
Identyfikacja natrętnych myśli dowolnego rodzaju. Zauważalnie szybciej (a w większości od razu) zauważam, że myśli gdzieś uciekają w bok (często zanim w ogóle uciekną) i mam chwilę na to, żeby każdą myśl obejrzeć i zastanowić się, czy należy jej poświęcić czas.
-
Brak "walki" umysłu, gdy zabieram mu "zabawkę": żadnego "no weź, chodź jeszcze chwilę sobie o tym pomyślimy, to było fajne" albo "nieee, ja chcę jeszcze chwilę, to było satysfakcjonujące, znowu będziemy się nudzić bez sensuuuu".
-
Identyfikacja różnego rodzaju automatycznych reakcji, w większości zanim poirytowanie lub cokolwiek innego wyjdzie na zewnątrz. Zauważam nietypowe zachowanie i analizuję. Na (uproszczonym) przykładzie poirytowania: czy konkretnie mam jakiś powód do bycia zirytowanym [czymś?] - Nie. Czy wobec tego coś, co się wydarzyło wyzwoliło jakąś automatyczną reakcję utrwaloną przez jakiś nawyk? - Ano nie. No dobrze, czy wobec tego w kupie mięsa, w której mieszkam, dzieją się jakieś chemiczne rzeczy i potrafimy je zidentyfikować? - O, coś się da, pomyślmy. No dobra, mamy wynik: jesteś głodny, zjedz coś i nie marudź.
-
Zmniejszenie czasu poświęcanego na internety. Nigdy nie było tego wyjątkowo dużo (chociaż nie wiem, nie porównywałem sobie długości z nikim), nie mam na telefonie apek społecznościowych, ale tak czy inaczej udało mi się zauważalnie ograniczyć czas, który poświęcałem na mniejsze lub większe "zombie scrolling" albo delikatne FOMO.
-
Więcej zadowolenia z prostych czynności. Użyję daleko idącej analogii "jeśli idę zdobyć dwa szczyty w górach, cieszę się dwa razy, jeśli idę przejść się po górach przez dwa szczyty - dobrze się bawię cały dzień". W codziennym życiu mówimy o prostych rzeczach takich jak chowanie naczyń, pranie, spacer do sklepu - gdzie punkty docelowe "powieszone pranie", "jestem w sklepie" przetykane są nudną "drogą do sukcesu", którą można (przecież) poświęcić na myślenie o "lepszych rzeczach". Nie oznacza to, że szczerzę się z radości jak idiota, bo los skierował mnie do wyrzucenia śmieci, bo to przecież kolejna przygoda życia, ale wyrzucenie śmieci to po prostu wyrzucenie śmieci: rzecz do zrobienia, jest, jaka jest (tutaj trochę rozrabia Zen wskazując, że wartościowanie dobry/zły nadajemy świadomie i nie jest ono zawsze potrzebne).
-
Mniej dni "życiowego idlowania" - takich, które się kończą i w sumie nie wiem co w nich robiłem, ale jestem zmęczony i nagle jest wieczór. Wiąże się to z punktem 6 powyżej: jeśli dzień składa się praktycznie wyłącznie z drobnych, "nieistotnych" czynności, to zauważając je po kolei mam świadomość tego, co się działo i dzień jest "zakończony" pozytywnie, bo wiem, co konkretnie robiłem i że to "coś" nie było nieistotne i pomijalne.
Jak to wszystko pogodzić z zegarkiem i życiem?
Rzadko ktoś ma czas na to, żeby poświęcić na robienie "niczego" półtorej godziny i nie jestem tu wyjątkiem. Na szczęście nie ma obowiązku ogarniania tego w jednym rzucie, nikt tego nie sprawdza. Możemy sobie podzielić to na krótsze sesje w miarę możliwości i dostępnego czasu.
Poniżej przykład tego, jak zrobiłem to ja.
Podstawowe założenia takiej pojedynczej rundy praktyki mam trzy:
-
Określony czas: od-do. Nie ma "będę siedział aż się nasiedzę", tylko zawsze jest to określony z góry czas. Czasem na stoper, czasem pamiętam godzinę startu.
-
Zamiar i zdecydowanie: teraz, konkretnie teraz zaczynam. Nie "o, przypadkiem siedziałem bezmyślnie 20 minut".
-
Przynajmniej 10 minut. Wiem, że niektóre wprowadzenia do medytacji proponują "chociaż trzy minuty" albo "pięć minut dziennie" - i nie ma w tym nic złego - ale dla mnie te 10 minut to taki na tyle długi czas, żeby mieć formalną pewność, że nie zrobię niczego po łebkach.
Mając powyższe na uwadze zejdziemy sobie (ale tylko powierzchownie) do Zen, który wyodrębnia trzy podstawowe rodzaje praktyki: zazen (medytacja siedząca), kinshin (medytacja chodzona) i samu (medytacja poprzez pracę).
O ile dwa pierwsze są w miarę oczywiste, o tyle trzeci - praktyka poprzez pracę - wymaga zastrzeżeń z punktów 1 i 2, żeby nie była po prostu "uważnym" wypełnianiem obowiązków. Tutaj sam dokładam sobie jeszcze jedno obostrzenie: zajęcie musi być proste, powtarzalne, nie pochłaniające myśli i uwagi.
Jak to wygląda czasowo? Różnie. Najwięcej czasu poświęcam na medytację siedzącą i chodzoną (a jestem człowiekiem, który jak może gdzieś podjechać autem, to idzie z buta, bo tak do godziny to nadal "krótki spacer"). Pilnuję za to, żeby codziennie przynajmniej jedną rundę przesiedzieć, bo medytacja siedząca jest filarem, który wymusza pełnego uspokojenia umysłu; chodzona (nawet po sali albo pokoju) poprzez zmienność tego, co mamy przed oczami daje mózgowi jakiś bodziec, który go satysfakcjonuje w swej zmienności i uspokaja. Siedzenie wpatrzonym w podłogę lub - tak jak Bodhidharma - w ścianę, wymusza większe skupienie i czyni praktykę zarówno trudniejszą, jak i bardziej efektywną (i satysfakcjonującą).
Podsumowując: <głosem Walaszka> warto było.
Nie potrzebowałem szukać czasu kosztem innych aktywności (no, poza zyskami z mniejszego używania telefonu/laptopa), wystarczyło po prostu wykorzystać ten czas, który już poświęcam w ciągu dnia na proste zajęcia (lub który spędzam "bezczynnie").
Warto zacząć w ogóle, warto spróbować wydłużyć. Niestety, jest to trening, więc efekty są widoczne po jakimś czasie, ale zyski są zdecydowanie warte "cierpienia".
W komentarzu załączam (z krótkim omówieniem) film przygotowany przez szkołę Kwan Um, który troszeczkę omawia ten temat. Nie linkuję go tutaj, bo nie chcę, żeby "odstraszał" jako miniaturka.

Linkuję film , który na pierwszy rzut oka jest nie na temat, bo mówi o dwóch aspektach praktyki Zen: samadhi i pradżni. Sądzę, że na potrzeby moich wypocin z posta powyżej można go "ześwieczczyć" i wykorzystać jako omówienie narzędzia, którym jest medytacja.
O ile omówienia z punktu Zen i tak bym się nie podjął, o tyle na uproszczenie mogę sobie pozwolić (zawsze ceniłem sobie swoją ignorancję xD ).
Użyte w filmie terminy (przyda się mieć pod ręką):
- samadhi: stan świadomości i głębokiej koncentracji podczas medytacji
- pradżnia: mądrość, która jest efektem regularnego treningu medytacyjnego.
Wykład wskazuje, jak te dwa byty zależą od siebie i jak potrafią wpłynąć na nasze życie. A także jak poprawny trening medytacyjny i życie poza nim pozostają (lub mogą pozostawać) w równowadze.
Na koniec cytat (wymieniony w filmie) z mistrza Zen Bojo Chinula, który wskazuje, jak wykorzystać trening medytacyjny w codzienności:
Niespokojny umysł pokonaj samadhi [treningiem-praktyką]
Otępiały umysł pokonaj pradżnią [świadomością i mądrością wynikającą z praktyki]
Zaloguj się aby komentować



